MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Straciłem jedyną osobę na świecie, która szczerze i bezinteresownie mnie kochała



Szczęść Boże! Piszę do Księdza, gdyż czuje się jak człowiek pogubiony w życiu, który niszczy relacje z bliskimi mi osobami, oraz niszczy życie wszystkim w około. Zacznę od początku końca. w 2009 ożeniłem się z kobietą, którą kochałem nad własne życie. Kochaliśmy się i byliśmy szczęśliwi, a między nami była prawdziwa miłość. Moja Małżonka była katoliczką, praktykującą, ja natomiast odchodziłem do wiary z lekkim dystansem, a czasem nawet będąc w kościele czułem się jakbym się tam dusił. Będąc z nią często odczuwałem skrajne emocje - od euforii do wściekłości oraz przyszła proza życia i częste kłótnie. Sprawy błahe urastały do wysokiej rangi co powodowało kolejne konflikty. Nieco po ponad 5 latach, pojawiła się w moim życiu osoba trzecia - kobieta, spokojna, stateczna, miła...i niestety nieco naiwna. Wmanewrowałem ją w moje kłamstwa oraz intrygę. Po części nieświadomie weszła w związek ze mną sądząc, iż jestem w trakcie rozwodu, co było w owym czasie nieprawdą. Moja żona dowiedziawszy się o całej sytuacji, walczyła o nasz związek zaciekle przez jakieś pół roku. Ja byłem jednak nieobecny, niedostępny i obojętny. w grudniu 2014 moja żona się poddała i złożyła wniosek o rozwód. Ja wyprowadziłem się z naszego wspólnego domu do domu mojej nowej partnerki. Po około 2 miesiącach zaczęło do mnie docierać co się dzieje i gdzie się znalazłem. Ponadto moja partnerka zaszła ze mną w ciąże, co spotęgowało efekt. Zrozumiałem, że straciłem jedyną osobę na świecie, która szczerze i bezinteresownie mnie kochała. Wpadłem w panikę i zacząłem się miotać, próbować podejmować chaotyczne decyzje. Chciałem za wszelką cenę odzyskać moją żonę... co powodowało że oddalała się jeszcze bardziej. Do rozwodu doszło 4 miesiące po mojej wyprowadzce. Poskutkowało to ciężką depresją...wraz z myślami samobójczymi. Resztki rozsądku kazały mi szukać pomocy u specjalistów, oraz oddałem się w modlitwie Panu Bogu. Przez cały ten czas modliłem się za moją żonę - ponad 2 lata codziennej modlitwy o nią. Próbowałem ją odzyskać, jednak ona urwała wszelki kontakt, sprzedała nasz dom, zmieniła, prace, numer telefonu. Jednocześnie starałem się być odpowiedzialny, gdyż na świat przyszło moje dziecko. Na gruzach mojego małżeństwa próbowałem budować nowy związek oraz dom dla mojego dziecka. W głębi duszy czułem, że nigdy nie będę miał tak głębokich uczuć do matki mojego dziecka, jakie miałem do żony. Chyba Pan Bóg nie zesłał nam miłości. Było to obustronne, ten wątek pojawiał się od czasu do czasu i narastał. Jedynym spoiwem mojego "związku" było dziecko - maluch, dzięki któremu wiem, że potrafię kochać. Jednak bez miłości się nie da żyć. Podczas tego Wielkiego Postu bardzo poruszyło mnie jedno z kazań, które usłyszałem, że jest to dobry czas na nawrócenie. Aby przestać m.in. cudzołożyć. Pomyślałem, że to byłoby dobre postanowienie, gdyż od ponad 2 lat bardzo czuje się źle z tym faktem. Od czasu rozwodu, często słuchałem kazań i miałem wrażenie, że są one kierowane właśnie do mnie. Udało mi się pokonać depresję, choć dalej miewam słabsze dni. Prawdą okazuje się być fakt, iż cierpienie zbliża do Boga. Zbliżyłem się bardzo, jestem gotowy na nawrócenie. Decyzja też już została podjęta i oznajmiona. Obie strony się na to zgadzają - choć nadal mam lęk, przed tym że krzywdzę moje dziecko. Za moją żonę natomiast przestałem się modlić - chyba dla własnego zdrowia, żeby pozwolić jej odejść zgodnie z jej wolą...teraz postanowiłem się skupić na modlitwie i postawić Boga na pierwszym miejscu, gdyż czuje, że tylko On mnie kocha. i czekać na nawrócenie żony...



To nie żona potrzebuje nawrócenia, lecz Ty. Ona zdecydowała zgodnie z tym, co Ty zrobiłeś. Chcesz jej powiedzieć, że wszystko jej wybaczyłeś? Co miałeś do wybaczenia? To nie ona zawiniła, lecz Ty. Składając pozew o rozwód postąpiła zgodnie z Twoim pragnieniem. Zdradzałeś ją, wybrałeś inną kobietę, przeprowadziłeś się do niej i doprowadziłeś do poczęcia dziecka. Co ona miała zrobić, czekać? Jak długo? Skąd miała czerpać siłę, kiedy byłeś na nią obojętny?

To, że masz telefon do żony, to za mało. Takich spraw nie załatwia się przez telefon. Trzeba zadzwonić, lecz najważniejsze, abyś się z nią spotkał i porozmawiał. Miej świadomość tego, że ona może nie chcieć się spotkać i rozmawiać. Dla mnie byłaby to reakcja w pełni uzasadniona. Proś ją o wybaczenie i cierpliwie czekaj.

Jaką ona ma gwarancję, że Ty się naprawdę zmieniłeś? A może po prostu znudziłeś się panią, z którą zdradzałeś żonę? Człowiek zdradzony jest poraniony. Żona może nie chcieć wracać do tego, co było. Być może ułożyła sobie życie z innym mężczyzną, albo powiedziała sobie, że już nigdy więcej nie chce mieć z Tobą nic wspólnego.

Poproś kogoś ze znajomych żony, kto ma z nią kontakt, o możliwość pośredniczenia w spotkaniu. Kobiety przeżywają te sprawy o wiele głębiej i boleśniej od mężczyzn. Żona ma prawo czuć się obolała, choć już trochę czasu minęło.

Zwróć uwagę na to, że bardzo ją upokorzyłeś, poniżyłeś. Dałeś jej odczuć, że ona Ci nie odpowiada na Twoje pragnienia i potrzeby. Porzuciłeś ją, odrzuciłeś, a to jest najbardziej bolesne dla kobiety. Uderzyłeś w miłość, którą Ciebie darzyła. Ona Tobie ufała. Poszedłeś za inną kobietą jedynie dlatego, by sobie urozmaicić doświadczenie, jako mężczyzna, w życiu intymnym. Po co? Jakim kosztem? Nie wiedziałeś, jak wielką cenę płaci Twoja żona, a równocześnie, jak bardzo będzie Ciebie to kosztowało. Walcz o żonę. Ponieważ bardzo pragniesz powrotu do niej, może to wskazywać na fakt, że nigdy nie przestałeś jej kochać i jest dla Ciebie najważniejsza.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 9462519 * Liczba gości online: 27 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-25
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC