MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Brak mi sił



Szczęść Boże, zwracam się z prośbą o poradę. Wiem, że najlepszym sposobem na problemy jest modlitwa i powierzenie swoich problemów Bogu, ale gdy człowiek opowie komuś tu na ziemi o swoich sprawach - to trochę lżej na sercu. Niestety nie mam na tyle zaufanej osoby, którą mogłabym to wszystko opowiadać i która starała by się być obiektywna w ocenie. Zdaje sobie sprawę, że ksiądz także pozna tylko moją wersję, nie wersje mojego męża. Od jakiegoś czasu nie układa nam się z mężem. Mamy kredyt na dom, adoptowaliśmy dziecko i czasem myślę, że to jedyne co nas łączy. Właściwie myślę tak od momentu, gdy powiedział mi że jestem beznadziejna. Teraz atmosfera od kilku dni znów była nie miła. Wczoraj nie miał nawet czasu ze mną chwilę porozmawiać gdy dzwoniłam z pracy, obiadu z braku czasu tez nie odgrzał. Od około roku z powodu opieki nad dzieckiem pracujemy na zmiany i mało się widujemy. Choć nie podobają mi się niektóre jego decyzje, nie wszystko komentuję za każdym razem, często staram się zrozumieć jego zachowanie. Mimo, że mamy mało czasu dla siebie, mąż w ramach relaksu( bo tak to nazywa) wyjeżdża często w niedzielne przedpołudnia na giełdy. Niejednokrotnie z tego powodu opuszcza msze św. niedzielne (choć przy dobrej woli wystarczyłoby pójść na popołudniowa Mszę). Traktuje to bardzo lekko, że znów nie był w kościele. Ja będąc na jego miejscu bardzo źle się z tym czuję. Staram się więcej i gorliwie modlić i prawdziwie rozmawiać z Bogiem, być lepszym człowiekiem. Jednak naprawdę trudne jest nie stanąć we własnej obronie gdy słyszy się słowa „co z ciebie za matka, bo.........”. Słowa padły po tym jak podcięłam włosy naszemu synkowi (niestety do fryzjera nie da rady z nim chodzić bo tam ciągle płacze, zazwyczaj podcinamy go sami , ale mąż jest przy tym bardzo nerwowy i robię to ostatnio sama). Rozumiem moje niefachowe podejście do tego, ale mąż za większość rzeczy mnie krytykuje, a w wielu rzeczach nawet nie pomoże. Przy jego złym humorze, wyrzuca mi wszystkie moje błędy. Pewnie napisałam wiele rzeczy chaotycznie. Nie wiem dlaczego tak się zdarza, że cos czasami człowiekowi mimo starań nie wychodzi najlepiej. Uważam jednak, iż te ciągłe niezadowolenie męża z wielu spraw jest powodem jego odsunięcia się od Boga ( opuszczanie modlitw, mszy św. ). Gdy wspominam mu opuszczoną mszę św. to twierdzi, że więcej się w tym dniu pomodli, choć i tak tego nie robi. Gdy zachęcam do obejrzenia jakiegoś wartościowego filmu religijnego – woli tv lub Internet. Wyrzuca mi pewne błędy , ale jaką ja mam motywację by solidnie nad nimi pracować gdy on bywa dla mnie taki niemiły.. Ogólnie uważam że w wielu sytuacjach zbyt szybko się denerwuje, po zwróceniu uwagi- mówi, że jego zachowanie jest uzasadnione. Czy można wypowiadać tyle bolesnych słów w stosunku do osoby, którą się kocha? Bo przecież mąż mówi mi czasem, że mnie kocha. I chyba nie jest możliwe, żebym wszystko zawsze robiła tak kiepsko, jak to mój mąż ocenia? Brak mi już czasami sił. Jedyna podporą są tylko moje dzieci: jedno tu na ziemi, jedno w niebie. Pozdrawiam, Z Panem Bogiem.



Pracuj nad sobą bez względu na to, jaki mąż jest dla Ciebie. Pracuj dla siebie nad sobą, a nie dla męża. Jest on niemiły i to poraża, zniechęca. Mąż nie zrozumie, nie doceni i wówczas pojawi się w Tobie frustracja. Jeśli się ładnie ubierasz, dbasz o swój wygląd, to rób to dla siebie, a nie dla męża. Być może on tego nie zauważy, że tego dnia jesteś wyjątkowa. Dbając o siebie, będziesz miła dla siebie. Jego bycie niemiłym nie może Ciebie zdominować, górować nad Tobą, nad Twoim samopoczuciem. Czy Ty siebie lubisz, czy siebie kochasz? Rozumiem, że bardzo Ci zależy na tym, żeby mąż Ciebie lubił, kochał. Zacznij jednak od tego, że to, co robisz, daje Ci promyczek radości, rozjaśnia Twój dzień.

Odnoszę wrażenie, że bardziej żyjesz jego życiem, niż swoim. Rozumiem, jesteś żoną. Koncentrowanie się na mężu, który nie interesuje się tym, co przeżywasz, pogłębia Twój smutek i rozgoryczenie. Bądź mocna tym, kim jesteś, co w sobie nosisz, a nie tym, co prezentuje mąż. Mąż wydaje się być zdystansowany do Ciebie, żyjący swoim życiem, nie zainteresowany żoną.

Motywacją do pracy nad sobą jest miłość Boga, miłość do męża i dziecka, miłość do siebie. Jeśli coś robisz z miłości, to już w tym jest nagroda. Choćby mąż tego nie zauważył, Ty już zostałaś nagrodzona, pocieszona w swoim wysiłku. Dlaczego mąż się denerwuje, kiedy zwracasz mu uwagę? Może dlatego, że nie ma między wami głębokiej więzi uczuciowej, duchowej? Może nie zależy wam na tym samym, nie macie wspólnego języka w wielu sprawach, nie dzielicie się podczas rozmów tym, co dla was jest ważne. A może dlatego się denerwuje, ponieważ nie potraficie ze sobą rozmawiać. A dlaczego nie potraficie? Ponieważ nie rozmawiacie. A dlaczego nie rozmawiacie? Ponieważ nie ma w was głodu bycia ze sobą blisko. Przez rozmowę człowiek jest duchowo, uczuciowo ale i fizycznie blisko z drugim.

Zwrócenie uwagi może odczytywać, jak Twój brak miłości. Pomyśl, jak zwracasz uwagę. Czy dokonujesz tego z pozycji wyższości? „Wiem lepiej, jestem prawym człowiekiem, ty zawsze jesteś skomplikowany”. Jak forma, takie i uczucia. One więcej mówią niż słowa, podczas rozmowy. Brak więzi uczuciowej między wami sprawia, że nie chcecie ze sobą rozmawiać, nie odczuwacie potrzeby, braku, nie tęsknicie za tym.

Czy można wypowiadać bolesne słowa do osoby, którą się kocha? Nie można. Jeśli już wypowiada się słowa, które mogą zaboleć, trzeba tę osobę przygotować, uprzedzić, nie narażając na gwałtowność. Jeśli mąż mówi słowa, które bolą, być może nie znajduje innego sposobu, aby do Ciebie dotrzeć. Jednak to, co napisałaś, może wskazywać na fakt, iż coś się w nim wypaliło do Ciebie. Jedną z najgorszych rzeczy jest obojętność małżonka. Nie mamy podstaw aby wątpić w to, że mąż co innego mówi, a co innego myśli i czuje, mówiąc, że Cię kocha. Słowa niewiele kosztują. Jeśli za nimi nie idzie życie: czułe gesty, pomoc w sprawach domu, ciepłe przytulenie, radosne spojrzenie w oczy, wówczas trudno jest mówić o rzeczywistej miłość. Mamy do czynienia z miłością teoretyczną.

Jest dziecko. Ono jest dla Ciebie wsparciem, choć jest jeszcze małe. Myśl o nim i uczucia, mogą wyzwalać siłę, której nawet się nie spodziewałaś, że stać Cię na pewne sprawy. W relacji z mężem czyń to, co jest możliwe, aby on stawał się wrażliwym człowiekiem, wrażliwym na Ciebie i dziecko. Skoro uwagi, które mu czynisz, wywołują jego gwałtowne reakcje, nie czyń ich. Zobacz, jak będziecie funkcjonowali po miesiącu bez uwag. Czy jego postawa wobec Ciebie ulegnie przemianie.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 9767179 * Liczba gości online: 19 * Ostatnia aktualizacja: 2017-07-24
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC