MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Czuję się zawiedzona Bogiem



Szczęść Boże, pisze do Księdza z problemem zazdrości. Jestem zazdrosna wobec osób, które doświadczyły szczególnej obecności Boga, która ich wyzwoliła z konkretnych uzależnień. Często czytam lub słucham o tym, że ktoś podczas adoracji doświadczył uwolnienia lub czuł obecność Chrystusa. Ja pomimo ogromnej ilości spowiedzi i próśb o uwolnienie nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam dlatego nie wierze, że coś takiego może się wydarzyć. Z wieloma rzeczami człowiek nie jest w stanie sam sobie poradzić a jednak nie każdemu Bóg pomaga w ten sam sposób. Myślę, że jednym bardziej niż innym. Czuję się zawiedzona Bogiem gdyż zrobiłam bardzo dużo by się uwolnić z bardzo nikłym skutkiem. Z Bogiem



Pomyśl, że możesz się cieszyć szczęściem drugiego, jego uwolnieniem od zła, albo doświadczaniem przez innych obecności Boga w życiu. Każdy może doświadczyć obecności Boga. Zdaj się na Niego, pozwól się prowadzić. Nie chciej, aby życie Twoje układało się według Twoich potrzeb, pragnień, planów. Chciej, by ono było takie, jakim Bóg chce je mieć. To jest postawa człowieka ubogiego duchem. Wszystko jest darem Boga, wszystko jest Jego miłością. Nawet rzeczy trudne, nieoczekiwane, są od Niego.

Spowiadasz się i Jezus uwalnia się w tym sakramencie od zła, różnych form uzależnienia. Dziękuj Mu za to. Człowiek, który widzi dobro, dziękuje za nie. Uwielbiaj Boga za to, że jest Twoim Panem. Nie chodzi o to, żeby otrzymywać wszystko tak, jak człowiek chce, aby było. Dziękuj też i za to, że nie otrzymujesz, jak prosiłaś. Dlaczego dziękować? Ponieważ Bóg lepiej wie, co jest Tobie potrzebne i skoro pewnych próśb nie wysłuchuje, to dlatego, że miłuje. Nie otrzymanie można traktować również, jako Jego łaskę.

Bóg daje, a może być tak, że Ty nie widzisz. Pewne wydarzenia, sprawy postrzegasz, jako oczywiste. Coś powinno być, bo zawsze było. Wcale tak nie jest. Chcesz sobie poradzić z wieloma sprawami i nie możesz. Co Bóg mówi przez to? Że nie zdałaś się całkowicie na Niego, nie zaufałaś Mu. Chcesz koniecznie, aby pewne sprawy były. Według Ciebie, są one konieczne, a nawet niezbędne w Twoim życiu, a Bóg może je postrzegać jako zupełnie niepotrzebne. Ubogi duchem zdaje się na Boga. Będzie to, co On da. On wie, ja zaś nie wiem.

Bóg pomaga po swojemu, a nie po Twojemu. Bóg pomaga tak, aby On był poznany, kochany, a człowiek żeby mógł dojść do zbawienia. Wszystko to, co się dokonuje w życiu człowieka na ziemi ma odniesienie do życia wiecznego. Czy to, o co prosisz, potrzebujesz, chcesz, pomoże Ci w jakimś stopniu uwielbić Boga, stać się w pełni od Niego zależną, przyjąć Jego miłość? W naszych osobistych prośbach najważniejszy jest Bóg, a nie my i nasze sprawy. Człowiek nie ma żalu do Boga, kiedy nie zostanie wysłuchany tak, jak chciał, kiedy zależy mu naprawdę na Nim, a nie na sobie.

Kiedy mówisz, że Bóg jednym pomaga więcej, a innym mniej lub może wcale, to oznaczać może, iż Bóg nie kocha ludzi w taki sam sposób. Nic bardziej błędnego. Czy wszystko, co dziecko chce, dobry rodzic daje? Otóż nie. Dziecko nie wie, co jest dla niego nie tylko dobre, ale wręcz lepsze. Prosimy Boga, nie będąc zupełnie świadomi, że gdybyśmy to otrzymali, nasze życie mogłoby być nie do uniesienia. Pamiętasz o Matce synów Zebedeusza? Prosiła, aby jej synowie siedzieli po prawie i lewej stronie Jezusa w Jego Królestwie. Jezus powiedział: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić Kielich, który Ja mam pić?”

Błogosławiony Bóg, który nie podąża za naszymi prośbami i pragnieniami, lecz wypełnia swój plan miłości wobec nas. Czujesz się zawiedziona Bogiem. Czy Tobie chodzi o Pana Boga i Jego chwałę, czy o samą siebie? Stawiasz Bogu warunki: jak spełnisz to, co chcę, nie będę Tobą zawiedziona, rozczarowana. Kto ponosi straty, Ty, czy Bóg? Nie jesteśmy na tej ziemi, dla spełniania swojego planu, lecz żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, aby Bóg był uwielbiony. Podstawą życia prowadzącą do uwielbienia Boga jest pokora i prostota człowieka.

Chcesz się uwolnić za wszelką cenę od czegoś. A może Bóg nie chce tego dla Ciebie. Czyż nasze uzależnienie często nie jest drogą równocześnie naszego oczyszczenia, upokorzenia, dorastania do pełnej otwartości na Boga tak, że wszystko przyjmujemy, co On nam w swoim Miłosierdziu daje? Nasza zależność będąca ciężarem, utrapieniem, ludzką niewygodą pozwala stać się w wymiarze ducha dzieckiem wobec Boga będącego Ojcem naszym. A może być i tak, że z jednej strony chcesz się uwolnić i robić wszystko, a z drugiej, blokujesz się na uwolnienie. W człowieku jest zarówno „chcę”, jak i „nie chcę”; kocham i nie kocham; wierzę i nie wierzę; ufam i nie ufam. Wydaje się, że nie ma w Tobie pełnego oddania się Bogu bez względu na to, jaką decyzję podejmie, a także, w jaki sposób będzie Cię prowadził do uwolnienia.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 9462561 * Liczba gości online: 28 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-25
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC