MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Uczenie się życia RAZEM



Nie jestem może zbyt dobrym pisarzem, więc musze przeprosić z góry za błędy.
Nazywam się Paweł i nie wiem czy moja sprawa jest oryginalna na pewno ksiądz spotkał się z takim przypadkiem, otóż jakieś pół roku temu rozstałem się z dziewczyną, którą znałem 2 lata. Przez te 2 lata wydarzyło się bardzo dużo po miedzy nami: kłótnie a także w niektórych momentach dość intensywne współżycie płciowe. Wszystko prawie było w porządku do momentu, gdy przy spowiedzi dowiedziałem się, że sex przedmałżeński to grzech ciężki. Więc postanowiliśmy, że nie będziemy tego robić. Po miesiącu od tamtej decyzji popsuło się do tego stopnia, że zerwaliśmy ze sobą.
I teraz tak owa "ciężka sprawa" to jest to ze po tym czasie (pół roku) zaczyna mnie sumienie dręczyć, że jak to ja mogłem z taką osobą zerwać, (ale kilka miesięcy po tym incydencie byłem święcie przekonany, że zrobiłem dobrze) i o ile sobie ją przypomnę i teraz strasznie żałuje tamtej decyzji, ale niestety moje zabiegi o to by wróciła do mnie skończyły się jakieś tydzień temu, gdy zadzwoniła do mnie i powiedziała, że "to już koniec, nie chcę cię znać i od tygodnia mieszkam w Warszawie i tyle czasu wystarczyło mi na to, aby poznać chłopaka, z którym jest mi CUDOWNIE", podkreśliła do dobitnie. Teraz nie mogę myśleć o niczym innym jak tylko o niej, ale jestem bezsilny i załamany, próbuje sobie wmówić, że tak musiało być. Bardzo prosiłbym księdza o jakąś poradę jak żyć z tym. (K).



Słusznie, że zrezygnował Pan ze współżycia przed ślubem. Nie należało jednak rozstawać się z dziewczyną. Należało rozmawiać o tym, co się "popsuło" między wami. Trudności, nieodpowiedzialne słowa, chwile zdenerwowania nie są sygnałem do rozejścia się, lecz prowadzenia rozmowy, w której pojawią się zarówno z jednej jak i drugiej strony wyjaśnienia. Kiedy pojawiają się chwile trudne, należy wspólnie zastanowić się nad tym,, co dzieje się z nami. Pewne sprawy bolesne, zranienia z przeszłości ujawniają się, wychodzą z człowieka, kiedy on poczuje się bezpieczny, zaufa drugiej osobie. Nie możemy kryć czegokolwiek przed osobą, którą kochamy. Słabość, jaka się ujawnia między dwojgiem ludzi nie jest podstawą do rozpadu związku, lecz dla umocnienia więzi, pogłębienia tego, co tworzy się między mężczyzną i kobietą.

Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego uważałem, że dobrze się stało, iż zerwałem z tą dziewczyną? Należy również odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego za nią tęsknię, dlaczego żałuję decyzji, która doprowadziła do rozstania z nią. W chwilach trudnych, zdenerwowania, sporów nie należy podejmować wiążących decyzji. Trzeba odczekać, odpocząć od siebie, dać sobie czas miesiąca, a potem powrócić i rozmawiać.

Kobieta pragnie stabilizacji, poczucia bezpieczeństwa. Być może tego nie odczuła, będąc z Panem. Może należy o nią "powalczyć". Sytuacja może być inna od tej, którą opisała. Być może nie jest z kimś innym, a jedynie pragnie powiedzieć o własnej zaradności, kimś, kto się natychmiast zainteresował jej osobą. To bycie cudowne z innym chłopakiem może być stwierdzeniem, które miało Pana zaboleć i rzeczywiści, jak się domyślam, bardzo zabolało.

Powinien Pan do niej napisać, zadzwonić, a najlepiej spotkać się z nią. Proszę wysłuchać tego, co ma do powiedzenia. Niczego nie należy lekceważyć. Mogło być dla niej szokiem to, że przestał Pan z nią współżyć. Czy rozmawialiście o tym? Jestem za nie współżyciem przed ślubem. Jeden skoro nie chciał Pan z nią współżyć z racji moralnych, religijnych, należało o tym z nią rozmawiać, wysłuchać tego, co ona ma do powiedzenia, przedstawić własne odczucia.

Gdy dwoje ludzi chodzi ze sobą, nie powinni podejmować jednostronnie decyzji. To jest uczenie się życia RAZEM. Skro tak, to również niezbędne jest to, aby jedna strona nie zaskakiwała drugą swoim rozwiązaniem. Rozmowa umożliwia dojrzewanie do przyjęcia tego, co trudne. Być może dla dziewczyny było trudną sprawą zrezygnowanie ze współżycia, skoro ono już zaistniało. Mogła się zgodzić na takie rozwiązanie jedynie pozornie, ze względu na Pana. Należało ją wysłuchać, pochylić się nad jej argumentacją.

To prawda, że współżycie przedmałżeńskie jest grzechem, lecz czy ona w ten sposób myśli. Poglądy religijne i moralne nie powinny ludzi kochających się wzajemnie dzielić, lecz łączyć. Najważniejsza jest miłość. Tam, gdzie jest miłość pojawi się wzajemne zrozumienie, pragnienie tego, czego oczekuje Bóg od człowieka.

Proszę walczyć o dziewczynę, jeśli Pan ją kocha. To nie jest ważne, że ona jest z innym mężczyzną. Proszę dać jej bardzo wyraźny sygnał, że Panu na niej bardzo zależy. To, co zaistniało między wami, jeśli było prawdziwe, szczere - nie skończyło się, lecz wymaga ożywienia, pobudzenia, pielęgnacji. Od zakochania przechodzi mężczyzna z kobietą trudną i wymagającą, lecz niezwykle piękną drogę do miłości. Zakochanie się nie jest jeszcze miłością, lecz szansą na jej zaistnienie.

Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego chcę z nią być? Dlaczego jestem bezsilny i załamany? Czy to jest miłość czy uzależnienie? Co odczuwam w sercu? Proszę niczego sobie nie wmawiać, a szczególnie tego, że tak miało być. To jest poddanie się, rezygnacja, wycofanie z obszaru, który jeszcze nie jest przegrany. Proszę odczuć w sobie duszę wojownika. To mężczyzna jest zdobywcą wobec kobiety. Nie będę Panu mówił o tym, jak z tym żyć. Gdyby ona już wyszła za mąż, wówczas należałoby szukać odpowiedzi na tak postawione pytanie. Dopóki jest jednak z kimś, choć wątpię, nie należy się poddawać. Jeśli Pan ją kocha, będzie miał siłę, aby do niej powrócić.

Wspieram Pana modlitwą - ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 8875959 * Liczba gości online: 18 * Ostatnia aktualizacja: 2017-04-30
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC