MENU






Modlą się


Siostry Pasjonistki




Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie


Nie wytrzymuję bez pornografii



Szczęść Boże. Mam do księdza pytanie. Ja jestem w nałogu pornografii i samogwałtu. Naprawdę chcę z tym skończyć. Za każdym razem. Kiedy to robię, przyrzekam sobie, że jest to ten ostatni raz, ale po kilkunastu dniach od spowiedzi znowu to robię i znowu dosłownie "biegnę" do spowiedzi. Wczoraj także byłem u spowiedzi i powiedziałem, że zrobiłem to, wiedząc, że i tak pójdę do spowiedzi. Często tak jest, że jeżeli raz upadnę, a Np. wiem ze pojutrze pójdę do spowiedzi to powtarzam ten sam grzech. Przestraszyłem się, ponieważ po raz pierwszy ksiądz w konfesjonale zdenerwował się i powiedział, że "nadwyrężam miłosierdzie Pana Boga i ze jest to świętokradztwo". Dał mi rozgrzeszenie, ale ja nadal mam wyrzuty sumienia, ponieważ nie zawsze mówiłem o tym przy spowiedzi. Mam zamiar, kiedy pójdę następnym razem, powiedzieć o tym. Ale jest jeszcze jeden problem. Pornografia, którą oglądam, to pornografia homoseksualna. Wiem, że jest to bardzo poważny problem, który może mi zniszczyć cale życie. Jednak zawsze spowiadając się, mówiłem tylko o pornografii. Czy jest to konieczne, abym wyznał, że jest to pornografia homoseksualna? Odliczam dni do pierwszego piątku miesiąca, przyrzekłem sobie, że to koniec i że powiem księdzu, że to najdłuższy czas (1 miesiąc), jaki wytrzymałem bez pornografii i powiem o poprzednich spowiedziach św., w których nie wyznałem, jaki to rodzaj pornografii i ze robiłem to wiedząc, że i tak pójdę się wyspowiadać. Czy jest to konieczne? Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie odpowiedzi, które ksiądz mi przesłał, jednocześnie prosząc o modlitwę za mnie (M).



Nie przyrzekaj, ani też nie postanawiaj, że nie będziesz grzeszył. To jest nasze usilne pragnienie i dążenie, jako ludzi grzesznych. Nie jest jednak w Twojej mocy przeciwstawić się złu, nałogom, grzesznym przyzwyczajeniom, określonym upodobaniom. Nie czyń postanowień, które, jak tego doświadczyłeś, prowadzą Cię do głębszego rozdarcia, rozgoryczenia i zniechęcenia. Twoje przyrzeczenia mają u podstaw błędne założenie, że masz całkowitą władzę nad swoim ciałem, nad zmysłowością i cielesnością. Pragnij nie popełniać określonego grzechu, z Bożą pomocą. Nie przeciwstawiamy się złu sami, ale mocą Boga, który w nas żyje.

To jest piękne, niezwykłe i bardzo budujące, że po popełnieniu grzechu „biegniesz” do spowiedzi. Jest ona umocnieniem, przywróceniem nadziei, spotkaniem z Jezusem, który wycisza, uspokaja i budzi w Tobie piękne pragnienia. To co odczujesz w Sakramencie Pokuty, co usłyszysz, zrozumiesz – przeżywaj, pragnij. Dobra, prawdy, życia w czystości trzeba usilnie pragnąć, chcieć. Módl się o chcenie, o silne pragnienie, o uzdrowienie myśli, uczyć, wspomnień, wyobraźni, chcenia.

Pojawia się w człowieku świadomość, że skoro pójdę do spowiedzi, to mogę jeszcze jeden grzech uczynić. Jeden więcej czy jeden mniej, jakie to ma znaczenie w ogólnym rozrachunku? To jest wchodzenie w głębsze uzależnienie od grzechu, uzależnienie od wyniszczających Cię potrzeb ciała. Wśród grzechów przeciwko Duchowi Świętemu Kościół w swoim nauczaniu wymienia i takie: „Przeciwko miłosierdziu Bożemu grzeszyć zuchwałością”. To na tej podstawie, jak przypuszczam, ksiądz w konfesjonale powiedział, że nadwyrężasz miłosierdzie Pana Boga. Stąd ważne jest to, czy chcesz określonych czynów, czy też nie chcesz? Potrzebna jest Tobie taka świadomość. Gdy już o tym wiesz, mów Bogu, gdy pojawiają się namiętności prowadzące do grzechu.

Wierzę, że nie chcesz żyć w grzechu. Przypomnijmy sobie słowa św. Pawła: „Nie rozumiem tego, co czynię. Nie czynię bowiem tego, co chcę, ale czynię to, czego nienawidzę” (Rz 7,15). I dalej: „Wiem przecież, że we mnie – to jest w moim ciele – nie mieszka dobro, ponieważ w mojej mocy jest pragnienie dobra, ale jego wykonanie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię zło, którego nie chcę. A jeśli robię to, czego nie chcę, już nie ja to robię, ale mieszkający we mnie grzech. Dostrzegam więc tę prawidłowość, że kiedy chcę czynić dobro, pojawia się we mnie zło” Rz 7,18-21. Jesteś słaby. Trwasz w nałogu onanizmu.

Otrzymałeś rozgrzeszenie. Nie mówiłeś wcześniej, podczas spowiedzi, o tym, że wiedząc, iż będziesz się spowiadał, godziłeś się na kolejny grzech. Proszę, abyś od tej pory mówił również o tym, czego dotychczas podczas spowiedzi nie wyznawałeś. Odczuwasz wyrzuty sumienia, ponieważ zostało ono uwrażliwione na taką treść, którą dotychczas pomijałeś w wyznawaniu grzechów. Nie byłeś świadomy, lecz teraz ta świadomość jest Ci dana. Postępuj zgodnie z tym, o czym powiedział spowiednik.

I jeszcze w sprawie pornografii. Nie jest rzeczą konieczną uszczegółowienie w czasie spowiedzi tego, z jakiego rodzaju pornografii korzystałeś, chyba, że spowiednik o to zapyta. Jedna i druga pornografia jest złem. Korzystanie z jednej i drugiej wyniszcza człowieka: jego piękną wrażliwość, zdolność do miłości, zdolność postrzegania człowieka całościowo, a nie wyłącznie przez pryzmat jego ciała.

Potrzebujesz terapii!!! Życie homoseksualisty rodzi wielkie poczucie winy. Homoseksualizm nie jest wyrokiem dożywocia w określonym sposobie życia. Ważne jest to, abyś odkrywając w sobie określone pragnienia czy potrzeby homoseksualne starał się żyć po chrześcijańsku, zwłaszcza pod względem czystości seksualnej. Patrząc na prezentacje homoseksualne w Internecie rozbudzasz się. Pierwsze, to rezygnacja z oglądania zdjęć pornograficznych zmuszających do samogwałtu. Drugie, korzystanie z terapii. Trzecie, wejście w kontemplację ewangeliczną. Ta trzecia zachęta służy rozbudzeniu w Tobie życia modlitwy, oczyszczeniu i uzdrowieniu wyobraźni oraz wspomnień, a także otwarciu w Twoim sercu źródła pragnień duchowych.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 2377519 * Liczba gości online: 30 * Ostatnia aktualizacja: 2014-10-31
© 2002-2014 by ks. Józef Pierzchalski SAC