MENU






Modl± się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Jak uczyć szacunku dla matki?



Drogi Ojcze.

Jestem w bardzo trudnej sytuacji. Żona po 18 latach małżeństwa wystąpiła o rozwód. Mamy 3 dzieci 12, 14.5 i 17 lat. Niestety okazało się, że od kilku lat nawiązała bliski związek z innym człowiekiem. W między czasie zdobyła niezależność finansową i od blisko roku prowadzi wojnę przeciwko mnie tzn. stara się znaleźć powód do rozwodu (ja nie wyraziłem zgody na rozwód za porozumieniem stron). W walce tej niestety instrumentalnie traktuje młodsze dzieci. Nie cofa się przed żadnym kłamstwem i oszczerstwem (oskarżyła mnie przed matką o homoseksualizm, w piśmie do sadu napisała że deklaruję się jako ortodoksyjny katolik, ostatnio stwierdziła że ja mam dziewczynę itd.; szkoda gadać; to są podobno typowe zachowania kobiet chcących za wszelką cenę rozwodu). Trzeba jeszcze jednak wspomnieć, że żona stwierdziła w piśmie do sądu że przyczyną rozpadu związku jest różnica światopoglądów (co jest dla mnie olbrzymim zaskoczeniem gdyż do tej pory ciągle chodzi do kościoła) oraz że najstarszej córce mówiła, że należy żyć tak aby jej było dobrze gdyż inni i tak nie będą jej wdzięczni. Córka nie popiera postawy żony, widzi jej kłamstwa i ma nadzieję, że mama kiedyś się opamięta. I tu pojawia się moje pytanie. Jak w świetle tak negatywnego świadectwa życia chrześcijańskiego jakie przekazuje obecnie żona dzieciom trzeba rozumieć 4 przykazanie. Jak uczyć szacunku dla matki, która własne szczęście przedkłada nad dobro dzieci i wykorzystuje w tym celu niegodziwe środki?

Serdecznie pozdrawiam
Marek



Panie Marku!

Czytamy w Księdze Starego Testamentu (Mądrości Syracha 3,11): ”Chwała dla każdego człowieka płynie ze czci ojca, a matka w niesławie jest ujmą dla dzieci”. Obowiązek czci w stosunku do rodziców, w tej sytuacji do matki, jest rozumiany jako obowiązek religijny. Jak uczyć szacunku dla matki, która własne szczęście przedkłada nad dobro dzieci i wykorzystuje w tym celu niegodziwe środki? Mieć do matki szacunek, to chcieć, ponad tą brutalnością faktów ujrzeć w niej coś więcej niż jej pęd do „troski o własne szczęście”. Potrzeba wskazywać, że dzięki niej dzieci otrzymały dar życia. Tyle razy piękno przez nią przechodziło. Myślę o każdym z Państwa trójki wspaniałych dzieci.

Matka jest pierwszą osobą, z którą dziecko nawiązuje kontakt i już od początku uczy go ufności w to, że świat jest dobry, a na ludziach można polegać. Matka pozwala dziecku doświadczyć, że powinno być tak, jak jest, że można mieć potrzeby, które zostaną zaspokojone. Matka daje dziecku bliskość, miłość i poczucie, że jest bezwarunkowo przyjmowane i kochane. Takiego podstawowego doświadczenia dziecko potrzebuje jako mocnego fundamentu, na którym może się rozwijać. Ale prawie żadna matka nie umie wypełnić tego zadania idealnie. Dziecko poznaje świat, życie na nim nie tylko na podstawie bezgranicznej miłości matki, lecz również przez jej ograniczoność, egoizm, troskę o własne szczęście, o własne dobre samopoczucie, o zaspokojenie swoich potrzeb, bez liczenia się z potrzebami własnego dziecka.

Jak uczyć szacunku do matki? Wydaje mi się, że przede wszystkim należy pomóc dziecku poradzić sobie z ranami, zadanymi mu przez matkę. Jeśli dziecko przez ból, przez zawiedzenie się, rozczarowanie jakie go spotkało z jej strony będzie dojrzewało do bycia bardziej wrażliwym na siebie i na innych, to niewątpliwie będzie również dobrze wrażliwe na swoją matkę. Trzeba uczyć przeżywania bólu, przeżywając go razem ze swoimi dziećmi. Należy mówić o tym co boli. Dziecko powinno mieć blisko siebie kogoś, komu o tym, co odczuwa, będzie mogło powiedzieć z pełnym zaufaniem i poczuciem bezpieczeństwa. Taką osobą jest Pan, ojciec, który będzie uczestniczył w ich radościach i codziennych zmaganiach.

Należy z dzieckiem otwarcie rozmawiać. Mam na uwadze przede wszystkim najstarszą córkę. Trzeba jej wyjaśnić, że mama nie jest zdolna teraz zapewnić jej poczucia bezpieczeństwa, ponieważ jest zbyt zajęta sobą a tym samym na obecną chwilę zadanie to ją przerasta. Zawsze tam gdzie matka jest zbytnio zajęta sobą, kształtowaniem osobistego „szczęścia”, jest niezdolna aby odczuwać potrzeby dziecka, jego niepewność, poczucie zagrożenia, lęk. Pańska najstarsza córka reaguje obronnie, nie czuje się bezpiecznie, prawdziwie ocenia postawę matki, a równocześnie widzi dla niej wyjście w tym, że „mama kiedyś się opamięta”. To jej sposób obrony przed niezrozumiałą postawą matki. Należy zło nazwać po imieniu, lecz okazać szacunek osobie, która to zło czyni.

Pańska żona deprawuje córkę mówiąc, że „należy żyć tak aby jej było dobrze gdyż inni i tak nie będą jej wdzięczni”. Usiłuje przekazać jej całą swoją frustrację, problemy osobiste, zawiedzenie małżeństwem, awersję i całą podejrzliwość do Pańskiej osoby. Jest to niewątpliwie próba usprawiedliwienia przed córką własnej decyzji. Konieczna jest rozmowa z córką na ten temat. Należy pokazać problemy żony, bez skazywania jej w oczach dzieci. To, że żona chce rozwodu, nie oznacza wcale, że nigdy do was nie będzie chciała powrócić. Zawsze tak nie myślała. Zmianę myślenia należy łączyć z kontaktami pozamałżeńskimi jakie utrzymuje. Małżonka chce być z innym mężczyzną, stąd posuwa się do kłamstw i oszczerstw, aby Pana skompromitować przed tymi, których Pan bardzo kocha. Tam, gdzie pojawia się niewierność małżeńska, może dokonać się odrzucenie wartości, które człowiek dotychczas uważał za jedynie słuszne.

Żona stosując absurdalne i niedorzeczne pomysły na przeprowadzenie rozwodu, usiłuje wciągnąć w swoją grę również dzieci. Jest to ewidentna demoralizacja, sytuacja szokowa, na którą one nie są przygotowane. Swoim zachowaniem rodzi awersję przeciwko samej sobie. Nie ma w niej jednak obecnie trzeźwego myślenia. Jej cel jest jasny: rozwód i być z innym mężczyzną. Stosuje wszelkie chwyty, które umożliwiałyby jej dojście do celu. Dlatego usiłuje też pokazać ojca, jako zboczeńca, fanatyka religijnego, z którym nie można żyć wypełniając funkcje małżeńskie i społeczne. Mam nadzieję, że w Pańskich dzieciach nie pojawi się konflikt emocjonalny, choć w takiej sytuacji może to być nieuniknione.

Wydaje mi się, że powinien Pan rozmawiać z dziećmi mówiąc głośno o tym, jak rozumie to, co dzieje się w domu. Nie nastawiając dzieci przeciwko żonie, lecz pokazując im jej trudny okres w jakim się znalazła, próbować wspólnie z dziećmi ją zrozumieć. W taki sposób może Pan uchronić je przed wstrząsem emocjonalnym, awersją, zamknięciem się w sobie. To, co Pan przekaże dzieciom, mam na uwadze myśli i odczucia, będzie dla nich podstawą do zachowania szacunku wobec matki. W jej postawie, wypowiedziach nie odnajdują one dla siebie poczucia bezpieczeństwa. Stąd tak ważne jest to, jaką Pan zajmuje postawę. Proszę, rozmawiając z dziećmi nie atakować żony, nie oskarżać jej, nie ukazywać tego co jest Pańską wiedzą o małżonce, lecz winno to być wyłącznie Waszym doświadczeniem, bez wprowadzania w nie dzieci.

Potrzeba nadal być ojcem zatroskanym o nie, czułym, będącym tak jak dotychczas przyjacielem, który jest z nimi w trudnych dla nich i dla siebie chwilach. Powinny odczuć, że trzymacie się razem (tato i dzieci). Warto nie zaniedbywać ewentualnych spacerów, wspólnych wypraw, które będą was zbliżały, integrowały, nie tyle pozwalając zapomnieć o tym, co dla was jest bardzo bolesne, lecz w tym, co bolesne byście wzajemnie sobie pomagały to przeżywać. Problem jaki się pojawił, nie można rozwiązać wprost, gdyż żona jest osobą dokonującą nieuprawnionych manipulacji emocjami dzieci. Żeby nie straciły szacunku do mamy, żyły przykazaniem „czcij ojca swego i matkę swoją”, niezbędna jest obecność ich ojca i serdeczne rozmowy z nimi. Proszę nie ferować wyroków, nie oskarżać, nie potępiać w żaden sposób swojej małżonki. Pańskie dzieci muszą w tym wszystkim same, przy okazaniu im ciepła i bezpieczeństwa dokonać wyboru, jakim tokiem myślenia i odczuwania powinny podążać.

Może należałoby również omówić z dziećmi wspomniany cytat z Pańskiego listu: „należy żyć tak aby mnie było dobrze gdyż inni i tak nie będą mi wdzięczni”. Wydaje się, że żona odkrywa w tej myśli zasadnicze przyczyny związane z rozwodem. Pierwsza z nich to postawa hedonistyczna, która głosi, że „dobre jest to, co jest dla mnie przyjemne”. Czy zawsze to, co jest dobre dla jednego, w tym wypadku dla matki, jest dobre, korzystne dla drugiego, czyli dla jej dzieci, jej męża? Wydaje się, że żona wypowiedziała do córki swój żal pod adresem Pana, że nie doświadczyła wdzięczności ze strony męża. Piękne, dobre, zdrowo chowające się dzieci, ich miłość, ich szczęście, ich poczucie bezpieczeństwa i mąż który jest oddany żonie, kocha ją, oddany dzieciom, rodzinie jest najpiękniejszą nagrodą jakiej może doświadczyć kobieta w małżeństwie i rodzinie. Małżonka widzi i ocenia inaczej Wasz związek małżeński.

Matka może mieć wpływ na myślenie i odczuwanie córki. Wynika to z braku samodzielności w myśleniu dziecka, albo z tego, że jest bardzo silnie emocjonalnie związanie z nią związane. Matka wtajemniczając córkę we własne sprawy pozbawia ją normalnego, ewolucyjnego rozwoju. Każe jej za szybko dorastać. Usiłuje jej przekazać myśli i odczucia ludzi sfrustrowanych. Dzielimy się tym, co posiadamy w nadmiarze, albo co na powierzchni jest pierwsze, będące doświadczeniem ostatnich miesięcy a nawet lat.

Należy pomóc przeżyć dzieciom tę prawdę, że mama chce odejść, ale ojciec zawsze będzie z nimi. Nie zostaną sami. Trzeba rozmawiać z dziećmi o tym, co one przeżywają patrząc na mamę i ją słuchając. Niezbędne jest uwalnianie ich od niepokoju o którym mówią, przez wyjaśnienie tego co dla nich jest za trudne do zrozumienia. Trzeba pozwolić, aby dzieci wyraziły swój bunt, ból i sprzeciw wobec takiej postawy mamy. Proszę pozwolić im na płacz, jeśli będą chciały. Nie wolno zabronić im płakać. Muszą „wypłakać” swój ból, swoje rozczarowanie. Wtedy należy podsuwać im myśli napełniające otuchą, świadomością tego, że nadal są rodziną, że o mamie w tym domu, naszym wspólnym domu, również jej domu, zawsze będziecie mówili dobrze. Proszę zaproponować modlitwę w intencji żony. Właściwe będzie to, gdy dzieci wraz z Panem, będą formułowały głośno intencje za mamę. Takie postawy umożliwią dzieciom zachowanie szacunku wobec własnej matki.

Żona nie zajmuje się dziećmi w tym czasie, w którym one nadal bardzo jej potrzebują. Dorastają, a miłość matki jest niezastąpiona. Skoro ona nie zajmuje się nimi proszę im zaproponować, aby one zajęły się nią, wyrażały o nią troskę: modliły się za nią razem, okazywały jej czułość, prosiły ją o to, aby poszła z nimi na spacer.

Proszę pomóc dzieciom odnaleźć się w tej nowej sytuacji jaka zaistniała. Trzeba podprowadzić je pod to, aby pogodziły się z tym, że mama odchodzi. Nie dokona się to natychmiast. Być może potrzebne będą lata. Może zabrzmi to dziwnie, ale chcąc się przekonać o tym, co jest we wnętrzu Pańskich dzieci, proszę zachęcić je, aby każde z nich napisało list do mamy, w kontekście przeżyć związanych z jej decyzją. Co chciałyby jej powiedzieć, o co ją prosić, jak się czują, co myślą o swoim dalszym życiu? Dobrze byłoby, gdyby Pan, za przyzwoleniem dzieci miał dostęp do treści tych listów. Z nich będzie można jasno poznać co one naprawdę przeżywają i w oparciu o to co ujawnią, podjąć troskę o ukierunkowanie ich na zachowanie szacunku do mamy. Proszę się nie obawiać, że mogą pojawić się uczucia gniewu, złości, niechęci, oburzenia. One powinny te uczucia wyrazić przed swoim ojcem. Byłoby dla nich niezwykle ważne, gdyby ich mama chciała również je usłyszeć.

Serdecznie pozdrawiam i zapewniam o modlitwie w intencji Pańskiej rodziny –
ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wy¶wietleń strony: 9998546 * Liczba go¶ci online: 27 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-16
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC