MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Mieszkanie razem przed ślubem



Szczęść Boże!
Długo się zastanawiałam czy poruszyć ten problem. Co Ksiądz myśli na temat mieszkania par które rzekomo zamierzają się pobrać czy też bliżej się poznać zamieszkują razem. W tej chwili to staje się tak powszechne, że staje się normą. Spotkałam już kilka takich par, które mieszkały ze sobą rok lub dwa nie dało to jednak gwarancji na udane małżeństwo, w dwóch przypadkach skończyło się rozwodem w jednym unieważnieniem małżeństwa. W każdym z przypadków ludzie twierdzą, że chcąc się pobrać muszą się lepiej poznać. Jak widać nie tędy droga. Wydaje mi się, że podstawą do podjęcia decyzji na to czy chcę wyjść za kogoś za mąż jest fakt czy zależy mi na drugim człowieku i czy on daje mi poczucie bezpieczeństwa dla mnie i dla naszych przyszłych dzieci. Drugą istotną sprawą jest to czy umiemy rozmawiać ze sobą, umiejętność pójścia na kompromis. Wreszcie dojrzałości emocjonalnej. Czy muszę zamieszkać z kimś, aby odpowiedzieć sobie na te pytania?

Jeżeli mieszkanie z kimś służy temu żeby lepiej się przyjrzeć sobie w różnych sytuacjach, to ile lat potrzeba żeby uznać, że już mam pewność. Życie zaskakuje nas w taki sposób, że nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć, co zobaczyło się w rok czy dwa. Mogą zaistnieć takie wydarzenia, które wcześniej nie miały miejsca. Choroby, brak potomstwa, czy nagła fascynacja kimś innym. Co wtedy?

Serdecznie Księdza pozdrawiam - Zosia



Bywa tak, że młody mężczyzna nie wie jak uwolnić się od trudności erotycznych, odczuwa czasem pokusę, by porzucić prawo moralne i religijne ze względu na prostą przyczynę. Wydaje mu się, że prawa te powstrzymują normalny rozwój jego bogactwa uczuciowego.

Zamieszkując razem realizują te pragnienia, które większość ludzi młodych podejmuje po zawarciu sakramentalnego związku małżeńskiego. Na każdy etap rozwoju człowieka przypada czas realizowania określonych przyjemności. Z przyjemnością łączy się potrzeba bycia odpowiedzialnym przede wszystkim za osobę, z którą przeżywamy przyjemność. Czas przyjemności, to chwile głębokiego oswajania kobiety przez mężczyznę.

Kiedy zamieszkują razem, wówczas to, co jest "przygotowane" dla nich na czas małżeństwa, realizuje się w okresie poprzedzającym je. Potrzeby seksualne zostają wcześniej zaspokojone. Osoby nie posiadają już więcej pragnień. Często nie umieją się też cieszyć sobą wzajemnie. Bywają znudzeni, gdyż zaspokoili swoje pragnienia, które uważali za najważniejsze.

Nieroztropność, łapczywość w zaspakajaniu potrzeb zmysłowych i seksualnych prowadzi z czasem do znudzenia się sobą. Jeśli podstawą zamieszkania są potrzeby seksualne, to może dojść do szybkiego ich skonsumowania, a potem rozczarowania. W miłości mężczyzny i kobiety wymiar seksualny nie jest najważniejszy. Istotą jest to, aby ich serca, pragnienia, marzenia zamieszkały razem. Istotne jest wzajemne poznanie się również w wymiarze braków, niedociągnięć, słabości. To wszystko czeka na akceptację.

To, co nazywa się wolnością w zamieszkiwaniu razem, można nazwać nieodpowiedzialnością. Owa wolność może zdegenerować się w czystą samowolę i arbitralność, jeśli nie jest przeżywana jako odpowiedzialna.

Prawdziwa miłość wyraża się nie w tym, że mężczyzna jest podniecony we własnym ciele i poruszony własną uczuciowością, lecz jest również poruszony w głębi swego ducha. Podczas gdy zwykłe zakochanie "oślepia" zakochanego, prawdziwa miłość czyni "widzącym".

Kiedy dwoje ludzi pozostaje na płaszczyźnie czysto psychicznej zakochania albo, co gorzej, jedynie w jego wymiarze fizycznym, akt seksualny przestaje spełniać funkcję ekspresywną. W sferze emocjonalnej może być jeszcze przyjemny i podniecający, lecz na płaszczyźnie duchowej jest postrzegany jako działanie w pustce, ponieważ brakuje mu "relacji osobowej". Tylko na płaszczyźnie duchowej ukazuje się relacja osobowa, która umożliwia realizację dwóch podstawowych wymagań: zdolności przyjęcia drugiej osoby i zdolności do pozostawania wiernym tej osobie.

Czystość przedmałżeńska posiada swoją specyficzną wartość, która polega na służbie w realizowaniu się człowieka. Na poziomie seksualności fizycznej i zakochania psychicznego, czystość jest rozumiana jako ograniczenie, dlatego nie jest uznawana. Konsekwencją tego są niedojrzałe zachowania seksualne typu: naiwne żądania "dowodów miłości", daremne usiłowania "małżeństw na próbę", niezadowalające, przedwczesne stosunki, ponieważ "wszyscy tak robią".

Jest to obraz nihilizmu seksualnego, który szkodzi wymiarowi duchowemu, wymiarowi ludzkiemu, który szuka rekompensaty braku jakości w ilości. Wartość czystości przedmałżeńskiej polega na tym, że młodym parom, które pragną szczęścia i radości pomaga w osiągnięciu wymiaru duchowego.

Zaspokajanie ludzkich pragnień w sposób czysto fizyczny pozbawia ludzką naturę najwyższych energii miłości. Jeśli w kontakcie seksualnym jest przede wszystkim poszukiwanie przyjemności, może to doprowadzić do pewnego rodzaju wstrętu fizycznego wobec partnera seksualnego. Wynika z tego, że jeśli ta relacja fizyczna nie opiera się na wartościach, rodzi stan niezadowolenia. Kiedy kobieta stawia mężczyźnie pytanie przed zbliżeniem intymnym - "Czy mnie kochasz?" - szuka w nim odpowiedzi na pytanie - "Pragniesz mnie czy mojego ciała?"

Dramatem młodych ludzi, zamieszkujących za sobą przed ślubem jest to, że widzą tylko stronę instynktowną i fizyczną w relacji intymnej, oddzielając ją od strony emocjonalnej, umysłowej i duchowej. Ich zamieszkiwanie razem wskazuje na kryzys wartości obecny w ich życiu. Niektórzy posuwają się do tego, że powszechność i popularność jakiejś idei jest potwierdzeniem jej wartości.

Szczęście, którego szukają młodzi ludzie przez zamieszkanie razem nie polega na zaspokajaniu pragnienia, ponieważ to nie uwalnia ich od niego, lecz powoduje nowe pragnienie, aby powtórzyć doświadczenie przyjemności. Konieczna dawka przyjemności wzrasta za każdym razem, a to dlatego, że każda przyjemność fizyczna jest podporządkowana prawu zmniejszania się zainteresowania. W tym miejscu pojawia się frustracja, nuda. Niestety, młodzi ludzie są wzrastającego pragnienia osobistego zaspokojenia, pragnienia, aby osiągnąć najwyższy stopień osobistej przyjemności, nie wiedząc o tym, że wszystko to jest "końcem umiarkowania" i prowadzi do kultu hedonizmu.

Istnieją trzy etapy rozwoju psycho-seksualnego: pierwszy najniższy, fizyczno seksualny, drugi pośredni, psychiczno-uczuciowy, trzeci najwyższy, duchowy monogamiczny. Jest ciekawa wypowiedź Franka na temat dziewictwa: "Doświadczenie dowodzi, że w osiągnięciu idealnego celu, do którego zmierza prawidłowy proces dojrzewania psychiczno - seksualnego, dziewictwo, zachowane do momentu zjednoczenia fizycznego z mężczyzną, którego definitywnie się wybrało, ułatwia postawę monogamiczną".

Im bardziej ktoś poszukuje samej tylko przyjemności i w bardzo niewielkim stopniu interesuje go osoba kochana, tym mniej będzie doświadczał jakiegokolwiek zadowolenia. Życie seksualne jest zawsze czymś więcej niż zwykłym, naturalnym życiem seksualnym, którego celem jest sama przyjemność, ponieważ przyjemność prowadzi tylko do rozkoszy (w najlepszym przypadku) i nie uczy niczego. Prawdziwa miłość fizyczno-seksualna bazuje na "czułości", ewentualny jej brak rodzi nieuniknione nieporozumienia i niezadowolenie.

Seksualne życie człowieka jest czymś więcej niż stosunek seksualny. Problemy i trudności w małżeństwie łączą się zasadniczo z relacjami, przede wszystkim zaś w braku czułości. Dlatego czas narzeczeństwa, chodzenia ze sobą, nie jest czasem przeznaczonym na zamieszkanie razem. To jest czas uczenia się życia ze sobą, poznawania, wzajemnego przyjmowania i okazywania czułości w takiej formie jak: kochające spojrzenie, pocałunek, trzymanie za rękę, obejmowanie, pozostawanie w ciszy, siedzenie blisko siebie.

Serdecznie pozdrawiam - ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 9497993 * Liczba gości online: 30 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-28
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC