MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Chce być dobrym człowiekiem



Szczęść Boże. Czytam Księdza stronę od paru lat i dzięki niej moje rozumienie chrześcijaństwa znacznie się rozwinęło. Cieszę się bardzo, że ta strona istnieje. Jestem przekonana, że pomogła wielu ludziom się rozwijać duchowo, ale także zwyczajnie po ludzku pomogła zrozumieć pewne rzeczy. Potrzebuję pomocy w zrozumieniu pewnych sytuacji w swoim życiu....i chyba podpowiedzi jak żyć dalej. Chce być dobrym człowiekiem. Dobrą żoną, matką i córką. Dobrym pracownikiem i koleżanką w pracy. A nie potrafię. Gdy jestem dobra, uczciwa i lojalna czuje się wykorzystywana, nieszanowana, niedoceniana. Jakby te stronę swego życia już dostrzegam. To i tak wielki chyba mój sukces, bo wcześniej tego nie dostrzegałam. Problem w tym, że wówczas gdy tego nie dostrzegałam czułam się szczęśliwsza. Teraz dostrzegam, przynosi mi to ból... i nie wiem co z tym bólem robić. Głos chrześcijanina mówi mi zrezygnuj z własnych oczekiwań, wybacz ludziom ich nielojalność bo sama nie jesteś taka czysta. Zrezygnuj z zawodowych ambicji. Mówi mi , że z rodzicami z rodzeństwem trzeba podtrzymywać więzi mimo ze czujesz się przez nich niesprawiedliwie traktowana. A ta ludzka strona pyta mnie ile jeszcze???? Gdzie postawić zdrowe granice w przyjaźni i rodzinie?? Każda moja wizyta w rodzinnym domu kończy się awanturą. Oczywiście w pracy problemem jest aprobata i uznanie szefa , co za tym idzie jakieś gratyfikacje finansowe. W rodzinie problemem jest kto ile dostał i co w zamian rodzicom od nas się należy. W obu sytuacjach jestem w tym samym miejscu. Dużo oczekiwań wobec mojej osoby a uznania i gratyfikacje najmniejsze. Ojcze, szukam odpowiedzi na pytanie jak w tych sytuacjach żyć. Pieniądze są potrzebne każdemu. Mamy z mężem dobrą sytuacje finansową. Moje środowisko zawodowe tez ma dobra sytuacje finansową. Moi bracia również. Czasami mam wrażenie , że z dobrobytu w głowach się wszystkim poprzewracało łącznie ze mną. Nie chcę być obłudna i mówić , że pieniądze nie są dla mnie ważne, bo są. Tyle że nie problem materialnej nagrody mnie boli....Boli mnie to poczucie niesprawiedliwości w pracy i poczucie obciążenia w domu rodzinnym. Jestem najmłodszym dzieckiem, jedyna córką rodziców. Mam dwóch starszych braci. Wzrastałam w duchu, że moim obowiązkiem jest na stare lata zaopiekować się rodzicami. Wyszłam za mąż. przez 13 lat mieszkaliśmy z moimi rodzicami. I rodzicom było dobrze. Ale mi nie. Byłam rozdarta między mężem a mamą. Rezygnując z całego domu i z pieniędzy które zainwestowaliśmy w ten dom przez 13 lat wyprowadziliśmy się. Kupiliśmy mieszkanie w kredycie. Moje relacje z mamą znacznie się pogorszyły. Na moim miejscu z rodzicami teraz mieszka mój brat, ale mama nadal próbuje mnie angażować w swoje życie.....a gdy się nie daję...zaczęła manipulować moją nastoletnią córką. Gdzie i jak wystawić granice? Nie chce urywać kontaktu z mama, bo ja kocham. Nie chce być na każde jej żądanie, bo to niezdrowe dla mojej rodziny. Najbardziej martwi mnie sytuacja z moją córką, która jest adoptowana i każde moje potyczki na linii matka- córka pewnie teraz widzi w krzywym zwierciadle. Wiem, że zaczyna już mieć z babcia swoje tajemnice. Czuje się zagubiona i nie mam z kim na ten temat porozmawiać. Nie wiem jak kształtować swoje relacje z mamą. Ograniczyć kontakt???? Czy to będzie postawa godna mnie jako matki, chrześcijanina??? Tak bardzo chce być dobrym człowiekiem....a nie potrafię. Będę wdzięczna za odpowiedź. Cenię bardzo Ojca wypowiedzi. Dziękuję.



Być dobrą, uczciwą i lojalną do znak działania Bożego w Tobie, a równocześnie odpowiedź Twoja na Boże wezwanie, aby być wrażliwą w sercu, jak On jest wrażliwy. Dostrzeganie pewnych spraw jakimi są, to widzenie ich w prawdzie. Prawda boli, widzenie boli, ponieważ miłość boli.

Nie możesz zrezygnować z tego aby Cię szanowano. Nie pozwól się wykorzystywać, nie szanować, nie doceniać. A równocześnie miej świadomość, że spotykasz ludzi o różnym formacie duchowym, o różnym poziomie kultury. Co jest niezbędne? Abyś Ty samą siebie szanowała, była świadoma własnej wartości, własnych powinności moralnych tak wobec siebie jak i wobec innych, a przede wszystkim, abyś była świadoma, że jesteś kochana przez Boga ZAWSZE.

Odpowiedzią na Twoją dobroć, uczciwość i lojalność jest zła postawa innych. Nie zrażaj się tym. Taką postawą kształtujesz, rzeźbisz ludzi z pomocą Bożą, pomagasz im się przemieniać. Gdybyśmy się zrażali ludzką niewdzięcznością, moglibyśmy już dawno zrezygnować z walki o piękno człowieczeństwa w osobach nam najbliższych. Gdy nie widziałaś zła, czułaś się szczęśliwsza. Teraz, kiedy je widzisz, że za dobro otrzymujesz nieżyczliwość, odczuwasz ból. To bardzo ważne spostrzeżenie i wskazujące na Twój duchowy i moralny rozwój.

Co robić z bólem, który odczuwasz? Ofiaruj Bogu za tych ludzi, którzy nie czują, że krzywdzą, że ranią Boga, siebie, najbliższych. Proś w ofiarowanym bólu o ich nawrócenie. A równocześnie przebaczaj innym nie rezygnując z dobrych, szlachetnych, pięknych oczekiwań. Nawet wtedy, kiedy sami nie jesteśmy czyści powinniśmy walczyć o czystość innych, o ich szlachetność, o ich klasę wewnętrzną, format intelektualny i moralny.

Nie rezygnuj z zawodowych ambicji, lecz ciągle się ucz, rozwijaj, chciej więcej. Z rodzicami i rodzeństwem podtrzymuj więzi, a równocześnie nie pozwól być przez nich niesprawiedliwie traktowana. Jeśli będą się upominać, iż ich nie odwiedzasz, nie dzwonisz, powiedz, że ostatnio sprawiliście mi wielki ból, dużo przykrości. To jest konieczne, taki swoisty rachunek sumienia. Powiedz, że ich słowa Cię zabolały, ich zachowanie było dla Ciebie wielkim upokorzeniem. Oni muszą to wiedzieć! Czy ich to zaboli? Może to sprawa przyszłości.

Gdzie postawić granice? Granicą powinna być prawda, powinno być ich i moje dobro, powinna być uczciwość i pragnienie dobra jednej i drugiej strony. Gdy tego nie ma, trzeba wyrazić swój sprzeciw, oburzenie w postaci smutku, słusznego, świętego gniewu. Jeśli zasadą naszego życia nie są wartości płynące z wiary, to czym się kierujemy? A zatem, granicą jest: prawda, dobro, uczciwość, wartości płynące z wiary, z nadziei i miłości chrześcijańskiej.

Będąc w domu rodzinnym, gdy wizyta będzie kończyła się awanturą powiedz, że za tydzień czy za miesiąc nie przyjedziesz. Przemyślmy to, czy chcemy się spotykać, a jeśli tak, to w jakim klimacie te spotkania powinny przebiegać. Czy jest sens spotykać się kłótni w rzucaniu oskarżeń, złych słów, pomówień, agresji? Postaw granice, która będzie polegała na tym, że dopóki nie będą nasze spotkania przebiegały w spokoju, nie będę w nich uczestniczyła. Chcecie być sami? Wasz wybór. Mogę pomóc, ale z waszej strony powinna być odrobina dobrej woli i wysiłek, by nie wszczynać kłótni. Najpierw kultura, a potem możemy mówić o tym, co mogę dać z rzeczy materialnych, czym się podzielić. Na pierwszym miejscu kultura relacji. Jeśli jej nie ma, nie będzie pozostałych spraw.

Jeśli możesz cokolwiek w pracy zmienić, uczyń to. Włącz w swoje plany najpierw jedną osobę, potem dołączcie do siebie kolejną. Najpierw szacunek do człowieka. Stworzenie atmosfery takiej, aby do pracy chętnie się przychodziło i z trudem z niech wychodziło. Ta sama sytuacja w domu rodzinnym. Pieniądze, kwestie materialne powinny być sprawą wtórną, a na pierwszym miejscu wzajemny szacunek do siebie wyrażany w tym, jak się do siebie zwracamy, o czym mówimy, kiedy się spotykamy, czym my naprawdę żyjemy, jako chrześcijanie.

Bardzo dobrze, że wyprowadziłaś się z domu rodzinnego wraz z mężem. Nie pozwól mamie angażować się w jej życie. Nie zgadzaj się na manipulowanie Twoją córką. Mama powinna odczuć, że wtedy, kiedy z jej strony nie będzie manipulacji, Ty będziesz z wizytą u niej. Kiedy pojawi się manipulacja, nie będziecie się spotykały powiedzmy przez najbliższy miesiąc. Jakaś konsekwencja być musi. Jestem za ograniczeniem kontaktu, jeśli mama nie przyjmie Twoich warunków. To będzie postawa konieczna. Nie zrobisz tego z przyjemnością, lecz z bólem serca. Być dobrym człowiekiem, to zarówno sobie, jak i najbliższym stawiać zasady zawierające się w wartościach takich jak prawda, dobro, uczciwość, lojalność. Jeśli mama ma coś do Ciebie, nie powie Ci o tym wprost. Nie powinna rozmawiać z Twoją córką o sprawach, o których kilkunastoletnia dziewczyna nie powinna wiedzieć, nie powinna być w nie wtajemniczana. Kto się do tych zasad nie stosuje, będzie ponosił tego konsekwencje.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 9462516 * Liczba gości online: 28 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-25
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC