MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Chciałabym tam chodzić dlatego, że jest katolicka



Szczęść Boże! Znalazłam dziś księdza stronę w Internecie i przeczytałam parę listów, wysyłanych do księdza. Ja też postanowiłam napisać, bo mam wrażenie, że brakuje mi osoby, której mogłabym o tym opowiedzieć i która zechciałaby i umiałaby mi doradzić. Zacznę może od początku. Mam 16 lat i chodzę do 3 klasy gimnazjum. Ten rok jest dla mnie dość trudny. Kończę gimnazjum i chcę wybrać nową szkołę oraz przygotowuję się do sakramentu bierzmowania. I w sumie z tymi dwoma wydarzeniami związane są moje problemy, o których chciałabym opowiedzieć. Po pierwsze, nowa szkoła. Kilka dni temu miałam okazję, razem z moją koleżanką brać udział w konkursie organizowanym w katolickim liceum. Obie wróciłyśmy stamtąd oniemiałe z wrażenia. Na pierwszy rzut oka spodobało nam się niemal wszystko: poziom szkoły ze względu na naukę, miła kadra i uczniowie, profile klas, które nam odpowiadały, wyposażenie szkoły... Po prostu raj. Razem postanowiłyśmy wybrać się na dni otwarte, a po nich zastanowić się nad złożeniem tam papierów. No właśnie... Jednak mój entuzjazm został szybko zgaszony przez moją własną mamę, której pokazałam ulotkę szkoły. Wyśmiała wszystko co katolickie, w taki sposób, że czułam jakby wyśmiewała mnie. Szczerze mówiąc, gdyby ktoś spytał mnie czy moja mama jest wierząca, to nie umiałabym odpowiedzieć. W mojej rodzinie regularnie tylko ja przystępuję do sakramentów, jednak mój brat i tata zrobią to jeśli muszą/mają okazję typu pogrzeb, etc. Jednak nie mama. Nigdy nie widziałam jej przystępującą do Komunii Świętej. Mam wrażenie, że nie spełniłam oczekiwań mojej mamy. Myślę, że bardziej marzyła o "normalnym" dziecku, które będzie miała innych znajomych, niż tych z KSM-u, a gdy w wakacje pojedzie na wyjazd to będą to kolonie a nie rekolekcje. Mam wrażenie, że wolałaby, żebym chodziła od melanżu do melanżu. Czuje się jakby nie akceptowała tego, że jestem praktykującą chrześcijanką. I właśnie dlatego boję się powiedzieć jej, że myślę o katolickim liceum jako przyszłej szkole. Chciałabym tam chodzić, też dlatego, że jest katolicka. W gimnazjum nie trafiłam na dobrą klasę. Każda inność od normy, karana była wyśmianiem i odizolowaniem od innych. Cały czas słyszę jakieś komentarze na temat mojej wiary, a wszystkie "dobre rady" od znajomych rozpoczynają się zwrotem "Jak taka wierząca osoba jak ty, może...?". To cały czas mnie tłamsi i sprawia, że boję się tej osoby, którą jestem. Czuję presję, która każe mi stać się taka jak inni. Brakuje mi akceptacji i chciałabym w końcu być sobą. Jednak z drugiej strony, nie wiem czy to nie jest jakaś ucieczka od własnego krzyża? Jak ksiądz myśli? Mój drugi problem jest bardziej natury duchowej. Od prawie miesiąca czuję, jakbym budowała wokół siebie szklaną szybę, która nie pozwala dotrzeć mi do Boga. Czuje się pusta. Kiedy przystępuję do Komunii, nie czuje nic. Kompletna pustka. Jakbym była wypaloną zapałką. Modlitwa mnie męczy i wręcz nuży. Nie wiem szczerze co z tym zrobić. Brakuje mi tego płomienia wiary, który odkryłam w sobie po nawróceniu. Podczas piątkowej Mszy miałam wrażenie, że ta szyba powoli zaczyna się kruszyć, jednak w niedzielę, znów wszystko wróciło do takiego samego stanu. Bardzo proszę o poradę. Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale musiałam komuś o tym opowiedzieć. Już teraz dziękuję za odpowiedź. Z poważaniem.



Jeśli możesz wybrać, to zdecyduj się na katolickie liceum, w którym byłaś gościnnie. Twoja mama jest osobą niewierzącą. Jej reakcja na to, co katolickie, jasno ukazuje jej stosunek nie tylko do Kościoła, lecz także, a właściwie przede wszystkim, do Boga. Wybierz tę szkołę w ........ To Ty masz czuć się dobrze w niej. Ta szkoła umożliwi rozwój wiary chrześcijańskiej, co jest podstawą życia. Nie tylko kwestia wiedzy, ale i światopoglądu, rozwoju wiary, jest sprawą niezwykle istotną.

Masz prawo czuć się akceptowana. Nie stawaj się taką, jak inni. Wybieraj to, co jest zgodne z wartościami Twojej katolickiej wiary. Warto wiedzieć, że kiedy jesteśmy świadkami wiary, osoby mające problem z życiem chrześcijańskim czy moralnym, będą atakowały. Wytrzymaj presję, nie rezygnuj ze swoich przekonań. Nie płyń z prądem, jak inni, aby się nie narazić, nie podpaść. Nie uciekasz od krzyża. Szukasz sposobu, aby przy nim, a właściwie na nim pozostać.

Co do drugiej sprawy, może to być doświadczenie przejściowe. Przypuszczam, że łączy się z jednej strony z postawą mamy wobec wiary i wyboru katolickiej szkoły, z drugiej, to postawa rówieśników i tego, jak oni Cię postrzegają. Kiedy odczuwamy pustkę, może to być działanie Boga w nas. Pustka chce napełnienia. Zaproś Jezusa osobiście do swojego serca, życia, w swoje decyzje. Może przyszedł czas, w którym Twoja modlitwa wymaga rozwoju, zmiany formy. Pomyśl o adoracji Najświętszego Sakramentu w ciszy. Choćby 15 minut każdego tygodnia, w miarę Twoich możliwości czasowych. Zwróć uwagę na Pismo święte. Czytaj je codziennie, kilka zdań z Nowego Testamentu i pytaj Jezusa: „Pani, jakie jest Twoje oczekiwanie dla mojego życia?”. Pomyśl o codziennym, wieczornym rachunku sumienia. To, co usłyszysz podczas rozważania słowa Bożego i zrozumiesz jako wezwanie do życia słowem tego dnia, wieczorem niech będzie treścią Twojego rachunku sumienia. Szukaj odpowiedzi na dwa pytania: 1.Do czego dzisiaj wezwał mnie Jezus? 2. Co mogłam, z Jego pomocą wypełnić, a co pozostało bez mojej odpowiedzi? Za to, co dobre, podziękuj; za brak, zaniedbanie, a może zło, przeproś Boga.

Staraj się świadomie uczestniczyć w każdej Mszy św. Wchodź w treść modlitwy kapłana, w treść czytanego słowa Bożego podczas Mszy św. Zwróć szczególną uwagę na przygotowanie się do przyjęcia Jezusa w Komunii św., a potem na wyrażenie radości z tego, że przyszedł do Twojego serca. Rozmawiaj z Jezusem, kiedy mówi do Ciebie w Liturgii Słowa: Lekcja, Psalm i Ewangelia. A potem, kiedy umacnia Cię swoim Ciałem i Krwią. Praktykuj szczególnie modlitwę uwielbienia Boga.

Najtrudniejsza w chrześcijaństwie jest modlitwa, dobra modlitwa, pod wpływem której dokonuje się przemiana naszego życia i czystość serca. Troszcz się o jedno i drugie. Im bardziej będziesz zabiegała o wierność Bogu, tym więcej będziesz atakowana przez najbliższych w rodzinie, przez koleżanki i kolegów. Bądź świadoma tego, że możesz przez swoją prawdziwość, gorliwość, pragnienie Boga, tęsknotę za Nim, być atakowana przez złego ducha. Nie lękaj się ani ludzi, ani demonów. Jeśli chcesz być wierną Bogu, potrzeba Twojej świadomej i dobrowolnej walki duchowej, przeciwstawiania się złu zawsze i wszędzie. Nigdy nie wstydź się Jezusa, swojej wiary, przynależności do wspólnoty uczniów Jezusa, czyli Kościoła katolickiego.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 10011188 * Liczba gości online: 16 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC