MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Jestem wykończona



Witam, mieszkam "na drugim koncu swiata", daleko od bliskich i znajomych, mam 30 lat, meza i corke oraz co gorsze nerwice natrectw. Walcze juz z nia od wielu lat, biore leki zaliczylam terapie u najlepszych specjalistow, raz bylo lepiej, raz gorzej, po porodzie przeszlam straszna nerwice poporodowa, myslalam ze cos zrobie corce i do dzis raz na jakis czas to wraca. Jestem wykonczona, wlasciwie na granicy zalamania nerwowego, przy zyciu trzymaja mnie tylko antydepresanty które biore juz od roku. Moje natrectwa zmieniaja sie jak sinusoida i przerabialam juz chyba wszytskie mozliwe, ale religijne przyszly dopiero teraz. Dodam, ze jestem bardzo mocnym psychicznie czlowiekiem(wbrew pozorom) nie latwo sie zalamuje, i tak zawsze bylo z natrectwami, tylko w sytuacjach kiedy juz naprawde sobie nie radzilam popadalam w rozpacz. Mowi sie, ze Bog nie daje czlowiekowi ciezaru ktorego nie jest w stanie udzwignac-coz mnie dal. Juz nie daje rady, ciagne na oparach które wyniszczaja moje zycie, sa jak trucizna ktora zatruwa kazdy dobry aspekt mojego zycia. Natrectwa dotycza wlasciwie kazdej dziedziny ktora sprawia mi radosc, cieszy, na ktorej mi zalezy. Sa bardzo inteligentne i jesli chodzi o te religijne to jest to zlo pod pozorem dobra ktore ciezko mi rozeznac. Od zawsze bylam bardzo wierzaca ale chyba nie znam Boga, nie wiem juz jak sie modlic, nie czuje Jego obecnosci an pomocy a wrecz przeciwnie. Ostatnio najwiecej bolu sprawiaja mi natrectwa religijne a minowicie rozne znane wszytskim mysli bluzniercze, calowanie obrazow, medalikow, przypatrywanie sie ikonom wyszukujac znakow, wyszunkiwanie znakow rowniez w sytuacjach codziennych ktore wywoluja wielki strach. Jest tak codzien 24/h. Nie wiem czego chce ode mnie Bog, nie umiem sie modlic bo zaraz nachodza mnie mysli rozkazujace(mysl zrob to, tamto, oddaj to, pozbadz sie wszytskiego. Najgorsze ze tymi myslami przychodzi wraznie i"pewnosc"ze to od Boga. Mam zachowane logiczne myslenie wiec wiem ze wieksze prawdopodobienstwo jest ze to jednak nn jednak odczucia i emocje mowia mi co innego. Ostatnio tez taka jedna mysl sie "na mnie uwziela" mam ja juz ze 2 lata z przerwami, szukalam pomocy u ksiezy, psychologow, u ludzi wierzacych, na forum nerwicy. Otorz mam powtarzajace sie mysli ze mam oddac biednym wszytskie swoje rzeczy a potem zaufac Bogu bo on o mnie zadba. Powiem tak, jestem przywiazana do swoich rzeczy bo to moje wielkie hobby-moda, od dziecka to uwielbiam, ponoc jestem w tym dobra, sprawia to ze na chwile zapominam o natrectwach. Jednak nade wszytsko kocham Boga wiec kiedy dostalam te mysli wywolaly one u mnie dosc mcny atak paniki. Jestem troche uzalezniona od ogladanie ciuchow w necie, odpreza mnie to wiec pomyslalam ze moze Bog chce mi dac znac ze za bardzo sie w to angazuje. Obiecalam Mu nic nie kupowac przez 6 mcy i udalo sie. Niestety natrectwa dalej sa i przybieraja na sile, w momencie kiedy chce cos kupic, dostaje czesto mysl"nie kupuj tego"jakby od Boga i wtedy zaprzestaje transakcji bo gdybym kupila tzn ze rzecz bedzie dla mnie wazniejsza nic Bog. Doszlo ostatnio do tego ze nic nie moge kupic, czym bardziej mi na czyms zalezy tym mocniejsze sa natrectwa.Chcialam zaznaczyc ze te mysli to nie glowy ale jakby mysl ze Bog czy Maryja mi mowia abym z tego zrezygnowala. Wiem, ze wyglada to ze jestem mega pustym i plytkim czlowiekiem ale sadze ze tak nie jest, nigdy nie zalezalo mi na rzeczach, rozdaje ubrania rodzinie i wysylam worki ubrac i dodatkow ubogim rodzinom na filipinach czy w kosciele. Nawet kiedy powiedzialam mamie o tym to sama stwierdzila ze az ja dziwia te natrectwa bo to zupelnie nie ja. Jednak mam cos takiego ze posiadanie ladnych rzeczy(nie dla szpanu przenigdy!)sprawia mi radosc, lubie wiedziec ze je mam, jestem pewniejsza siebie itp. Wracajac do natrectw to dzis nie wytrzymalam i bedac sama w domu strasznie sie rozplakalam, upadlam i prosilam Boga o pomoc i to zeby zabral wkoncu to meke ode mnie bo nie wiem co dalej robic(rano mialam rowniez natrectwa o skrzywdzeniu corki), wzielam figurke Maryji poswiecona w polsce i goraco sie modlilam lkajac o pomoc i wtedy podczas tego rowniez dostalam jasne mysli ze mam sie wszystkiego pozbyc bo tego chce Bog ode mnie. Najgosze ze nie mam tak ze mam strach ze jak sie nie pozbede to cos zlego sie stanie(mialam tak kiedy)ale mam okropne uczucie wyrzutu sumienia i krzywdzenia tym Jezusa, jakbym umyslnie odmawiala mu glupicj ciuchow. Mam straszne napiecie teraz ze bede musiala tak zyc do konca zycia i juz nigdy nie zaznam pewnosc czy to byl Bog czy nerwica. Mam ochote wszystkiego sie pobyc co nalezy do mnie i wkoncu miec spokoj, tylko...zal mi tego(wstyd mi za to) i nie chce robic jakis glupot bo ludzie pomysla ze jestem nienormalna plus boje sie ze to jeszcze pogorszy moj stan. Przeciez powinno sie ignorowac natrectwa-tylko czy to bylo natrectwo. Chyba niemozliwe bo Bog sytuacji takiej rozpaczy nie pozowlil by na natrectwa. Juz sama nie wiem co robic, wiem ze caly moj post jest smieszny dla niektorych ale blagam o odrobine wsparcia. Forum podczytuje juz od jakiegos czasu a natrafilam na posta osoby ktora miala podobne Abrahamowe natrectwo do mnie. God bless!



W tym wszystkim, co dotyczy natręctw religijnych, nie dostrzegam ingerencji Pana Boga. To nie jest tak, że On coś chce. To nie od Niego pochodzi. Za tym kryje się demon. Bóg się tak nie objawia, w sposób rozkazujący, imperatywny, wręcz przymusowy.

Nie oddawaj wszystkim swoich rzeczy biednym. Ta myśl nie pochodzi od Boga. Nie pozbywaj się wszystkiego. Demon usiłuje przybrać postać Pana Boga. To jest iluzja. Tego rodzaju sugestii nie bierz w ogóle pod uwagę. Masz prawo zajmować się tym, co daje Ci wytchnienie, radość, ulgę w natręctwach, czyli modą. Nie rezygnuj z niej.

Nie reaguj na natręctwa, kiedy chcesz coś sobie modnego kupić. Kiedy kupisz, one na jakiś czas się uspokoją. Jest taka zasada postępowania z pokusami i w odniesieniu tym samym do demonów, że jeśli Cię demon, pokusa, natręctwo do czegoś zmusza, zrób odwrotnie, zrób to, czego Ci zabrania. To, co dochodzi do Ciebie w tej konkretnej sprawie nie pochodzi od Pana Boga.

Masz prawo mieć ładne rzeczy, w których dobrze się czujesz. Jezusowi nie chodzi o Twoje ciuchy, ale o serce, o duszę, o Twoje myśli i uczucia. To, czego doświadczasz, nie pochodzi od Boga. Nie pozbywaj się rzeczy, które masz. To, co jest zbędne, jak do tego czasu, rozdawaj ubogim. Bóg nie chce Twoich natręctw. Najczęściej określamy, iż są one przyczyną nerwicy lub innego rodzaju choroby. Ja dostrzegam w tym działanie określonego demona. Jak jest demon pychy, gniewu, zazdrości…. Tak jest demon depresji, natręctw, zniechęcenia, próżności…

Proponuję, abyś zaczęła się modlić modlitwą o uwolnienie: „Panie Jezu Chryste, uwolnij mnie od demona natręctw”. Módl się w ten sposób każdego dnia. Zachęcam Cię do regularnej spowiedzi. Mam na uwadze jeden raz w miesiącu, w pierwszą sobotę miesiąca. Oddaj siebie Niepokalanemu Sercu Maryi, proś Ją o opiekę na sobą i Twoją Rodziną. Uczestnicząc w niedzielę we Mszy św. staraj się o to, aby zawsze przyjmować Komunię świętą.

Niech Bóg Cię błogosławi i strzeże, niech rozpromieni oblicze swe nad Tobą i niech Cię obdarzy pokojem.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 10663969 * Liczba gości online: 33 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC