MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Wierzyłam, że go zmienię



Szczęść Boże, codziennie zaglądam na księdza stronę, czytam listy. Raz mi już ksiądz pomógł, dlatego zwracam się kolejny raz ze swoim bólem. Kilka dni temu zawalił mi się świat. Rozstałam się z chłopakiem po pół roku bycia ze sobą. Nie mogę jeść, spać, skupić się w pracy, ciągle o nim myślę i płacze. Rafał mieszkał na Śląsku, miał ciężki charakter. Miesiąc temu zmarł mu tata, który był alkoholikiem i z którym nie utrzymywał kontaktu. Wtedy strasznie się zmienił, coś w nim pękło. Tłumaczyłam mu już dużo wcześniej, żeby nie śmiał się z taty i z tego, że pije tylko żeby mu pomógł. Porozmawiał, wyciągnął rękę bo przecież alkoholizm to choroba ale nie słuchał mnie. Stał się zimny obojętny. Moi znajomi go nie tolerowali wręcz nienawidzili, dlatego od jakiegoś czasu spotykaliśmy się tylko u niego. Przyjaciółki mówiły mi, żebym go zostawiła. Był strasznie zazdrosny, kontrolował mnie, raz mnie nawet śledził. Tłumaczyłam to sobie, że po prostu mnie kocha. Po śmierci taty zaczął coraz więcej pić, piwko dziennie lub dwa to był standard. Prosiłam go, żeby się opanował bo nie chciałam, żeby skończył jak ojciec ale cóż.. Ciągle miał jakieś długi mimo, że pracował ale żył ponad stan. Kredyty i nie wiem co jeszcze, bo się nie przyznał ale ciągle brakowało mu do wypłaty i pożyczał co miesiąc od kolegów parę stów. Raz nawet chciał ode mnie pożyczyć większą kwotę na samochód ale nie dałam mu jej na szczęście. Kilka dni temu napisał mi, że mnie kocha ale, że on sam nie wie czego chce, nie wie co zrobić ze swoim życiem i ze sobą, że nie chce związku żadnego i że z jego strony się coś wypaliło. Pisał, że wie że jestem za dobra dla niego, że będzie żałował i że mu szkoda ale chce być sam. Cisza. Zostałam sama, wciąż go kocham. Nie umiem sobie poradzić z tym rozstaniem, mam mętlik w głowie. Proszę codziennie Boga, żeby go opamiętał i żeby do mnie wrócił ale Bóg jeszcze mnie nie wysłuchał. Wierzyłam, że go zmienię, że nakieruje go na lepszą drogę i mu pomogę mu być lepszym człowiekiem. Co robić?



Powinnaś dziękować Bogu, że odszedł. Gdybyś z nim została mogłaby być tragedia. On ma problem ze swoją sferą uczuć. Zazdrość, podejrzliwość, nieopanowanie. To nie jest tak, że kocha Cię i się zmieni. Przejął po ojcu to, za co ojca nienawidził. Co masz robić? Nie szukać z nim kontaktu. Czy chciałabyś, aby po zawarciu związku małżeńskiego pił, demolował, zamykał się w sobie, tracił pieniądze, był ciągle zapożyczony? Miłość powinna dawać poczucie bezpieczeństwa. Z nim nie byłabyś bezpieczna zarówno Ty jak i dzieci, które by się narodziły z waszego związku.

Nie wiem, czy to, co do niego odczuwasz, to miłość, czy litość, współczucie. Jestem w jakimś stopniu przekonany, że jest to drugie. Tobie jest żal tego chłopca. Nie wolno ryzykować całego życia i wiązać się z człowiekiem, który jest wewnętrznie rozbity. Zniszczyłby Ciebie i rodzinę.

Opamiętaj się i zacznij inaczej myśleć.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 9767176 * Liczba gości online: 18 * Ostatnia aktualizacja: 2017-07-24
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC