MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Nie chcę już cierpieć



Witam serdecznie. Potrzebuję pomocy! Jestem w strasznej rozterce. Mam problem z moim mężem. Jesteśmy 3 lata po ślubie. Przed ślubem znaliśmy się rok. Nasze problemy zaczęły się zaraz po ślubie w podróży poślubnej. Byliśmy w Tajlandii. Z mężem posprzeczaliśmy się nie pamiętam o co ale w tej kłótni mąż podarł na mnie sukienkę ponieważ jak twierdził że inni patrzyli na mój biust. Dodam że ta sukienka nie była mini tylko trochę dłuższa, do kolan ale na ramiączkach ponieważ były tam upały. Byłam w szoku. Poczułam się strasznie. Jak osoba która jest nic nie warta. Ale pogodziliśmy się i wybaczyłam mężowi. Problem w tym że mojego męża wszystko doprowadza do złości. Ostatnio starszy pan w sklepie opowiadający o 2 wojnie światowej. Mąż kazał odłożyć produkty i wyjść ze sklepu. Następnie musiałam wysłuchiwać jak to go denerwują starsi ludzie i że śmierdzą i że nie powinni żyć. Strasznie mnie to boli.. Następnym incydentem mojego męża było wyrzucenie mnie z domu ponieważ gdy miałam problemy z mężem to dzwoniłam do jego rodziców. Dzwoniłam i starałam się też ich poradzić jak z nim postępować. Mój mąż kazał mi się spakować i wynosić. Zadzwoniłam do koleżanki i spędziłam u niej noc następnie wyjechałam do koleżanki do Danii i tam podjęłam pracę, ponieważ nie pracowałam ( mąż nie chciał bym pracowała) a musiałam się utrzymać. Po 1,5 miesiąca wróciłam. Mąż dzwonił i prosił bym wróciła, mówił że się zmienił itp. Oczywiście sielanka nie trwała długo. Były kolejne kłótnie i wyzwiska z mojej strony również. Nie wytrzymałam napięcia. Mąż znał moje słabe strony. Wychowywałam się bez rodziców ponieważ zginęli w wypadku samochodowym w którym również brałam udział. Podczas kłótni w aucie potrafił specjalnie wyjeżdżać na czołówkę i mnie straszyć. Wpadłam w panikę. Robił tak kilka razy. Cierpię na nerwice lękową i gdy bardzo źle się czułam odwoził mnie pod szpital i tam zostawiał twierdząc że on nie jest w stanie mi pomóc. Zostawiał przed szpitalem i jechał do domu. Były to godziny wręcz już po 21 gdzie sama musiałam wracać po ciemku. Potrafił mi powiedzieć że będę gniła jak moja matka. Gdy się upijał potrafił usiąść na łóżku i załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne w pokoju. Raz w kłótni zdemolował mieszkanie które wynajmowaliśmy. Dwa dni sprzątałam po nim. W tedy powiedziałam dość. Poszłam do psychiatry który stwierdził że mam wziąć rozwód. Szukając jakiegoś wsparcia poszłam również do psychologa i powiedziałam mężowi że to jedyna szansa. Poszliśmy razem. Ale on u psychologa zachowywał się nieracjonalnie. Twierdził że on już szuka sobie innej kobiety która mu da to co on chce. Siedziałam obok i płakałam. Robił to specjalnie po to by mnie zranić. Psycholog powiedziała że to nie ma sensu ponieważ on nie widzi w sobie winy. On jest najważniejszy i to ja muszę tańczyć jak mi zagra. Jednak po paru dniach powiedział że się zmieni że mnie kocha itp. Znowu uwierzyłam. Ale teraz znowu się zaczęło. Podczas gdy pił alkohol wyrzucił wszystkie moje pamiątki jakie miałam. Wszystkie zdjęcia z rodzicami itp. Część rzeczy z kuchni typu szklanki talerze itp. Kwiatki które mieliśmy. Zaczął znowu żałować i przepraszać. Od pewnego czasu staraliśmy się o dziecko. Ja zrezygnowałam z pracy ponieważ musiałam poddać się operacji diagnostycznej i po niej nie mogłam nic dźwigać przez 3 miesiące. Jednak to nie pomogło ponieważ wszystkie badania były w porządku a w ciążę nie mogliśmy zajść. W kłótni tej ostatniej mąż powiedział mi,, żeby Bóg ci nigdy dziecka nie dał" nie nadajesz się by mieć rodzinę itp...zabolało strasznie. Boję się że rzucił na mnie klątwę... Był jeszcze jeden incydent. Mąż pił i nagle dostał silnych boli brzucha. Poprosił mnie bym go zawiozła do szpitala. Tak też zrobiłam. W szpitalu była duża kolejka. Mąż stwierdził że nie będzie czekał i rzucił się na ziemię i zaczął udawać padaczkę. Ludzie i lekarze przerażeni zaczęli udzielać pomocy. Po czym mój mąż stwierdził że już się dobrze czuje, wstał i wyszedł. To był koszmar. Niestety to co zrobił nagłośniło się i powstał artykuł o owym zdarzeniu. W Radiu i Internecie. Ktoś nas rozpoznał ze znajomych. Wstyd czuje okropny. W skrócie dodam że mój mąż nie raz twierdził że w łóżku jestem beznadziejna i porównywał mnie do swoich byłych. Mówił że inne wiedziały jak mu,, obrobić " ( tak się wyrażał) Mój mąż miał w domu posprzątane, wyprane, wyprasowane i ugotowane obiady na 2 tygodnie do pracy ( kierowca zawodowy) ( dodam że zdarzało mu się nie raz jechać pod wpływem alkoholu) starałam się jak mogłam. Nawet pakowałam go do pracy. Nie musiał się o nic martwić. Mąż ma córkę z poprzedniego związku. W wieku chyba 17 lat wstąpił na dwa lata do zakonu. Po tym jak wystąpił zaczęły się jego problemy z alkoholem i narkotykami.. Jak go poznałam to nic nie brał.. Zadaje sobie pytanie dla czego przed ślubem nie pokazał swojego oblicza? Często po kłótni mówi że jest mu mnie żal, że tyle mi złego zrobił, że jestem taka dobra itp. Chciałam mu pomóc ale się nie da. Zaczynam ja potrzebować pomocy. Proszę o pomoc. Chcę wziąć rozwód cywilny, ponieważ boję się odpowiadać za jego zachowanie. Boję się o swoją przyszłość. Nie mam rodziny która mogłaby mi pomóc. Siostra mieszka bardzo daleko, mieszkania nie mamy swojego... Jestem załamana. Podczas kłótni mąż zawsze wybiera wszystkie pieniądze z kąta. Jestem zdana na jego łaskę. Jak żyć? Dodam jeszcze że chodzimy do kościoła, jesteśmy wierzący. Przepraszam że tak chaotycznie napisałam, ale jest tego tak dużo.... Ciężko na sercu. Wyszłam za męża z miłości.. Dlaczego tak cierpię... Często proszę Boga by mnie już stąd zabrał, tak bardzo cierpię... Tyle razy próbowałam wybaczyć mężowi i wierzyłam że się zmieni. Gubię się w tym wszystkim. Tak bardzo chciałam mieć kochająca rodzinę. Przed ślubem mąż twierdził że chce mieć rodzinę, dziecko. Ostatnio powiedział że on jednak woli wolność i niezależność że chce być bogaty i mieć auto bardzo drogie żeby każdy to widział i mu zazdrościł. A dziecko kosztuje... następnie mówi że on jednak woli być taki skromny jak ja.... Ale ja wiem że mimo wszystko mój mąż chciałby być bogatym ale na pokaz... Nie mam siły. Są momenty że myślę o samobójstwie, nie chcę już cierpieć... Tak ciężko mi...



Powinnaś pracować i mieć swoje konto bankowe. Nie zdawaj się na męża. On ma problemy emocjonalne ze sobą. Nie powinnaś godzić się na takie traktowanie, jak opisałaś. Wydaje mi się, że Twój mąż jest niezrównoważony emocjonalnie, pozbawiony podstawowych zasad kultury. Nie powinnaś z nim być. Dla Ciebie korzystniejsze będzie odejście od męża.

Nie rozumiem dlaczego wierzysz, kiedy on mówi, że Cię kocha? Tyle miałaś już znaków wskazujących na to, że jest egoistą, nierównoważonym emocjonalnie człowiekiem, który ma satysfakcję, kiedy Ty odczuwasz lęk, upokorzenie, poniżenie w swojej godności. Nie powinnaś z nim być. Jego żal jest nieprawdziwy. Odnoszę wrażenie, że jego zachowania są psychopatyczne.

Natychmiast weź z mężem rozwód cywilny. Mąż się nie zmieni, ponieważ ma problemy psychiczne. Ukrywał to przed ślubem. Jego wypowiedzi wskazują na głęboki prymitywizm. Zatroszcz się o siebie. Odejdź od męża. Wyjedź z miejscowości, w której teraz mieszkasz. Zmień numer telefonu. Jeśli kiedykolwiek będzie Cię prosił o powrót, nie odpowiadaj. On niszczy swoje życie i Twoje. W tym związku jesteś zagrożona. Mąż jest pozbawiony elementarnych zasad kultury, nie kieruje się w życiu wartościami, które dla Ciebie są ważne. Nie odkładaj decyzji na później.

Troska o samą siebie jest wskazana, a nawet nagląca. Odradzam szukania pomocy dla męża u psychologa, psychiatry czy poradni życia małżeńskiego, Strata czasu. Jeśli on w jakimś momencie życia odkryje, że jego stan zdrowia psychicznego jest fatalny, być może poprosi o pomoc specjalistę. Ty jesteś teraz ważna. On nie chce pomocy. Kiedy stwarzałaś warunki aby zmieniła się wasza relacja, mąż nie był w stanie tej pomocy przyjąć.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 10642461 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC