MENU






Modl± się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Bardzo się boję



Bardzo proszę Księdza o modlitwę w mojej intencji. Jestem załamana swoją sytuacją życiową. Straciłam nadzieję na to, że coś się zmieni. Boję się swojego lęku, swojej bezradności. Moja osobista modlitwa nie przynosi mi ukojenia i spokoju. Proszę się za mnie pomodlić.
Pozdrawiam. Ewa



Miał rację Jean-Paul Sartre, mówiąc: „Kto nie odczuwa lęku, nie jest normalny”. Lęk jest wpisany w nasze życie. Wszyscy doświadczamy go z większym lub mniejszym natężeniem. Lęk uderza w samo sedno naszej psychiki, w nasze poczucie wartości siebie, w naszą samoocenę. Lęk wskazuje na zagrożenie, jakiego Pani doświadcza. Odczuwania lęku i umiejętności panowania nad nim, właściwego przeżywania go uczymy się przez całe nasze życie. Pokonywanie lęku to chyba najważniejsze zadanie życiowe człowieka. Dla wielu bycie wolnym od lęku jest ciągle wielkim marzeniem.

Proszę nie pozwolić na to, aby lęk Panią sparaliżował. Trzeba ciągle zdobywać się na zrobienie kroku do przodu. Jeśli uda się Pani przezwyciężyć własny lęk, otworzą się przed Panią nowe możliwości. O jakich możliwościach mówię? Człowiek staje się otwarty na nowe myśli, pomysły, poglądy i doświadczenia, zdolny do wchodzenia w nowe relacje z ludźmi.

Początkowo lęk wydaje się być nam przeszkodą utrudniającą działanie i życie. Utrudnia on podjęcie ryzyka i trwa ta sytuacja do chwili, gdy zdecydujemy się przeciwstawić tej przeszkodzie. Proszę pomyśleć i poczuć, że jest Pani silniejsza od własnego lęku. Jest w Pani więcej siły, niż Pani sama przypuszcza. Pokonując lęk, stajemy się twórczy. To pozwala odzyskać nadzieję. Twórczość uskrzydla do nadziei.

Lęk jest związany z utratą nadziei. Boimy się, gdy niepewny jest następny dzień. Lękamy się, gdy nie mamy wpływu na to, co się wydarzy. Drażni nas ogromna bezsilność wobec tego, na co nie mamy wpływu.

Warto zobaczyć swój lęk jako motor, który może nadać Pani życiu inny smak, inny kształt. Ten lęk coś w Pani niszczy, ale też może przyczynić się do powstania czegoś nowego. Niby zatrzymał, ale czy nie ma w nim takiej siły, która wbrew rozsądkowi pozwala iść dalej. Myślę teraz O Jezusie Chrystusie i Jego modlitwie w Ogrodzie Oliwnym. Jezus przeżywał straszny lęk, On widział cierpienia jakie Go czekają, pozostawiony przez uczniów, zlekceważony przez tych, których uzdrawiał, wskrzeszał do życia, karmił chlebem, pocieszał. A teraz został sam. Nie sam! Jasno mówi: „Nigdy nie jestem sam, bo Ojciec jest ze mną”. Kto z Panią jest? Proszę się rozejrzeć. Może ktoś chce pomóc, być blisko. Warto przyjąć czyjąś życzliwość, pozwolić do siebie mówić, pozwolić się zaprosić na długi spacer. Nie wszyscy trzymają się ode mnie z daleka.

Lęk paraliżuje. Coraz bardziej odcina nas od dynamicznego życia. Równocześnie, o czym warto pamiętać, że uciekanie przed lękiem wzmaga go, on się w nas nasila. Trzeba dążyć do konfrontacji z nim. Boże, bądź przy mnie, wyjaśnij mi mój lęk. W co mnie wprowadziłeś. Jestem bezradna, bezsilna. Ja sobie z tym wszystkim nie poradzę, to mnie przerasta. Dlaczego milczysz, Boże? Powiedz coś”. Proszę płakać, krzyczeć, wyrażać swój żal wobec Boga czy ludzi. Cały ten lęk, który zagnieździł się głęboko w sercu, niech poczuje się zagrożony Pani szczerym wołaniem. Łzy są jedną z możliwych dróg człowieka uwalniania się od lęku. Tylko proszę do kogoś mówić, nie wolno zamykać się w sobie. Odzyskujemy pewność siebie, odwagę, wyrażając swoją niepewność i zagubienie przez płacz. Nie trzeba się wstydzić przed Bogiem, czy ludźmi, którzy Panią kochają, własnej bezsilności, zagubienia, bezradności.

Prawdą jest, że lęk utrudnia rozmowę z drugą osobą. Proszę w takim razie mówić do siebie w myślach: „Bardzo się boję. Najchętniej schowałabym się przed całym światem. Boję się tych ludzi, a szczególnie tego konkretnego człowieka. Boję się, że on wróci”. To jest krok naprzód w uwalnianiu się od lęku, a równocześnie nabranie do niego pewnego dystansu. Lęk można i trzeba wypowiadać. On traci wówczas swoją paraliżującą siłę. Niech nie uciska on Pani wnętrza. Pozwolić mu wyjść w większą przestrzeń. Proszę zacząć głośno wypowiadać przed kimś powody, dlaczego się lękam. Można z samą sobą prowadzić choćby taki dialog: „Boję się, że stchórzę, co robić, żeby do tego nie doszło? Kto mógłby mi pomóc? Co mogłoby mi pomóc przeciwstawić się temu? Nie wytrzymam tego. Nie zniosę. Co może się stać? Świat się nie zawali! Spróbuj! Zaryzykuj! Nie potrafię! Nie dam rady! Nie przeżyję tego! Przynajmniej spróbuj! Będziesz się gorzej czuła, jeśli się nie odważysz!”

Swój lęk można wypowiadać, skarżąc się i błagając, kłócąc się z sobą, z Bogiem, ze światem, oskarżając się o bezsilność i prosząc o pomoc. Skargi i błaganie można i należy kierować również do Boga. Błaganie może stać się prośbą o to, żeby On był blisko, kiedy przeżywam lęk: „Nie zostawiaj mnie samej! Bądź przy mnie! Pomóż mi! Poślij mi mego anioła stróża. Natchnij mnie do walki z moim lękiem!”

Jeśli jest ktoś, z kim można porozmawiać, należy odczytać to jako błogosławieństwo. Jedną z przyczyn lęku jest poczucie osamotnienia. Uspokaja świadomość, że nie jest się samemu. Lęk w taki sposób traci swoją przyczynę. Może się jednak okazać, że potrzebna będzie pomoc specjalistyczna. Nie należy takiej ewentualności odrzucać.

Przeżywanie lęku może przyczynić się do pogłębienia relacji z Bogiem. Lęk często trwa do chwili, aż relacja z Bogiem stanie się prawdziwa, kiedy powierzyliśmy się Bogu, oprzemy się na Nim, pozwalając Mu się prowadzić. Przetrzymanie lęku i poczucia osaczenia, które z niego wynika, jest warunkiem zbliżenia się do Boga. Również śpiew oddala lęk.

Może Pani modlić się słowami Biblii, choćby czytając je głośno, nawet kilka razy: „Panie, Ostojo moja i Twierdzo, mój Wybawicielu, Boże mój, Opoko moja, na którą się chronię. Tarczo, Mocy zbawienia mego i moja Obrono!”. Jest piękny Psalm 31: „Panie, do Ciebie się uciekam, niech nigdy nie doznam zawodu; wybaw mnie w Twojej sprawiedliwości! Skłoń ku mnie swe ucho, pospiesz, aby mnie ocalić. Bądź dla mnie mocną opoką, warownią, która mnie ocali”. Ten Psalm jest dłuższy 31,2-25. Proszę go przeczytać cały. Przynajmniej proszę spróbować. Będę Panią wspierał.

Ks. Józef Pierzchalski SAC


Co powinno, zdaniem Pani, zmienić się? Dlaczego Pani się boi? Skąd, czym jest powodowana bezradność? Proszę o tym napisać, jeśli Pani chce się tym podzielić. Chętnie wysłucham.

Serdecznie pozdrawiam – ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wy¶wietleń strony: 10077512 * Liczba go¶ci online: 30 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC