MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Okaleczanie



Okaleczam swoje ciało. Wpadłam w uzależnienie. Co robić? (Ela)


Okaleczanie siebie, w rzeczywistości jest zawsze oznaką poważnych psychicznych problemów. Cięcie się jest tylko objawem skrywającym głębsze problemy psychiczne. Co jest tego przyczyną? Powodów, dla których ktoś zaczyna się ciąć, czy okaleczać w jakiś inny sposób, może być wiele: poczucie samotności, niemożność i niewiara w porozumienie z innymi, depresyjne nastroje, stany irytacji i rozdrażnienia, ale też - chęć posiadania czegoś wyjątkowego, co odróżnia od innych, co czyni Ciebie we własnych oczach kimś wyjątkowym.

Przyczyną jest poczucie małej wartości, brak wiary w siebie, które mogą być konsekwencją wcześniejszego nadmiernego karcenia dziecka przez matkę lub ojca, mówienia mu, że nic nie potrafi, że jest niedobre, itp. Zaczynamy traktować samych siebie tak, jak traktują nas rodzice. Skoro oni kiedyś mówili, że dziecko nic nie potrafi, i powtarzali to dość często, obecnie taka osoba może uznawać to za prawdę. Dlatego poczucie wartości siebie jest takie niskie. Takie osoby często popadają w stany depresyjne. Uważają, że nic nie ma sensu, są bardzo smutne, przygnębione. Takie osoby potrzebują wsparcia. Potrzebują kogoś, kto będzie doceniał to, co robią, dla kogoś będą ważne.

Samookaleczanie to tylko objaw, podobnie jak odurzanie się narkotykami czy alkoholem. Jest to sposób "radzenia sobie" z problemami psychicznymi, który jednak ich nie likwiduje, a sam w sobie jest bardzo szkodliwy, niebezpieczny a przede wszystkim - na dłuższą metę nieskuteczny, bo trzeba go powtarzać ciągle i ciągle, a zniszczenia są coraz większe (więcej sznytów).

Każdy z nas, jest inny i inaczej reaguje w sytuacji, gdy nie może sobie z czymś poradzić. Są takie osoby, które swoją złość i agresję wyładowują na zewnątrz: pokrzyczą, uderzą ręką w stół, rzucą sobie czymś, aby tę agresję wyrzucić z siebie. Są też takie osoby, które tę złość i agresję wyładowują na samych sobie, czyli kierują ją do wnętrza, do siebie. Jednym ze sposobów wyładowania tej agresji (złości) jest właśnie samookaleczanie się.

Samookaleczanie to przejaw agresji skierowanej na siebie, czyli zaburzenie instynktu samozachowawczego. Wyraża się aktami samookaleczeń, samouszkodzeń zagrażających zdrowiu a nawet życiu. Należy to potraktować jako schorzenie psychiczne powstałe pod wpływem traumatycznych przeżyć i trzeba się zwrócić po pomoc do psychologa. Osoba zadaje sobie fizyczny ból dlatego, gdyż nie radzi sobie z emocjonalnym, psychicznym konfliktem, wielkim napięciem, z którym non stop styka się. Może to być olbrzymi stres, wstyd i przerażenie, które nieustannie przeżywa. Cięcie się wynika z potrzeby odreagowania napięcia.

Może to być odczucie pustki bezsensu w sobie. Niektórzy okaleczają się w związku z rozwodem rodziców. Ich dziecko może odczuwać, że jest to jego wina. Wyobraża sobie, że to przez nie, ponieważ przysparza rodzicom coraz więcej problemów. Ich nieporozumienia dorastające dziecko przerzuca na siebie. Będąc w stanie presji i nie mogąc sobie z nią poradzić, tnie się. Po cięciu się czuje się tak, jak ktoś, kto się wypłakał. Jest uspokojona i wyciszona. Może zabrzmi to dziwnie, ale na początku osoby, które się np. tną, czują przyjemność, ponieważ we krwi pojawia się hormon (endorfina), który eliminuje niemal całkowicie ból, poprawia samopoczucie, znosi napięcie. Ból pojawia się dopiero po godzinie. Jeśli jest źle, to uciekasz od tego napięcia w autoagresję (cięcie żyletką).

Blizny po cięciach są jak wołanie o pomoc, są prośbą o jakiekolwiek zainteresowanie. A zatem punktem wyjścia jest cierpienie, które prowadzi do samookaleczenia się. Kiedy brak pomocy, znowu rodzi się cierpienie i kolejne samookaleczenie się.

Co robić? Nie bój się kontaktu z psychiatrą. Zachęcam do niego. Potrzebujesz leczenia, bo to jest choroba. Trzeba przygotować się na dłuższe leczenie. Polegać będzie ono na poznawaniu swoich uczuć, myśli, fantazji świadomych i nieświadomych i ich wpływu na Twoje zachowania, poznawanie tego, co sprawia Tobie największe cierpienie. Istnieje konieczność uświadomienia sobie własnych zalet. Potrzeba realnego spojrzenia na siebie. Patrzysz na siebie tylko negatywnie, masz niskie poczucie własnej wartości. Rozmowa i praca z psychiatrą pozwoli na poznanie siebie, tych pozytywów, które posiadasz.

Potrzeba kogoś, kto będzie Cię motywował, wspierał. Kiedy będziesz chciała się ciąć, zadzwoń do przyjaciółki, przyjaciela, niech szybko do ciebie przyjdzie, jeśli blisko mieszka. Spróbuj z bliską Ci osobą przetrzymać ten moment. Przytul się do osoby, która daje Ci poczucie bezpieczeństwa, porozmawiaj z nią, mów jej lub jemu o tym, co teraz przeżywasz, powiedz, co się dzieje, co Cię zdenerwowało, z czym nie możesz sobie poradzić.

Przede wszystkim ważne jest to, żeby ktoś Cię uważnie słuchał, abyś czuła się bezpiecznie. Pomoc psychiatryczna jest niezbędna. Taką pomoc możecie uzyskać w poradniach, które często znajdują się w przychodniach lekarskich.

I jeszcze odpowiedź na jedno pytanie, czy to jest grzech? Nie, to nie jest grzech. Choroba nie jest grzechem. Wymaga leczenia. Nie wchodź w nieuzasadnione poczucie winy. Nie ma do tego żadnych podstaw. Spowiadaj się u jednego spowiednika. Oszczędzisz sobie bólu wyjaśnień "od początku", gdy będziesz starała się kolejnego księdza wprowadzać w swój problem. Możesz przystępować do Komunii świętej tak często, jak tego pragniesz.

Zapewniam Cię o mojej modlitwie. Walcz!!!

Serdecznie Cię pozdrawiam - ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 9472828 * Liczba gości online: 28 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC