MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Obawiam się utraty domu



Proszę w modlitwę. W myślach proszę Boga o pomyślność i stabilność dla pracy, jaką wykonuje - pracując w małej firmie, którą prowadzę. Lecz to zaczyna się załamywać. Jako jedyny żywiciel rodziny obawiam się utraty domu i pewnej stabilności. Poszczególne filary tej stabilności upadają. Chodzę spięty, myślami jestem gdzieś daleko. Proszę księdza, dlaczego tak się dzieje? Czy źle się modlę? Gdzie popełniam błąd? Jak mam przekonać naszego Pana do siebie? Czy stracę wszystko by zacząć od nowa swoje życie? Czy jest możliwość wyjścia z tej sytuacji? Proszę o radę i podpowiedź.
Mirek



Panie Mirosławie!

Bóg wpływa na nasze życie na tyle, na ile Mu na to pozwolimy. Szanuje wolną wolę, którą nam dał. Ten wpływ Boga wyraża się między innymi w tym, że daje nam trzeźwe myślenie, umiejętności do realizacji Jego panów wobec nas, zdolność rozeznawania, w co i jak możemy się angażować, żeby było to bezpieczne dla nas i naszej rodziny.

Pański problem nie dotyczy modlitwy, ale kwestii zarządzania własną firmą. Jeśli coś nie tak się dzieje w firmie, to nie znaczy, że Bóg cofnął swoje błogosławieństwo i chce Pana udręczyć. To nie tak, że Bóg chce, aby Pańska firma upadła. On pragnie, aby człowiek kierując się zasadami religijnymi i moralnymi, korzystał w pełni z życia, w sposób odpowiedzialny korzystając z daru wolnej woli, kierując się głosem sumienia i zasadami, których naucza Kościół. Ponadto ważne jest, i tego nie można potraktować marginalnie, kierowanie się zasadami ekonomii, marketingu, tym wszystkim, co sprzyja rozwojowi firmy. Trzeba mieć na uwadze fakt, że pewne firmy nie wytrzymują konkurencji. Wchodzą firmy większe, z dużym kapitałem i przebiciem na rynku finansowym. Są w stanie finansować kosztowne reklamy swoich produktów, obniżyć koszty pracy. To jest rzeczywisty dramat małych, rodzinnych firm.

Proszę nie szukać błędu w sferze religijnej czy moralnej, gdy mówi Pan o kondycji własnej firmy. Pana Boga nie trzeba do siebie przekonywać, bowiem On jest przekonany do każdej istoty ludzkiej. Nie umiem Panu odpowiedzieć na pytanie, czy jest wyjście z tej sytuacji. Ja szukałbym wyjścia przez kontakty z innymi właścicielami firm pytając, jak dane problemy rozwiązać. Może wskazany byłby kontakt z doradcą finansowym. Może jest to kwestia reklamy produktów firmy. Trudno mi odpowiedzieć na Pańskie pytanie, lecz nie wchodziłbym bezpośrednio w szukanie przyczyn na płaszczyźnie religijnej.

Bóg nie chce plajty Pańskiej firmy. Być może firma wymaga dokładnej analizy od strony tego, dlaczego produkcja nie schodzi? Czy jesteście w stanie obniżyć koszty produkcji? Ważnym czynnikiem mającym wpływ na rozwój firmy jest "klimat", relacje, jakie panują między ludźmi zatrudnionymi a Panem, jako pracodawcą. Niewiele wiem o Pańskich problemach z firmą, a one, w sposób bezpośredni byłyby dla nas źródłem merytorycznej odpowiedzi. Nie znam się na finansach, prowadzeniu firmy, marketingu. Będąc księdzem mogę powiedzieć tyle, że Bóg "nie macza swoich palców" w tym, aby z Pańską formą działo się źle. Na pytanie odnoszące się do firmy, nie umiem Panu odpowiedzieć. Serdecznie pozdrawiam i modlę się, aby Pańska firma rozwijała się. Aby to, co Pan stworzył służyło Pańskiej rodzinie.

Z Bogiem – ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 9105813 * Liczba gości online: 22 * Ostatnia aktualizacja: 2017-05-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC