MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Czy coś ze mną jest nie tak?



Szczęść Boże, Piszę do Księdza, gdyż mam pewną prośbę - czy mógłby Ksiądz obiektywnie ocenić moje zachowanie.. To dosyć dziecinny problem, ale martwię się o swoje podejście. Widzę, że mam w sobie jakąś pustkę i szukam wielu rzeczy, które ją zapełnią, np jedzenie słodyczy. Prosiłam Boga by ją zapełnił, bo Mu bardziej ufam niż sobie. Tylko, że na samą myśl o Bogu czuję jeszcze większą pustkę, wręcz rozpacz i tęsknotę. Te uczucia są okropne. Źle to zabrzmi, ale chciałabym by Wielki Piątek trwał wiecznie. Nie dlatego, że cieszył mnie ból Jezusa - nigdy w życiu! Chodzi o to, że po Wielkiej Sobocie, poczułam pustkę. Grób był pusty. Proszę mnie nie uznać za wariatkę, po prostu chciałam się wczuć w ten okres Wielkanocny, w życie Pana Jezusa. Chodziłam na nocne czuwania przed Wielkanocą i było wspaniale. W Wielki Czwartek czułam ogromną radość czuwania. Miałam takie wyobrażenie, że Jezus modli się w Ogrójcu, jest Wielki Czwartek, czyli przed Jego śmiercią, że jakie to musiało być przerażające, wiedzieć co Cię czeka i ta modlitwa w Ogrójcu, czuć taką samotność. Bycie tam w nocy, w prawie pustej kaplicy było piękne. Jakby się towarzyszyło Jezusowi, w Jego rozterkach. W Wielki Piątek również było pięknie. Ta bliskość Jezusa, Jego grób. Trochę to głupie, ale chciałam uczestniczyć wtedy w czuwaniu o godzinie 3-ej, żeby wkurzyć złego. Mam problemy odnośnie lęku. Nie wiem czy to jakiś demon czy moja wyobraźnia, ale boję się ciemności a zwłaszcza godziny 3 w nocy. Wtedy czuję ogromny lęk. Przyznaję, kiedyś interesowałam się demonami, szatanem i sprawami tego typu. W Wielki Piątek chciałam iść o 3-ej, żeby pokazać Złemu, że się go nie boję i pójdę pomimo wielkiej chęci snu i strachu przed tą godziną. Wielka Sobota, również była piękna. Te wszystkie czytania, psalmy...Tylko tutaj zamiast radości, że Jezus zmartwychwstał czułam smutek, że to już koniec, że nie będzie już nocnych czuwań czy tej bliskości. Przez te trzy dni Jezus był w centrum, były takie tłumy ludzi w kościele, a On był jak taka ''gwiazda'', przy której każdy chciał być jak najbliżej. Trochę głupie porównanie ale te trzy dni to było jak taki koncert, na który wszyscy czekają i chcą pójść i chociaż dotknąć swego idola. A po tych trzech dniach wszystko wydaje się być już tylko miłym wspomnieniem. Bardzo bym chciała, żeby każda msza była dla mnie jak taki koncert, a nie jakbym słuchała zwykłego grajka z ulicy, bez większej uwagi czy chęci. Wstyd mi, że tylko w te trzy dni poświęcam Mu tyle swojego czasu, a po tych trzech dniach wracam do zwykłej szarości, nudnej, smutnej, jakby pustej...Bardzo pragnę by każda msza była dla mnie czymś wielkim, ale nie potrafię tego uczynić. Smuci mnie również, że w święta są tłumy ludzi w kościele, a po świętach co niedzielę ławki są prawie puste. Czy zbyt dużo wymagam, że chcę by Jezus zawsze był dla mnie jak taka ''gwiazda''? Nie chcę mieć takiego podejścia. Chcę podziwiać Boga przede wszystkim takiego gdy ludzie Go gnębią, wyśmiewają, gdy jest On takim ''żebrakiem'', zwykłym grajkiem, takim słabym i opuszczonym. Święta były piękne, ale chcę by ciągle trwały. Nie chcę wracać do swojej szarości. Wiem, że po Zmartwychwstaniu tak naprawdę dopiero wszystko się zaczyna. Apostołowie dopiero wtedy zaczynają żyć Jezusem, a nie jak wcześniej jedynie Go słuchając. Za Jego mocą czynią cuda. Osobiście bardziej lubię w Biblii ukazanie ludzkiego życia Jezusa, gdy jeszcze żył. A wydaje mi się, że bardziej powinnam interesować się tym, co się działo po zmartwychwstaniu..... Czy coś ze mną jest nie tak? Dziękuję za odpowiedź!



Zaproś Jezusa do swojego życia. Odczucie pustki jest wołaniem Boga o życie w bliskości z Tobą. Twoja tęsknota na myśl o Bogu jest potwierdzeniem tego, że Jego najbardziej potrzebujesz. Tęsknota jest znakiem miłości, której może sobie nie uświadamiasz.

Czuwanie o trzeciej w nocy nie powinno być motywowane wkurzeniem złego, lecz miłością do Jezusa. Niech Twoja motywacja nigdy nie ma uzasadnienia złego, lecz dobre, szlachetne, czyste, budujące w Tobie miłości do Boga, więź z Nim. Zarówno godzina 15.00 jak i trzecia w nocy należą do Boga, tylko do Boga. Zarówno godzina 15.00 jak i trzecia w nocy są objawieniem Bożego Miłosierdzia. Każda minuta, sekunda należą do Boga.

Potrzebujesz przejścia od łez, do radości; od smutku do pokoju serca. Jezus pragnie abyś nadal była z Nim i dla Niego. On żyje w Najświętszym Sakramencie. On żywy pragnie przychodzić do Ciebie w Komunii św., nawet każdego dnia. Jezus daje nam więcej, niż się spodziewamy. Pamiętasz, kiedy Maria Magdalena przyszła do grobu i zastała grób pusty, wówczas stała i płakała. Chciała być przynajmniej przy zwłokach Jezusa, a On stanął przed nią żywy.

Teraz możesz, jak również inni, i pozwolić się dotknąć Jezusowi, a także On może dotknąć Ciebie. Komunia św. to wzajemne dotykanie się. To jest owoc Zmartwychwstania Chrystusa. Odnoszę wrażenie, jakbyś tęskniła za umarłym Jezusem, a nie żyjącym, Zmartwychwstałym. W grobie były zwłoki. Teraz On żyje, Jego serce pulsuje dla Ciebie, Kochające Serce Boga. Uświadamiasz mi to, że niektóre osoby wierzące jakby nie chciały więcej z tego, co Bóg daje, lecz chcą pozostać przy tym niewiele. Zobacz, że tęsknisz za zmarłym, a żyjący Jezus wprowadza Cię w zakłopotanie, a nawet smutek.

Ty nie potrafisz uczynić tego, aby każda Msza św. była dla Ciebie czymś wielkim, ale Jezus Zmartwychwstały może to uczynić dla Ciebie. Poproś Go. Odkryj, że małość jest wielkością w naszej wierze. Nie musisz sobie radzić, wiedzieć jak, w jaki sposób to sprawić. Bóg to wie, a tym samy jest to możliwe. Dla każdego, kto kocha Boga, takie sprawy, które dotyczą wiary i pojawiają się w jego sercu, stają się możliwe.

Smuci Cię to, że po świętach ławki w kościele są prawie puste podczas Mszy św. Zobacz, co odczułaś w sercu? Ból Jezusa łączący się z pustymi ławkami w Twoim kościele. To jest Twoje misja, Twoje zadanie. Proś Boga, aby te ławki zapełniły się ludźmi, którzy Boga kochają, dlatego uczestniczą we mszy św. Podczas Triduum Paschalnego i Świąt Wielkanocy przychodzi wielu ludzi, którzy nie praktykują wiary w ciągu roku, uczestnicząc w niedzielnych Mszach świętych.

Dla tych ludzi Msza św. nie jest czymś wielkim. Przychodzą z przyzwyczajenia, uznając, że to wystarczy w praktykowaniu wiary. Nie pełnią woli Boga, lecz swoją, kierując się własnym uznaniem, potrzebą, a właściwie brakiem potrzeby Boga. Ławki są puste, bo wielu ludzi ochrzczonych nie odczuwa potrzeby Boga.

Wzruszasz się Jezusem, współczujesz Mu, jest Ci bardzo żal. Opowiadasz się za Jezusem, ponieważ ludzie Go źle traktują. A po świętach już tego nie ma, więc poznajesz, jakby Twoja relacja z Bogiem już osłabła. Czy Twoja wiara nie opiera się jedynie na uczuciach, wzruszeniach, łzach? Interesuje Cię ludzkie życie Jezusa. Przyszedł czas, abyś powoli poznawała życie Jezusa, który jest Bogiem. Z Tobą jest wszystko dobrze. Jezus jest Bogiem-Człowiekiem.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 10011192 * Liczba gości online: 16 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC