MENU






Modl± się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

O co chodzi w tym życiu?



Przypadkiem nie przypadkiem (zdania są podzielone, co do tego stanu rzeczy) pisząc szczerze, to dokładnie nie zapoznałam się z twoją stroną, przeleciałam pobieżnie tylko wpisy gości, którzy nie szczędzili ci "miodu" pewnie się dziwisz, dlaczego zaczęłam przeglądać stronę od wpisów. A może się nie dziwisz, nie wiem, jakim jesteś człowiekiem, a ja wiecznie szarpie się i próbuje dojść do tego, o co tak naprawdę w tym całym świętym życiu chodzi. Właściwie to nawet nie wiem, dlaczego pisze do ciebie, przecież i tak mi nie odpowiesz, a jak odpowiesz to za chwile będziesz mnie miał dość, bo zadaje dziwne pytania i tylko mecze sobą ludzi, więc idę juz sobie do swojego kącika i zamilknę. Żeby rozmawiać wcale nie są potrzebne słowa, ponieważ słowa są tylko źródłem nieporozumień jak dane mi było zauważyć w moim niezbyt udanym życiu. Pozdrawiam cię kimkolwiek jesteś, pewnikiem jest, że jesteś pallotynem, ponieważ znam jednego, który potraktował mnie jak człowieka, dlatego może to zgromadzenie jest jedynym, które jako tako poważam (może to niezbyt udane określenie, mam na myśli, że po prostu ten jeden ks. Pallotyn daje przykład swoim życiem i jest jedynym prawdziwym księdzem, jakiego spotkałam, a na swoje nieszczęście poznałam za dużo). Wiesz, może po prostu troszkę chciałam się wygadać. Nie wiem, dlaczego pisze. Ja dużo rzeczy nie wiem.
Pa



O co chodzi w tym życiu? Tak jak napisałaś, o świętość! Wydaje mi się, że wykańcza nas, powodując nieustanne wewnętrzne szarpanie się, brak decyzji właśnie na nią. Rozumiem ją jako chodzenie za Jezusem, słuchanie Go i usiłowanie, przynajmniej w jakimś stopniu, życie tym, co usłyszałem. To nie jest proste. W ludziach trudno znaleźć całkowite oparcie. Bóg chce, byśmy je mieli jedynie w Nim. To ma sens.

Twoje pytania nie są dziwne. One też powracają we mnie. Nie jest mi łatwo na wiele z nich odpowiedzieć. Nie mam prostych odpowiedzi.. Napisałaś po raz pierwszy. Pytasz, więc szukasz. Ja całe życie szukam Pana Boga, choć w Niego wierzę. Szukanie mnie wzmacnia. Życie rozumiem, jako szukanie Boga, tego świata niewidzialnego, duchowego. Startem jest to, co widzialne, szalenie trudne, niezrozumiałe. Często Pana Boga nie rozumiem. Nie wiem, dlaczego pewne wydarzenia mają miejsce na tym świecie. Nie wierzę, że człowiek jest złą istotą. To zło, jakie ludzie czynią, nie pochodzi od nich. Dlaczego zatem tak wiele cierpią? Czy dlatego, że są grzesznikami? Grzesznik, to człowiek, w którym jest możność czynienia dobra i czynienia zła. Uczę się wierzyć w to, że Bóg wie, co robi.

Wielka jesteś, bo czegoś szukasz i czegoś chcesz. Niektórzy o tym nie mówią, bo już zrezygnowali. Ty się odsłaniasz, choć zakładasz, że i tak nie odpowiem na Twoje pytania, albo mnie nimi zamęczysz. Jedziemy na tym samym wózku, jakim jest życie. Nie jesteś ani lepsza, ani gorsza ode mnie. Podobnie i ja.

Słowa bywają źródłem nieporozumień, gdy ich dokładnie nie słuchamy, jak do nas docierają. Każdy z nas, co innego „nadaje”, nie słuchając uważnie rozmówcy. Zrażamy się tymi, z którymi rozmawiamy, gdyż oczekujemy czegoś innego, niż oni nam dają, choćby w słowach. Wiesz, doszedłem w pewnym okresie życia do takiego wniosku, że powinienem przestać oczekiwać, że inni będą rozumieli pewne sprawy tak, jak ja je rozumiem, będą odczuwali to, co ja odczuwam. Każdy z nas posiada swój wewnętrzny świat. O tyle ktoś mnie zrozumie, na ile ja wpuszczę go do mojego świata. Problemem zasadniczym jest zaufanie. Niesamowicie bolesne osamotnienie sprowadza brak zaufania drugiemu. Czuję się wtedy niepotrzebny nikomu, sam na tym świecie.

Nie tylko ty masz takie przeżycia. Na pewne pytania nie znajduję odpowiedzi i chyba ich nie znajdę. Doszedłem do tego, że nie będę pewnych problemów rozwiązywał, bo ich nie można rozwiązać. Najbardziej drażnią banalne odpowiedzi osób, które na każdy problem: religijny, moralny, duchowy mają piękną, okrągłą, pobożną odpowiedź. To, co jest jasne i przekonywujące dla jednego, wcale nie musi być czymś takim dla drugiego. To, czy życie jest udane, czy też nie, w jakimś stopniu, wydaje mi się, że niewielkim, zależy od nas samych. To, jacy jesteśmy, jakie geny otrzymaliśmy, nie jest od nas zależne. To zbyt łatwe mówić, że człowiek jest panem własnego losu. Nie chodzi też o to, aby się nad sobą użalać, jaki to człowiek jest biedny, ale też są w człowieku określone skłonności, lęki, ograniczenia, niemożności. Życia brakuje by siebie choć trochę poznać, a co z całą resztą.

Odczuwam, że ktoś Ciebie skrzywdził. Wlecze się za Tobą Twoja przeszłość. Jesteś sobą oraz innymi rozgoryczona i rozczarowana. Jak trudno jest przebaczać. Dwie sprawy wydają mi się w tym życiu bardzo trudne: przebaczać i kochać. Chcąc „wystartować”, trzeba spojrzeć w ich stronę, pomyśleć i zapragnąć tak mocno, aż staną się potrzebą, którą urzeczywistniam.

Warto odważyć się żyć. Warto postawić na siebie, jakim się jest. Trzeba przestać torturować się myślami, że komuś nie odpowiadam, ktoś na mnie się wkurzy, a oczekiwań kogoś innego nie jestem w stanie spełnić. Nie żyjesz dla wypełniania oczekiwań, pobożnych życzeń innych. Żyj według tych możliwości, jakie w sobie odkrywasz. Bierz życie takim, jakie ono jest. Popatrz na siebie ciepło, życzliwie. To, jak przeżyłaś dotychczas swoje życie, możesz przeżywać jako zwycięstwo lub sromotną porażkę. A może warto spojrzeć tak, że nawet porażki, doły psychiczne, w jakie wpadałaś, w perspektywie twojej przyszłości mają jakiś sens. Wiesz, gdybym nie wierzył Bogu, moje życie nie miałoby żadnego sensu. To, jak piszesz, wskazuje na to, że jest Ci bardzo ciężko. Będę się za Ciebie modlił. Odważ się mówić, a może krzyczeć lub płakać przed Bogiem. To pomaga. To jest przez Niego słyszane. Serdecznie Cię pozdrawiam – z Bogiem.

Ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wy¶wietleń strony: 10077516 * Liczba go¶ci online: 31 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC