MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Autosugestia w wierze



Jakie jest księdza zdanie na temat pozytywnej autosugestii w wierze? Wiele o niej czytałam w odniesieniu do psychologii. Jak ją odnieść do wiary? Karina


Autosugestia jest wmawianiem, sugerowanie czegoś samemu sobie. Pozytywna autosugestia jest dobrą i wskazaną praktyką dla ludzi wierzących. Polega ona na tym, że gdy przychodzi nam na myśl jakieś negatywne zdanie, przeciwstawiamy mu określone zdanie pozytywne. Powinniśmy to zdanie zaczerpnąć z Pisma św.

Nie możemy sobie postanawiać, że już nigdy nie będziemy osądzać innych. To dążenie jest w nas bardzo silne. Można nauczyć się reagowania na pojawiające się negatywne myśli na widok konkretnej osoby. Możemy stosować słowo: „Nie rób tego”, „Boże, błogosław mu”, „Dziękuję Ci Boże, że przyszedł”. Na początku trzeba się kontrolować. Konieczna jest nasza szczególna uwaga i skupienie. Można jednak wejść w dobre przyzwyczajenie reagowania słowami modlitwy na myśli i uczucia negatywne, rodzące się w nas. Konieczne jest świadome pokierowanie naszym negatywnym odruchem i zastąpienie go pozytywnym.

Co jest ważne w pozytywnej autosugestii? Kształtowanie w sobie nastawienia Jezusa. Posługując się słowami Pisma św., żyjemy Jego duchem. W pozytywnej autosugestii ważne jest słowo, które oczyszcza nasze odniesienie do człowieka, a tym samy prowadzi nas do Boga. Słowo z Pisma św., które często powtarzamy, będzie stanowiło nie tylko przeciwstawienie dla myśli i uczuć negatywnych, ale przede wszystkim to słowo, będzie najważniejszym w ćwiczeniu ducha, w prowadzeniu do Boga. Potrzeba zatrzymywania się w ciągu dnia na jednym słowie Pisma św. Są to zarówno słowa Jezusa, jak i te, które ludzie kierują do Niego. Powtarzając codziennie te same słowa, pracujemy nad swoją wewnętrzną przemianą. Powinny to być słowa, które na dany czas naszych przeżyć, doświadczeń, bardzo nam odpowiadają. To słowo staje się wówczas naszą drogą do Boga. Nie walczymy wprost z myślami i odczuciami złymi, rodzącymi się w nas, ale przeciwstawiamy im dobre, wzięte z kart Pisma św. Powinno to być słowo, które nas wewnętrzne dotyka, fascynuje. Powinno nam ono towarzyszyć przez jakiś czas, może nawet przez całe życie. Staje się w ten sposób moich słowem – ćwiczeniem duchownym.

Bardzo ważne jest to, jakie myśli towarzyszą nam po przebudzeniu. Dobrze będzie, jeśli wstajemy z modlitwą. Uzyskujemy w ten sposób właściwe, dobre nastawienie do życia, przeniknięte nadzieją w towarzyszenie Boga, w Jego troskę o nas. Negatywne myśli i uczucia odbierają nam energię, sprawiają, że przez cały dzień możemy być nastawieni negatywnie zarówno do osób, które spotkamy jak i spraw, które powinniśmy wykonać. Myśli u czucia negatywne powodują przypływ energii, optymizmu opartego na tym, że „Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam” (św. Paweł).

Zamiast czynić wiele postanowień, powinniśmy wypracowywać w sobie proste rzeczy. A do tego nadają się pozytywne autosugestie. Sztuka życia duchowego polega na tym, aby drobiazgi, z których składa się codzienność, uczynić wprawianiem się w przeżywanie obecności Boga.

Odpowiadanie słowami Pisma świętego na myśli i uczucia, które nas niepokoją swoją treścią, może wprowadzić nas w doświadczenie nieustannego przebywania w obecności Boga. To w sposób zdecydowany przemieni nasze życie.

Potrzeba zasypiania z pozytywnymi myślami. Mają one bezpośredni wpływ na nasze sny. Zasypianie z gniewem w sercu, może zniszczyć duszę, a koszmary senne dokonują w niej przewrotu niekorzystnego dla człowieka. Gdy zabieramy gniew w nasz sen, możemy obudzić się rano z negatywnym nastawieniem do życia. Kończenie dnia z pozytywnymi myślami wpływa na nasze zdrowie. Możemy uczynić znak krzyża świętego na sobie, by w ten sposób oddać się w ręce Boga. Możemy też powtarzać w myślach lub cicho szepcąc wargami słowa Psalmu 31,6 : „W ręce Twoje powierzam ducha mojego”.

Gdy powtarzamy słowa pozytywne, negatywne zostają powstrzymane, ustępują, wyciszają się, odchodzą. Zdania wzięte z Biblii są najbliższe ludzkiemu sercu, stąd mogą odnieść zwycięstwo nad innymi pod warunkiem, że zechcemy je wprowadzić w nasze myśli i przeżywanie. Są to słowa Jezusa, który zna nasze serce i wie, co jest jego życiem i zmartwychwstaniem.

Nie należy tłumić myśli. Należy zrezygnować z wszelkich zewnętrznych uników i dróg ucieczki. Chodzi o to, aby nie wychodzić wówczas do innych, gdy pojawiają się pokusy, nie włączać muzykę czy telewizor. Pozwolić się tym myślom ujawnić, wyjść z nas. Potrzebne jest milczenie, aby poznać, jakie złe myśli usiłują na nas oddziaływać. Myślom, będącym pokusami, przeciwstawiamy słowa Pisma św. I tak je przezwyciężamy. Dobrze jest wcześniej wypisać myśli, zdania z Biblii, które będziemy powtarzali nieustannie przy silnym ataku myśli będących pokusami. Mogą to być zdania z Księgi Psalmów lub Księgi Przysłów. Trzeba czytać Pismo św. Pod kątem wyszukiwania słów leczących ludzkie serce. Trzeba wypisać swoje negatywne autosugestie, najczęściej pojawiające się. Do nich należy niejako dopasować słowa z Biblii będące ich przeciwieństwem. Mogą to być choćby te słowa: „Nikt nie może dwom panom służyć”, Wszystko, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie”, „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych”, „Kto się wywyższa będzie poniżony”.

Powtarzanie słów Jezusa zmierza do uczenia się postaw Jezusa oraz ich zachowania we własnym życiu. „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?”, Starajcie się najpierw o Królestwo Boże i o Jego sprawiedliwość, a sprawiedliwość wszystko inne będzie wam dodane”. „Do każdego stopnia pokory, do każdego głębszego doświadczenia samego siebie przed Bogiem dochodzimy, ćwicząc się w powtarzaniu słów z Pisma” (A. Grün).

Słowa Pisma św. możemy rozumieć jako autosugestie, w tym sensie, że powtarzamy je sobie przez cały dzień. Powtarzamy te słowa podczas medytacji, wtedy, kiedy nie mamy konkretnych zajęć, gdy jesteśmy na spacerze, wychodząc z domu, będąc w podróży, kiedy biją dzwony w kościele na „Anioł Pański”. To są ćwiczenia wprowadzające nas w życie Boga i Jego w nasze życie, w codzienne doświadczenia.

Kiedy spotkają nas przykre doświadczenia nie będziemy ulegali myślom, które nacierają na nas z niebywałą siłą choćby o takiej treści: „Jestem do niczego”, lecz może nam wówczas przyjść na myśl słowo Pisma św. „Zrzuć swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma” (Ps 55,23). Jakże ważne w takich chwilach odwołanie się do słów: „Dobrze to dla mnie, że mnie poniżyłeś, bym się nauczył Twoich ustaw” (Ps 119,71).

W sytuacjach szczególnie dla nas trudnych, w których doznajemy nachalności myśli negatywnych, pokus, oskarżeń, sądów, ujawni się to, co ćwiczyliśmy. Ujawni się moc słowa Bożego w nas uczyniona przez jego powtarzanie.

Nie jesteśmy w stanie zaplanować naszej codzienności, tego, co się wydarzy, a przede wszystkim, w jaki sposób powinniśmy reagować na pojawiające się problemy. Jeśli ćwiczymy pozytywną autosugestię nie wpadniemy w popłoch, w złość czy rozgoryczenie, lecz powrócimy do słów, które stały się bliskie naszemu sercu i wytworzyły w nas głębsze życie, życie wiarą, życie słowem Jezusa.

Ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 9998542 * Liczba gości online: 27 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-16
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC