MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Nie chcę kochać i być kochaną



Szczęść Boże. Dziękuję Księdzu za odpowiedź na mój list zatytułowany: "czy łaska uświęcająca jest niezbędna?" Ksiądz ma ogromną wiedzę i rozeznanie w sprawach wiary. Pozwolę sobie zauważyć, że zostałam źle zrozumiana. Pewnie zbyt ogólnie to wszystko ujęłam, a więc postaram się doprecyzować. Pisząc, że w kościele czuję się nie na swoim miejscu, tym razem miałam na myśli świątynię, nie instytucję. Celowo napisałam kościół małą literą. Czasem nie wiem, po co tam idę, na niedzielną mszę św. Wydaje mi się, że przychodzę nieproszona na cudze przyjęcie. Czasem idę tylko po to, aby Jezus mnie zobaczył, że przyszłam, bo ja Jego "dostrzec" nie potrafię. Pamiętam tylko, że kiedyś Go tam "widziałam", że kiedyś tam był. Z kolei "to, co we mnie najgorsze" odnosi się do moich własnych cech charakteru, wad, grzechów, przekonań, może także obaw, lęków. Nie chodzi o to, że się uważam za najgorszą na świecie. Nie umiem zaufać Bogu. Nie wierzę Mu. To brzmi strasznie, ale taka jest prawda. Nie dowierzam Mu, pomimo, że On nieraz udowodnił mi, że zasługuje na moje zaufanie. Mogę tylko udawać, że Mu ufam. W tej sytuacji nawet nie ma sensu o nic Go prosić. Nie umiem Go kochać. Może to tylko sentyment, nie miłość. To dlatego myślę, że rozczarowałam Boga, Nie mam w sobie tego, co według Niego jest najważniejsze, a więc miłości i ufności, takiego "zalążka świętości". Mam wrażenie, że to, co kiedyś było we mnie najgorsze, to we mnie pozostało. Nie mam w sobie albo mam bardzo mało, tego, co ma wartość w oczach Boga. Czasem wydaje mi się, że Jemu już zbytnio na mnie nie zależy, że zależy Mu na szeroko pojętej ludzkości, ale nie koniecznie na mojej osobie. Nie pisałam nic o swoim życiu, więc dlaczego Ksiądz uważa, że je marnuję? Nie potrzebuję nawrócenia, ponieważ już się nawróciłam. Rzeczywiście dwa lata temu Bóg wysłał pewien sygnał w moją stronę, a ja złapałam się na ten "haczyk" i nie umiem się "odczepić", chociaż chciałam i próbowałam to zrobić. Nie udało mi się zerwać z Nim relacji. Napisał Ksiądz, że ja niewystarczająco mocno chcę być blisko Boga. Co to znaczy "chcieć wystarczająco mocno"? Jak to osiągnąć? Jak zacząć wystarczająco mocno chcieć? Jednym słowem: ..."jak żyć"? Wbrew temu, co Ksiądz napisał, nie chcę kochać i być kochaną. Mam ponad 30 lat i wiem, co mówię. Chciałabym żyć raczej w spokoju, niż w prawdzie. Czasem chętnie pogrążyłabym się w niebycie, chociaż na chwilę. Dziękuję, że mogłam do Księdza napisać. Nigdy nie zdobyłabym się na taką rozmowę z kapłanem w realu, ponieważ jestem dość nieśmiała i zamknięta w sobie.



O zaufanie Bogu należy prosić, a równocześnie uczynić to, co z Twojej strony możliwe, aby usunąć przeszkody do tego zaufania prowadzące. Kiedy niedowierzasz Jezusowi, to jest ku temu jakaś przyczyna z Twojej strony. Oczekujesz znaków ze strony Jezusa? Rzeczywiście, które Cię do Niego, Jego miłości, przekonają? Nie udawaj, że Mu ufasz. Powiedz, jak objawia się Twój bark zaufania? Po czym poznajesz, że niedowierzasz Bogu?

Mówisz, że nie ma sensu o nic Go prosić. Kiedy nie prosisz, to jest znakiem, że niedowierzasz, nie ufasz, że On może dać to, co jest dla Ciebie konieczne. Jezus nie daje nam tego, o co Go prosimy, lecz daje to, o co nie wiemy, że należy prosić, a jest nam niezbędne. Często prosimy o sprawy błahe, nieistotne, dalszego rzędu. On daje to, co widzi, iż bez tego nie możesz uczynić kolejnego kroku w życiu. Pozwól Bogu działać tak, jak On pragnie, nie zaś, jak Ty chcesz.

Jeśli nie umiesz kochać, to poproś: „Panie, abym Cię kochała”. Wszyscy przed Bogiem jesteśmy Jego dziećmi. To nie oznacza, że podchodzi do nas w sposób nieodpowiedni. Bycie dzieckiem dla Boga, oznacza to, że jest dla nas czuły, łagodny, cierpliwy, miłosierny, współczujący. Zrozumiała jest nasza niewiara, nasz brak miłości. Dostrzeganie tego jest dobrem. Bóg odsłania przed Tobą to, czego Tobie nie dostaje, Twoje braki, abyś Go prosiła. Proszenie jest otwarciem serca. Kiedy prosisz, to ufasz, że możesz otrzymać. Kiedy prosisz, to wierzysz Jemu. Nikogo nie prosimy, do kogo nie mamy zaufania. Nikogo nie prosimy, kogo nie lubimy albo nie kochamy.

Postrzegasz miłość i zaufanie jako coś, co powinnaś mieć, wypracować w sobie, sama sobie tych darów udzielić? To wszystko daje nam Duch Święty. „Proście, a otrzymacie”. On daje Tobie swoje podobieństwo. W tym zaznacza się świętość. Jezus prosi Ojca i otrzymuje. Ty prosisz Jezusa i otrzymujesz to, co Ciebie uczyni podobną Jemu.

Wartość w oczach Boga ma Twoja szczerość, prawdziwość, otwartość, pokorne proszenie. Wartość ma zaufanie i miłość, które On daje. Prosząc, otwierasz się i wchłaniasz w swoje serce, w umysł, w duszę i ciało to wszystko, co On tchnie w Ciebie. Nie ustawaj w proszeniu. Nie możesz otrzymać, jeśli nie prosisz. Prosząc Boga wyznajesz wiarę, ale też, wyznajesz miłość. Jeśli się spowiadałaś z pewnych spraw najgorszych w Twojej przeszłości, to ich już w Tobie nie ma. Ktoś Ci przypomina i każe myśleć, że jesteś taka, jakie są Twoje dawne czyny. „Bóg przebacza, szatan pamięta i przypomina”. Bóg przebacza, a kiedy człowiek sobie samemu nie wybacza zła, które czynił, to zło powraca w pamiętaniu. Staje się źródłem udręki.

Co jest przyczyną Twojego niedowierzania Bogu, nieodczuwania miłości do niego, braku zaufania? Życie przeszłością, która była niedobra. Niedowierzaniem, że Bóg to wszystko zabrał, przebaczył, naprawdę oczyścił. Szatan każe Ci myśleć, że Twoje grzechy nie zostały Ci przebaczone, że przed Bogiem jesteś nikim, bo nie masz w sobie wartości, które dla Niego są cenne. Kto kształtuje Twoje myślenie, to Ci podpowiada, jaką powinna być teraz Twoja świadomość? Na pewno nie Bóg. Działanie diabła objawia się właśnie w tym, że Tobie się wydaje, iż Bogu już nie zależy na Tobie. Przeczytaj tekst z Księgi Rodzaju o kuszeniu Ewy przez węża. Zobacz podobieństwo słów, które wąż kieruje do Ewy i słów, które Ty zamieściłaś w liście do mnie.

Twierdzisz, że się nawróciłaś? Codziennie przechodzimy od niewiary w stronę wiary, od lęku w stronę miłości, od nieufności w stronę zaufania Bogu. To nazywam nawróceniem. „Chcieć wystarczająco mocno być blisko Boga”, to nie pozwolić myślom i uczuciom przeciwnym Bogu zatrzymywać się w Twoim umyśle i sercu. Będą pojawiały się myśli i uczucia nie od Boga, lecz od złego ducha. Ciągle jesteśmy kuszeni i problem polega na tym, że nie rozpoznajemy, jaki duch w danym czasie oddziałuje na świat naszych myśli, uczuć, emocji, pragnień, chcenia. Jak żyć? Codziennie powracać do Boga. Nie zauważamy, kiedy od Niego odchodzimy. Twój list jest klasycznym przykładem odejścia w niektórych obszarach. Twoje odczuwanie jest znakiem upominania się Boga o Ciebie, wezwaniem do powrotu, czyli do nawrócenia serca.

Nie chcesz kochać i być kochaną. Jest to dla mnie zaskakujące. Chcesz bardziej żyć w spokoju, niż w prawdzie. Żyć w prawdzie, to żyć w Bogu, który jest samym Pokojem. Tam, gdzie człowiek chce żyć w spokoju, tam odczuwa duży niepokój, który rozdziera, czyniąc życie udręką. A jeszcze, co do Twojego pragnienia pogrążenia się w niebycie. Niebyt, to bycie poza Bogiem, to nieistnienie. Nie doświadczasz smaku istnienia, smaku życia. Chcesz uciec: nie myśleć, nie pamiętać, nie odczuwać. Tak się nie da. Życie trzeba poddać oczyszczeniu, uporządkowaniu, uzdrowieniu przez Boga. Im bardziej od tego, co jest uciekamy, tym życie przeraźliwie boli, ponieważ to, co jest, potęguje w nas swoją silę rażenia.

Zapragnij prawdy, którą jest Jezus. Módl się pragnieniami, który w sobie nie odczuwasz, lecz wiesz, że są dobre, a których udziela Bóg. Czyń codziennie wieczorem rachunek sumienia poznając, jakie pragnienia, myśli i uczucia towarzyszyły dzisiaj Tobie, dokąd Cię prowadziły i co Ty z nimi czyniłaś. Żeby odczuć smak życia, konieczne jest podjęcie walki duchowej. W niej spotkasz Jezus, który zawsze jest po Twojej stronie.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 10642459 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC