MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Boję się tego



Witam. Seks zawsze był dla mnie tematem tabu. Pochodzę z rozbitej rodziny wychowywała mnie mama ojciec alkoholik zmarł gdy miałam 8 lat. Nigdy z mama nie rozmawiałam o seksie. Zawsze dużo ode mnie wymagała musiałam być doskonała najlepiej się uczyć być przykładem dla innych. Dla mnie seks jest intymnym uczuciem między kobietą a mężczyzną i nie musi mnie cały blok słyszeć ale myślę że nie chodzi tu tylko o to. Dla mnie odgłosy seksu są czymś złym zakazanym. Wydawało mi się ze seks uprawiam tylko ja z mężem ze nikt nie ma prawa do radości i szczęścia. Poczułam się zagrożona ze nie spełniam oczekiwań męża ze jestem słaba. Rzeczywiście w ostatnim miesiącu kochaliśmy się często ale ja byłam dziwnie podniecona na każdym kroku podkreślałam swoją seksualność a to mnie zabijało wewnętrznie. Chciałam udowodnić sąsiadce ze jestem lepsza od niej a to wynika z niskiego poczucia własnej wartości. Oceniam ludzi przez pryzmat wygląda zamożności nie dopuszczam myśli ze ktoś może być szczęśliwy nie musi być bogaty dobrze wyglądać mieć dobre wykształcenie wystarczy żeby się kochać i szanować. Może zazdroszczę im tego. W nocy się boje ze ich usłyszę nie wiem jak mam się zachować wyjść z pokoju zatkać uszy i cały czas nasłuchuje każdy dźwięk kojarzy mi się z seksem boje się tego. Teraz wiem ze problem nie leży w sąsiadach tylko we mnie. Stworzyłam sobie kokon własnego egoizmu i się w nim zamknęłam byłam tylko ja i ja. Teraz jestem spokojniejsza wiem ze to działanie Boga. Walczę każdego dnia ze swoim egoizmem pycha zazdrością iluzją. Zaczęłam zauważać świat doceniać prace dziecko dziękować Bogu za zwyczajne życie bo zawsze coś mi nie pasowało i chciałam więcej i więcej. Moj mąż jest spokojnym człowiekiem przeciwieństwo mnie. Nie ma problemu z sąsiadami uważa tak jak ksiądz ze jeśli ludzie się kochają i chcą być ze sobą to uprawiają seks. Zdaje sobie sprawę z tego ze chciałby się kochać częściej ze mną sam mi to mówi. Mówi mi też ze nie wierze w siebie ze szukam poklasku i akceptacji u innych a nie u niego. Dlaczego ja mam się podobać innym sama zadaje sobie to pytanie myślę że mam niskie poczucie własnej wartości. Teraz gdzieś od 3 dni jestem spokojniejsza i dziś pierwszy raz spałam w nocy. Może to wynika z tego ze nie mogę uprawiać seksu z mężem bo jestem po zabiegu ginekologicznym. Czuje się wolna uprawiamy pieszczoty i teraz dopiero poczułam ze jesteśmy sami dla siebie i to było piękne. To tyle.



Odgłosy seksu są czymś dobrym i pięknym. To prawda, że seks uprawiany z mężem, powinien z całą atmosferą towarzyszącą temu być wyłącznie wiedzą małżonków. Podkreślanie własnej seksualności jest czymś dobrym. Podkreślasz ją w odniesieniu do męża. To może być inspirujące dla niego.

Niczego sąsiadce nie udowadniaj. Ty możesz przeżywać chwile intymne inaczej, dyskretniej, niż czyni to sąsiadka. Głosy dochodzące od sąsiadów, będące znakiem ich radosnego współżycia są czymś pięknym. Jeśli w Twoim intymnym odniesieniu do męża nie ma takich wzruszających znaków, nie oznacza to, że Twoje współżycie jest gorsze. W tych sprawach, jak i w wielu innych czymś nieodpowiednim jest porównywanie się.

Jeśli odczuwasz, że nie spełniasz oczekiwań męża, porozmawiaj z nim o tym. Powiedz mu o swoich pragnieniach, potrzebach, oczekiwaniach podczas takich szczególnych chwil. To może być dobrym wstępem do wyrażenia przez męża jego odczuć i potrzeb z tym związanych.

Żeby być szczęśliwym wystarczy miłość i szacunek. Nie trzeba być bogatym, mieć wykształcenie, znajomych, wyjeżdżać na zagraniczne wczasy. Miłość wypełnia tak, że spełnia człowieka. A spełniony, czy spełniający się, jest szczęśliwy. To nie kwestia urody, wyglądu, zdrowia, pięknego mieszkania czyni człowieka szczęśliwym. W szczęściu największą rolę odgrywa serce i dusza, wiara i miłość Boga, zaufanie i wierność.

Dlaczego obawiasz się dzięków, które mówią o seksualnym zaangażowaniu Twoich sąsiadów? Czyż one nie są piękne? Małżonkowie doznają radości ze swojej bliskości serc i ciał. Warto o nich myśleć z wdzięcznością, że tak bardzo siebie pragną, potrzebują i wzajemnie się sobie oddają.

Mąż zwrócił uwagę na rzecz niezwykle ważną. Powiedziałaś: „Mówi mi też ze nie wierze w siebie, że szukam poklasku i akceptacji u innych, a nie u niego”. Twoim światem powinny być uczucia Twoje i męża, ich jedność, spójność, wzajemne pragnienia, które się przenikają. Jeśli siebie akceptujesz, lubisz, kochasz, zgadzasz się na siebie, wówczas nie będziesz szukała akceptacji u innych ludzi. Potrzebna jest świadomość, że jesteś wartościowa: mądra, dobra, wierna, uczciwa, szanująca ludzi i kochająca Boga. Szukasz o innych akceptacji siebie, ponieważ tego nie masz w sobie, albo nie odkryłaś do tego czasu u siebie samej.

Ważne jest to, aby mąż Cię podziwiał, był dla Ciebie czuły, potrzebował Cię i pragnął jak nikogo innego na tym świecie. Pięknie, że to jest, że jesteście dla siebie. Zobacz piękno w tym, co Ciebie łączy z mężem. W tym jest Twoja siła, poczucie wartości, piękna, miłość.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 9444918 * Liczba gości online: 27 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC