MENU






Modl± się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Żeby nic mi „nad głową nie wisiało”


Poczytuję sobie od pewnego czasu Księdza stronkę, która mi się ostatnio bardzo spodobała.
Właściwie to nie wiem, jak to napisać, i o co prosić. Może przede wszystkim o modlitwę.
Jestem katechetką, przeszłam formację w pewnym nowicjacie (okazałam się zbyt słabego zdrowia), byłam na wielu rekolekcjach, więc można powiedzieć, ze jako takie podstawy duchowe powinnam mieć. Ale cała wiedza, jaką posiadam, nie pomaga mi w uwolnieniu się od ciągłych niepokojów, skrupułów... Czasami postanawiam sobie, że pozałatwiam wszystkie sprawy, żeby nic mi "nad głową nie wisiało", ale to jest niemożliwe. No i to wszystko bardzo przeszkadza mi na modlitwie. Do tego stopnia, że odkładam na później, skracam ją, bo nie mogę myśleć normalnie, tylko dręczą mnie moje niepokoje, wyrzuty sumienia. Wiem, że powinnam to wszytko zawierzyć Bogu, zaufać mu. Wydaje mi się, że to robię. Ale i tak to wszystko we mnie jest. Jeszcze raz zatem proszę o modlitwę.

Z Bogiem!
Aleksandra


Uwolnienie od niepokojów i skrupułów jest dość długim procesem. Przede wszystkim warto uświadomić sobie, jaka jest treść i źródło tychże niepokojów. Wydaje mi się, że podstawową sprawą jest konieczność zgodzenia się na to, czego teraz zmienić nie mogę. Powiedzenia sobie, że pewne sprawy mnie jeszcze przerastają. Gdy czegoś nie zaakceptujemy, możemy nie mieć wpływu, aby tę rzeczywistość zmienić. Moje niepogodzenie się, lub to, że ktoś jest niepogodzony z tym, co zrobiłam lub robię w moim życiu może mieć wpływ na mój stan ducha. Przejmujemy w pewnych sytuacjach stan ducha od innych, pozwalamy na to, aby inni zaniepokoili nas oceną własną wydarzeń, odnoszących się do naszego życia osobistego. Bywa i tak, że Bóg przebaczył nam grzech, a my sami sobie przebaczyć nie potrafimy, lub nie chcemy. Zgodzić się na to, że jestem grzesznikiem i w moim życiu, co jakiś czas pojawi się to, co Boga i mnie boleć będzie. Zawsze istnieje droga wyjścia: przebaczenie Boga i przebaczenie sobie samej.

Twój niepokój, a szczególnie skrupuły mogą wskazywać na fakt, że jesteś osobą bardzo wrażliwą, nadpobudliwą, delikatną, pragnącą żyć w zgodzie ze światem wartości, jakie przyjęłaś i zasad, którymi postanowiłaś się w swoim życiu kierować. I tu dochodzę do kolejnego elementu, a mianowicie, podstawą Twoich niepokojów może być przyjęty przez Ciebie wyidealizowany obraz siebie i rzeczywistości, a której żyjesz. Bierz pod uwagę to, co jest realną, często brutalną rzeczywistością, i z Bożą pomocą staraj się powoli to zmieniać. Nie wychodź z założenia, że pewne sprawy powinnaś już mieć za sobą, lub określone problemy nie powinny w Twoim życiu mieć miejsca. Skoro coś się wydarza, może to być skutkiem Twojej słabości, albo wyrazem tego, że Bóg przez powtarzanie się pewnych problemów, usiłuje coś ważnego powiedzieć, przypomnieć, uwrażliwić na jakąś sprawę zaniedbaną lub do końca nie uporządkowaną w Twoim życiu osobistym. Gdy Ty coś chcesz zmienić, Bóg może pragnąć, żebyś nauczyła się żyć przez pewien okres czasu z tym, co wydaje się teraz za trudne, lub niepotrzebne. Wyobrażamy sobie, że życie powinno układać się nam według tego, co my uznajemy za dobre, właściwe, porządne, słuszne.

Aleksandro! Wiedza duchowa pomaga w rozumieniu siebie i innych. Opierając się na doświadczeniu świętych, kierowników duchowych, świadectwach ludzi wierzących staramy się przejąć od nich określone modele zachowań. Droga duchowa każdego człowieka jest inna. Nie powinniśmy powielać myślenia i zachowań św. Siostry Faustyny, ani św. O. Pio. To, co było charakterystyczne dla ich drogi świętości, nie jest naszą drogą w Chrystusie. Słuchając świętych, lub rad niektórych kierowników duchownych, w konkretnych osobach rodzą się wyrzuty sumienia, poczucie winy, że mając określoną ilość lat, uczestnicząc w wielu rekolekcjach, dniach skupienia, systematycznie się spowiadając, powinny duchowo być w innym miejscu, niż są. Każdy człowiek posiada własny rytym, własną dynamikę duchowego wzrastania i własny czas na życie wartościami, które odczytujemy w Biblii. Nie sugeruj się tym, iż inni potrafią, rozumieją, postępują „w głąb”. Twoim modelem życia nie powinien być drugi człowiek, choćby był świętym, kanonizowanym przez Kościół. Święci mają nas inspirować, pobudzać, pokazywać, że droga życia z Chrystusem, jest możliwą również dla nas.

Nie czyń w swoim życiu postanowień, które teraz dla Ciebie są niemożliwe do spełnienia. Każda sprawa ma swój czas, na tzw. jej zamknięcie. Bywa, że nie mamy świadomości, iż tak naprawdę, to nie chcemy jej zamknąć, załatwić, uporządkować. Dlatego skutki bywają odmienne od tych, na jakie czekamy. Chcąc coś uporządkować, bywa, że potrzeba zrezygnować, wycofać się, zostawić, odejść, a ja tymczasem tego nie chcę. Próbujemy porządkować sprawy naszego życia tak, aby nas to zbyt wiele nie bolało, nie kosztowało, lub nie zubażało. Zapytaj swojego kierownika duchowego, co możesz zrobić ze sprawami, by one „nie wisiały” nad Twoją głową. Ponieważ nie piszesz o sprawach szczegółowo, moja odpowiedź ma charakter ogólny.

W jaki sposób człowiek przeżywa myśli o problemach codziennych, tak również się modli. Nie można oddzielić życia codziennego od modlitwy. Rozmowy, które prowadzisz z innymi, urazy, jakie zachowujesz w sercu, żal do samej siebie za to, co wydaje się być „nieudane” w Twojej przeszłości, powoduje konsekwencje na modlitwie w postaci rozproszeń, odczuwanego zmęczenia, postrzegania, iż modlitwa jest jałowa, a tym samym tracę niepotrzebnie mój czas na nią. Twoja modlitwa niech zawiera w swojej treści i emocjach to wszystko, co „wisi nad Twoją głową”. Wypełnij ją swoimi niepokojami i skrupułami. Przeżywaj na modlitwie razem z Jezusem to wszystko, co jest Twoją udręką. Nie recytuj teraz słów modlitwy, które nie dotyczą wprost życia, jakie przez Ciebie przepływa. Wyrzuć przed Bogiem udrękę swojego serca, abyś mogła słuchać i rozumieć rozwiązania, z jakimi On już od dawna usiłuje do Ciebie dotrzeć. Jeśli tak odczuwasz swoje problemy, to: mów, płacz, smuć się, czyń Bogu wyrzuty, powiedz Mu o swoim zawiedzeniu i rozczarowaniu.

Przeważnie na później odkładamy to, co najgorzej nam wychodzi, co jest jałowe i puste i przypomina nam o naszym zagubieniu. Odkładanie modlitwy „na później”, może być formą ucieczki od niej. Oddalając czas osobistej modlitwy, dystansujesz się od własnego serca, wnętrza, od spraw, które chcesz rozwiązać. Aleksandro! Pewne problemy nie można w życiu rozwiązać. Trzeba, należy je przeżywać tak, jak człowiek potrafi. Być może będą Cię one trapiły do końca życia. Najważniejsze jest nie to, że mam problem, ale że Pan mój jest ze mną. On Wspomożycielem i Wybawcą.

Co to znaczy myśleć normalnie w czasie modlitwy? Być skupioną, jak rozumiem; zajmować się tylko i wyłącznie Panem Bogiem; nie załatwiać żadnych spraw, odnoszących się do teraźniejszości lub przeszłości. Bardzo często na modlitwie pojawiają się sprawy, których nie załatwiliśmy poprawnie, lub zostały przez nas zbagatelizowane, uznane za nieistotne. Jeśli coś niepokoi, to w niepokoju może być uwrażliwianie serca. Nie myślę o takim niepokoju, który ma charakter chorobliwej, neurotycznej udręki. Dlaczego dręczą Cię wyrzuty sumienia? Modlitwę trzeba traktować bardziej w kategoriach przywileju, niż obowiązku. Rozumiem, że przychodzi taki czas, iż nie odczuwamy w sobie potrzeby, pragnienia modlitwy. Czy oznacza to, iż nie powinniśmy się modlić? Nic bardziej mylnego? Zwracam jedynie uwagę na potrzebę innego myślenia o osobistej modlitwie, bardziej w kategoriach przywileju, możliwości, szansy spotkania, przed jaką stawia mnie Bóg, niż konieczności, z którą wiąże się silne poczucie winy, jeśli jej nie będzie. Jakżesz możesz się modlić w ciszy serca, skoro jest ono w udręce. Przyjmij taki stan serca, w jakim jesteś i zgódź się na to, że taki stan jest dobry, aby się „teraz” modlić. Nie sądź, iż tylko cisza, pokój serca, brak rozproszeń, rozwiązane problemy umożliwiają modlitwę, która będzie miła Bogu. Zauważ, że często my sami chcemy takiej modlitwy, która nam podobać się będzie, wniesie w nasze odczucia znaczną porcję przyjemności, doznań będących pocieszeniem, a tym samym nagrodą za nasze frustracje, pomyłki i rozczarowania życia.

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i zapewniam o modlitwie –
Ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wy¶wietleń strony: 9998544 * Liczba go¶ci online: 27 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-16
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC