MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Spotkałem kogoś wspaniałego



Drogi Księże!
Od pewnego okresu nurtują mnie trudne myśli. Wydaje mi się, że jestem osobą mocno wierzącą. Ostatnie wydarzenia utwierdziły mnie, że nie potrafię zrezygnować z Wiary. I choć jak każdy chrześcijanin mam wątpliwości staram się "spoglądać w górę" prosząc o łaski w ich przezwyciężaniu. Wiem, że dopiero po śmierci przekonam się jak jest naprawdę, a na dziś pozostaje mi zawierzyć wszystko Bogu wołając "Jezu ufam Tobie". Jakiś czas temu poznałem kogoś niesamowitego. Osoba ta imponuje mi pod wieloma względami. Przede wszystkim postrzeganiem związku między kobietą a mężczyzną (m.in. związek małżeński jako wspólna praca). Tak dużo ludzi postrzega to w niezrozumiały dla mnie sposób, że "jeśli się nie uda to rozwód". Znakomicie się rozumiemy. To, czego ona oczekuje od partnera ja mógłbym jej dać, Ona może mi dać to, czego ja szukam i na co czekam. Zacząłem czuć, że mógłbym z Nią być "mimo wszystko"! Co jest wiec nie tak? Nie wierzy w Kościół, nie wierzy w to, co wymyślone przez ludzi, ale nie poddaje w wątpliwość istnienie Boga. O tym, że On istnieje jest przekonana. Boję się, że już nigdy nie spotkam kogoś tak wspaniałego. Czuję, że mogłoby między nami wyrosnąć piękne uczucie. Obawiam się jednak je uwolnić. Czy Bóg oczekuje ode mnie życia z taką osobą? Mam przeczucie, że chce abym swoim przykładem był dla niej świadectwem. Jak Kościół postrzega takie związki? Czy wiązanie się z taką osobą nie jest grzechem? Pragnę, aby moje dzieci także zaufały Bogu, ale przecież nie mam pewności, że wybiorą moją wersję...Bóg zapłać z każdą odpowiedź.
Wojtek



Jestem przekonany, że w decyzji o zawarciu związku małżeńskiego powinniśmy brać pod uwagę miłość, nie zaś to, czy osoba jest niewierząca lub należy do innej wspólnoty chrześcijańskiej czy religijnej.

Dziewczyna, którą poznałeś, jest przekonana o tym, że Bóg istnieje. Na podstawie jakich przesłanek zbudowane jest jej przekonanie o istnieniu Boga? Ważne jest to, aby dowiedzieć się czegoś więcej. Na podstawie, jakich przesłanek, wydarzeń, doświadczeń, nie uznaje Kościoła? Jeśli twierdzi, że jest on dziełem człowieka, niech wskaże, którego? Gdy komuś coś nie odpowiada może bez zahamowań stwierdzić, "ja w to nie wierzę". Ale dlaczego nie wierzy?

Jeśli nie wierzy w Kościół, to rodzi się pytanie, w jakiego Boga wierzy? Kościół nie jest dziełem człowieka, lecz założył go Jezus Chrystus. Dlaczego nie uznaje Kościoła, jako dzieła Boga-Człowieka? W jakiego Boga ona wierzy? Jeśli twierdzi, że jest to rzeczywistość wymyślona przez ludzi, dobrze byłoby, gdyby zapoznała się z tekstami Nowego Testamentu. Swoją niewiarę również na czymś należy opierać. Poznałem wydarzenia związane z tworzeniem się Kościoła przez lekturę tekstów Nowego Testamentu i to odrzucam. Nie uznaję tego. Warto pamiętać, że mamy do czynienia z wydarzeniami historycznymi.

Wydaje mi się, że dziewczyna, którą poznałeś, może mieć awersję do tego, co w Kościele jest głoszone w wymiarze zobowiązań moralnych. Jak to jest, że jest przekonana do Kogoś, kto jest niewidzialny, a nie uznaje tego, co jest widzialne. Jakimi kryteriami kieruje się ona, aby jedną rzeczywistość uznawać za istniejącą (niewidzialną, niepodpadającą pod nasze zmysły), inną zaś odrzuca (Kościół), choć jest to rzeczywistość widzialna.

Uznając Boga należy wiedzieć, co On mówi, z jakim przesłaniem wychodzi do człowieka. Czy ona uznaje istnienie Boga, czy też wierzy w Niego? Wiara domaga się odpowiadania na to, do czego wzywa Bóg.

Jesteś urzeczony dziewczyną, zafascynowany nią i to jest piękne i zrozumiałe. Tak reaguje człowiek zakochany. Teraz jednak zafascynowanie należy troszkę postawić "na boku" i przyjrzeć się bliżej osobie. Moje refleksje nie zmierzają do tworzenia w tobie jakichkolwiek uprzedzeń do niej. Rodzą się jednak pewne pytania. Zacznę od tego. Życie z kobietą w małżeństwie, to nie życie z jej poglądami, lecz z nią, jako człowiekiem. Myśląc o dziewczynie, jako przyszłej żonie, należy postrzegać ją od strony jej charakteru. Ważne wydaje się to, jak patrzy na urodziny dziecka. Ile chcielibyście mieć dzieci i w jakim światopoglądzie je wychować? Czy ona będzie chciała uczyć je modlitwy, uczęszczać z nimi i z tobą na Mszę św. Jak będziecie przeżywali święta Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy, jak będziecie przeżywali niedzielę? Stawiam te pytania, dlatego, że jesteś człowiekiem wierzącym i praktykującym. Jak będziesz reagował na to, kiedy żona nie będzie chciała iść z tobą na Mszę świętą? Powiem więcej, nie pozwoli, aby z tobą poszły do kościoła wasze dzieci.

W niektórych małżeństwach to, że mężczyzna jest niewierzący, a kobieta wierząca i praktykująca w niczym nie przeszkadza, jeśli chodzi o funkcjonowanie małżeństwa i rodziny. W innych zaś sprawy praktyk religijnych, poglądów wynikających z wiary są podstawą niepotrzebnych sporów. To, co dla jednej strony jest ważne i święte, przez drugą stronę bywa lekceważone i ośmieszane.

Patrz dalej. Patrz na to, co może być po ślubie. Jaki jest jej stosunek do dzieci? Czy nie będzie przeszkadzała tobie w ich religijnym wychowaniu? Pamiętaj, że pełna odpowiedzialność spocznie wówczas na tobie. Fascynacja mija, kiedy pojawiają się pierwsze problemy. Życie małżeńskie to, między innymi, zdolność do kompromisów. Czy ty jesteś zdolny do ustępstw? A jeśli tak to, w jakich sprawach? Jeśli żona nie będzie chciała ustąpić w kwestiach wiary? Niekiedy jedna ze stron patrzy z bólem serca na to, co dzieje się w jej małżeństwie, gdy na pewne sprawy nie ma żadnego wpływu, a szczególnie te, które dotyczą wzrastania w wierze i kierowania się nią, na co dzień. Na jakich wartościach twoja przyszła żona chciałaby oprzeć wychowanie waszych dzieci? Według jakich zasad prowadzone byłoby wasze życie małżeńskie i rodzinne? Nie wolno unikać takich i podobnych pytań?

Nie wiem, czy Bóg oczekuje od ciebie życia z tą osobą? Na takie pytanie musisz sobie sam odpowiedzieć i wziąć za tę odpowiedź konsekwencje do końca swojego życia. Nie udzielę ci odpowiedzi, ponieważ jej nie znam. Myśląc o małżeństwie, nie można brać pod uwagę jedynie własnego dobra, ale też i dzieci. Dzieci pragną mieć zgodnych rodziców, którzy wychowują według określonych wartości. Jeśli twoja żona nie uznawałaby wartości katolickich to nie powinna przeszkadzać w wychowaniu waszych dzieci według tych wartości. Tego teraz nie wiesz, w jaki sposób będzie ona reagowała, gdy już będą dzieci w waszym małżeństwie. Małżeństwo jest wielkim ryzykiem. To oddanie swojego życia, swoich marzeń, ideałów w ręce drugiej osoby. Zanim zdecydujesz o małżeństwie poznaj dziewczynę na tyle, abyś mógł powiedzieć – chcę z nią żyć. A dlaczego chcesz z nią żyć? Pod jakim względem ci odpowiada?

Napisałeś w liście, między innymi o tym, że związek małżeński, według was, to wspólna praca. Według mnie, to wspólne życie. Praca jest jednym z czynników koniecznych, nie sądzę, że najważniejszym w życiu małżeństwa i rodziny. Bardzo ważnym od strony utrzymania rodziny. Spotykam małżonków, którzy pracują na trzy etaty, a dzieci chodzą same. Kto zatroszczy się o ich rozwój emocjonalny, duchowy, moralny? Ważne jest to, aby pracował mąż i żona, ponieważ trudno utrzymać się z jednej pensji. W ideałach niektórych małżeństw jest założenie, aby żona nie pracowała. Ale kobiety również chcą się realizować zawodowo. Dla nich samych jest korzystne wyjście z domu do innego środowiska. Nie stawiałbym na pracę, ale na wartości. To jest centrum, wokół którego należy budować całe życia małżeństwa i rodziny.

To jest twoje przeczucie, że ona chce, abyś był dla niej świadkiem, jak rozumiem, wartości, w które wierzysz. Nie mam podstaw, aby nie ufać, ale niekiedy wydaje mi się to zbyt piękne. Może życie nauczyło mnie trochę sceptycznego podejścia. Jak idzie zbyt łatwo, to coś jest tu nie tak. Pytając dalej, świadectwem, czego, czy kogo masz być wobec swojej dziewczyny, a w przyszłości żony? Jakiego świadectwa, o jakiej treści oczekuje ona od ciebie? Czy chodzi o świadectwo religijne, o bycie wiernym i kochającym małżonkiem, a może człowiekiem, który dużo pracuje i zapewni rodzinie właściwy poziom życia materialnego? O jakie świadectwo chodzi? Nie szukam dziury w całym, ale będąc zauroczony dziewczyną być możesz wyobrażać sobie to, o czym ona nie pomyślała. Tak zachowują się zakochani mężczyźni. I to jest z jednej strony piękne, a z drugiej – naiwne.

Kościół jest otwarty na takie związki. Jeśli jedna ze stron deklaruje się jako niewierząca, powinna podpisać zobowiązanie, że nie będzie przeszkadzała, ani zabraniała małżonkowi w religijnym wychowaniu dzieci. Związanie się z taką osobą w sakramencie małżeństwa nie jest grzechem. Masz prawo wybrać tę osobę za swoją żonę, ponieważ ją kochasz i z nią pragniesz przeżywać swoje życie. Ani Bóg, ani też Kościół nie zamierzają stawać w poprzek waszemu szczęściu. Ważne jest jednak to, abyś próbował przewidzieć, wyobrazić sobie, choć trochę sytuację, jaka może mieć miejsce w przyszłości. To jest bardzo trudne, ale w jakimś stopniu możliwe do przewidzenia. Nie masz pewności, że twoje dzieci pójdą za tobą w życiu wiary. I o tym również powinieneś TERAZ bardzo realnie pomyśleć.

Serdecznie pozdrawiam i zapewniam o modlitwie – ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 9477904 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC