MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Wybaczyć i żyć normalnie



Szczęść Boże. Drogi Księże pisze do księdza z pytaniem jak żyć? Mam męża (ślub cywilny) i 3 dzieci. Po narodzinach córki planowaliśmy ślub kościelny. Zaliczyliśmy nawet nauki przedmałżeńskie, ale po tym jak przyszły na świat dzieci sprawy zaczęły się komplikować. Kłótnie, awantury, mąż kilkakrotnie mnie uderzył. Oboje się zapędziliśmy, sprawy zaszły za daleko, dzieci na tym cierpią i cierpimy my. Kiedyś proponowałam mężowi terapie i nie chciał jej, a raczej zbył ze on sam pójdzie do psychologa, bo z nim jest problem. Nie poszedł. Ja udałam się do psychologa, okazało się ze mam depresje, która postępuje - nic mnie nie cieszy, jestem nieszczęśliwa, błahostka potrafi wyprowadzić mnie z równowagi, tracę nad sobą kontrole, jestem nie miła krzyczę klnę, czuje bóle w klatce piersiowej, zawroty głowy. Codziennie mam masę obowiązków, duży dom i ogród, 3 dzieci w wieku 3 lata i bliźnięta 2 letnie, dzieci krzyczą, biją się i warczą tak jak ich rodzice na siebie. Mąż ucieka w prace, stawia sobie wielkie cele, mieszkania hotele a zapomina o nas. Wymuszałam na nim wcześniejsze powroty jednak dopiero teraz od 2 tygodni posłuchał. Jestem w trakcie załatwiania terapii jednak nie wiem czy się na nią dostanę. Jak żyć, żeby było lepiej? Oboje się staramy ale nie potrafię nad sobą zapanować, mąż tez jest nerwowy, często nie ma ochoty na nic, zaniedbuje ważne sprawy, popadamy w długi. Proszę księdza, ja myślałam ze wina leży po jego stronie, a okazało się ze ja jestem chora czy to znaczy ze ja jestem winna? Często myślę o rozwodzie. Mąż jednak twierdzi, ze mnie kocha i się zmieni, ale ciężko się zmienić. Chce być inna. Czy to jest kwestia braku ślubu kościelnego? Do kościoła chodzimy rzadko kilka razy do roku, mamy godzinę drogi, mieszkamy z granica. Musze z wszystkim zdarzyć przed wyjazdem. Atmosfera jest nerwowa. Dzieci nie potrafią usiedzieć, kosztuje mnie to strasznie dużo nerwów i zdrowia. Jak żyć? Walczyć czy rozstać się? Co zrobić żeby w końcu być szczęśliwym. Ksiądz jest taki mądry, jest moim autorytetem. Czytam większość listów. Może brzmi to jak podlizywanie się, ale nie jest. Proszę księdza o napisanie czegokolwiek. Chciałabym jeszcze dodać, ze odkąd zaszłam w pierwsza ciąże i zaczął pojawiać się brzuch nie śpimy w jednym łóżku. Czuje do męża niechęć, często drażni mnie jego towarzystwo. Mam ogromny żal do niego o to jak mnie potraktował kiedy mieliśmy małe dzieciątko i najbardziej w życiu go potrzebowałam. Córka była chora, leżałam z nią 5 dni w szpitalu jak miała 2 tygodnie, po tym była bardzo marudna i wymagająca. Mąż stwierdził ze to jest mój obowiązek się nią zajmować i domem a on jest od zarabiania pieniędzy, przeniósł się na kanapę . Kiedyś jak płakała wyrzucił mnie siła z pokoju i kazał się wynosić, ze on sam się nią zajmie jak ja nie potrafię. Poszłam do brata pokoju i nie spalam poczułam się oszukana zawiedziona. Później mnie uderzył w samochodzie w głowę otwarta ręka, po kilku dniach znowu jak nie spodobało mu się co mówiłam. Byłam w szoku. Później powtórzył to wielokrotnie. Później byłam w ciąży z bliźniakami i tez po porodzie było ciężko, wychodził na całe dnie do pracy a ja byłam taka bezbronna, zmęczona błagałam go wręcz żeby mi pomagał, wymuszałam to. Kiedyś nie wytrzymałam i w odwecie zaczęłam go okładać tłuczkiem do mięsa. Leciała mu krew. Od tej pory a było to 1,5 roku temu nie uderzył mnie ale bywa agresywny. Ostatnio swoje nerwy zaczął przenosić na dzieci. Mi pobłaża, ustępuje , wie ze najbardziej może mnie upodlić jak skrzywdzi dzieci. Nie mam na to sił. Nie twierdze ze jestem bez winy, ale sytuacja mnie przerasta. Można powiedzieć tez ze wymyśliłam pomoc przy dzieciach i w domu. Da się jednak odczuć często ze robi to z łaską i nie czuje się za te obowiązki odpowiedzialny. Proszę księdza ja mam do niego taki żal, ze nie potrafię być miła, nie dam się przytulić, czasami uprawiamy seks ale dość rzadko i głównie z mojej inicjatywy. Czuje się skrzywdzona, zawieziona, oszukana. Chciałabym wybaczyć ale nie wiem czy powinnam po czymś takim jeszcze z nim być. Czasem myślę ze go nienawidzę. Czasem wydaje mi się ze go kocham. Jesteśmy razem 14 lat z tego prawie 8 po ślubie. Właściwie kiedyś byliśmy udana i kochająca para. Nie mieliśmy problemów. Proszę księdza o radę. Czy ratować to czy nie ma to sensu? Właściwie mam wszystko o czym marzyłam, dom dzieci męża a nie potrafię być szczęśliwa. Czy po tylu latach walki da się wybaczyć i żyć normalnie? Czy jest jeszcze szansa?



Jeśli jesteś chora, nie można mówić o Twojej winie. Trzeba leczyć tę chorobę. Specjaliści potrafią pomóc. Nie powinnaś myśleć o rozwodzie. Potrzebujesz męża, a on potrzebuje Ciebie. Dzieci potrzebują rodziców. Bóg umacnia i błogosławi w sakramencie małżeństwa. Potrzebujecie uczestniczenia w każdą niedzielę we Mszy św., przyjmowania Komunii św., regularnej spowiedzi.

Walczyć, nie rozstawać się. Co zrobić, aby być szczęśliwym? Powrócić do Boga osobiście i całą rodziną, także mąż i dzieci.

Sytuacje, o których napisałaś, zdarzają się często w wielu małżeństwach. Nie ma idealnie. Postawą jest przebaczanie sobie nawzajem. Najczęściej używanym słowem w małżeństwie nie tyle powinno być „kocham Cię”, ale „przepraszam”. Powinniście zacząć się modlić. Zacznij od siebie. Zacznij modlić się z dziećmi. Potem postaraj się włączyć męża, przynajmniej raz w tygodniu.

Po tylu latach walki da się wybaczyć, a nawet TRZEBA wybaczyć i żyć normalnie. Tyle lat się „docieracie”. Włączcie w to Pana Boga. Mówiłaś o terapii. To też potrzebne. Ale jest takie mądre, polskie przysłowie, że „bez Boga, ani do proga”. Potrzebne jest Wasze życie sakramentalne: Spowiedź i Komunia św.

Tam, gdzie jest, albo gdzie chcemy, żeby była miłość, konieczne jest częste przebaczanie. I znowu o to prosimy Boga: „Boże, mam żal do męża o tyle spraw. Proszę, aby chciała jemu przebaczyć. Udziel mi tej łaski”.

Zacznij się modlić!

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 9462550 * Liczba gości online: 27 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-25
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC