MENU






Modl± się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Mój ojciec jest pedofilem



„Jak żyć z ciężkim bagażem doświadczeń; jak żyć, gdy życie boli? Jak żyć, gdy ma się ojca pedofila??? Mnie chcę żyć. Nie ma już siły tego dźwigać, mam depresję, nie mam ochoty na nic. Wiem, że nie możecie mi pomóc. Zwątpiłam w terapię, po co babrać się w tym błocie, po co grzebać, burzyć święty spokój rodziny!!! Nie potrafię o tym rozmawiać z Bogiem. Nie rozumiem czemu to dopuścił na mnie, przeoczył mnie??? Zapomniał. Czemu mnie nie ochronił??? Jestem zmęczona. Czasem wydaje mi się, że moje dążenie do prawdy to walka z wiatrakami. Naruszyła święty spokój rodziny, bo zaczęłam pytać o prawdę i to ja jestem winna!!!, bo nie pozwalam im o tym zapomnieć, a oni nie chcą pamiętać. Tak, mają rację, za dużo o tym myślę, nie mogę o tym przestać myśleć, nie mogę z tym żyć, nie mogę spać. Tak naprawdę chcę tylko jednego, by przestało boleć, obudzić się i nic nie pamiętać. Chyba za dużo oczekuję…

Wybaczyć…to nie takie proste!!! Nie potrafię, emocje mi nie pozwalają. Modlę się za niego czasem i tylko tyle. Więcej nie mogę. Czasem mi się wydaje, że nic nie mogę, nic już nie mogę…tylko się poddać. Chcę zapomnieć, ale mi się nie udaje, niestety… Czemu nie mogę obudzić się i nic nie pamiętać, albo w ogóle się nie obudzić, to by było uwolnienie. To tak boli!!! Nie mogę znieść tego bólu!!! Czemu nie można kupić nowej historii życia??? Albo odciąć się od tej… Ten ból pewnie mnie w końcu zniszczy…

Co do terapii – chodzę czasem, ale nie umiem o tym mówić, więc mi nie pomaga… A GDZIE BYŁ WTEDY PAN BÓG, CZEMU MNIE NIE OBRONIŁ??? Nikt nie potrafi mi na to odpowiedzieć. To zachwiało całą moją dotychczasową wiarę. Tak, jestem chrześcijanką, katoliczką. Wybaczenie…wiem, ale to nie takie proste. Ja uciekam od tego, nie lubię o tym myśleć, wracać, nie potrafię zmusić się do przebaczenia jemu, czuję niemoc w tym względzie. Wybaczenie jest darem… nie obowiązkiem i… nie potrafię!! Pan Bóg dał wolną wolę człowiekowi i ten może ją wykorzystać, by skrzywdzić drugiego człowieka, ale gdzie w takim razie jest wolna wola osoby krzywdzonej, ja jej nie miałam???? Nie mogłam się przed nim bronić, był zawsze silniejszy, i był ojcem… Gdzie moja wolna wola obrony. Wolną wolę miała tylko jedna strona – on. Gdzie tu jest sprawiedliwość?

Tak, nie umiem mu wybaczyć i to cała moja wiedza na ten temat. Jeśli nie mogę mu przebaczyć, to co? Jestem winna? Ja wiem, że Jezus mi wybacza i to ciągle, nieustannie, a ja??? Nie jest mi z tym dobrze, ale nie potrafię. Wszystko we mnie broni się przed tym… Znam dobrze Księgę Hioba, jest mi bardzo bliska. Zamilkłam z bólu i nie potrafię wyrazić tego bólu, który się we mnie nagromadził. Nie potrafię płakać (to śmieszne, ale nie pamiętam, kiedy płakałam), nie potrafię wykrzyczeć tego!!! Ten ból mnie zamyka w sobie… trzyma w swojej mocy… I nie wiem co dalej. „Po co się daje życie strapionym, istnienie złamanym na duchu, co śmierci na próżno czekają, szukają jej usilniej niż skarbu…” (Hi 3,20-21). No właśnie, po co? Lepiej by było, jakby mnie zabił, a nie kazał żyć z Tajemnicą…”


To, co może pomóc, to szacunek do siebie. Również uznanie prawdy o tym, że są ludzie którzy Ciebie kochają, którym na Tobie zależy, modlą się za Ciebie. Rozumiem Cię, że nie potrafisz rozmawiać z Bogiem. Jest w Tobie wiele buntu i niezrozumienia „dlaczego Bóg do tego dopuścił”. „Burzysz spokój” rodziny? Rodzina, jak wynika z Twoich szczątkowych informacji usiłuje wszystko zatuszować, ukryć, uczynić sprawą, której nie było. Ale to Ty jesteś skrzywdzoną przez ojca. Gdyby oni zechcieli wysłuchać Ciebie do końca i pozwolili się Tobie wypłakać „do końca”, to mogłoby bardzo pomóc. Wydaje mi się, że potrzebujesz w domu tych, którzy nie będą chronili Twojego ojca, lecz stając po Twojej stronie jasno i wyraźnie to wyrażą: „nasz ojciec dokonał wielkiej zbrodni”.

Masz prawo krzyczeć! Może trzeba aby obudziły się sumienia tych, którzy w tym czasie w jakim się Twój dramat dokonywał pomijali Ciebie, przechodzili obok wiedząc co się działo. Nie można zapomnieć o złu przez które człowiek przeszedł. Przebaczyć tak, lecz nie zapomnieć! Pamiętanie jest połączone ze zdolnością czuwania nad sobą i nad innymi. To również zdolność odczuwania tego, co potencjalne ofiary pedofilów przeżywają. Tworzy się wówczas krąg ludzi boleśnie doświadczonych, łączących się we wspólnotę tych, którzy rozumiejąc swój dramat, wzajemnie siebie akceptują. Tak bardzo potrzebna jest akceptacja ze strony innych.

Nie pozwól komukolwiek wmówić sobie, że to wszystko Twoja wina. Nie jest Twoją winą to, że mówisz w swoim domu rodzinnym o makabrycznych przeżyciach. Nie jest Twoją winą to, co ojciec czynił wobec Ciebie. Nie jest Twoją winą to, że Twoje zachowanie wnosi niepokój w życie rodziny. Rodzina zawiniła być może udając, że nic złego się nie stało, albo myśląc, że „zrobi to i się uspokoi”. Gdyby zgodzili się w domu Ciebie wysłuchać do końca i przyznali rację, bardzo by pomogli. Na przebaczenie przyjdzie jeszcze czas. Skoro teraz nie potrafisz, nie zmuszaj się. Słusznie napisałaś, że wybaczenie jest darem, nie obowiązkiem. Myślenie teraz o przebaczeniu ojcu staje się wielkim bólem i sprawia ujawnianie się uczuć buntu i żalu. Dobrze, że te emocje się ujawniają. Nie chowaj ich w sobie. Staraj się mieć łączność z tymi, którzy Ciebie rozumieją, a tym samym stanowią skuteczne oparcie w czasie wielkiego wypływu wspomnień. O tym nie można zapomnieć. W tym czasie „masz prawo” modlić się nieudolnie, a nawet nie chcieć się modlić, mieć wstręt do modlitwy. Możesz mówić Bogu o swoim żalu do Niego, o żalu do najbliższej rodziny. Mów Bogu o swoich przeżyciach, zagubieniu, poczuciu bezsensu. Zapytaj Go: „Boże, gdzie byłeś…?

Wierzę Bogu, że jest dobrym, kochającym Ojcem. To jest prawda na której, między innymi, opieram moją wiarę. Wierzę również, że kiedy Ty byłaś krzywdzona, Bóg był z Tobą, był przy Tobie. On cierpiał razem z Tobą. Nie opuścił Cię nawet na chwilę. Jest z Tobą również teraz. Pojawia się w takich chwilach pytanie dość uszczypliwe: skoro był, był blisko, skoro jest Wszechmogący, to dlaczego nie powstrzymał ojca? Nie wiem!!! Jeśli ktokolwiek czyta ten list i zna odpowiedź na to pytanie, posiadając światło do rozumienia w wierze, niech do mnie napisze. Na większość pytań, jakie we mnie się rodzą, pytań szczegółowych, jak choćby to, którym się obecnie zajmujemy, nie znajduję odpowiedzi. Nie oznacza to jednak, że takiej odpowiedzi nie ma w Bogu. Wierzę także, iż On wie, co czyni i dlaczego tak, a nie inaczej postępuje.

Czy Bóg o Tobie zapomniał, przeoczył Ciebie wśród wielu ludzi, nie dostrzegł dramatu, w którym czułaś się sama, bezbronna, wystawiona na „żer” chorego ojca? Dramatem z jednej strony, z drugiej zaś wielką radością człowieka jest wolna wola, którą otrzymał od Boga. Mogę Bogu powiedzieć „tak”, ale też mogę Mu powiedzieć „nie”. Mogę człowiekowi pomóc, ale też mogę go ranić, krzywdzić, niszczyć. Nie jestem w stanie odpowiedzieć Tobie na pytanie: „dlaczego Bóg milczał?” Dlaczego dopuścił na Ciebie tak dramatyczne w skutkach przeżycie? Ciągle jest w nas ta myśl: człowiek czynił zło, lecz dlaczego Bóg go nie powstrzymał? Odpowiedź, iż dał On człowiekowi wolną wolę jest dla mnie zupełnie niewystarczająca. Pojawia się we mnie taki obraz: mam psa. Jest to pies z rasy zabójców. Wiem, że ten pies może pokaleczyć, a nawet zagryźć każdego człowieka jeśli spuszczę go z łańcucha. Spuszczając niebezpieczne zwierzę zakładam, że komuś stanie się krzywda. Mnie samego jako księdza przeraża ten przykład i jego analogiczne odniesienie do sytuacji człowieka. Pedofil jest jak „pies”, który rzuca się na swoją ofiarę chcąc przede wszystkim zaspokoić swoje żądze seksualne z dzieckiem. Czy zatem nie należałoby tych ludzi traktować inaczej, choćby pozbawiając ich w znacznym stopniu wolności, zgadzając się aby żyli i pracowali pod „specjalnym nadzorem” tam, gdzie nie ma dzieci? Ten człowiek również ma prawo do życia, lecz skoro jest pedofilem, powinien być odosobniony od tych, których może okaleczać.

Twój ojciec nie korzystał z wolności, którą otrzymał od Boga w darze wolnej woli. Twój tato był i jest chory. Pedofil nie działa, jak się często sądzi, pod wpływem impulsu. Bezpośrednio przed atakiem odczuwa zwykle dyskomfort i napięcie. Atak ma poprawić mu nastrój. Twój tato jest pedofilem kazirodcą. Może należałoby Twojego ojca leczyć farmakologicznie, stosując antyandrogeny, obniżające każdy, również normalny popęd seksualny. Nie ma jednak metod, dzięki którym można uznać leczenie pedofilii za niezawodne.

Możesz przystępować do Komunii świętej. To co odczuwasz do ojca, nie jest przeszkodą w pełnym uczestniczeniu w Eucharystii. Okazuj sobie wiele ciepła, zrozumienia, dobroci. Twoja rodzina, środowisko potrzebuje „dobrej rady”. Osoby, które Cię otaczają powinny zrozumieć, że można Tobie pomóc wówczas , gdy nie będą Cię uciszały, lecz wysłuchają Cię. Uznają, że jesteś osobą głęboko zranioną i skrzywdzoną. Powinni przestać udawać, że problem ustał, zatem nie trzeba cokolwiek na ten temat mówić. Tobie można pomóc wtedy, kiedy środowisko osób z którymi masz kontakt będzie przeżywało z Tobą to, co się wydarzyło, nie czyniąc Ciebie winną. Nie można zamknąć usta dlatego, że rodzinę to niepokoi i chciałaby ona zapomnieć o „sprawie”. Nowej historii życia nie można kupić, można się jedynie na nią zgodzić prosząc Boga.

Ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wy¶wietleń strony: 9472842 * Liczba go¶ci online: 23 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC