MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Czy to jest normalne?



Szczęść Boże, Piszę do Księdza bo mam problem z pewną relacją, której do końca nie rozumiem. Chodzi o mojego byłego wykładowcę, który był także moim promotorem dzięki czemu mieliśmy okazję współpracować razem. Mój promotor jest starszy ode mnie 20 lat. Mimo dużej różnicy wieku zaproponował przejście na Ty w celu zmniejszenia dystansu (ze wszystkimi studentami był po imieniu). Zaproponował spotkanie poza uczelnią w celu omówienia szczegółów zgodziłam się. Pochodzimy oboje z różnych miast w których odbywały się zajęcia. Póżniej kontaktowaliśmy się mailowo chociaż częściej telefonicznie. Polubiłam Go. Dużo mi pomagał, widać było że jemu też zależy żeby praca podyplomowa wypadła jak najlepiej. Jednak pewne rzeczy w jego zachowaniu zaczęły wydawać mi się dziwne. Często mówił mi prawie przy każdej rozmowie że cieszy się że mnie poznał/ że stanęłam ne jego drodze, kończył rozmowę coraz częściej słowami trzymaj się/buziaczki, mówił że gdybym chciała jeszcze coś z nim ustalić a bym nie miała czasu do niego przyjechać on może przyjechać do mnie, namawiał mnie na rozmowy na skypie. Spędził ze mną na nich dosłownie całą niedzielę. Zaczęłam czuć się jakoś tak dziwnie lekko skrępowana. Nie wiem w zasadzie dlaczego bo ni robiłam nic złego. Gdy mówił mi tego typu rzeczy nie komentowałam tego. Kończyłam rozmowę krótko cześć. Gdy skończyliśmy pisać pracę wysłał mi sms że jest ze mnie bardzo dumny. Odpisałam że dziękuję za pomoc. Przed samą obroną po 6 rano wysłał mi smsa jak się czuję. Wymieniliśmy kilkanaście smsów. Przed obroną na korytarzu przytulił ,mnie i pocałował w policzek. Nie wiedziałam jak zareagować nie zrobiłam nic. Po obronie kilka razy próbował się ze mną kontaktować. Proponował nawet pracę. Na Święta wysłał dosyć dwuznaczne życzenia. Ostatnio znowu spotkaliśmy się przez przypadek na konferencji znowu mnie pocałował w policzek, pamiętał wszystkie szczegóły to co mu o sobie mówiłam kilka miesięcy temu. Byłam w szoku. Czy wg Księdza takie zachowanie wykładowcy jest normalne, czy pewne rzeczy wyolbrzymiam i nadinterpretuję? Siłą rzeczy będziemy czasem się widywać bo pracujemy w wąskim środowisku. Nie wiem co mam o tym myśleć. Dziwnie się z tym czuję. Dziękuję za odpowiedź.



Zaangażował się w Ciebie. Jest zakochany. Wydaje mi się, że dąży do relacji intymnej, do czegoś więcej, niż pocałunek w policzek. Zachowałaś się właściwie, nie reagując na pewne jego słowa i gesty.

Jeśli już nie jest konieczny kontakt z nim, wycofaj się z tej relacji. Nie odpowiadaj na proponowaną pracę. Tam chodzi o romans. On żyje Tobą, Twoimi sprawami, chce być blisko fizycznie.

Takie zachowanie wykładowcy nie jest normalne. Nie wyolbrzymiasz. Intuicja Ci podpowiada, że coś jest nie tak, jak być powinno. Jemu chodzi Ciebie, jako o kobietę i kontakt intymny, seksualny. Te wszystkie gesty, słowa były oswajaniem Ciebie, wyciszaniem Twojej czujności, a może chodzi wprost o to, żebyś zaczęła odpowiadać zgodnie z jego oczekiwaniami.

Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy tego chcesz, czy też nie? Chodzi o relację seksualną. Nie mam żadnych wątpliwości, że on do tego zmierza. Wydaje mi się, że nie będziesz się z nim czasem spotykała, ale często, gdyż on przejmie inicjatywę. Możesz powiedzieć stanowczo „NIE”, dopóki jeszcze możesz. Jeśli on zrobi określone gesty wobec Ciebie, może już być za późno. Nie będziesz jego żoną, być może jest w związku, ale jedynie kochanką. Czy to Ci odpowiada? Czy jesteś pierwszą, do której się w ten sposób odnosi? Czy przed Tobą nie były już inne studentki z którymi usiłował wejść lub wszedł w relację?

Jego postawa jest jednoznaczna. Od Ciebie zależy, czy na to odpowiesz pozytywnie, czy też się wycofasz.

Pozdrawiam serdecznie

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 9444960 * Liczba gości online: 27 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC