MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Boję się swoich emocji



Szczęść Boże! Polecono mi kontakt z księdzem na jednym forum. Mój problem nie kest szczególnie oryginalny, ale pewnie jak każdy wymaga nieco innego podejścia do sprawy. Od jakiegoś czasu zmagam się z natręctwami na tle religijnym. Nachodzą mnie różne wątpliwości, bluźnierstwa, niestosowne myśli. Szczególną obsesję mam na punkcie grzechu przeciw Duchowi Świętemu. Wiele przykrych myśli właśnie Jego dotyczy. Poza tym nieustannie napotykam na myśli mogące stanowić któryś z 6. grzechów przeciw Duchowi Świętemu wymienianych przez KK. Przykładowo, dotknęło mnie uczucie zazdrości. Nim je odrzuciłem nasunęła się myśl, że osoba, której zazdrościłem pójdzie do piekła, czy coś takiego. Wtedy dopiero się wystraszyłem i zaniechałem tych złych myśli. Kolejną uciążliwą grupą myśli są pyszne, wywyższające mnie natrętne myśli towarzyszące chwilom zadowolenia. Po prostu nie umiem prawie nic pożytecznego zrobić, żeby w chwili zadowolenia ich nie odczuć. Ze świadomością jednak kontynuuje te działania, no bo musiałbym chyba zrezygnować z pasji, nauki itp. Dosyć nieprzyjemne są również wątpliwości, chwilowe "odrzucenia" Boga. Na uwagę zasługuje też moja tendencja do patrzenia na ludzi przez pryzmat ich wiary, co często sprzyja nieżyczliwym myślom. Mogłoby się wydawać, że skoro problem nie jest nowy, znam mechanizmy, nie akceptuje tych myśli, to nie ma czym się przejmować. Jednak te myśli dają czasem jakieś dziwne uczucie satysfakcji. Tak jakbym mimo tych wszystkich starań i tak w końcu dawał im przyzwolenie. Jak jest naprawdę, to nie wiem, ale wątpliwości są największe, kiedy myślom tym towarzyszą te emocje:

- złość

-zniecierpliwienie

-zachwyt,

-zadowolenie ze swojej pracy, z siebie

-uczucie żalu z powodu sytuacji, w której się znalazłem

Boję się swoich emocji, wtedy mam mniejszą kontrolę na świadomość, a bluźnierstwa swobodnie krążą mi po głowie, zdarzyły się nawet przejęzyczenia. Boję się kary i mam czasem obawę, że tylko lęk przed nią trzyma mnie w ryzach i nie pozwala mi akceptować tych myśli. Ostatnio bardziej zaufałem Miłosierdziu, ale nie wiem, czy znów muszę przystąpić do Spowiedzi, bo trochę już z tym przesadzałem. Czy martwić się tymi złorzeczeniami, które opisałem? Czy mogę normalnie realizować pasje i nie martwić się tymi pysznymi okropieństwami? Czy to źle, że czuję potrzebę by popisać" się swoją wiedzą? Staram się to tłumić, ale nawet dziś mi się zdarzyło. Mam wrażenie, że z pychą mam ogromny problem, ciągle chcę czymś błysnąć i niestety czasami to robię. Czy mogę nie traktować tego jako grzech ciężki? Czy mogę normalnie przystąpić do Komunii? Przepraszając za wszelkie literówki czekam na odpowiedź i dziękuję za nią. Z Bogiem



To, że pojawia się myśl, iż dana osoba pójdzie do piekła, nie jest Twoją winą. Myśli, które pojawiają się w naszej głowie, stają się naszą winą wtedy, kiedy są nasze, kiedy się z nimi utożsamiamy i kiedy chcemy tego, co przynoszą.

Myśli pyszne, o których napisałeś, nie są pysznymi. To są natręctwa, a zatem problem neurotyczny, a nie duchowy. Masz prawo odczuwać zadowolenie w tym, co robisz, czym się zajmujesz. Zadowolenie, poczucie tego, że potrafisz, że jesteś w stanie zrobić, nie jest pychą.

Nie rozumiem, o co chodzi w wątpliwościach, odnoszących się do Boga. Wierzący powinien mieć wątpliwości. Wyjaśnianie ich, pokonywanie, jest jednym w wielu sposobów wzrastania w wierze. Na czym polega „odrzucanie” Boga? Wydaje mi się, że odrzucasz tego, którego nie poznałeś. Nie można Boga odrzucić, poznając Go przez miłość. Boga nie poznajemy przede wszystkim rozumem. Rozum pełni ważną rolę, ale poznać Boga, to przyjąć to, co mówi i żyć prawdą przyjętą.

Patrzymy na innych nie tyle przez pryzmat ich wiary, ile przez pryzmat naszej wiary i naszego myślenia. Nasza wiara pozwala nam dokonać pewnej oceny tego, co jest w wierze innych. Jezus uczy zrozumienia, miłosierdzia, ale też prawdy, w której istnieje konieczność nazwania zła złem, a dobra dobrem.

To są dobre emocje, które się pojawiły w Tobie: złość, zniecierpliwienie, zachwyt, zadowolenie, uczucie żalu. Istotne jest teraz, co z tymi emocjami zrobisz, jak je zagospodarujesz? Ma prawo odczuwać złość na zło, które pojawia się we mnie albo wśród znajomych. Błogosławiona złość. Podobnie jest ze zniecierpliwieniem. Chcielibyśmy już pewne sprawy osiągnąć, zrozumieć. To jest dobra, mobilizująca reakcja. Co do zachwytu i zadowolenia z siebie i swojej pracy. Daj Boże wszystkim ludziom odczuwać takie emocje. Dobro, wysiłek, trud, zmaganie są nagrodzone zadowoleniem. Masz do tego oprawo. Nie rozumiem, w czym jest problem. Podobnie jest z uczuciem żalu. Znalazłeś się w sytuacji dla siebie kłopotliwej, trudnej, niezręcznej. Żałujesz, że do pewnych spraw w ogóle doszło. To jest Twoja reakcja na to, że byłeś mało przewidujący, a może nieostrożny, nieuważny. Twoje emocje są piękne. Mówią o bogatym, pięknym życiu uczuciowym. Masz z nimi kontakt, potrafisz je nazwać, szukasz odpowiedzi na pytanie, co znaczą, wartościujesz je. Niepotrzebnie one Cię niepokoją.

Twoje emocje, są Twoim wewnętrznym, duchowym światem, wrażliwością, dziełem ukształtowanym przez dotychczasowe doświadczenia serca, doświadczenia życia duchowego. Myślami kontrolujemy emocje. To nasze myśli pozwalają określonym emocjom na ujawnienie się, rozwinięcie, inne zaś, które nas niepokoją, niszczą, staramy się poznać, skąd przychodzą i w jakim celu pojawiają się w naszym życiu. Co robić z nimi? Oddajemy je Jezusowi. Jest taka piękna książka o zakonniku Ojcu Dolindo zatytułowana „Jezu, Ty się tym zajmij”. Oddaj Jezusowi uczucia, które Cię niepokoją, wobec których odczuwasz bezradność, zażenowanie, słabość. Oddanie jest wyrazem naszej pokory, czyli zależności do Pana Boga, od Jego prowadzenia.

Oddawaj bluźnierstwa Bogu: „Jezu, Ty się tym zajmij”. To przekracza Twoje możliwości pokonania pojawiających się w Tobie bluźnierstw. Pozwól Jezusowi w Tobie walczyć i odnosić zwycięstwa. Nie ma w Tobie przyzwolenia na złorzeczenia, więc zachowaj pokój serca. Możesz i powinieneś realizować swoje piękne pasje, będące rozwojem talentów danych Ci przez Boga. W jakim celu chcesz się popisać swoją wiedzą? Jeśli celem jest poniżenie, upokorzenie tych, wobec których będziesz ją prezentował, to jest zła postawa. Powiedz, pokaż to, co poznałeś na zadzie dzielenia się. W piśmie św. czytamy: „Co masz, czego byś nie otrzymał. A jeśliś otrzymał, to czemu się wynosisz, jakbyś nie otrzymał?” Nie powinieneś tłumić swoich emocji, potrzeb, lecz je oczyszczać przed Bogiem, porządkować.

Starasz się nad tym panować, aby błyszczeć. Sama wiedza, którą prezentujesz wobec innych, wskazuje na Twój trud i umiejętności. Nie myśl przede wszystkim o sobie, jak Ty będziesz przez innych odebrany, lecz myśl o tym, jak przedstawić wiedzę, aby inni mogli ją zrozumieć, przyswoić. Myśl o dobru tych, do których mówisz. To powinno stać się Twoim dążeniem i radością. Ich rozwój będzie dla Ciebie nagrodą, satysfakcją. Twoje zapędy nie są grzechem ciężkim. Są znakiem niedosytu w uznaniu przez innych, w akceptacji przez nich, w głodzie kochania przez innych. Tak się zachowuje człowiek, który nie czuje się wartościowy, pomimo posiadanej wiedzy i umiejętności. Twoim problemem nie tyle jest pycha, ile kompleks niższości. Możesz przystępować do Komunii św.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 10645339 * Liczba gości online: 26 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC