MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Drżałam z bólu



Szczęść Boże!

Odkąd znalazłam tę stronę często na nią zaglądam i znajduję odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. To ośmieliło mnie do napisania do księdza. Nie umiem sobie poradzić z tym, co mnie spotkało. Modliłam się rozważając tekst o młodzieńcu pytającym Jezusa, jak osiągnąć życie wieczne. Próbowałam wyobrazić sobie tę scenę. I nagle się ona zmieniła. To nie młodzieniec przeciskał się przez tłum, tylko ja. Czułam wysiłek przepychania się pomiędzy ludźmi. Czułam ich opór i swoją ogromną radość, że Go zobaczę. Ale dochodziłam do przegrody, której nie mogłam przekroczyć. Ta scena powtarzała się. Więc zaczęłam pytać. "Panie, dlaczego nie mogę Cię zobaczyć? Dlaczego nie mogę cię zobaczyć w swoim sercu?" Aż w końcu doszłam nie do przegrody tylko do kamiennego kręgu. Wiedziałam, że ten krąg to moje serce. A w nim niewidoczna postać. I znów pytałam, "Dlaczego nie mogę Cię zobaczyć?" A wtedy usłyszałam głos, który powiedział: "Nie możesz Go zobaczyć, bo Go tam nie ma".

Strasznie zabolało. Drżałam z bólu. Zwinęłam się jak robak. To było bardzo bolesne doświadczenie. Przeorało serce tak mocno, że aż ust wydobył się krzyk. Krzyknęłam, że nie prawda, że w każdym człowieku jest. Wciąż powtarzam: Nie prawda, nie wierzę. A łzy nie przynoszą ulgi. Uciekłam w samotność. Trudno mi wytrzymać samej ze sobą. Wśród ludzi nie do wytrzymania. Prawdę powiedziawszy, to najchętniej wyjechałabym do jakiejś pustelni. Nie mogę się pozbierać. Wciąż krzyczy moja dusza. Nie wiedziałam, że modlitwa może tak głęboko zranić. Nie wiem, co to było. Po raz trzeci w życiu usłyszałam głos, dochodzący spoza mnie. Pierwszy raz to było ogromne zdumienie. Tym razem niedający się opisać ból. Wciąż powtarzam: To nie prawda. Nie wierzę. Przecież Jezus nie mógł tak powiedzieć? Nawet mnie? Ja wiem, że w moim życiu było wiele zła. Ale przecież mi wybaczył. A ja od czasu "głosu" straciłam impet. Nie mam odwagi rzucić Ci się na szyję. Tak jakbyś mi powiedział: "Tylko bez poufałości proszę". Staję przed Tobą i nie mam odwagi przytulić się jak dawniej. To bardzo boli. Bo serce tęskni. Czuję się bezradna.
Asia



Asiu!

Głos mówiący o tym, że nie ma Jezusa w tobie, nie jest głosem Pana. On zawsze tam był, jest i pozostanie. Nie opuszcza tych, których kocha i którzy Jego kochają. Stawiając pytanie: "Panie, dlaczego nie mogę Cię zobaczyć?", bądź nieustępliwą. Rozważanie tej sceny zraniło, bolało. Przez tę scenę Bóg chce coś powiedzieć. Proszę do tego tekstu Ewangelii powrócić. Tekst, który sprawił ból, później, za czas jakiś przynosi radość i pocieszenie. Potrzeba nieustępliwości w proszeniu. Nie można wykluczać działania złego ducha, który zniechęca nas przez miejsca zranione w naszych uczuciach. Każdy grzech przez nas popełniony robi wyłom w naszych uczuciach w postaci rany. Również wtedy, gdy się wyspowiadamy, rana w nas pozostanie. Ta rana może zostać uleczona twoją i Jezusa miłością. Ta rana jest dla twojego wywyższenia w wierze i miłości do Boga. W Jezusowych ranach, jest nasze zdrowie. Przyłóż swoją ranę, do ran Jezusa. To jest akt niezwykle intymny, ktoś powiedziałby, że zbyt poufały. Tak zachowują się ci, którzy bardzo Boga kochają. Dopiero wtedy, Jezus może odsłonić przed tobą piękno twoich ran. Zobacz rany, tęsknotę, samotność jako znaki Jego miłości do ciebie. Czy nie tak mówił Jezus o swojej miłości Ojcu? W ranach dojrzewasz. W ranach przeżywanych z Jezusem, On czyni ciebie podobną do Niego, czyli świętą.

W takiej sytuacji, gdy usłyszałaś, że Jezusa nie ma w twoim sercu powinnaś wołać: "Jezu, Jezu, Jezu! Wierzę, że jesteś! Bardzo Cię kocham!". Wbrew temu, co usłyszałaś, powinnaś się modlić. Może być tak, że określone wydarzenia, grzechy z przeszłości Bóg ci przebaczył, lecz ty sobie nie przebaczyłaś i gdzieś w sercu żyjesz niechęcią do samej siebie, że "to coś zrobiłaś". Brak przebaczenia sobie, pojednania się sobą może być czynnikiem prowadzącym do tego, że szatan wykorzystuje twoje uczucia niechęci, aby cię zdystansować do Boga.

Kieruj się tym, co mówi rozum w sprawach odnoszących się do Boga. To jest podstawowa zasada. Zamęt w uczuciach może doprowadzić do zmiany myślenia. Wierzysz w Boga! Wierzysz w to, że bardzo cię kocha i oddał życie swoje za ciebie! Szczególnie miłość swoją okazuje w Eucharystii i Sakramencie Pojednania. Wierzysz w to!

Może potrzeba coś niewypłakanego z przeszłości wypłakać i wykrzyczeć przed Bogiem. Pamiętasz Jezusową skargę na krzyżu, kierowaną do Ojca: "Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?" Przychodzą chwile, w których odczuwamy opuszczenie przez Boga, pozostawienie On jednak nie zostawia tych, których kocha. W tobie jest Jego Duch, Duch miłości, Duch Święty. Tam gdzie Duch Święty, tam również Jezus i Jego Ojciec. Nie jesteś sama. Bóg Cię nie opuścił.

Ucieczka w samotność powinna przemienić się w wybór samotności. Bóg może człowieka wprowadzić w ciemność, aby pewne sprawy przeżył inaczej, rozważył raz jeszcze, dojrzał, a może spojrzał na wszystko jak ten, który wierzy i kocha. Nasza grzeszna przeszłość powinna być objęta i otulona ciepłem naszej wiary i miłości do Pana.

Spotkałem się z takim niezwykłym tłumaczeniem. Posłuchaj. Bóg jest światłością tak wielką, tak porażającą, że gdy zbliża się do człowieka grzesznego, wchodzi jego życie, ów człowiek odczuwa w sobie powstanie wielkiej ciemności. Przeżywa to doświadczenie, jako odrzucenie przez Boga. Uważa, że znowu w czymś zawinił wobec Niego. Ciemność, jaka się w tobie zrodziła, ucieczka w samotność są dla mnie znakiem mówiącym o szczególnym wejściu Boga w twoje życie.

Twoje sumienie i serce reagują właściwie. Gdy usłyszałaś słowa, że nie ma Boga w sercu twoim, odczułaś ból. Tak reagujemy, gdy nagle dowiadujemy się, że osoba, która nas bardzo kochała, nie kocha i odeszła bez słowa wyjaśnienia. Spróbuj to, co się wydarzyło, inaczej zinterpretować. Może pewną pomocą będzie twoja refleksja nad moim listem.

Jest w tobie właściwe odczuwanie: "Jezus nie mógł tak powiedzieć", jak usłyszałaś. Jezus tobie wybaczył. Nie pozwól zachwiać w sobie tę wiarę. On przebacza, gdy wyznajemy swój grzech, żałujemy i postanawiamy poprawę. To się już dokonało.

Rzuć się Jezusowi na szyję. Zrób to! A jeśli jeszcze nie masz odwagi, podejdź Go od tyłu, jak kobieta, która cierpiała na upływ krwi, i od tyłu podchodząc dotknęła się Jego szaty. To, co się dzieje z tobą i w tobie może wskazywać na to, że Jezus pragnie abyś była "więcej" dla Niego. Wskazują na to takie doświadczenia, jak: ból, łzy, samotność, wiara w Jego przebaczenie, wiara w Jego bliskość. Przytul się do Jezusa. Ten prosty, ale ważny dla ciebie gest, mówiący o miłości, bardzo ci pomoże. Przytulenie się do człowieka kochanego uzdrawia, przywraca siły, daje nową energię do życia. Cóż dopiero, gdy przytulamy się do samego Jezusa.

Nie wierz żadnym głosom, które mówią ci o tym, że Jezusa nie ma w twoim sercu, w życiu, w świecie. Uwierz temu, przez co przeszłaś i przechodzisz, gdyż we wszystkim jest ręka Pana. Twoja tęsknota mówi o tym, że Bóg jest z Tobą, żyje w Tobie. On jest twórcą w nas pragnień, jak choćby tęsknota za tym, o którym wiemy, że nas kocha i którego kochamy.

Życzę ci odwagi w wypełnieniu tęsknoty serca. Wyciągnij ręce, zbliż się do Jezusa, przytul się do Niego. Poczuj Jego bliskość. Ciemność stanie się dniem, a tęsknota przemieni się w "żywy płomień miłości".

Modlę się za ciebie. To, przez co teraz przechodzisz, nie oddala cię od Jezusa, ale do Niego zbliża. Zaufaj, że On niekiedy prowadzi tych, którzy Mu ufają i bardzo Go kochają, dziwną dla człowieka drogą. Św. Teresa z Avila powiedziała, że to, jak Jezus traktuje ludzi kochających Go sprawia, że niewielu ma przyjaciół. Te chwile doświadczeń są dla ciebie bardzo trudne. Tu chodzi o to, aby miłość doskonaliła się coraz bardziej i bardziej. A dokonuje się to w "ogniu" pokus, samotności, lęku, niepewności, tęsknoty, niezrozumienia Boga. Jesteś na dobrej drodze. Bóg z tobą!

Serdecznie cię pozdrawiam – Ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 8812499 * Liczba gości online: 22 * Ostatnia aktualizacja: 2017-04-24
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC