MENU






Modl± się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Czy skutkiem gniewu Bożego są kary?



Z odpowiedzi na temat gniewu wynika, że jest on czymś (w tej sytuacji) pozytywnym i zdrowym, a nawet potrzebnym skoro może np. doprowadzić do nawrócenia. W związku z tym moje pytanie brzmi: dlaczego więc Jezus mówi, aby odmawiać tę Koronkę w celu UŚMIERZENIA gniewu. Jeśli gniew ten jest czymś dobrym, to po co go uśmierzać? Wydaje mi się, że chodzi o gniew, którego skutkiem są kary za grzechy, ale nie mam pewności. Bo przecież, o ile dobrze pamiętam, też 2-ga wojna światowa była karą za grzechy jak podobno mówi jedna z przepowiedni fatimskich. No więc jak nie bać się Boga, który ukarał ludzkość 2-gą wojną?

Pozdrawiam! – Kamil



Uśmierzanie gniewu Bożego dokonuje się niejako równolegle, z nawróceniem człowieka. Gniew Boga, jest cierpieniem Boga, który kocha swoje stworzenie (człowieka). Uśmierzamy gniew Boga, bo Ten, Który Jest Miłością, bardzo cierpi. Wydaje się, że jak w każdej sprawie tak i w tej, o której mówimy, problem ma dwie strony: dobrą i złą. Gniew posiada wymiar pozytywny i negatywny. Bagatelizowanie gniewu Boga, prowadzi w konsekwencji do tego, że grzech, który człowiek popełnia, niszczy go. Człowiek, nie zachowując przymierza z Bogiem, doprowadza do dramatu własne istnienie. Grzeszne postępowanie ludzi, prowadzi w konsekwencji do destabilizacji życia duchowego, moralnego, religijnego, ekonomicznego, politycznego, narodowego. Gdzie nie ma przebaczenia, tam pojawia się konflikt. Gdy ludzie pewnych spraw szczerze sobie nie wyjaśnią, może pojawić się podejrzliwość, pomówienia, agresja.

Gniew Boga jest przypomnieniem tego, do czego człowiek zobowiązał się przez chrzest św., bierzmowanie. To są znaki zawartego Przymierza z Tym, który nas stworzył, odkupił i uświęca. Gniew jest dobry w tym znaczeniu, że Bóg nie ukrywa przed nami tego, co odczuwa, gdy patrzy na nasze życie. Gniew jest dobry, gdyż znak ten, mobilizuje człowieka do przemiany wewnętrznej, do nawrócenia. Mówi on nam również o miłości, wielkiej trosce Boga o nasze teraz, tu na ziemi, oraz o całą naszą wieczność. Wypowiada On swoje emocje, uczucia, czyli to, co jest w Jego sercu, a dotyczy ludzkiego postępowania. Gniew jest dobry w tym znaczeniu, że poznajemy ból Bożego Serca, Serca kochającego. Taka reakcja mobilizuje tych, którym zależy na jedności z Bogiem, uczą się wierzyć, kochać, żyć nadzieją zbawienia.

Ktoś, kto kocha drugą osobę, nie chce, aby gniew był rzeczywistością ciągłą w niej. To bardzo niemiłe, gdy dana osoba nieustannie odczuwa gniew wobec nas. Kierunek postępowania w tym zakresie problemu wydaje się być bardzo jasny: przemiana w myśleniu i odczuwaniu, przeproszenie osoby, którą moje czyny doprowadziły do ujawnienia gniewu, to stabilizuje wzajemne odniesienia. Proszę zauważyć, że brak zmiany życia człowieka prowadzi do tego, że za gniewem Boga pójdą określone konsekwencje. „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy /.../ zginiecie”. Czy jednak te konsekwencje sprowadza na człowieka Bóg, czy sam człowiek? Odpowiedź jest jednoznaczna: człowiek nie zachowując ustalonego przez Boga porządku, sprowadza na siebie nieszczęścia. Może je sprowadzać również na tych, z którymi żyje w jednym domu, w narodzie. Nie zachowanie porządku, jaki Bóg w swojej Mądrości zamierzył, przyczynia się do katastrofy jednostek, a nawet całych społeczności ludzkich.

W gniewie Boga, jest obecne Miłosierdzie Boga. W karaniu jest On również Miłosierny. Św. S. Faustyna napisała: „O Boże mój, nawet w karach, którymi dotykasz ziemię, widzę przepaść Miłosierdzia Twego, bo karząc nas tu na ziemi, uwalniasz nas od kary wiecznej” (Dz 423). Nadużycie przez człowieka wolności, którą otrzymał od Boga, jest grzechem. Zadośćuczynienie lub kara, jest tą alternatywą, poza którą nie ma żadnej innej możliwości przywrócenia naruszonego przez grzech porządku świata. Jeśli pojawi się jako pierwsze zadośćuczynienie, wówczas kara jest zbędna. W parze z zadośćuczynieniem idzie uwolnienie od balastu kary. Zaniechanie karania ze strony Boga może dokonać się wtedy, gdy zostaje przywrócona na nowo wspólnota między człowiekiem a Bogiem.

Jeśli gniew Boga jest czymś dobrym, to, po co go uśmierzać? Dobrym, w znaczeniu, które zostało wyżej opisane. To jedna strona zagadnienia. Druga jest ta: dążymy do uśmierzenia Bożego gniewu, przez naprawę zniszczonego przez człowieka porządku. Zniszczenie porządku wyraża się w nieposłuszeństwie człowieka wobec Słowa Bożego. Uśmierzenie gniewu Bożego, to i początek dialogu, nowej wspólnoty między Bogiem a człowiekiem. Gniew Boga możemy uśmierzyć, powracając do postawy słuchania i posłuchania Go. Gdzie nie ma nawrócenia, dokonuje się niszczenie.

Słowo kara, ma źródłosłów grecki: baczenie na szacunek, dozorowanie wartości. Jeśli człowiekowi zabraknie szacunku do Boga i do samego siebie, jeśli nie troszczy się o te wartości, do pielęgnowania których jest zobowiązany, to wynikają z tego określone konsekwencje (w postaci kary). Kara Boża zawarta jest już w samym grzechu, tyle, że grzesznik nie zawsze od razu to spostrzega. "Twoja niegodziwość cię karze, twoje przestępstwo jest tym, co cię chłoszcze. Poznaj i zobacz, jak źle ci i gorzko, żeś opuściła Pana, Boga twego, i żadnej trwogi nie miałaś przede Mną" (Jr 2,19).

Skoro grzech jest odejściem od Boga, rozumie się samo przez się, że jest to droga ku samozniszczeniu. "Grzech sam w sobie jest karą". Każdy grzech zmienia sytuację człowieka na gorsze. Toteż najbardziej tragiczną i przeklętą karą za grzech jest to, że otwiera on drzwi do grzechów następnych. Mówi Św. Paweł: Tych, którzy nie liczą się z Bogiem, "wydał Bóg na pastwę ich bezużytecznego rozumu, tak, że czynią to, co się nie godzi" (Rz 1,28).

"Znakiem wielkiego dobrodziejstwa jest to, iż grzesznicy nie są pozostawieni w spokoju przez długi czas, ale że zaraz dosięga ich kara. Nie uważał bowiem Pan, że z nami trzeba postępować tak samo, jak z innymi narodami, co do których pozostaje cierpliwy i nie karze ich tak długo, aż wypełnią miarę grzechów. Nie chciał bowiem karać nas na końcu, dopiero wtedy, gdyby nasze grzechy przebrały miarę. A więc nigdy nie cofa On od nas swojego miłosierdzia; choć wychowuje przez prześladowania, to jednak nie opuszcza swojego ludu" (2 Mch 6,13-16).

Sami wiemy najlepiej, że to trudne miłosierdzie Boga wobec nas - miłosierdzie wyrażające się spuszczaniem na nas utrapień - bywa szczególnie skuteczne. Iluż to ludzi pod wpływem doznanych utrapień opamiętało się! Karą za grzech są ciemności przebywania poza obecnością Bożą, wystawienie samego siebie na pustkę i bezsens. Mówiąc inaczej, karą za grzech jest sam grzech; nasze przebywanie w świecie bez Boga.

Utrapienia, bywają zwyczajną konsekwencją naszych grzechów, albo przychodzą na nas w wyniku szczególnej ingerencji Bożej Opatrzności w nasze życie: abyśmy zaprzestali wreszcie iść do własnej zguby. Tego rodzaju "kara" jest znakiem Bożego miłosierdzia: Bóg usiłuje w ten sposób przywrócić nas do duchowej przytomności, abyśmy nie spadli do przepaści. Dla uniknięcia nieporozumień dodajmy jeszcze, że nie wszystkie utrapienia, które nas spotykają, muszą mieć właśnie ten sens. Bóg dopuszcza na nas również takie utrapienia, które stanowią raczej próbę i oczyszczenie niż wezwanie do opamiętania. "Bo kogo Bóg miłuje, tego karze. Chłoszcze zaś każdego, kogo uznaje za syna" (Prz 3,12; Hbr 12,6). Boga nie należy się bać, lecz pamiętać o potrzebie nieustannego nawracania się.

Ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wy¶wietleń strony: 8812663 * Liczba go¶ci online: 34 * Ostatnia aktualizacja: 2017-04-24
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC