MENU






Modl± się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Obwinia nas o wszystko



Szczęść Boże!
Czytałam Księdza artykuł dotyczący rachunku sumienia. Ksiądz pisze tam tak: "W przygotowaniu do spowiedzi pytamy siebie także: czy nie mam do kogoś żalu, pretensji? Jeżeli tak, to do kogo i z jakiego powodu? Czy nie podtrzymuję niechęci, budzącej się nieżyczliwości wobec innych? Czy chcę przebaczyć moim winowajcom i co robię, aby doszło do prawdziwej jedności i życzliwości wobec nich? Czy w sytuacjach konfliktowych wychodzę pierwszy, aby przeprosić? Czy modlę się za tych, którzy są mi nieżyczliwi, czy może nawet wrogo nastawieni do mnie? Czy dostrzegam wokół siebie ludzi potrzebujących, samotnych i zranionych przez życie i co robię, aby im przyjść z pomocą? Jak spełniam moje obowiązki wobec członków rodziny, wspólnoty w której żyję? Czy nie zwalniam się od odpowiedzialności za nich? Czy nie przerzucam na nich ciężarów, które powinienem nieść? Czy modlę się za moich najbliższych?

Mam pewien problem. Postaram się go jak najkrócej ale i najwierniej streścić. Chodzi o mojego tatę, który z powodów niezbyt że tak powiem realistycznych, wpadł w depresję. Wmówił sobie, ze jest do niczego, że nie da rady utrzymać rodziny. To fakt, że działalność gospodarcza, którą prowadził, upadła, ale miał już 7 propozycji pracy i wszystkie zmarnował. Za kilka miesięcy skończy mu się zasiłek i wtedy dopiero może być nieciekawie. Ja studiuje na akademii muzycznej w innym mieście, mama nie zarabia dużo, ale to jakby mnie nie przeraża. Wiem, ze jeżeli będę musiała sama utrzymać się na studiach, to będę musiała. Nie o tym jednak chcę pisać, bo to nie jest największy problem. Problemem jest to co dzieje się z moim tatą. Jest absolutnie bezwładny, adecyzyjny, zdesperowany, zrozpaczony, czasem agresywny, cala rodzina jest w rozsypce. Moja mama ma złamane życie (bo tak patrząc obiektywnie to rodzice nigdy nie byli razem), tata zawsze był zapatrzony w swój warsztat, w którym pracował i teraz kiedy to przestało działać, załamał się. A jego zachowanie jest czasem przerażające i nie do zniesienia. Wali głową w ściany, bluźni na Boga, wrzeszczy i obwinia nas o wszystko, czasem nie mówi przez wiele dni. A co najstraszliwsze NIE CHCE ZA NIC IŚĆ DO LEKARZA.

Pewnego dnia zaszantażowałam go, ze jeśli nie pójdzie do lekarza, nie odezwę się do niego nigdy. Oczywiście nie da się takiej groźby zrealizować w 100% ale odtąd jestem oziębła i oficjalna. Proszę Księdza, ja już nie czuję nienawiści, ale to tylko metoda. Czy będę musiała iść do sądu, żeby zastosowano przymusowe leczenie? Tak się dalej nie da żyć! A co ze spowiedzią? Z czego mam się spowiadać i czego żałować, a w rezultacie co zmienić? Uśmiechać się, modlić i udawać ze wszystko jest w porządku (jak moja ciocia)?

Proszę o radę. Dziękuję.
Sylwia-pianistka



Droga Sylwio!

Doświadczenie straty, którą przeżywa Twój ojciec jest prawdopodobnie przyczyną jego depresji. Ponieważ w życiu ojca nie spełniają się określone marzenia, tęsknoty i nadzieje, powstał między tym, czego on pragnął, czego oczekiwał, a tym, co naprawdę jest, niepokonywalny, wstrętny rów. Popadł w depresję, ponieważ brak mu tego, na czym opierał swoje życie i co było źródłem utrzymania dla rodziny. Dla większości osób utrzymanie rodziny, zapewnienie bytu na właściwym poziomie od strony materialnej, jest sprawą osobistego honoru mężczyzny. Z drugiej strony patrząc, to nie jest dobre, że praca jest dla człowieka na planie pierwszym, a nie żona, rodzina. Członkowie rodziny odczuwają przede wszystkim nie te potrzeby, które odnoszą się do zabezpieczenia bytu materialnego, lecz te, które są związane z ich życiem emocjonalnym i duchowym. Gdy pojawi się problem, plajta, utrata pracy, załamanie psychiczne, choroba człowiek dla którego praca była całym jego życiem, wolnością, oddechem, radością, nie potrafi szukać oparcia w najbliższych. Przez niewłaściwy stosunek do pracy, można utracić dobrą relację z człowiekiem, która bywa najlepszym lekarstwem w chwilach trudnych.

Sens, smak życia człowieka zawiera się w szukaniu dobrych, pewnych relacji z innymi, nie zaś w wytwarzaniu określonych produktów. Praca może człowieka uczynić pustym. Ma ona sens o tyle, o ile tworzę poprawne, przyjazne odniesienia do członków wspólnoty rodzinnej. Wartością największą jest rodzina, człowiek, życie dla niego i z nim. U Twojego ojca, jak się wydaje, dokonała się ucieczka w pracę spowodowana brakiem odpowiedniej komunikacji z mamą. Ludzie, którzy nie potrafią się z innymi dogadać, którzy nie szukają dróg dotarcia do osób najbliższych w rodzinie lecz się poddają, muszą znaleźć sobie coś, co wypełni tę lukę. Zaczynają w sposób obsesyjny pracować, zarabiać, żeby mieć więcej. Żadna praca nie zastąpi naturalnej potrzeby odniesienia do drugiej osoby.

Niektórzy nie wyjeżdżają na wczasy, bo im szkoda pieniędzy. Posiłki w niedzielę i święta spożywają na zastawach skompletowanych na wyprzedaży w supermarkecie, gdy tymczasem piękne obiadowe zastawy porcelanowe stoją w umeblowanych salonach, do których wprowadzają gości, jak do muzeum, aby wzbudzić w nich podziw. Trzeba w pewnej chwili swojego życia pomyśleć, po co, dla kogo ten pęd? Czy zarabiając, pracując ciągle więcej i więcej mam czas dla najbliższych. Naprawdę w życiu liczy się przede wszystkim miłość, nie zaś to, ile będzie na koncie na przyszłość. Nie wiemy, czy przyszłość będzie nam dana, aby „spijać” owoce swojej wytężonej pracy.

Gdy inwestujemy w posiadanie często tracimy zdolność, umiejętność porozumiewania się. Nie słuchając siebie nawzajem, żałując czasu dla drugiej osoby niszczymy dom w wymiarze ducha, serca, dobrych emocji. To tak jak ksiądz budujący kościół z kamienia, a nie tworzący równolegle wspólnoty żywego Kościoła. Gdy kościół zostanie ukończony okazuje się, że nie ma w nim ludzi, dla których chce on odprawiać Mszę świętą.

Ojciec Twój będąc w depresji, będzie ciągle podenerwowany. On siebie samego wini za to co się stało. Co zrobić, aby dało się w miarę normalnie funkcjonować w domu rodzinnym? Jeśli masz w miarę dobry kontakt z ojcem, stawiaj mu pytania, aby mówił o swoim problemie. Najważniejsze jest to, żeby chciał z kimś rozmawiać. Nie jest dobre, kiedy pozostaje sam na sam z własnymi myślami, które prowadzą go do wybuchów agresji. Ojciec posiada negatywne nastawienie do siebie i to jest zrozumiałe. Jest w nim brak poczucia bezpieczeństwa. Przede wszystkim daj mu odczuć, że go rozumiesz.

Nie mów do ojca posługując się takimi zwrotami, jak: „Weź się w garść!”, „Chcieć, to móc!”. W obecnej sytuacji nie stać go na jakąkolwiek inicjatywę. Tego rodzaju stwierdzenia mogłyby umocnić go w przekonaniu, że nie potrafi sobie z niczym poradzić, a także doprowadzić do większego poczucia winy, które u niego i tak już występuje w nadmiarze zwiększając cierpienie. Podprowadź ojca pod możliwość wyrażenia uczuć złości, rozczarowania. W taki sposób osłabiają się więzy depresji, to znaczy te siły, które odbierają mu chęć do życia.

Obwinia Was o wszystko, ponieważ nie może sobie poradzić z tym, co w sobie nosi. Być może dopiero teraz wyraża uczucia, które w sobie tłumił przez wiele lat, nie wypowiadając ich, zagłuszając przez pęd do nieustannej pracy. Gdy człowiek nie mówi o swoim żalu, gniewie, złości, to kiedyś będzie musiał rzucić „w twarz” te wszystkie treści komuś bliskiemu. Może się to wiązać równocześnie z takim stanem, jakim jest depresja czy nerwica, nadciśnienie, choroba wieńcowa, choroba wrzodowa żołądka, dwunastnicy, bóle kręgosłupa.

Jego oskarżeń nie można w całości potraktować jako prawdę o Twojej rodzinie. Człowiek w depresji, w rozpaczy nie kontroluje słów które wypowiada. W jego wypowiedziach chodzi przede wszystkim nie o prawdę tego co mówi, lecz o wyrażenie bólu, którego nie jest w stanie pomieścić w sobie. Oskarżenia ojca należy wysłuchać, lecz nie ustosunkowywać się do nich. Nie jest on bowiem zdolny do odpowiedzialnego dialogu, w którym znajdzie się miejsce na kompromis, a także na mówienie o bolesnych wydarzeniach przeszłości jego małżeństwa i rodziny. Dopóki krzyczy, wyrzuca z siebie gniew i bunt, jest „dobrze”. Gorzej byłoby, gdyby tego nie czynił.

Nie okazuj zdenerwowania na skargi ojca i jego wybuchy złości, na fakt, iż nie przejawia chęci do czegokolwiek. Nie należy oskarżać go za jego wybuchy agresji i przekleństwa wypowiadane pod adresem Boga. Taka postawa Twojego ojca nie podlega ocenie moralnej, a mówiąc wprost – Twój ojciec przeklinając na Boga, będąc w stanie depresji, nie popełnia grzechu.

Nie stosuj żadnych tanich rad albo banalnych pocieszeń. Dawaj zawsze swojemu ojcu realistyczną nadzieję na wyjście z tego stanu. Mam na uwadze zachęcenie go, aby z pomocą kogoś z rodziny (najlepiej przy Twoim zaangażowaniu) podjął próbę znalezienia jakiegoś zajęcia. Sama mogłabyś wcześniej dowiedzieć się o ewentualnych możliwościach i wprowadzić ojca w coś, co będzie pewne. Daj mu odczucie, że sam się postarał i załatwił pracę. Przynajmniej na początek ważne byłoby jakiekolwiek zlecenie, które mogłoby go psychicznie podbudować. Jestem jednak przekonany, że z porady specjalisty trzeba będzie bezwzględnie skorzystać.

Daj ojcu odczuć, że nie jest nieudacznikiem i że nie ponosi winy za sytuację, w jakiej się znalazł. Rozmawiając z ojcem, nie apeluj do takich wartości jak wiara czy odpowiedzialność za rodzinę. Ojciec powinien coś w domu robić. Nie może być bezczynny. Zawsze ktoś z członków rodziny powinien być z nim w domu. Obecność ta winna być dyskretna. Ojciec nie może odczuć, że ktoś czuwa nad nim z troską. Nie popadajcie w zwątpienie. Jeśli ojciec reaguje na wszystko negatywnie, wszystkie wasze propozycje może odrzucać. Unikajcie wyreżyserowanej wesołości. To może go bardzo drażnić. Nie należy przy nim opowiadać, że ktoś znalazł pracę, albo dobrze zarabia, lub też, że sąsiadom bardzo dobrze się powodzi. Trzeba unikać tego co mógłby odczytywać jako kompromitację jego osoby.

Nie należy czynić ojcu jakichkolwiek wyrzutów ani wymówek. W stanie w jakim jest, jest bardzo wrażliwy na punkcie własnej osoby i ze zdwojoną siłą odbiera wszystko co mogłoby sugerować, że ktoś ocenia go krytycznie. Nie opowiadać w jego obecności niewinnych żartów. Nie snuć rozważań o przeszłości w jego obecności. Nie analizować powodów i przyczyn stanu, w jakim znalazła się Twoja rodzina. Jeśli ojciec będzie mógł płakać, nie powstrzymujcie go przed takim zachowaniem. Wręcz należy go zachęcać, żeby się wypłakał.

Trudność jest w tym, że rodzice nie mieli dobrego kontaktu ze sobą. Na kim ojciec psychicznie może się oprzeć? Komu jest w stanie zaufać? Przed kim się otworzy? Niezbędna jest pomoc psychiatry, który w sytuacji związanej z depresją może być najbardziej skuteczny. Człowiek przeżywa ją zarówno jako cierpienie i głęboki ból, jak też jako wielką stratę.

Nie mów do ojca, że nigdy nie będziesz się do niego odzywała. To jest forma szantażu. Ojciec jest w stanie którego nie rozumie, a którego bardzo się boi. To, co mówisz do niego może w nim potęgować lęk. Ojcu nie jest potrzebna Twoja oziębłość i oficjalność, lecz czułość i dobroć.

W sytuacji, w jakiej znalazł się nie są potrzebne decyzje sądu, aby skłonić go do leczenia. Na ile orientuję się, według przepisów prawa, bez zgody osoby zainteresowanej nie można zmusić człowieka do leczenia się psychiatrycznego, jeśli nie jest osobą zagrażającą zdrowiu i życiu osób drugich. To jest Twój tato! Jemu nie jest potrzebny sąd, lecz bycie z nim, miłość, szukanie jakiegokolwiek zlecenia, o ile przy obecnym stanie będzie w stanie cokolwiek zrobić. Raz jeszcze podkreślam, konsultacja medyczna jest niezbędna. Zachęcam, aby skonsultować się z lekarzem psychiatrą i jego prosić o wskazanie ewentualnego rozwiązania tej bolesnej sprawy.

Jeśli chodzi o spowiedź, to spowiadaj się z tego, co w sumieniu swoim uznajesz za grzech. Nie dostrzegam w Tobie nienawiści wobec ojca. Odniesienia do niego są próbą zaradzenia sytuacji, w jakiej znalazł się on, a tym samym cała rodzina. Niejasne jest dla mnie Twoje pytanie: „co w rezultacie zmienić?” Zmienić w sobie, zmienić w domu? Czego dotyczy problem? W jakich sprawach odczuwasz niepokój, że widzisz konieczność zmian? Zmiany w zachowaniu ojca mogą się nie dokonywać przez całe miesiące. Może pojawić się jeszcze większe napięcie od tego, jakie obecnie przeżywacie. Wskazana jest porada w tej sprawie u psychologa. Nie można nie brać pod uwagę i takiej ewentualności, że już trzeba się uczyć żyć z ojcem będącym w stanie depresji.

Na pewno potrzebna jest modlitwa w intencji taty oraz mamy. Nie wiem, czy się uśmiechać, czy też nie. Tego nie robi się na komendę. Radość nie może być wymuszana. Nie trzeba niczego udawać. Potrzeba, aby każdy z domowników wspierał jeden drugiego prawdziwie, szczerze, bez udawania. Ojciec powinien odczuć, że może na Was liczyć. Jego oparcie się na Tobie niech będzie mu ulgą w tym trudnym stanie.

Bardzo serdecznie pozdrawiam. Zapewniam o mojej modlitwie. Jeśli będziesz odczuwała potrzebę dzielenia się tym, co dokonuje się z Twoim ojcem, napisz. Zostań z Bogiem.
Ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wy¶wietleń strony: 9998548 * Liczba go¶ci online: 24 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-16
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC