MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Nie daję rady



Szczęść Boże!!
Księże mimo ze bardzo chcę nie daje rady!! Wciąż wracają "te" myśli!! Trwałam w czystości przez tydzień!! I co?? Znów niepowodzenie, znów upadek, aż głupio mi do spowiedzi przystępować. Nie daję rady. Naprawdę chcę się pozbyć tego grzechu!! A wie ksiądz, co jest najgorsze po wszystkim?? Obrzydzenie! Czuję wstręt do siebie. Co mam robić?? Modlę się, ale czasami wydaje mi się, jakby moje modlitwy rozpływały się i przepadały.
Pozdrawiam - Basia



Nie zniechęcaj się. Tydzień w czystości to wiele. Wynika z tego, że jesteś w nałogu, uzależnieniu od onanizmu. Możesz w tej sytuacji przystępować nawet codziennie do Komunii św. Spowiadaj się raz w miesiącu. Nie przerażaj się tym, że popełniasz samogwałt. Bóg wie, że tego nie chcesz. Nie skupiaj się na onanizmie, jakby to była najważniejsza sprawa Twojego życia. Wyjdziesz z tego, ale jeszcze nie teraz. Tak z tego wynika. Słabość nie jest sprawą wstydliwą. Rozumiem, że chcesz się pozbyć czynów krępujących Cię, lecz musisz być cierpliwa. Nie ty wyznaczasz czas, kiedy nastąpi koniec popełniania tego czynu. Nie masz żadnych podstaw, aby czuć do siebie obrzydzenie i wstręt do siebie.

Onanizm nie jest podstawą do tego, aby sobą pogardzać. Spróbuj z tym żyć, nie zwracając na onanizm uwagi. Gdy zobojętniejesz na niego, on będzie się pojawiał coraz rzadziej, a potem ustąpi. Im bardziej emocjonalnie jesteś zaangażowana w to, żeby go wyeliminować ze swojego życia, dajesz mu siłę do rozwoju. Przestań się tym zajmować. Módl się o czystość, przystępuj do Komunii św. również po popełnieniu samogwałtów, spowiadaj się raz w miesiącu u księdza, który podejdzie do tej sprawy inaczej, niż każdy inny kapłan. Nie jest grzechem ciężkim to, co czynisz. Ponieważ grzech ciężki to świadome i dobrowolne przekroczenie przykazania Bożego lub kościelnego w rzeczy ważnej. Czystość jest ważna, lecz u Ciebie nie ma "dobrowolności"!!!!! Zmienia się kwalifikacja z grzechu ciężkiego na grzech lekki.

Trzeba nauczyć się żyć z tym, co nam bardzo dokucza, co jest nieestetyczne, a także budzi niechęć do siebie. Jesteś godna najwyższego szacunku: nie jest dla ciebie ta sprawa obojętna, robisz to, co możesz. Nie jesteś Bogiem, nie powiesz słowo, a problem ustanie. Modlitwa, pokora i cierpliwe czekanie. Nie znam innych środków poza tymi, które zaproponowałem wcześniej i obecnie. Wierz mi, nie ma takiego rozwiązania, które uwalniałoby od masturbacji natychmiast. Nie wolno stracić szacunku do samej siebie. Przez onanizm nie stajesz się gorszym człowiekiem. Rozumiem, że z Twojego punktu widzenia inaczej patrzysz na sprawę. W tej intencji poświęć w każdym tygodniu czas choćby na krótką adorację Najświętszego Sakramentu, zrezygnuj z czegoś, co miłe i dobre, w intencji ustania w Tobie "przymusu" popełniania onanizmu.

Pamiętam o Tobie i modlę się za Ciebie. Naprawdę Ciebie rozumiem, Twój ból i Twoją rozterkę.
Pozdrawiam - Ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 9497968 * Liczba gości online: 22 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-28
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC