MENU






Modl± się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Jak zacząć chodzić?



Szczęść Boże!

W Nowym Roku, chciałabym życzyć Ojcu wielu zaskakujących prezentów od JEZUSA, wszystkiego tego, co głęboko w sercu ukryte, tej pewności, że gdyby nie zanurzyć całego naszego piękna w Nim to ono nie uzyskało by swojej pełni, rozdmuchał by je wiatr...

Dziękuję za to, że pozwala się Ojciec prowadzić, bo dzięki temu ja mogę usłyszeć co Bóg mówi konkretnie do mnie. Proszę Ojca mam pewien smutek w sercu, mogłabym powiedzieć nawet, że przerażenie... Odkryłam na tej stronie bowiem siebie jako człowieka niedojrzałego duchowo (mam 21 lat ale tu nie o wiek chodzi) przeraża mnie to wszystko co w sobie zobaczyłam. PRAWDA boli ale ja chcę tej prawdy. I tak proszę Ojca JA JESTEM FARYZEUSZEM...odkrycie zwalające z nóg ale jakże wyzwalające! Napawa mnie strachem wszystko to co w sobie dzięki łasce Pana odkryłam na tych stronach, bo odkryłam coś ale nie wiem drogi Ojcze co ja mam z tym dalej zrobić....Np. niespójność psychiczna...cała ja

Brak akceptacji siebie...nieuporządkowanie emocjonalne, życie iluzjami, chodzenie w obłokach. A motywacje! O jej!!! Faryzeusz przy mnie był czysty... Moje maski, udawanie, lęki, brak odpowiedzialności... Ojcze najtrudniej jest uwierzyć, że ON mnie taką kocha! Boże mój jak to możliwe!? Co ja mam z tym wszystkim teraz zrobić? Oddałam Panu ale przecież nie może zostać tak jak było muszę współpracować z łaską...tylko jak? Czuję się jak małe dziecko, które chce zacząć chodzić a nie wiem jak!!! Jak Ojcze? Jak mam zacząć chodzić....



To cudowne, że poznałaś określoną prawdę o sobie samej. Poznanie własnej słabości, przywary czy konkretnej biedy, może w pierwszej chwili budzić w nas odczucie smutku. Jest to zjawisko zupełnie naturalne. Smutek w tej sytuacji wskazuje na Twoją dojrzałość. Reakcje Twoich uczuć są prawidłowe. Jeśli jesteś smutna, coś istotnego w Tobie się dokonuje. Smutek może być jak wilgotny czarnoziem, który nawadniają Twoje łzy, przyczyniając się w ten sposób do Twojego wzrostu i przemiany. Posiada on czasem własności leczące człowieka. Pozwala człowiekowi na kontakt z samym sobą. Smutek wsącza się w Twoją duszę jak woda w wyschniętą ziemię, nawadnia ją, czyniąc znowu zdolną do wydawania dobrych owoców. Jest on czymś bardzo ludzkim, naturalnym, wrodzonym. Nie jest dobry ani zły. Jest częścią Ciebie samej, nie stanowi kolejnego problemu, z którym powinnaś się zmierzyć. Żeby to co jest w Tobie ciemne stało się jasne, musisz najpierw wejść w tę ciemność. To, co w Tobie ciemne, trudne, smutne, musi zostać wyprowadzone na zewnątrz. Smutek jest równie ważny i dobry w człowieku, jak i jego radość.

Twoje odkrycia wskazują na fakt, że zbliżyłaś się wewnętrznie do siebie samej. Nie ma nic piękniejszego, jak poznanie tego, kim jesteś, jakie są Twoje rzeczywiste możliwości ale i Twoje ograniczenia. Zobaczenie tego co z jednej strony Ciebie zasmuciło z drugiej zaś wzbudziło przerażenie, jest wielkim darem Pana Boga. On Tobie coś ważnego pokazał. To jest okazja do świętowania. Pozwolę sobie w tym miejscu na dygresję dotyczącą mojej osoby. Kilka lat temu mój kierownik duchowy powiedział mi o moim problemie. Była to sprawa poważna. I tu zaskoczenie własną reakcją: bardzo się ucieszyłem jego rozeznaniem. Poznałem siebie jakim jestem w kwestii, która jest najważniejsza dla życia duchowego, spraw moralnych, czy relacji międzyludzkich. Szczerze się cieszyłem. Odczułem jakbym otarł się o wolność. Doznałem ulgi, że coś wiem, a czego dotychczas nie byłem pewien. Otrzymałem potwierdzenie z równoczesnym odczuciem szacunku do samego siebie.

Może być i tak, że naraz zobaczyłaś w sobie to wszystko, co przeczytałaś na stronach „Przemiany”. Niektóre osoby przygotowujące się do Spowiedzi św., korzystając z książeczki w której jest rachunek sumienia, widzą u siebie cały katalog grzechów zawarty w pytaniach, które mają stanowić pomoc, nie zaś wsparcie do nieuzasadnionego oskarżania się. To wszystko co wymieniłaś w swoim liście jest w jakimś stopniu w większości ludzi. Problem jest zawsze wtedy, gdy pewne sprawy występują w nadmiarze, Np. brak akceptacji siebie, nieuporządkowanie emocjonalne, życie iluzjami, maski, udawanie, lęki, brak odpowiedzialności.

Być może to wszystko jest po to, aby zapewnić sobie u innych akceptację. Czy nie zamierzasz, w taki sposób postępując, budować siebie taką, aby Cię inni pokochali? Niedowierzasz osobom najbliższym, że kiedy pokażesz im swoje oblicze takim, jakie ono jest naprawdę, oni Cię nie przyjmą, nie zaakceptują. Dlaczego udajesz? Dlaczego korzystasz z masek? Dlaczego żyjesz iluzjami, a nie rzeczywistością, jaką ona jest? Czego się boisz? W jakich sprawach odczuwasz potrzebę, a nawet konieczność bycia odpowiedzialną?

Jeszcze o maskach. Poczucie nakładania maski pojawia się u większości ludzi. Każdy znajduje sobie maskę, która najlepiej „przylega do twarzy”. W ciągu całego życia robimy wszystko, aby nikt nie zajrzał pod tę maskę, aby nasz wizerunek, który takim wysiłkiem tworzyliśmy, nie uległ zniszczeniu. Robimy wszystko, żeby nas nikt nie zdemaskował. To jest strach przed pokazaniem siebie. Czy Ty przypadkiem nie wytworzyłaś sobie obrazu własnej osoby to, jaką powinnaś być? Człowiek tworzy maski w celu nawiązania kontaktu z innymi ludźmi, a zarazem ochrony własnej intymności. Z czasem może dokonać się to, co nazywamy utożsamieniem się z maską. Spróbuj sama zerwać swoją maskę. I jeszcze jedno - co chcesz ukryć przed innymi?

„Ojcze najtrudniej jest uwierzyć, że ON mnie taką kocha! Boże mój jak to możliwe!?” Każdy człowiek pragnie doświadczyć, że jest kochany za nic. Ludzie, którzy nie kochają samych siebie, są w stanie przywołać tysiące powodów, aby nie musieli wierzyć, że są kochani. Prawdopodobnie wiara w miłość postawiłaby ich dotychczasowe życie na głowie. Nie mogliby się więcej ukrywać za odgrywaną dotychczas rolą, za maskami, które zakładają, aby być kochanymi. Pomimo silnej tęsknoty, aby być kochaną, być może boisz się jej, aby nie dopuścić tym samym do siebie cierpienia, które z miłością jest nieodłącznie związane.

Do duchowego zdrowienia człowieka należy jego zdolność kochania drugich. Kto siebie prawdziwie kocha, nie obraca się nieustannie wokół siebie, nie czepia się siebie kurczowo, lecz otwiera się na innych. Zobacz nędzę i potrzeby innych ludzi. Ucz się zaufania do innych. Idź za swoimi tęsknotami. Pozwól się kochać. Dopuść miłość do siebie i sama innych kochaj.

Pomyśl, że Jezus kocha Cię bezwarunkowo. Bez względu na to, jak żyjesz – jesteś przez Niego kochana miłością nieskończoną. Tak będzie zawsze. Na miłość Jezusa nie musisz zasługiwać. Ona jest Tobie dana bez Twojego zabiegania. Niektórzy ludzie dokonują wiele dobrych uczynków chcąc, aby Bóg ich bardzo kochał. Ogromne nieporozumienie. Jesteś kochana, choćbyś nic dobrego nie uczyniła. Przeżywaj tę prawdę, odczuj ją w sobie, uciesz się tym, myśl o miłości Jezusa często, ucz się wdzięczności. Wdzięczność otwiera człowieka na przyjęcie miłości Jezusa.

Bóg Ojciec powiedział do swojego Syna te słowa: „Tyś jest mój Syn Umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. Spróbuj powtarzać sobie w sercu takie słowa: „Jesteś moją Córką Umiłowaną, w Tobie mam upodobanie”. To jest najgłębsza prawda dotycząca Twojego życia. To, co mogło Cię najpiękniejszego w tym życiu spotkać to jest właśnie to: jesteś bardzo kochana przez Jezusa Chrystusa. Gdy masz kontakt z ludźmi, usiłujesz niekiedy zasłużyć na ich miłość, na uznanie, szacunek. Pomyśl, jak wielu ludzi, szczególnie dzieci słyszą takie słowa: „do niczego się nie nadajesz, jesteś brzydki, jesteś bezwartościowy, jesteś godny pogardy, jesteś nikim, choć daję ci jeszcze ostatnią szansę – udowodnij, że jesteś cokolwiek wart”. To, co Tobie prawdopodobnie utrudnia najbardziej życie, to brak samoakceptacji. Z czymś w sobie nie zgadzasz się. To może być źródło problemu do uwierzenia, że Bóg Cię kocha. Na miłość Bożą nie zasługujemy, darmo ją dostajemy!

Przyjrzyj się sobie krytycznie. Zobacz własne i innych ograniczenia, spójrz jak łatwo siebie oskarżasz nie za to, co zrobiłaś, ale za to, kim jesteś. To, co w sobie nosisz jako własną winę mówiącą o ciemności jaka jest w Tobie, każe uwierzyć słowom: „do niczego się nie nadaję, zasługuję na to, żeby mnie ignorować, zapominać o mnie, porzucać”. Pod zarozumialstwem może kryć się wiele zwątpienia w siebie, podobnie jak pod brakiem akceptacji siebie może być obecną pycha człowieka. Odrzucanie siebie jest największym wrogiem życia duchowego, ponieważ jest w kolizji z prawdą o tym, że jesteśmy „Umiłowanymi”. Przyjmij prawdę o tym, że: „Jesteś Jego Umiłowaną”. Jezus patrzy na Ciebie z ogromną czułością i troszczy się o Ciebie bardziej niż kochająca dziecko matka. Idzie z Tobą gdziekolwiek zdążasz, a gdy odpoczywasz, On czuwa. Wiesz że On jest Twój, a Ty jesteś Jego? Życie nasze polega na stawaniu się „Umiłowanymi”. Ucz się bycia Umiłowaną. Troszcz się o to, aby nie być niewolnikiem kogokolwiek i czegokolwiek.

Jak to jest możliwe, że Bóg Cię kocha? Umarł za Ciebie, z miłości. Wierzysz w to? Co masz z tym wszystkim zrobić? Czytaj Ewangelię, rozważaj ją, dokonuj przekładu na własną prozę życia. Żyj tak aby podobać się Jezusowi. Współpraca z łaską, to współpraca ze słowem Bożym, to świadome i chętne modlenie się, postępowanie odpowiedzialne. Współpraca z łaską, to uczenie się akceptacji siebie, porzucenie iluzji, chodzenie po ziemi, sięganie do motywacji, w których będzie ślad odwzajemnionej miłości jaką Bóg Ciebie otacza. Zniszcz wszystkie swoje maski, zacznij robić to, co dotychczas napełnia Cię lękiem, odważ się być odpowiedzialną w sprawach prozaicznych, małych. Odczujesz wówczas radość z tak rozumianej współpracy z łaską.

Jakie to piękne, gdy mówisz, że czujesz się jak małe dziecko, które chce chodzić. To siła miłości w Tobie. Skoro jest w Tobie pragnienie przemiany życia, to tym samym Jezus ujawnia swoją miłość do Ciebie. On jest twórcą szlachetnych, dobrych, czystych, czasem „szalonych pragnień” w nas. On „jest w nas twórcą i chcenia i działania zgodnie z Jego wolą”. Napisz i podziel się radością z tego, jak przeszłaś od fazy „raczkowania” do samodzielnego „chodzenia”. Odwagi! Nie lękaj się! Bóg z tobą!

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, zapewniając o modlitwie –
Ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wy¶wietleń strony: 9498197 * Liczba go¶ci online: 26 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-28
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC