MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Każdej pokusie podaję rękę




Proszę Księdza! Nie, nie, ja jestem złą osobą, nie mogę zwracać się do Pana, którego więcej razy zawiodłam niż mogłabym policzyć. Nie mogę zwrócić się do Niego, bo ciągle zadaję Mu ból. Jakim jestem dla Niego cierniem! Każdej pokusie podaję rękę - cóż z tego, że potem boli. Zawsze byłam zła, taka jest prawda. Za cóż Bóg może mnie kochać - zbyt wiele. Mój Jezus, mój Jezus. Nie mogę. Jestem złą osobą. Ileż osób przekonywało mnie o tym, ile sytuacji. To prawda co Ksiądz pisze, ale ja boję się i nie chcę inaczej myśleć o sobie bo to byłoby nie tak- moje kajdany są takie mocne, nie chcę ich a jednak trzymam się z całych sił, może aby w ten sposób sprawić Jezusowi radość, bo On ma do mnie pewnie żal.

Tylko, dlaczego płaczę - łzy są niepotrzebne tak jak ja. Sylwia



Nie jesteś złym człowiekiem. Są jedynie złe ludzkie czyny. Człowiek jest dobry z natury. Możesz zwracać się do Pana. To może ciebie uporządkować, uzdrowić twoje życie. Życie człowieka, to również takie postępowanie, w którym zawodzimy Boga. Lecz On nas zna. Nie zniechęca się naszym postępowaniem, odchodzeniem i powrotami do Niego. Nasze zagubienie się i odnajdywanie to nasze dojrzewanie. Więcej uczymy się życia przez porażki niż bezpośrednio nasze pozytywne, życiowe doświadczenia. Porażki głęboko w nas zapadają. Szukamy wówczas kogoś, kto byłby skuteczny w pomocy. Często w tej roli człowiek się nie sprawdza. Trzeba przechodzić od rozmowy z człowiekiem, do rozmowy z Bogiem.

Bóg nie mówi, że jesteś złym człowiekiem. Jeśli On jest dla ciebie autorytetem, to przestań się tak surowo i niepotrzebnie oceniać. Kiedy skupiasz się na myśleniu o tym, że jesteś zła, po pewnym czasie sama zaczynasz w to wierzyć. Niektórzy ludzie w taki sposób, zupełnie nieodnoszący się do rzeczywistości, przypisują zło, którego nie popełnili. Skoro zadajesz ból Bogu, to jesteś blisko Niego. Nie można być daleko od Boga, gdy zadajemy Mu cierpienie. Jesteś blisko! Zechciej to, co dotychczas czyniłaś przemienić w to, co Jemu przyniesie radość, pocieszenie. Takie przejście jest możliwe, od zadawania Panu Bogu bólu, do czynienia tego, co będzie dla Niego radością od ciebie.

Skoro jesteś blisko Boga, podawaj Jemu rękę, zamiast pokusie. Masz przed sobą dwie ręce: rękę pokusy i rękę Boga. Możesz wybrać tę właściwą. Jeśli podajesz rękę pokusie to nie tylko ciebie to boli, ale i twojego Boga. On cierpi, ponieważ ty cierpisz. Gdy tobie jest ciężko i smutno, On przeżywa z tobą te stany zamętu. Kocha cię! Kto kocha jest blisko i czuje to samo, co osoba kochana. Jemu zależy na tobie. Zawsze tak było. Powalcz z pokusą. Nie wchodź tak łatwo na jej nędzne salony. Obiecuje coś, czego nie spełnia. Pokusa nie dotrzymuje słowa. Zapewne to zauważyłaś. Czujesz potem moralnego i duchowego "kaca". Pozwoliłaś się oszukać już tyle razy. Oburz się na takie traktowanie przez pokusę. Odczuj wobec niej głęboką pogardę. Wyobraź sobie ogromny, przeraźliwy smród, jaki idzie od niej. Zapewne jesteś estetką wrażliwą na zapachy, kolory, widoki, ogólnie na piękno. W walce z pokusą również te swoje dziewczęce i kobiece atuty, zamiłowania warto wykorzystać. Powiedz: DOSYĆ!!! Nie chcę być naciągana. Możesz tak się zachować, więc co stoi na przeszkodzie?

"Zawsze byłam zła". Czy to twoja diagnoza? A może ktoś cię do tego usiłuje przekonać? Nawet chyba wiem, kto. Szatan najpierw chce od nas przyjęcia pokusy, popełnienia grzechu. On kusi jakby dwuetapowo. Najpierw pokusa do grzechu, następnie pokusa do rozpaczy. W tobie słychać również te drugie "dźwięki". Kiedy wejrzysz tak głęboko, bardzo głęboko w swoją duszę i serce i umysł, to nigdy nie pociągało cię zło, ale dobro. Nigdy nie fascynowała cię brzydota, lecz piękno. I nigdy wcześniej nie byłaś zwolenniczką poddania się, rezygnacji, ucieczki od określonego dobra, lecz zwolenniczką walki, podejmowania coraz to nowych prób. Kiedyś w siebie wierzyłaś. Może warto wrócić do czegoś, co się sprawdzało?

Trzeba chcieć "zawalczyć" o siebie, o jakość własnego życia, o piękno serca i duszy, o własną moralność, wiarę, miejsce Boga pośród swoich spraw. Dlaczego pokusa ma dominować, górować nad tobą?

Masz przedziwną teorię na temat miłości: "Za cóż Bóg może mnie kochać". Czy kochamy za coś? Kochasz kogoś? Czy twoja miłość jest spowodowana tym jak człowiek wygląda, jakie są jego możliwości intelektualne, w co się ubiera, jakie umiejętności posiada? Kochamy człowieka, ponieważ wewnętrznie czujemy, że nam się bardzo podoba. Jest w nim coś, co daje nam pokój. Wnosi w nasze życie poczucie bezpieczeństwa. Przy nim czujemy się ważni, dobrzy, wartościowi, kochani. Miłość do człowieka nie jest powodowana tym, co on może nam ofiarować, co może dla nas zrobić, ale tym, kim on jest. To, jaki on jest, budzi moją miłość do niego. Zechciej to przenieść na twoją relację z Bogiem. Bóg ciebie kocha, ponieważ dał i daje ci nieustannie swoje życie. On oddał za ciebie własne życie. Nie byś i nie jesteś może (w twoich oczach) tą osobą, dla której warto się w jakiś sposób poświęcić, coś dobrego zrobić, w czymś pomóc. On ciebie kocha, ponieważ jesteś godna miłości. Bez miłości nie żyjemy. Skoro żyjesz, to znaczy, że jesteś kochana. Gdy umrzesz, kiedyś umrzesz, to nadal będziesz kochana, ponieważ Bóg się o to zatroszczył, abyś żyła wiecznie. Czy to nie jest miłość? On myśli o tobie, a ty nieustannie napełniasz swój umysł i serce minorowymi określeniami w rodzaju, "Za co Bóg może mnie kochać?" Za to, że jesteś i jaka jesteś. Taką ciebie, jaka teraz jesteś, można kochać.

Bóg kocha bezinteresownie. Kocha nas jako grzeszników. Bardzo często nie jesteśmy zdolni do przyjęcia Jego miłości, ponieważ żyjemy w klimacie ulegania różnym pokusom. Bóg tym się nie zniechęca. Czeka na to, że kiedyś odpowiemy na Jego miłość.

Jeśli chcesz, aby twoje życie uległo przemianie, konieczna jest przemiana w myśleniu. A może tobie jest tak dobrze z "tymi kajdanami" i z tym nieustannym litowaniem się nad sobą i tym, aby inni mogli ci współczuć i użalać się nad sobą, że nie chcesz zmienić swojego życia. Niektórzy ludzie chorzy nie chcą zdrowieć, ponieważ łączy się to ze zmniejszeniem zainteresowania innych ich życiem i nimi samymi. Człowiek woli chorować, narzekać, aby być w centrum zainteresowania innych. To jest krążenie wokół siebie i z czymś takim należy skończyć. Jest to usiłowanie "brania innych na litość". To pewna też nieuczciwość. Już nie wiem, czy twoje kajdany są mocne, czy niechęć do ich zrzucenia jest silniejsza. W kajdanach jest ciężko, ale może być przyjemnie. Uleganie określonym pokusom daje wymierne, chwilowe, iluzoryczne, ale jednak pocieszenie. Rezygnacja z "kajdan", odejście od pokus sprawia, że szukamy pocieszenia w Bogu. Przyjmowanie tego pocieszenia wymaga zbliżenia się do Boga. On zaś oczyszcza, kochając nas. Często taka "kuracja" bardzo boli.

Wmawiasz Jezusowi, że ma żal do ciebie. W jakiego Jezusa wierzysz? Nie znam takiego, który miałby żal do człowieka. Konieczna jest w tobie zmiana obrazu Boga. Patrzysz na Jezusa, którego obraz sama w sobie ukształtowałaś. Po tym jednym szczególe, niezwykle ważnym mogę powiedzieć, że nie trzymasz się obrazu Jezusa z Ewangelii. Pokaż jeden fragment wskazujący na to, że Jezus ma do kogokolwiek żal. Zacznij wybierać to, co dobre dla ciebie. Bóg pomaga tym, którzy chcą sobie pomóc. Nie można całej sprawy osobistej przemiany przerzucać na Jezusa. Potrzebna jest współpraca, otwartość i szczerość wobec Niego i wobec siebie samej. Konieczna staje się również hojność. Zacznij dawać Jezusowi to, co na obecnym etapie bardzo cię kosztuje. Zobaczysz, że tracenie tego, do czego jesteś bardzo przywiązana, tracenie ze względu na Jezusa, jest odzyskiwaniem Jego dla twojego życia. Odnoszę wrażenie, że tak naprawdę nie zajmujesz się Nim, Jego życie, tym, co On czuje, co proponuje, wychodząc ze swoją miłością. Bardzo wiele natomiast jest "krążenia" wokół samej siebie, utyskiwania na własną biedę, niemożność odejścia od zła. Proszę, zacznij odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego każdego dnia o godzinie 15.00.

Zapewniam o modlitwie i serdecznie pozdrawiam - ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 9472852 * Liczba gości online: 22 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC