MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Mój dom i mój chłopak




Szczęść Boże! Na samym początku chciałabym podziękować księdzu za tę stronę. Za stronę przemiany, za przeróżne, jakże potrzebne tematy. Za szkołę modlitwy, różaniec, Drogę Krzyżową, za Słowo Boże na każdy dzień. To bardzo wiele znaczy. Chciałam się jednak do Księdza zwrócić z prośbą o pomoc, jeśli to możliwe oczywiście. Od jakiegoś czasu mam tak wiele problemów. Nie wiem skąd wszystko to się bierze? Nie wiem, na jakiej podstawie? Czuję, że jest mi coraz ciężej, trudniej, nie radzę sobie. Nie wiem, od czego zacząć. Może od sytuacji w domu- jest nieciekawa. Doszło do tego, że rodzice myślą o rozwodzie. Wiem, tak czasami musi być. Ale nie mogę dojść przyczyny. Rodzice nigdy się nie kłócili, nie było zdrady, zazdrości, nienawiści, rozterek, rozczarowań, nieporozumień. Nie było i nie ma alkoholizmu, wulgaryzmów. Zawsze było dobrze, miło. Nie mogłam czasami nawet uwierzyć, że mam tak wspaniałą i kochającą rodzinę. Naprawdę. Chciałabym prosić o pomoc. Wiem, że słowo osoby duchownej to "coś" szczególnie ważnego, wiem, ze to mi pomoże. Zawsze kieruję się słowami piosenki, "Gdy drogi pomyli los zły, i oczy mgłą zasnuje, miej w sobie te ufność- nie lękaj się! A kiedy gniew świat Ci przesłoni i zazdrość jak chwast zakiełkuje- miej w sobie tę ufność- nie lękaj się! Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę... Ty tylko mnie poprowadź Panie Mój..."Ale u mnie chyba jednak jest ten lęk, obawa.

Przy okazji chciałabym nawiązać do moich, coraz gorszych relacji z moim chłopakiem. Dlaczego jest w związku między 2 ludzi tyle zazdrości, nieufności, często fałszu? Dlaczego tak jest? Jak to można wszystko doprowadzić do pełnego szczęścia? Czy w ogóle można? Przecież 2 młodych, zakochanych ludzi powinno dążyć do jak najlepszych relacji między sobą. Prawda? Heh. A u Nas- różnie bywa. To prawda, zawiodłam Go kilka razy i wiem, że będzie to już zawsze pamiętał, może nawet wypominał. Jesteśmy razem dopiero pół roku, ale... To jedna z niewielu osób, którą ja szczerze kocham. Oddałabym za Nią wszystko, co mam, jeśli byłaby taka potrzeba. Jestem taka szczęśliwa. Ale chciałabym, by to szczęście trwało wiecznie. Czy dam radę? Bardzo proszę o odpowiedź na mojego maila. Chciałabym, aby było więcej takich stron, dzięki którym można uświadomić sobie swoją wartość, i wiele innych ciekawych rzeczy. B.



Dlaczego tak jest? To bardzo trudne pytanie. Są sprawy, o których nie wiesz, o których rodzice rozmawiają lub nie rozmawiają ze sobą. Podobne zachowania, jakie zachodzą między twoimi rodzicami mają miejsce wtedy, gdy jedna ze stron weszła w bliską, intymną relację pozamałżeńską. Charakter "sielski" w małżeństwie bywa okresowy. Będzie dochodziło między małżonkami do sporów, większych i mniejszych napięć. Wchodzą oni w czas szczególnie trudny dla siebie pomiędzy 40-45 rokiem życia. Spory mogą być ujawnieniem ich dojrzewania, polaryzacji stanowisk w sprawach, których wspólnie nie próbowali rozwiązywać. Tego rodzaju zachowanie pojawia się też, dlatego, że nie mieli dla siebie czasu, wyjazdów tylko we dwoje. O miłość małżeńską trzeba dbać, jak o każdą inną miłość. Konieczne są rozmowy raz, dwa razy w miesiącu o sprawach małżeńskich miłych, ale i trudnych.

Bywa i tak, że mężczyzna wraca później z pracy kolejny już raz i nic nie wyjaśnia, albo też często jest zmęczony. Kobieta wchodzi w tryb przypuszczeń. Intuicja podpowiada, żeby tę sprawę zbadać. Kobiety bardzo często się nie mylą. Mają dobre wyczucie w relacjach uczuciowych z mężem. Odczuwają bardzo boleśnie ich "schładzanie się". Mąż jest mniej czuły, mniej spontaniczny, bardzo rzadko wyznaje żonie miłość, nie pamięta o tym, o czym pamiętał w pierwszych pięciu latach wspólnego życia.

Przychodzi taki czas, że może ujawnić się postawa roszczeniowa, wypływają na zewnątrz oczekiwania dotychczas tłumione pod adresem współmałżonka. Może rodzice spoczęli "na laurach". Nie rozwijając miłości, nie dbając o uczucia, o wspólnie spędzany czas, o czynienie wyjaśnień tam, gdzie one powinny się pojawić doprowadzają do sytuacji, w której odkrywają z przerażeniem, że są na siebie zamknięci. Czym jest otwartość? Jest to, między innymi, szczere opowiadanie o tym, co w pracy, kogo spotkałem (-łam), co przeżyłem (-łam), wspólne uzgadnianie tego, co chcemy zrobić razem. Gdy znika szczerość, dokonuje się proces wewnętrznego zamykania w sobie. To, o czym małżonkowie nie mówią, zaczyna ich od siebie oddalać.

Czy córka może o tym wiedzieć, że "Rodzice nigdy się nie kłócili, nie było zdrady, zazdrości, nienawiści, rozterek, rozczarowań, nieporozumień. Nie było i nie ma alkoholizmu, wulgaryzmów. Zawsze było dobrze, miło"? To jest sprawa dyskusyjna. Rodzice zachowują to, co jest ich bardzo osobiste, intymne, wyłącznie dla siebie. Wyobraź sobie, kiedy już będziesz mamą i żoną, czy chciałabyś, aby twoja córka wiedziała, iż między tobą a mężem są określone napięcia? Mając na uwadze to, jak bardzo jest wrażliwa, chciałabyś jej tego oszczędzić. Wielu rodziców uważa, że dzieci nie wolno zbyt wcześnie wprowadzać w świat ludzi dorosłych. Być może w rodzicach dokonywało się coś trudnego, w co nie byłaś wtajemniczona.

Nawiązując do twoich relacji z chłopcem zastanawia to, że jest zazdrość, fałsz i nieufność między osobami zakochanymi. Może to nie jest zakochanie? A może to brak dojrzałości ze strony chłopca. Rozumiem, że namiętności, o których napisałaś, nie są twoją reakcją na chłopca, lecz jego na ciebie. Według mnie, jeśli zazdrość jest nadmierna, to wówczas mamy do czynienia z przypadkiem chorobowym. Nadmierna zazdrość wynika z chęci całkowitego zdominowania partnera, kontroli jego zachowań, kontaktów z innymi. Podstawą jest nieufność, niedowierzanie, że ty jesteś "jego" dziewczyną i nikogo więcej. Być może nie wierzy, że twoje uczucie do niego jest szczere i prawdziwe. Zazdrość nadmierna powinna być znakiem informującym o konieczności "zerwania". Niekiedy dziewczętom podoba się to, że chłopiec jest o nie bardzo zazdrosny. Utożsamiają to z "wielką miłością". Jest to bardzo niebezpieczne myślenie. Może ono doprowadzić do zachowań "prześladowczych" wobec dziewczyny. Mam na uwadze skrajne zachowania, z którymi nie spotykamy się często.

Miłość opiera się na zaufaniu. Między wami jest jeszcze etap "zakochania". Powinnaś szczerze i otwarcie rozmawiać ze swoim chłopcem. Nazywaj sprawy po imieniu. Zwróć uwagę na to, jakie są jego oczekiwania wobec ciebie? Czy jesteś zdolna na nie odpowiadać? Co jest podstawą waszej relacji? Dlaczego jesteście ze sobą? W każdej dobrej relacji między chłopcem i dziewczyną jest miejsce na "zawiedzenie się". Potem przychodzi czas wyjaśnień, przeproszenia i umacnianie więzi. Jeśli nawet go zawiodłaś, to należy zapytać, dlaczego? Czy w danej chwili mogłaś inaczej się zachować, czy byłaś zdolna nie zawieść chłopca? Zawiedzenie przez osobę bliską jest dobrą szkołą uczenia się przebaczenia, a tym samym miłości. Na drodze przebaczania nabywamy umiejętność kochania, a właściwie należałoby powiedzieć, przyjmujemy dar miłości. Taka postawa ludzi zbliża. Można więcej kochać osobę, która nas zawiodła.

Czy jest to rzeczywiście tak ważna sprawa, że twój chłopak będzie do tego powracał i wypominał? A może jest perfekcjonistą i nie znosi, gdy osoba, której ufa, zawodzi. Wydaje się niektórym z nas, że człowiek, którego kocham, nie może mnie zawieść. Ja daję mu siłę do wierności w wielu sprawach, przez moją miłość. Nie bierze się jednak pod uwagę, że są różne okoliczności ułatwiające niewierność, nielojalność. Podstawą jest uleganie namiętnościom. Być może nie możesz jeszcze sobie z czymś poradzić, ale z jego pomocą, możesz dojść do tego by sprawa, o której teraz rozmawiamy nie dzieliła was, lecz łączyła.

Czy są ludzie, którzy nie zawodzą? Czy można karać człowieka, na którym zawiedliśmy się? Czy już nic nie znaczą słowa: "Miłość ci wszystko wybaczy", albo "Miłość nie pamięta złego…wszystko znosi…wszystko przetrzyma"? Czy byłabyś w stanie przebaczyć to, czego on tobie nie może? Kochający jest zdolny do przebaczenia. Może być i tak, że twój chłopiec przeżywa chwile trudne w swojej rodzinie, w relacji do rodziców, a nie umie o tym mówić. Sytuacja taka może powodować "odreagowanie" tego, co dzieje się w domu, na relacji z tobą.

Odpowiedz sobie na pytanie, czym jest dla ciebie szczęście? Czujesz się szczęśliwa. Trudno tę rzeczywistość opisać. Czy to znaczy, że jesteś bezpieczna, kochana, ważna dla chłopaka? W szczęściu są też chwile nieporozumień, milczenia, zranień, bólu, smutku. Czy bierzesz również to pod uwagę? Twój chłopiec powoli dojrzewa do tego, aby pogodzić się z tym, że zawiódł się na tobie. Jeśli dojrzewa, chce być z tobą, a ty z nim, jeśli próbujecie zrozumieć, co się stało w tym "zawiedzeniu" jesteście na dobrej drodze do szczęścia. Szczęście, to nie odczuwanie jedynie dobrego nastroju, fali przyjemnych uczuć. To wspólne szukanie rozwiązań, rozmawianie, choć czujesz się wzburzona. Jest to otwartość na chłopca również wtedy, kiedy zupełnie nie rozumiesz, o co mu chodzi. Nie zostawiamy ludzi, gdy ich nie rozumiemy albo, gdy zawiedliśmy się na nich. Każda sytuacja jest dobra, aby ją przemienić w umiejętność głębszego kochana.

Podobają mi się twoje słowa: "To jedna z niewielu osób, którą ja szczerze kocham. Oddałabym za Nią wszystko, jeśli byłaby taka potrzeba". I to jest właśnie miłość. Ona zawsze ma coś w sobie z szaleństwa. Kochać nie potrafią ci, którzy w relacjach miłości szukają "równowagi", pewności, możności przewidzenia wszystkiego. Miłość, to oddanie się w ręce drugiego z zaufaniem. To oddanie życia, marzeń, wrażliwości. Przyjdzie czas ranienia. To też jest miłość. Nie umiemy o nią dbać. Trzeba się jej uczyć, uczyć dbania o miłość. Dla mnie dramatem jest to, kiedy człowiek nie dba o miłość, jaką został obdarowany. To bardzo nieszczęśliwy człowiek. Jemu z czasem otwierają się oczy, ale bywa za późno.

Podobają mi się słowa Jezusa, że "Komu się wiele przebacza, ten wiele miłuje". Urzekają mnie ludzie przebaczający, choć ta druga strona nie dojrzała jeszcze do zrozumienia tego, co się jej okazuje. Miłość, jeśli nie ma znamion "szaleństwa" nie jest miłością. Kiedy myślę o "szaleństwie z miłości" mam na uwadze to największe, jakie dokonało się na krzyżu, gdzie Jezus "umarł z miłości".

Największe predyspozycje do miłości mają ludzie poranieni. To, są ci, którzy pragną miłości najbardziej, ponieważ często doświadczyli odrzucenia, nienawiści, zawiedzenia się na kimś. Często bywają nadmiernie ufni. Są bezbronni, kiedy kochają.

Czy dasz radę? Bóg to wie. Zaufaj mu i troszcz się o swoją miłość do chłopca. Poznawaj go, na co jest szczególnie wrażliwy, co dla niego jest ważne, jakie zasady, wartości? Ucz się swojego chłopca, "czytaj go" zarówno wtedy, gdy mówi, jak i wtedy, gdy jest milczący. Wnikaj w sens, znaczenie tego, o czym mówi. Patrz na jego "wnętrze", przyglądaj się jego duszy i sercu, poznaj wrażliwość. Możesz się go uczyć. Nie miej przed nim tajemnic. Szczerość i otwartość to postawy niezbędne w miłości. Pokaż chłopcu swoją wrażliwość. To wszystko, co jest dla ciebie ważne, kochane. Pokaż swoją perspektywę życia, do czego dążysz, na czym tobie zależy. Rzecz nie w tym, aby ciągle rozmawiać, lecz ze sobą być. Ucz się być przy człowieku, być z człowiekiem, którego kochasz. Nie wpadaj w popłoch, kiedy przyjdą chwile trudne w waszym zakochaniu się, chodzeniu ze sobą. To jest cena dorastania. Tak trzeba. Wówczas nie można obrażać się wzajemnie na siebie, lecz wyjaśniać, choćby przez łzy. Jeśli nie masz racji, powiedz o tym. Oczekuj tego samego od swojego chłopca. Budujcie od początku na prawdzie, czyli pokorze. Gdy zabraknie prawdy, każdy związek, który miał szansę być trwałym, rozpadnie się.

Gdy coś będzie niejasne, nie podejmuj decyzji za rozstaniem się. Są takie chwile, kiedy trudno jest wyjaśniać, tłumaczyć. Trzeba to przeżyć, przeczekać. Może później, po jakimś czasie powrócicie do opowiedzenia sobie tego, co się stało. W relacji z chłopcem nie można przyspieszać dojrzewania. Na wszystko jest czas. Również na wzajemne rozumienie się. Może jesteście jeszcze bardzo wyidealizowani w postrzeganiu relacji chłopca z dziewczyną. Uczycie się tego, jak być powinno między wami. Nie można nauczyć się życia na błędach innych ludzi, ale tylko na własnych. Powoli wasze "zakochanie się" będzie nabierało kształt miłości. A w niej jest odpowiedzialność wzajemna. To jest niezwykłe, kiedy można być odpowiedzialnym za siebie, ale i za kogoś drugiego. Ktoś włączył ciebie w rytm własnego życia. Żyjesz rytmem własnego życia, ale w tym, którego kochasz. A on, żyje rytmem własnego życia w tobie.

Czy dasz radę? Wierzę, że tak! Zapewniam cię o modlitwie w Waszej intencji. Dbajcie o tę miłość!

Ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 9498089 * Liczba gości online: 28 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-28
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC