MENU






Modl± się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Myśli erotyczne



Często w ciągu dnia nachodzą ,mnie myśli erotyczne i wyobrażenia przeciwne czystości. Próbowałem częściej się spowiadać, powstrzymywać się całą swoją siłą, lecz te myśli są silniejsze ode mnie. Co mam robić?”
Adam



Jest taka maksyma, która mówi: „Staramy się zawsze czynić to, co umiemy, zamiast czynić to, co powinniśmy czynić”. Robimy najczęściej to co się robi z przyzwyczajenia albo też to, czego nas nauczono, to znaczy spowiadać się i walczyć z problemem. Mimo to problem pozostaje. Znajdujemy się wobec symptomów nerwicy obsesyjno - kompulsywnej, a nie wobec problemu duchowego. Konfrontacja z tym co nieprzyjemne pomaga w eliminowaniu albo przynajmniej w rozjaśnieniu nam nieprzyjemnej rzeczywistości. Przysłowie irlandzkie mówi: „Jeśli widzisz jakąś zjawę i uciekasz, to ona podąża za tobą. Jeśli wyjdziesz jej naprzeciw, zniknie”.

Pierwszą rzeczą, którą należy uczynić, jest zaakceptowanie tych myśli (które przychodzą wtedy, gdy się ich nie spodziewamy) jako coś własnego, chociaż bardzo uciążliwego jak pot czy komary. Gdy pojawiają się te myśli, najlepszą postawą jest nie walka przeciwko nim, lecz nie zwracanie na nie uwagi i koncentrowanie się na tym, co czyniliśmy do tej pory. Można podejść do tych myśli ze szczyptą ironii: „Nie mogę poświęcić wam więcej uwagi, jak widzicie mam dużo pracy”. Przezwyciężenie pokusy nie oznacza stłumienia jej czy też zanegowania. Jezus pozwolił kusicielowi przeniknąć do Jego myśli i wyobrażeń, słuchając argumentacji szatana, dając trafną odpowiedź bez długiego z nim dialogowania.

Życiu chrześcijańskiemu potrzebna jest asceza, wyrzeczenie, umartwienie, poprzez które niższe pragnienia zostają przezwyciężone. Lecz może się zdarzyć, że taki powszechnie przyjęty schemat zostaje odwrócony i wejdzie „nowa asceza”, w której wyrzekamy się poprzedniego wyrzeczenia. Konkretnie chodzi o zaakceptowanie siebie, docenienie siebie, uwierzenie w siebie, zaakceptowanie własnej cielesności i uwierzenie w jej dobroć, oczywiście nie po to, aby dać się jej zniewolić, lecz ostatecznym celem jest osiągnięcie prawdziwej wolności seksualnej. Młody człowiek, który stłumił uczucia seksualne i wszystkie myśli i wyobrażenia z nimi związane może pomyśleć, że tę nową ascezę będzie przeżywał w wolności „od” moralności seksualnej. W rzeczywistości znajdzie się on na drodze wolności „w kierunku” moralności. Tajemnicą jest tu zastąpienie tradycyjnego „musisz” nowym „możesz”.

Dla zdrowego wychowania moralno-seksualnego podstawową rzeczą jest nadanie odpowiedniej rangi „możliwości” czynienia pewnych rzeczy, to znaczy nauczenie się, że istnieje w nas możliwość patrzenia, słyszenia, mówienia i myślenia o pewnych rzeczach. Jednocześnie należy nauczyć się rezygnowania z represyjnych postaw „nie powinieneś”, „powinieneś”, „powinienem” i innych podobnych form związanych z nakazem moralnym.

Ile razy nakazywaliśmy sobie, że nie wolno nam patrzeć na podniecającą reklamę. Wiele osób podejmuje postanowienie: „nie powinienem myśleć o sprawach nieczystych”. W naszej trosce o czystość trzeba przejść od „nie powinienem” w obszar duchowy – „mogę czynić pewne rzeczy, mam ku temu możliwości, jeśli jednak ich nie czynię, to już inna sprawa”. Jest to nabyta wolność, która pozwoli później dokonywać słusznego i zdrowego wyboru pomiędzy dwoma zachowaniami. Nie lęk, ale wolność wyboru. Lęk, który występuje często względem myśli erotycznych, jest złym doradcą, ponieważ „jeśli pragnienie jest ojcem myśli, lęk jest matką wszystkich wydarzeń”. Często kończymy na tym, czego się boimy.

Pamiętam o Tobie w modlitwie.
Serdecznie pozdrawiam - ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wy¶wietleń strony: 9477912 * Liczba go¶ci online: 28 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC