MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

On jest katolikiem, ja ewangeliczką



Witam, piszę ponieważ nie umiem sobie dać z tą całą sprawą rady. Może zacznę od początku. Poznałam mojego chłopaka rok temu. W zasadzie od samego początku czułam, że to jest ten jedyny i że z nim chcę dzielić swoje życie. Tutaj pojawiły się schody, on jest bardzo wierzącym katolikiem ja średnio zagorzałą ewangeliczką. Mimo tych różnic nie poddaliśmy się, omawialiśmy wszelkie kwestie nas różniące, staraliśmy się dojść do wspólnego zdania w wielu sprawach. Uzgodniliśmy , że jak kiedyś weźmiemy ślub ja zostanę przy swojej wierze on przy swojej, ale ślub będzie w kościele katolickim i w nim też wychowamy swoje dzieci. Wszystko było błogie, on deklarował że chce sformalizować związek, ja naciskałam żebyśmy jednak mimo wszystko zaczekali z zaręczynami aż skończę studia - ponieważ byłam na ostatnim roku wydawało mi się to racjonalne, chciałam mieć spokojnie czas na planowanie ślubu i wesela. Sprawa ciągła się dość długi czas, on naciskał na chociażby zaręczyny a ja prosiłam żebyśmy na razie temat odłożyli, ponieważ miałam wiele spraw na głowie w związku z końcem studiów. I tak od pewnego czasu zaczęło się psuć, zaczęłam mieć wrażenie że się od siebie oddalamy. Mimo tego, że uczęszczam z nim na coniedzielne msze, byliśmy nawet na konferencji chrześcijańskiej razem okazało się, że moje starania w tym kierunku nie wystarczą. Po tym długim czasie ponad roku czasu, okazało się że on skrycie liczył, że mimo wszystko zmienię wiarę na katolicką i weźmiemy 'normalny' ślub a nie ekumeniczny, który w jego mniemaniu jest dziwny. Do tego doszła sprawa, że jak ja już jestem gotowa na ślub to on zrezygnował i sam już nie wie czego chce. Jest mi bardzo z tego powodu przykro, mimo tych wielu zmian które się dokonały w moim życiu duchowym dzięki niemu, on zdaje się ich nie zauważać. Codziennie modlę się przed snem i proszę o rozwiązanie, bo koniec końców oboje nie wyobrażamy sobie życia bez siebie. Wiem, że duży błąd leży po mojej stronie, bo nie podzieliłam się moimi troskami związanymi ze ślubem i on sam poczuł się odrzucony moją ciągłą odmową. Bardzo bym chciała wszystko naprawić, zabrać jego troski. Radzę mu żeby zaufał Panu Bogu, bo on pewnego dnia ześle mu rozwiązanie ale wydaje się w to nie wierzyć, ponieważ jest zdania że bardzo długo prosi o to i ciągle tego nie dostaje. Bardzo proszę o jakąś podpowiedź, jak rozmawiać, jak przestawić mu całą sprawę ślubu ekumenicznego. Wydaje mi się, że stoimy ciągle w miejscu. Dziękuje bardzo za odpowiedź.



Masz prawo pozostać w swoim Kościele, w swojej wspólnocie chrześcijańskiej. Chłopiec nie powinien wymuszać na Tobie przejścia do wspólnoty Kościoła katolickiego. Poszłaś na ustępstwa, zgodziłaś się na ślub w Kościele katolickim i na wychowanie dzieci w tej wspólnocie wiary.

Z Twojej strony rozsądną decyzją było to, iż nie chciałaś spieszyć się z zawarciem związku małżeńskiego jeszcze w czasie studiów, ani też na zaręczyny. To ma swoje uzasadnienie. Nigdy nie dałaś chłopcu do zrozumienia, że jest taka możliwość w przyszłości, iż przejdziesz do wspólnoty Kościoła katolickiego, aby tym samym nie zawierać ślubu ekumenicznego. Od początku stawiałaś sprawę jasno i bez niedomówień. Bardzo mi się podoba Twoja postawa w tym względzie. Otwartość, szczerość, prawdziwość, a równocześnie trwanie we wspólnocie w której wzrastałaś i wzrastasz w wierze.

Ślub ekumeniczny nie jest dziwny. Szanuje wiarę chrześcijańską małżonków wywodzących się z dwóch różnych wspólnot chrześcijańskich. Wydaje mi się, że Twój chłopiec miał pragnienia, plany na które nie odpowiedziałaś. A nie odpowiedziałaś dlatego, że o nich nie wiedziałaś, ponieważ on nie dzielił się nimi do końca. Z drugiej strony, nie może oczekiwać od Ciebie przejścia do Kościoła katolickiego dlatego, że będzie „normalny” ślub. Ekumeniczny jest również normalny. Kościół wychodzi naprzeciw małżonkom mających różne zakorzenienie wiary. Najważniejsze jest to, że jest w Waszych sercach miłość, pragniecie stworzyć rodzinę i chcecie tego, aby Wam Jezus Chrystus błogosławił.

Może i dobrze, że tak się stało, abyś zobaczyła swojego chłopca trochę z innej strony. On nie dostrzega zmian w Tobie i pójście na określone ustępstwa. Trwa przy swoich planach i usiłuje je zrealizować za wszelką cenę. Kiedy nie może tego zrobić, rezygnuje tymczasowo ze ślubu. Przyznaję, to jest niezrozumiałe i przykre. A może on jest właśnie taki, inny, niż wyobrażenie jego osoby nosisz w sobie. Trzeba poznać człowieka, z którym będziesz dzieła wspólne życie, a nie wyobrażenie Twoje o nim.

Kiedy odmawiałaś tego, o co prosił, było z Twojej strony uzasadnienie. To nie było tak, że: NIE, bo NIE.

Nie znam Twojego chłopca. Nie znam również tego, z czym on ma problem, myśląc o ślubie ekumenicznym. Odsyłam Cię do tekstów, które mogą wyjaśnić sprawę ślubu ekumenicznego:

http://mateusz.pl/rodzina/as-mm.htm

ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 10708098 * Liczba gości online: 13 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-22
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC