MENU






Modl± się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Przestałam udawać



"A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima" (Oz 11,3)


Dobry Ojcze!

To ja, małe Boże dziecko, które chciało się nauczyć chodzić. Odpowiedź jaką otrzymałam od Ojca na pytanie "Jak zacząć chodzić?" była najpiękniejszym listem o MIŁOŚCI BOGA do swojego dziecka Czytając list byłam poruszona tym, że każde słowo odnosiło się do mnie! To tak jak gdyby Ojciec znał mnie kilka lat, stał przede mną i mówił mi co tam się we mnie dzieje, a ja z buzią lekko otwartą ze zdziwienia przytakuję tylko słuchając jak Ojciec opowiada o tym co tam moja dusza skrywa Bardzo było mi to potrzebne i z serca za to dziękuję gdyż może sama nigdy bym nie odważyła się na taką wędrówkę do miejsc, które spychałam do swojej podświadomości. To jest niesamowite uczucie. Czytać PRAWDĘ o sobie, wiedząc, że to wszystko jest we mnie. Tak jakby Ojciec odkrył przede mną coś nowego a zarazem tak oczywistego.

Dziękuję, że Ojciec wyprowadził na zewnątrz to co ja zakryłam sama przed sobą. List z odpowiedzią na moje pytanie stał się częścią i towarzyszem mojego życia. Bo jest częścią mnie, tym poznaniem, którego każdy człowiek chyba troszkę się obawia, ale nie ma czego. Prawdą jest jednak, że to zmienia wszystko. U mnie JEZUS rozpoczął rozbiórkę i burzenie mojego "placu budowy" musi zburzyć wszystko nim zacznie budować. Jednak jeszcze chyba wszystkiego nie pozwoliłam Mu zburzyć ale to tylko kwestia czasu...Bóg jest bardzo cierpliwy w stosunku do nas, kocha nas i chce abyśmy sami dokonywali wyborów, do niczego nas nie zmusza.

Myślę, że ilekroć otwieramy się na JEGO światło, tyle razy otwiera się przed nami prawda o nas. Mogę zamknąć się na nią ale właśnie wtedy gdy przestanę się bać BÓG może działać i oczyszczać mnie. Nie boję się już! Ojcze, zrzucam maski! Nie zasługuję ale przyjmuję MIŁOŚĆ abym potem ja mogła ją dać. Przestałam udawać! Pokazał mi, że kocha mnie taką jaką jestem a nie taką jaką chciałabym być bo właśnie taką a nie inną chciał mnie mieć. Ten czas był dla mnie czasem błogosławionym, w którym Pan pokazywał mi moją wartość i prawdziwy sens istnienia jakim jest JEGO MIŁOŚĆ. Kochać znaczy oddać siebie, przestać się bać, ogołocić swój wstyd, swoje myślenie, pozwolić Mu dotknąć serca. On chce pełni dla każdego z nas. Nie lękać się słabości, Bóg przecież wie co w nas drzemie, nic nie jest przed nim ukryte. Trzeba tylko chcieć dopuścić Go do tych ciemności a zajaśniejemy blaskiem.

Ojcze, trudne jest jednak to burzenie. Bo ON mówi mi: Wypłyń na głębię a dotąd nie wchodziłam nawet do wody /przecież dopiero co "raczkowałam" :)/. Inna jest perspektywa patrzenia na świat z fazy "raczkowania" a zupełnie inna gdy się stoi i zaczyna chodzić. W Miłości zrozumiałam, że wszystko się zawiera. Miłość jest trudna wtedy kiedy nie potrafimy kochać lub tylko myślimy, że kochamy. Pokochać siebie, przyjąć Boga w sobie to jest w moim przypadku mój fundament bo odrzucając siebie odrzucałam Boga w sobie. Wszystko co robiłam w swoim życiu domagało się CHRYSTUSA. Było wołaniem o Jego MIŁOŚĆ, o tą MIŁOŚĆ, którą potrafi obdarzyć tylko Bóg.

Zastanawiałam się dlaczego tak trudno było mi zaakceptować samą siebie. Z powodu tego, że nie uwierzyłam do końca w to jak bardzo mnie umiłował. Gdy człowiek zaczyna odkrywać, że ta MIŁOŚĆ jest w sercu i oświetla swoim światłem to mija wszystko to co zastępowało MIŁOŚĆ. U mnie była to bulimia. Ta choroba mojej duszy była następstwem spięcia wywołanego udawaniem, niemożnością odczucia daru wolności dziecka Bożego i realizacji pełni swojego człowieczeństwa, powołania. Nie muszę udawać, Bóg tego nie chce. Mam prawo być sobą bo jestem Jego ukochanym dzieckiem! Każdy z nas. Boimy się samych siebie ale ON pokazuje nam prawdę o nas z Miłości a nie po to aby nas pognębić w smutku. ON jest w stanie uczynić w nas nowe stworzenie, nowego człowieka, człowieka CHRYSTUSOWEGO napełnionego miłością. Dopiero wtedy gdy dotknęłam głębokości swojego grzechu zrozumiałam wielkość Jego Miłości. Uciekałam przed Panem i tak byłam skupiona na sobie, że w jedzeniu przejawiałam każdy swój lęk, troskę, niepowodzenie, potrzebę miłości, akceptacji, ucieczki, wolności, wspólnoty, strachu przed samą sobą.

A z tym chodzeniem to jest chyba tak Ojcze, że to naturalny etap. Po jakimś czasie chodzenie to już nic wielkiego. Dla tego jednak kto długo "raczkował" chodzenie już na zawsze będzie zaskakiwać i wprawiać w podziw. Bardzo chciałam podzielić się tym wszystkim z Ojcem bo moja przemiana zaczęła się od "PRZEMIANY" za co z serca Ojcu dziękuję i niech Pan dokonuje dalej swoich dzieł przez Ojca. Mam nadzieję, że u Ojca wszystko dobrze? Serdecznie pozdrawiam. Z darem modlitwy - Ania



Aniu!

Twój list odsłania Twoją miłość do Jezusa i przemianę, jakiej On w Tobie dokonuje. Czytając list, przyszła mi na myśl jedna odpowiedź: „Niedaleko jesteś od Królestwa niebieskiego”. Jest w Twoim liście bardzo dużo ciepła, pokoju ducha, radości i szczęścia. Jesteś jakby „odsłoną nieba”. Tak odczuwam Ciebie przez słowa listu w moim sercu. Pozwalasz się Bogu prowadzić. Cieszę się tym, że w taki właśnie sposób myślisz i przeżywasz swoją miłość do Jezusa. Czytając list odczuwam, jak Duch Święty Cię prowadzi, a Ty Mu pozwalasz. Jesteś uległa: mała i słaba, a przez to wielka i silna, mocą miłości Jezusa. Jesteś jak mały płatek kwiatu unoszony łagodnym powiewem „WIATRU”. Jesteś niesiona tam, gdzie ktoś utracił nadzieję na to, że można kochać, cieszyć się i być szczęśliwym z Jezusem. Taka jest Twoja misja. Mów wszystkim o Miłości naszego Pana. Bądź Jego wielką miłością. Po to się urodziłaś, po to przyszłaś na ten świat, aby wielu ludzi poznało u uwierzyło Bożej Miłości. Dziękuję Ci za niezwykłą katechezę zawartą w Twoim liście. Jest w niej Twoja miłość i wiara. Uwierzyłaś Jezusowi i On przez Ciebie czyni cuda swojej Miłości. Niech Pan będzie uwielbiony.

Bardzo serdecznie Ciebie pozdrawiam „małe, Boże dziecko” i zapewniam o modlitwie – ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wy¶wietleń strony: 10715945 * Liczba go¶ci online: 23 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC