MENU






Modl± się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Czy to jest opętanie?



Moja koleżanka bardzo dziwnie się zachowuje - przestała chodzić do kościoła, ma dwie natury, dziwnie się zachowuje, raz jest normalna i sympatyczna, innym razem ma dziwnie czerwone oczy, takie przekrwione i mówi tak jakoś dziwnie, zadaje sobie ból nieświadomie, cięła się, jak coś się pytam, szczerzy zęby. W ogóle nie wiem co robić, jest moją przyjaciółką, siedzimy w jednej ławce, nie wiem co się dzieje, bo mówi, że nie chce mnie do tego wciągać, bym nie cierpiała, by mi się nic nie stało. Ostatnio rozmawiałam z nią, jak była tą Drugą naturą - kazała mi się odsunąć, nie węszyć, nie pomagać, bo zniszczy i zabije nie tylko ją, ale i każdego kto się jej sprzeciwi... Boję się,....

Proszę o pomoc
Karina



Karino!

Fakt, że ktoś przestaje chodzić do Kościoła nie oznacza, że jest to działanie złego ducha w człowieku. Może być to czas buntu związany z okresem dorastania, nie można również wykluczyć faktu związanego z tym, że pewne osoby lub instytucje przestają być, na jakiś czas”, autorytetem dla młodego człowieka. Dziwne zachowanie twojej koleżanki może być związane z „:braniem” narkotyków lub innych substancji odurzających. Reakcje, o których piszesz mogą występować przynajmniej niektóre u kogoś, kto „wącha klej”. Nie można wykluczyć działania złego ducha, lecz najpierw należałoby uzyskać opinię lekarza co do stanu zdrowia twojej przyjaciółki. Osobą, która mogłaby się tym zająć jest psychiatra. Gdyby lekarz stwierdził, że tego rodzaju zachowań nie rozumie i nie można ich wytłumaczyć za pomocą dostępnej wiedzy medycznej, należy zgłosić się do Kurii Biskupiej waszej diecezji. Pytajcie o kontakt z egzorcystą diecezjalnym. Najlepiej gdybyś sama poszła do tego kapłana i przedstawiła mu sprawę tak, jak opisałaś ją w liście do mnie skierowanym. Zechciej zapoznać się z poniżej przedstawioną refleksją, a potem spróbuj podjąć decyzję. Mam świadomość, że jest to dla ciebie rzecz niezwykle trudna. Powierzaj zarówno siebie, jak i swoją przyjaciółkę opiece Maryi Niepokalanej, odmawiając różaniec.

Katechizm Kościoła Katolickiego mówi w sposób następujący: „Gdy Kościół publicznie i na mocy swojej władzy prosi w imię Jezusa Chrystusa, by jakaś osoba lub przedmiot były strzeżone od napaści Złego i wolne od jego panowania, mówimy o egzorcyzmach. Praktykował je Jezus, a Kościół od Niego przejmuje władzę i obowiązek wypowiadania egzorcyzmów. W prostej formie egzorcyzmy występują podczas celebracji chrztu. Egzorcyzmy uroczyste, nazwane wielkimi, mogą być wypowiadane tylko przez prezbitera i za zezwoleniem biskupa. Egzorcyzmy należy traktować bardzo roztropnie, przestrzegając ściśle ustalonych przez Kościół norm. Egzorcyzmy mają na celu wypędzenie złych duchów lub uwolnienie od ich demonicznego wpływu mocą duchowej władzy, jaką Jezus powierzył Kościołowi. Czymś zupełnie innym jest choroba, zwłaszcza psychiczna, której leczenie wymaga wiedzy medycznej. Przed podjęciem egzorcyzmów należy więc upewnić się, że istotnie chodzi o obecność Złego, a nie o chorobę” (1673).

W realiach przedstawianych nam przez Ewangelię ludzi opętanych przez szatana było raczej niewielu. Mógł to być jeden człowiek w mieście lub kilku w danej okolicy. Prawdą jest, że wszyscy, których spotykał Chrystus, byli grzesznikami, wszyscy popełniali mniejsze lub większe grzechy, dobra nowina jeszcze do nich nie dotarła, ale czy byli oni traktowani jako przypadki nadające się do uwolnienia z demonicznych mocy? Z całą pewnością nie! Czy to na terenach zamieszkanych przez wiernych Izraelitów, czy na terenach ze sporą liczbą pogańskich mieszkańców, Jezus traktował ludzi jako zasadniczo wolnych i odpowiadających za samych siebie, a przypadki opętania traktował jako wyjątek. Tak samo postępowali Jego uczniowie, gdy głosili ewangelię wśród pogan oddających cześć najróżniejszym bożkom (a więc wśród Koryntian, Rzymian, Galatów), i tak samo postępował Kościół przez dwadzieścia wieków. Tak samo, to znaczy zgodnie z Pismem.

Egzorcyzmy są rzadką koniecznością, a normalnym sposobem walki ze złym duchem jest „pas prawdy, pancerz sprawiedliwości, gotowość do ewangelizacji, modlitwa i czytanie słowa Bożego” (por. Ef 6,13–18). Jako katolicy zawsze staraliśmy się to robić, zamiast oddawać się iluzorycznym często „konfrontacjom mocy” z duchami najróżniejszych kategorii i typów, o których ani nie uczyli apostołowie, ani nie wspomina o tym spisane przez nich słowo Boże. Nie znaczy to, że mamy lekceważyć problem możliwości udręczeń lub opętań szatańskich.

Chrześcijanin obmyty Krwią Jezusa i uświęcony w Duchu Świętym jest wolny. Żadnych tajemniczych przekleństw ciążących na rodzinie i żadnych demonów przechodzących z pokolenia na pokolenie nie musi się bać, podobnie jak rzuconego uroku i czarnego kota. Z drugiej strony możemy u niektórych osób zaobserwować nadmierną pewność siebie w stosunku do złego ducha, tak jakby silna wiara mogła zapewnić raz na zawsze całkowitą nieprzemakalność chrześcijanina na jego działanie w każdej postaci, czy to pokus, czy trudności życiowych. Takie mniemanie nie odpowiada realiom biblijnym. Pomimo mocy wypędzania złych duchów, którą posiadał Paweł, on sam również miał chwile swojej słabości wobec działania złego ducha. Co ważne, doświadczenie przeciwnych mu zakusów szatana okazuje się okazją do Bożego zwycięstwa. „Aby nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, został mi dany oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz Pan mi powiedział: »Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali«” (2 Kor 12,7–9). Nawet w obliczu szatana apostoł musiał doświadczyć słabości, a nie tylko mocy. Dotyczy to także innych członków Kościoła. W Księdze Apokalipsy czytamy: „Oto diabeł ma niektórych spośród was wtrącić do więzienia, abyście zostali poddani próbie, a znosić będziecie ucisk przez dziesięć dni” (Ap 2,10). Dlatego całkowite związanie szatana jest obiecane dopiero na czasy ostateczne (Ap 20,2).

Najcięższa broń szatana w walce z chrześcijaninem to grzech. Niezdrowa fascynacja opętaniami i dręczeniami przez duchy odsunęła na plan dalszy zadanie z pewnością pierwszoplanowe: walkę z grzechem. W końcu kiedy szatan wszedł w Judasza , ten nie zaczął się tarzać ani wykrzykiwać jak opętany, lecz „zaraz wyszedł; a była noc”. Najgorsze grzechy nazwane są grzechami głównymi, gdyż po pierwsze odwodzą od wiary i mogą stać się przyczyną utraty prawa do odziedziczenia Królestwa Bożego, a po drugie stają się przyczyną mnóstwa innych grzechów. Jest siedem grzechów głównych wyraźnie opisanych na kartach Nowego Testamentu: pycha, zazdrość, gniew, lenistwo, chciwość, nieczystość, nieumiarkowanie.

Zwróć tu uwagę na grzechy duchowe, które są ze swojej natury cięższe niż grzechy cielesne. Grzechy te są duchowe, dlatego mogą towarzyszyć nawet bardzo ascetycznej postawie ciała. Upodabniają one człowieka do istoty duchowej, do anioła; tyle tylko, że jest to anioł zbuntowany, czyli szatan. Największy ciężar gatunkowy ma grzech pychy. Znani są ludzie, którzy przez pychę i zazdrość wyrządzili mnóstwo zła, a nie ulegali wcale popędom ciała. Pismo mówi nam o „pozorach mądrości dzięki (...) uniżaniu siebie i surowości — w odnoszeniu się do ciała” (Kol 2,23). Pycha. Jest to grzech największy, prawdziwie demoniczny. „Pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca”. Pycha grozi szczególnie świeżo nawróconym gorliwcom, a prowadzi, jak ostrzega Biblia, do służenia planom przeciwnika: Troszczący się o Kościół Boży „nie może być świeżo ochrzczony, ażeby wbiwszy się w pychę, nie wpadł w diabelskie potępienie” (1 Tm 3,6).

Zazdrość. Grzech ten wprowadza nieład i burzy Boży porządek. „Gdzie bowiem zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek” (Jk 3,16). Staje się też przyczyną wielu grzesznych czynów: „Żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć” (Jk 4,2). Gniew. Może mieć nawet pozór działania w Bożej sprawie, ale najczęściej nie odpowiada to rzeczywistości. „Każdy człowiek winien być (...) nieskory do gniewu. Gniew bowiem męża nie wypełnia sprawiedliwości Bożej” (Jk 1,19). Lenistwo. Najbardziej szkodliwą jego odmianą jest lenistwo duchowe, czyli duchowa ospałość albo gnuśność. Jezus mówi: „Sługo zły i gnuśny!” (Mt 25,26). Lenistwo to duchowy bezruch skłaniający do duchowej drzemki. Pismo Święte przestrzega: „abyście nie stali się ospałymi” (Hbr 6,12) i daje taką ostrą ocenę: „złe bestie, brzuchy leniwe” (Tt 1,12).

Walka duchowa chrześcijanina z szatanem musi być szczególnie wyczulona na grzechy przeciw Duchowi Świętemu. Jak zrozumieć biblijną przestrogę, że grzechy takie nie będą nigdy odpuszczone? Na pewno nie mamy tego rozumieć w ten sposób, że jeśli coś nieostrożnie zrobimy, powiemy lub pomyślimy, wpadniemy w zastawione przez Boga sidła, z których nie ma już potem żadnego ratunku. Kościół, czytając przez wieki Pismo Święte, sprecyzował te grzechy jako błędne postawy trwające całe życie i prowadzące do śmierci w wyraźnie bezbożnym stanie ducha, bez żadnej chęci czynienia pokuty. Na tej podstawie tradycyjnie wymieniano sześć takich grzechów.

1. Grzeszyć, licząc zuchwale na miłosierdzie Boże. Taki grzech przeciw Duchowi Świętemu wyraźnie jest opisany w Biblii. „Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu pełnego poznania prawdy, to już nie ma dla nas ofiary przebłagalnej za grzechy, ale jedynie jakieś przerażające oczekiwanie sądu” (Hbr 10,26–27). Nie chodzi oczywiście o to, że chrześcijanin jest grzeszny (to akurat zdarza się każdemu), ale o postawę całkowitego odwrócenia od Boga, w zuchwałym przekonaniu: Bóg musi mnie zbawić! Nie ma wyboru! Przecież jest miłosierny!

2. Rozpaczać albo wątpić w miłosierdzie Boże. Nie chodzi oczywiście o wątpliwości, które niekiedy każdy miewa. Chodzi natomiast o wybór dotyczący całej wieczności. Przestrogą przed takim postępowaniem jest los Judasza. Jakkolwiek nie wiemy oczywiście, jakie są jego losy wieczne, to jednak jego historia ma być na zawsze ostrzeżeniem przed grzechem rozpaczy: „Judasz (...) rzekł: »Zgrzeszyłem, wydając krew niewinną« (...) potem poszedł i powiesił się” (Mt 27,3.5).

3. Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej. Uporu w odrzucaniu fundamentów wiary nie należy mylić z pytaniami, dyskusjami i szukaniem prawdy. „Baczcie, aby (...) jakiś korzeń gorzki, który wyrasta do góry, nie spowodował zamieszania, a przez to nie skalali się inni. (...) A wiecie, że później, gdy [Ezaw] chciał otrzymać błogosławieństwo, został odrzucony, nie znalazł bowiem sposobności do nawrócenia” (Hbr 12,15.17).

4. Zazdrościć bliźniemu łaski Bożej. Jeśli jest to zazdrość jako impuls, który tak często się w nas rodzi i z którym musimy walczyć, to nie ma nic wspólnego z grzechem przeciw Duchowi Świętemu. Jeśli natomiast ktoś wybrał ją jako drogowskaz na całe życie i konsekwentnie wybór ten realizuje, to znajduje się w poważnym niebezpieczeństwie. „Żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć” (Jk 4,2).

5. Mieć zatwardziałe serce wobec zbawiennych napomnień. Wprawdzie pewien stopień obojętności na napomnienia cechuje nas wszystkich, tu jednak ostrzega się przed życiem jakby impregnowanym całkowicie na głos wzywający do nawrócenia, przed radykalnym zamknięciem serca. „Jest powiedziane: dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych jak podczas buntu” (Hbr 3,15).

6. Aż do śmierci odkładać pokutę i nawrócenie. Nawracać się mamy wtedy, gdy dociera do nas Boże wezwanie, gdyż nikt nie wie, ile czasu da mu jeszcze Bóg. „Baczcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego, (...) aby ktoś z was nie uległ zatwardziałości przez oszustwo grzechu” (Hbr 3,12–13).

Czym jest opętanie? Każdy grzech i niewierność Ewangelii, jak również każde zaburzenie normalnego toku chrześcijańskiego życia może być splotem wpływu pokus złego ducha, ludzkiej słabości i cech słabej natury. Dlatego mówi św. Paweł: „toczymy walkę przeciw rządcom świata tych ciemności, duchowym pierwiastkom zła” (Ef 6,12). Szatan przewyższa człowieka inteligencją, mocą i przebiegłością, dlatego naiwnością są zbyt proste metody walki z szatanem. Prawdziwą metodą walki duchowej z nim jest świętość. Szczególnym — i w praktyce raczej rzadkim — przypadkiem działania szatana są tak zwane napaści i opętania szatańskie. Napaści są zewnętrznym atakiem szatana, opętania dotyczą wewnętrznych władz zmysłowych. W dzisiejszej atmosferze poszukiwania sensacji i udziwnień tym bardziej obowiązuje stara łacińska zasada: Nie przyjmuje się podejrzenia o opętanie, zanim się tego nie udowodni po wyczerpaniu wszystkich innych wyjaśnień, naturalnych, a szczególnie medycznych. Wolno natomiast przypuszczać, że dobrowolne angażowanie się w kontakty z duchami złymi (spirytyzm, satanizm) może częściej prowadzić do szatańskich napaści i opętań. Niestety, okultystyczna religijność staje się bardzo realną pokusą dla coraz liczniejszych grup ludzi, zwłaszcza młodych.

Wielu współczesnych ludzi żyje w egzaltacji religijnej, szukając na każdym kroku sensacji i niezwykłych manifestacji duchowych. Religijni sceptycy natomiast w ogóle nie wierzą w istnienie złego ducha. Chrześcijanie zaś kierują się zasadą biblijnego realizmu: „Przeciwstawiajcie się diabłu, a ucieknie od was. Przystąpcie bliżej do Boga, to i On przybliży się do was” (Jk 4,7–8).

Mam nadzieję, że powyższe treści będą tobie pomocne w podjęciu stosownej decyzji. Zapewniam cię o mojej modlitwie i serdecznie pozdrawiam –

Ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wy¶wietleń strony: 9105718 * Liczba go¶ci online: 26 * Ostatnia aktualizacja: 2017-05-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC