MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Sądzenie siebie



Z jedną rzeczą mam poważny problem. Pisze Ojciec, żeby w ciągu najbliższych sześciu miesięcy nie osądzać siebie, nie oceniać tego, co robię. A co z Sakramentami? Ciężko mi o tym pisać, ale w ostatnich tygodniach przystępowałam do Komunii Św. tylko na sposób duchowy. Zaczęło mnie niepokoić to, że się nie uczę, że tracę zbyt dużo czasu. Uznałam, że nie ma sensu roztrząsać "wagi grzechu", bo się tylko przy tym pogubię (jak to już nieraz w podobnych sytuacjach bywało), tylko trzeba jak najszybciej przystąpić do spowiedzi. I sprawę zupełnie zawaliłam, najpierw z lenistwa, a potem - tuż przed świętami - z bardzo błahych powodów. A teraz Ojciec pisze, żeby się nie osądzać. Kiedy o tym myślę, to chciałabym krzyczeć, że jestem głodna i spragniona i że serce mi pęka z bólu. Kiedy patrzę na krzyż - wraca całkowity spokój. Nie wiem, co się ze mną dzieje i w tym konkretnym przypadku nie wiem, jak mam Ojca wskazanie potraktować. (S).


Sądzenie siebie często ma swoją przyczynę w niezgodzie na porażki, jakie się dokonały. Rzecz nie polega na tym, aby nie dostrzegać własnej winy i pomijać zło, albo je lekceważyć, ale przeżywać własną winę w pewnej proporcji. Jest w Tobie wiele dobra, ale pojawia się też zło. Powiedz - "To jest złe. Oddaję je Bogu. Proszę Cię Panie o przebaczenie. I idę dalej". To, co powinnaś zrobić, to stanąć odważnie wobec własnego niepokoju i zbadać swoje zagmatwane uczucia.

Nasze troski i kłopoty są wyrazem naszej niezdolności do zostawienia nierozwiązanych problemów nierozwiązanymi i niezakończonych sytuacji niezakończonymi. Nasz troski to nasz przepełniony strachem sposób dbania o to, by wszystko pozostało po staremu.

Rozumiem to, że nie przystępowałaś do Komunii św. w sposób sakramentalny. Ważne jest, jak Ty odczuwasz to w Twoim sumieniu. Masz takie prawo. Zechciej jednak rozeznawać, dlaczego się nie uczysz i tracisz wiele czasu. Często przyczynę takiego stanu znajdujemy w samym organizmie, w przemianach chemicznych, biologicznych, jakie w nim zachodzą. Co mam na uwadze? Choćby czas napięcia przedmiesiączkowego, "okres", pierwsze jego dni.

Może być i tak, że nosisz w sobie określone przeżycia, urazy, a one bardzo osłabiają ducha, a przede wszystkim paraliżują psychikę. Często taki stan nazywamy lenistwem. Wydaje mi się, że to jest nadużycie, zbyt daleko idące określenie. Czy lenistwo, to nie akt świadomego i dobrowolnego wyboru? Ty natomiast bardzo chcesz się uczyć, ale jest w Tobie opór, którego nie rozumiesz. Według mnie, to nie jest lenistwo. Nie można oskarżać się o coś, co jest poza Twoim zasięgiem, na co nie masz teraz realnego wpływu. Nowe życie w Tobie musi zrodzi się z bólów starego.

Wtedy, kiedy poznasz przyczynę swojego problemu, możesz odzyskać możność decydowania o sobie w tym zakresie. To dobrze, że liczysz na wsparcie łaski przez Sakrament Pokuty i Komunię świętą. Wydaje mi się jednak, że możesz wejść w głębszą współpracę z Bogiem przez rozeznanie przyczyn lenistwa. "Prawda was wyzwoli", mówi Jezus. To, co wiesz o sobie, choćby było trudną prawdą, zrodzi pokój serca. Jeśli nie wiesz, jaka jesteś, to wpadasz w popłoch i chcesz, aby Bóg za Ciebie tę sprawę załatwił. Tymczasem, On chce z Tobą współpracować. Nie chce Cię wyręczać, skoro rozwiązanie problemu łączy się z pogłębieniem więzi miłości z Nim.

Bardzo mi się nie podoba to, że sądzisz siebie samą. Pamiętasz, że Ojciec cały sąd nad człowiekiem przekazał Synowi? Kto może sądzić człowieka? Jedynie Jezus Chrystus. Skoro odczuwasz w sobie przynaglenie do sądzenia, to czyje są to myśli, skąd pochodzą? Od Złego ducha. Dlatego proszę, nie podejmuj myśli sądzenia samej siebie, które są Ci podrzucane przez szatana. Nie bierzemy pod uwagę realnej obecności szatana i jego działania. A przecież w naszym życiu toczy się nieustanna walka ze Złym duchem.

Często, ludzie wierzący w Boga są załamani, czując się winnymi, ponieważ nie mogą prowadzić życia, jakiego się podjęli w wierze. Zwycięstwo przyjdzie wówczas, kiedy uświadomisz sobie, że straszne myśli, również te dotyczące sądzenia siebie samej nie pochodzą od Ciebie, ponieważ Twoje serce jest dobre. Dramat Twój polega na tym, że jeszcze nie uwierzyłaś to, że Twoje serce jest dobre. Walka w sercu z myślami i uczuciami sądzenia siebie, jest walką ze Złym duchem. Bardzo zdecydowanie powinnaś mówić: "Bóg jest moim Sędzią, On moim Panem, Jemu ufam, niczego się nie boję".

Zły duch chce, żebyś się poddała, zrezygnowała, uwierzyła w to, że nic się nie zmieni w Twoim życiu na lepsze. Miejsca demoniczne mogą być w każdym człowieku. Wówczas, gdy są w nas miejsca nieuleczone mocą Chrystusa, nie wiedząc o tym, zapraszamy do siebie Złego ducha, aby powrócił w te miejsca chore pod inną postacią. Co czynić? Być całkowicie, we wszystkim poddaną Jezusowi i przeciwstawiać się diabłu. Zawsze zaczynamy od poddania się Chrystusowi, a potem przeciwstawiamy się temu, co powstaje przeciw nam. Najlepiej robić to codziennie.

Warto pamiętać o tym, że dajemy Złemu duchowi prawo do swojego życia (w jakimś zakresie) głównie przez grzech i układy z nim. Większość naszych grzechów podpada pod kategorię pychy (niezależności od Boga, samowystarczalność) samowystarczalność idolatrii (swoje poświęcenie, lęk albo jakąś inną cząstkę naszego serca oddajemy czemuś innemu, nie Bogu).

Ciekawe jest Twoje spostrzeżenie, że kiedy patrzysz na krzyż, powraca spokój. Krzyż, Jezus jest źródłem Twojego pokoju serca. Co zatem jest dla niego, dla serca źródłem wielkiego niepokoju? Czego jesteś głodna i spragniona? Z jakiego powodu odczuwasz, że serce pęka Ci z bólu?

Serdecznie Cię pozdrawiam - Ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 10651250 * Liczba gości online: 14 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC