MENU






Modl± się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Marzę o powrocie do Boga



Mam pytanie a może raczej prośbę pomocy gdyż juz w ogóle nie wiem, co mam robić Kiedyś odwróciłam się od Boga, trafiłam na człowieka, którego bardzo pokochałam, ale on moją miłość wykorzystał i przez to stałam się kimś, kim nigdy nie chciałam być. Teraz marzę o tym, żeby znów wrócić do Boga, poczuć Jego bliskość i miłość, ale nie potrafię, czuję się zupełnie wypalona, nawet spowiedź i Komunia nie wnosi żadnego ukojenia mojej duszy. Chyba to wszystko nie ma już sensu.

Ewa


Nie odwracamy się od Boga, gdy odchodzimy od praktyk religijnych, gdy pojawia się bunt, negacja postaw, z jakimi spotykamy się w Kościele, u osób deklarujących wcześniej swoją wiarę i religijne zaangażowanie. Odrzucamy nieprawdziwy obraz Boga. Niechęć, rozczarowanie, odejście od zewnętrznego manifestowania własnej wiary, mogą być znakami wskazującymi na wzrastanie w wierze. Gdy człowiek dojrzewa, odczuwa w swoim życiu wstrząsy zarówno natury emocjonalnej, radykalizację poglądów, rygoryzm wobec innych, odejście od dotychczasowych zachowań religijnych. Traktuję Pani zachowanie związane z odejściem od Boga, jako postawę człowieka, który tak naprawdę nie poznawał osobiście Boga w takim wymiarze, w jakim daje się On nam poznać w Kościele. Gdy Boga nie poznajemy tak, iż nas to kosztuje osobiste zaangażowanie w wierze, pozostawiamy Tego, z którym niewiele, albo nic nas nie łączyło. Niekiedy odchodzimy od praktyk religijnych, gdyż chcemy postępować wbrew temu, co mówi Bóg do nas, osób wierzących.

Zawsze istnieje możliwość powrotu do tego, od czego odeszliśmy. Być może i to wydarzenie miało mieć miejsce, aby z perspektywy czasu i przeżyć, dokonało się inne spojrzenie na Boga, na siebie, na ówczesne zaangażowanie w sprawy wiary, na mądrość zasad proponowanych przez Niego.

Zaufanie człowiekowi, pokochanie go, to najpiękniejsze wartości, z jakimi spotykamy się w relacjach międzyludzkich. Trudno jest odczytać zamiary drugiego. Miłość, to oddanie się z zaufaniem w ręce drugiej osoby. Spotykamy niekiedy ludzi, którym nie chodzi o miłość, lecz o seksualne doznania, które nie będą pociągały za sobą określonych zobowiązań. Ze strony Pani była miłość. Z drugiej zaś podstęp, nieprawda słów, które padały.

Może Pani wrócić do Boga i poczuć Jego bliskość i miłość. Określone doświadczenia nie stanowią przeszkody, by na Niego się otworzyć. Proszę powiedzieć Bogu o swojej miłości do Niego. Nie należy się obawiać, iż w ustach Pani może zabrzmieć to nieprawdziwie. Każdy, kto prawdziwie powraca, prawdziwie też kocha. Co można zrobić w tej sprawie? Aby odczuć bliskość i miłość Boga, potrzeba przebaczyć człowiekowi, który Panią wykorzystał. To będzie proces, długi proces związany z leczeniem ran w uczuciach, w sercu. Przebaczenie temu człowiekowi, odchodzenie od żalu, buntu, gniewu wobec niego, będzie równocześnie zbliżaniem się do Tego, który na Panią czeka. Bóg kochając, czeka na człowieka. Miłość możemy odczuć na tyle, na ile stajemy się ludźmi wewnętrznie wolnymi od tych namiętności, o których wspomniałem. „Namiętności mącą prawy umysł”, czytamy w Biblii. Potrzeba mówić do Boga o swoim żalu, zawiedzeniu się na sobie, na tym człowieku, może i na innych. A równocześnie trzeba prosić: „Panie, abym chciała mu przebaczyć”.

Równocześnie, niech z ust Pani płynie spontaniczna, szczera i wytrwała prośba do Boga, o dar zgody na to, że mnie to spotkało, ja to przeżyłam. Niezbędne jest pogodzenie się z tym, że tak bolesne wydarzenie miało miejsce w Pani przeszłości. Ból nie ustąpi natychmiast, żal nie odejdzie po jednym, szczerym spotkaniu z Bogiem na modlitwie. Warto też pamiętać, że przebaczyć, nie oznacza zapomnieć komuś draństwo, jakie nam wyrządził. Przebaczyć, oznacza – nie odczuwać bólu, gdy wspominam owe wydarzenia.

I najtrudniejsza sprawa: przebaczenie sobie. Bóg Pani przebaczył, lecz jest niezbędne, aby Pani sama sobie przebaczyła. Popełniamy błędy, nie jesteśmy w stanie prześwietlić człowieka, czy mówi prawdę, czy też kłamie. Bywają chwile, że jesteśmy bardzo naiwni i beztroscy, niesłuchający tego, co nam mówią przyjaciele, czy osoby życzliwe z naszego otoczenia. Nie jest możliwe dojrzewanie człowieka, uczenie się przez niego życia bez większych czy mniejszych bolesnych przeżyć. Pani uczucia, honor, duma, godność zostały bardzo źle potraktowane. Potrzeba rozmów z Bogiem, ale i ciszy przed Nim, przed Najświętszym Sakramentem. Zachęcam do czytania i rozważania Psalmów. Znajdzie tam Pani wiele z tych uczuć, lub podobne do tych, które stały się Pani udziałem.

Spowiedź i Komunia św. nie wnoszą ukojenia w Pani serce być może dlatego, że uczucia tak chętnie i szybko nie zdążają za ludzkim myśleniem. Ból, jaki zrodził się pod wpływem wykorzystania, jakiego Pani doświadczyła, zawiera mnóstwo emocji negatywnych, które każą koncentrować się na dramatycznym wydarzeniu. Może zabrzmieć to jak banał, lecz niezbędne jest cierpliwe proszenie Boga i wytrwałe oczekiwanie na Jego dar. Proszę dążyć do uwolnienia się od tego człowieka, przebaczając mu. Stopniowo będzie się Pani uwalniała od koszmaru przejść, przebaczając sobie. Jeśli jest Pani w stanie, na obecnym etapie przeżyć tej sprawy, to proszę każdego dnia modlić się za tego człowieka, choć chwilę. Modlitwa jest aktem miłości w naszej wierze zarówno do Boga, jak i do człowieka. Ona wycisza nasze uczucia na sprawy i osoby, które nas skrzywdziły.

W Ewangelii jest taka scena, w której Maria Magdalena przychodzi do grobu Jezusa, płacząc. Jezus stanął za nią i wypowiedział jej imię: Mario. Ona odwróciła głowę, oderwała swój wzrok od ciemnej jamy grobu i wróciła swoje oczy w stronę Jezusa. Przebaczenie, to odwrócenie się od tragedii, jaka mnie spotkała, a skierowanie na Tego, który pragnie mojej radości, mojego życia, mojej wolności. Proszę próbować nie chodzić ciągle wokół tego, co zniechęca, co może rodzić odczuwanie beznadziejności. Sytuacja, o której mówimy, z jednej strony bardzo mocno Panią powaliła, lecz z drugiej, może jest to równocześnie szansa, którą Pani może dać samej sobie, do rozpoczęcia życia nowego. Czyż rany nie można zamieniać w perły? Mogę to uczynić, więc to czynię. Dlaczego mogę? Ponieważ myśl, a tym samym potrzeba powrotu do Boga, wskazują na fakt, że On Pani nigdy nie opuścił. Są takie chwile, w których ludzie uważają, że Bóg ich opuścił, dlatego sprawy źle dla nich się ułożyły. Bóg nie opuszcza, choć człowiek usiłuje Boga zostawić. Człowiek od Boga odchodzi, Bóg od człowieka nigdy. Dlaczego dzieje się źle w życiu człowieka? Być może dlatego, że przestał słuchać Boga, przebywać z Nim, kochać Jego zasady, dla niektórych wydające się być za trudne.

Być może to odczuwanie wypalenia będzie towarzyszyło aż do czasu, gdy spotka Pani człowieka, któremu można będzie zaufać i pokochać z wzajemnością. Smak życia człowieka łączy się nierozdzielnie z kimś drugim, z zaufaniem jemu miłością do niego.

Zapewniam o mojej pamięci w modlitwie i serdecznie Panią pozdrawiam –
Ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wy¶wietleń strony: 8812602 * Liczba go¶ci online: 36 * Ostatnia aktualizacja: 2017-04-24
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC