MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Odczucia i słuchanie Boga



Bardzo dziękuję za odpowiedz na mój list. Czuję jednak, że powinnam dodać kilka szczegółów. Pierwszą sprawą jest to, że pytając księdza o to czy powinno się mówić o sprawach natchnień duszy powodowane było moim wcześniejszym zranieniem w tej sprawie. Otóż napisałam kiedyś o tym do pewnego księdza, który właśnie pilił mnie, że nie powinnam polegać na odczuciach a przyjrzeć się bacznie temu, na czym buduję swoją wiarę. Wiara to bój a "Błogosławieni ci, którzy nie odczuli a uwierzyli" Taka odpowiedz zamknęła mnie w sobie i poczułam się bardzo źle. Spotkało mnie coś, co spowodowało wówczas mój zamęt w głowie. Moja wiara nie opierała się nigdy wyłącznie na odczuciach. Gdyby nie było tych wyjątkowych chwil w moim życiu nie przestała bym kochać Boga. Moje pierwsze wyjątkowe spotkanie z Bogiem było podczas Pierwszej komunii św. jako dziecko nie mogłam niczego oczekiwać. Później pojawiało się w różnych momentach mojego życia. Zazwyczaj bardzo trudnych i bolesnych. Teraz myślę, że za każdym razem to nie było ani zaproszenie ani wezwanie, a jakby JESTEM.

Ale nie buduję swojej wiary tylko na tym, to ją wzbogaca. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za odpowiedz, i wiele cennych myśli i wskazówek.
Krysia



Widocznie ksiądz ten bał się uczuć. Nie rozumiał tego, do czego są one potrzebne w rozeznawaniu duchowym i jaką rolę spełniają w duchowym wzrastaniu. Chcąc budować wiarę, należy czytać uczucia, jak otwartą księgę. Przez nie poznajemy, kto w nas działa. Poznajmy treść natchnień pochodzących od Ducha Świętego, albo treść pokus pochodzących od złego. Należy czytać uczucia, aby siebie rozumieć, poznając potrzeby, pragnienia, dążenia. Nosimy w sobie pragnienia ciała, ducha, zmysłów, pragnienia wynikające z naszych ran w uczuciach, pragnienia wynikające ze stłumionych uczuć, czyli zepchniętych w podświadomość. Tak wiele jest w nas pragnień określonych przez lęk, niedowierzanie sobie, małe poczucie własnej wartości, kompleksy.

Wiara to nie przede wszystkim bój, ale radość wyznawania naszego Pana. Wiara to życie tym, którego spotkałem, pokochałem i za którym idę. Wiara nie jest przede wszystkim walką o doskonałość moralną, o zdobywanie cnót. Wiara jest uznaniem, że Bóg jest w mim życiu najważniejszy. Zatem Jego słowo określa mój styl myślenia, życia, moje decyzje. W wierze Jezus jest moim przewodnikiem, przyjacielem, powiernikiem myśli, uczuć, bólu, rozterek, ale jest przede wszystkim moim Bogiem. Jako wierzący jesteśmy uczniami, którzy słuchają swojego Boga, jako Nauczyciela, Mistrza. Bóg mówi do człowieka posługując się jego myślami i uczuciami, odczuciami. Dlatego tak ważną sprawą jest rozeznawanie uczuć.

Wspomniany ksiądz napisał "Błogosławieni ci, którzy nie odczuli, a uwierzyli". W naszej wierze nie bazujemy przede wszystkim na odczuciach i nie czekamy na nie. Mamy jednak świadomość, że Bóg posługuje się naszymi odczuciami mówiąc do nas o nas. Lektura Pisma św. budzi w nas określone odczucia. Bóg mówi w taki sposób. Pismo św. jest jedno dla wszystkich. Odczucia, jakie się w nas rodzą, gdy słuchamy Słowa Bożego są tylko i wyłącznie nasze, niepowtarzalne, nieporównywalne do uczuć innego człowieka. Bóg mówi indywidualnie do mnie, na miarę moich możliwości spełnienia Jego słowa. Bóg nie oczekuje od nas czegoś, co jest teraz dla nas niemożliwe. Niektórzy dążą do doskonałości i popadają w zniechęcenie, a nawet w rozpacz. Niszczą swoje życie duchowe, swoją psychikę, rezygnują z praktyk religijnych. Dlaczego? Szli swoją drogą, czyli taką, jaką podpowiadały im ich ambicje, poczucie wyższości i własnej wyjątkowości, a nawet to, że usiłowali naśladować innych w duchowym wzrastaniu. Dlatego tak bym spuentował wypowiedź księdza:
"Błogosławieni, którzy odczuwają i rozeznają odczucia, jakie w nich powstają".
"Błogosławieni ci, którzy nie lekceważą odczuć w swoim życiu duchowym".
"Błogosławieni ci, którzy wierzą, bez względu na to, czy odczuwają bliskość Boga czy też nie".
"Błogosławieni ci, którzy w swoich odczuciach słyszą mówiącego Pana".
"Błogosławieni, którzy nie lekceważą odczuć jako środka komunikacji między człowiekiem a Bogiem".

Bardzo ważne są Pani słowa "Nie buduję swojej wiary tylko na tym, co ją wzbogaca". Wiarę wzbogaca to, co rozumiemy i nie rozumiemy. Nasze uczucia mają swój udział w budowaniu wiary. Ale i smutek, przygnębienie, zniechęcenie, rozdarcie wewnętrzne są czynnikami budującymi wiarę. Bóg mówi w nas zarówno przez sytuacje pomyślne, jak i niekorzystne z naszego punktu widzenia. Bóg mówi do nas przez wszystko, co się wydarza. Potrzeba czasu, modlitwy, uczenia się Boga przez czytanie i medytację słowa Bożego, aby uznać, że to, co Bóg uczynił, jest bardzo dobre.

I jeszcze jedna refleksja. Kiedy idziemy do lekarza i otrzymujemy niekorzystną dla nas diagnozę, czujemy się przygnieceni, a nawet załamani. Niektórzy szukają porady u innego specjalisty, w innym ośrodku. Tam otrzymują potwierdzenie dla pierwszej oceny swojego stanu zdrowia. Bywa jednak, że pierwsza diagnoza zostaje podważona. Okazuje się, że nie jesteśmy chorzy. Podobnie jest w sytuacji, kiedy radzimy się w sprawach życia duchowego, życia naszej wiary. Jeśli odczuwamy niepokój w związku z wypowiedzią kapłana, szukajmy, pytajmy, nie opierajmy się wyłącznie na tym, co powiedział nam jeden kapłan. Jeśli znajdziemy potwierdzenie, uznajmy swój problem i prośmy o kierownictwo duchowe, towarzyszenie w związku z problemami, jakie zaistniały. Może być i tak, że "diagnoza" pierwszego kapłana była niepełna, albo też nie zrozumiał on problemu, z jakim przyszedł penitent. Należy szukać. Nie wolno się poddawać, a tym samym popadać w zniechęcenie i rezygnację z życia duchowego.

Serdecznie pozdrawiam – ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 8876020 * Liczba gości online: 23 * Ostatnia aktualizacja: 2017-04-30
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC