MENU






Modl± się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Obraz Boga

Na stronie Opoka na forum ,,Porozmawiajmy o wierze" jakiś człowiek zadał takie pytanie i otrzymał odpowiedź: ,,Chciałabym zadać pytanie dotyczące Boga jako Ojca Kochającego, przepełnionego Miłością do swoich stworzeń. Mam ogromny problem ze zrozumieniem niektórych ustępów ze Starego Testamentu. W księdze Samuela czytam, że Bóg nakazał Saulowi nie litować się nad żadnym wrogiem (nawet kobietami i dziećmi)i ukarać śmiercią nieprzyjaciół Izraela. Wywołuje to we mnie okropne oburzenie. Oczywiście wiem, że na moralność Izraelitów z tamtego okresu miały wpływ konteksty historyczne, ale tam jest to ukazane jako wypełnianie nakazu Boga. Dysproporcja między okrutnym Bogiem Starego Testamentu a Miłosiernym Ojcem Nowego Przymierza stała się przecież zarzewiem herezji Marcjona. Jak można to zinterpretować, by nie zwątpić?

„Biblia jest zapisem ewolucji obrazu Boga. Stąd tyle w niej sprzecznych opisów. Dzięki temu jednak jej lektura sprawia, że nasze dochodzenie do prawdy o Bogu możemy krytycznie ocenić i nie zaczynać wszystkiego od początku. Nie należy się więc bać tych wątpliwości, które powstają przy zderzeniu naszego obrazu Boga, czyli naszej wiary, z biblijnym obrazem. Pozdrawiam. Wacław Oszajca SJ"

Odpowiedź o. Oszajcy mnie nie przekonuje, nie sądzę, żeby w związku z tym fragmentem chodziło o taki a nie inny zapis ewolucji obrazu Boga. Przecież tu chodzi o SŁOWA, aby nie litować się nad żadnym wrogiem. Poza tym, jeśli prawdą jest, że Biblia jest zapisem ewolucji obrazu Boga tzn., że obcujemy z ciągiem ludzkich wyobrażeń na temat Boga. A jeśli są one tak różne od tych w Nowym Testamencie to mamy w ST do czynienia z jakąś nieprawdą na temat Boga, z jakąś Jego fałszywą wizją. A przecież, chyba się nie mylę, ci, którzy pisali ST też byli autorami natchnionymi.



Biblijne nakazy niszczenia pogańskich mieszkańców Palestyny nazywa się klątwą; łączą się one ze zdobywaniem przez Hebrajczyków ziemi obiecanej. Co było treścią nakazu niszczenia? Łączył on się ze świętą wojną. Postanawiał wyniszczenie zwyciężonego wroga. Wyrzekano się w ten sposób przywłaszczenia sobie wielkiego łupu i zobowiązywano się ślubem do poświęcenia go Jahwe. Niewykonanie tego ślubu było surowo karane. Największym problemem, z jakim się tu spotykamy jest łączenie klątwy z nakazem samego Boga.

Spróbujmy sobie odpowiedzieć na pytanie, jak rozumieć słowa: „rzekł Jahwe”, „nakazał Jahwe”, „polecił Jozue”? Słowo Boże nie doszło do nas wprost, lecz przez ludzi tamtych czasów, do których było wprost adresowane. Przez nich zostało utrwalone na piśmie wraz z ich osobistym zrozumieniem i doświadczeniem. Natchnienie biblijne mówi nam, że „każda Księga biblijna jest cała od Boga, a jednocześnie cała jest od ludzkiego autora i nie ma w niej ani jednego zdania, ani jednej myśli, o których można by powiedzieć, że nie pochodzą od tego ziemskiego autora, lecz jedynie od Boga” (N. Lohfink). Owe szokujące klątwy są nie tylko samym słowem Bożym, ale równocześnie prawdziwym słowem ludzi żyjących w konkretnych warunkach historycznych. Między słowem Bożym a nami istnieje pośrednictwo wielu ludzi i duża odległość czasowa. Przy tłumaczeniu klątwy istnieje obowiązek uwzględnienia czynnika ludzkiego włączonego w ówczesny kontekst historyczny, społeczny i kulturowy. Stary testament jest opisem spotkania konkretnego ludu z Bogiem i jego reakcją na to spotkanie.

Partnerem Objawienia Bożego był konkretny człowiek, który nam przekazywał to Objawienie nie w formie czystej, lecz wraz ze swoim doświadczeniem i rozumieniem tego objawienia. Stąd nie wolno wyrywać starotestamentalnych klątw z ich życiowego kontekstu i osądzać je w świetle współczesnej kultury i moralności. Interpretacja nie uwzględniająca środowiska autora biblijnego zawsze stanie wobec nieprzezwyciężalnych trudności. Dochodzimy w tym miejscu do poznania specyfiki pedagogii Bożej Starego Testamentu. Bóg objawiał się ludowi stopniowo, w ten sam również sposób zwiększał wobec niego swoje wymagania etyczne. On znał słabości i możliwości swojego ucznia. Przyjęcie prawdy i zrozumienie jej nie tylko zależy od nauczyciela, lecz również od poziomu ucznia.

Izrael miał wobec Boga taką postawę, do jakiej był zdolny w tamtej chwili. Do czego byli zdolni Izraelici wracający z niewoli egipskiej? „Izraelici z epoki podboju Palestyny byli dzikim ludem, obdarzonym pierwotną energią i niezłomną wolą życia” (W. F.Albright). W drodze do ziemi obiecanej spotykali ludy o podobnej kulturze i obyczajach. Potrzeba było wielu wieków mądrej pedagogii Bożej, aby okrzesać lud, żyjący w takich warunkach.

„Od początku tak nie było” (Mt 19,8), mówi Jezus. U samych początków religii izraelskiej w doświadczeniu Boga i w prawodawstwie istniała jasno sformułowana zasada poszanowania każdego ludzkiego życia. „Nie będziesz zabijał” (Wj 20,13). Oznaczało to, że nieprawne i przeciwne woli społecznej jest zabijanie, i to osób bezbronnych. Przykazanie to było tamą przeciw prawu krwawej zemsty. Poszanowanie życia bliźniego było uważane za podstawowy obowiązek łady społecznego. Bóg zabrania zabijać nawet Kaina mordercę (Rdz 4,15). Pierwsze przymierze Boga zawarte z ludzkością przez pośrednictwo Noego zawierało klauzulę poszanowania ludzkiego życia. „Bo człowiek został stworzony na wyobrażenie Boga” (Rdz 9,6). Od początku zatem nie było tak, jak w momencie obejmowania w posiadanie ziemi obiecanej, kiedy to powszechnie stosowano prawo klątwy.

Źródłem klątwy była „zatwardziałość serc”. Jozue wydał te nakazy ze względu na słabość i niedojrzałość ludu. Lud nie dorósł jeszcze do tego ideału poszanowania życia, jaki postulował dekalog. Nakazy wyniszczenia podbitych wrogów nie były stosowane tylko przez Izraelitów, lecz był to wówczas zwyczaj powszechny. W okrutnym środowisku żyli Izraelici i krwiożerczych mieli sąsiadów. Nie chroniły ich żadne międzynarodowe organizacje. W takiej sytuacji niełatwo było dorosnąć do pełnego zrozumienia Bożego nakazu dotyczącego poszanowania ludzkiego życia. Wyzwolenie z takiego myślenia i postępowania wymagało rewolucji kulturalnej.

Autorzy biblijni używali obrazów z życia codziennego na określenie Boga: Jahwe jest Oblubieńcem, Małżonkiem, Ojcem i Pasterzem. Nawiązując do tego sposobu mówienia o Bogu, w czasie zajmowania ziemi obiecanej przedstawiano Jahwe jako wodza, który prowadzi daje zwycięstwo swojemu ludowi. Opierano się na obrazach starożytnych wodzów. Stąd „Bóg jako zwycięski wódz narodu Biblii, nie mógł być inaczej przedstawiony przez jego autorów, bo obraz starożytnych wodzów zaciążył na ich wyobraźni rzucając na Niego – niedopuszczalny według dzisiejszych pojęć – cień okrucieństwa” (M. Filipiak). Te formy antropomorfizmów mają charakter moralny. Taki sposób przedstawiania Boga był uwarunkowany politycznie i kulturowo. Dla Izraelity, przeżywającego skomplikowaną sytuację tamtych krwawych czasów, tylko taki obraz mógł być zrozumiały. Tylko w takich kategoriach można było przedstawić teologiczną prawdę o szczególnej pomocy, jaką Bóg darzył swój lud.

Należy jednak pamiętać i o tym, że po pierwszej fazie podboju izraelskiego nie słyszymy o „poświęcaniu” ludności miast kananejskich, lecz jedynie o wypędzaniu jej lub zmuszaniu do płacenia daniny. W Palestynie bardzo długo istniały liczne centra kananejskie, które wywierały duży wpływ na lud izraelski. Wynika z tego, że nakazy wyniszczenia pogan nie były nigdy stosowane powszechnie i radykalnie. Nakazy wymordowania wszystkich wrogów są często używaną przez Semitów przesadą, przy pomocy której podkreślano wagę sprawy. Stary Testament, mimo świętej wojny i prawa klątwy, zmierzał w kierunku miłości nieprzyjaciół. Wojenne prawo Izraela było łagodniejsze od praw ludów ościennych.


Co zatem z naszym obrazem Boga?

Bóg w ST nie pobudzał nikogo do czynu niezgodnego z prawem, ani nie doprowadzał do zaistnienia czegoś niemoralnego. Np. w 1 Sm 18,10-11 czytamy, że Bóg pobudzał Saula do zamachu na Dawida. Według Sdz 9,23 Bóg zesłał „ducha niezgody między Abimeleka i możnych z Sychem”. Jest to taki styl mówienia wynikający z przekonania, że Bóg jest ostateczną przyczyną wszystkiego. Warto zobaczyć, co w tej kwestii mówi św. Jakub: „Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi. To własna pożądliwość wystawia na pokusę i nęci każdego. Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć” (Jk 1,13-15).

Znajdujemy tekst, (1 Krn 21,1), który może być szokującym wręcz odkryciem: „Powstał szatan przeciwko Izraelowi i pobudził Dawida, żeby policzył Izraela”. Zobaczmy inny tekst, Syr 15,11-13: „Nie mów: Pan sprawił, że zgrzeszyłem. Czego On nienawidzi, tego nie będzie czynił. Nie mów: On mnie w błąd wprowadził, albowiem On nie potrzebuje grzesznika. Pan nienawidzi wszystkiego, co wstrętne, i nie pozwala, by ci, którzy się Go boją, mieli z tym styczność”. Należy szukać tekstów paralelnych w Biblii, które wyjaśnić nam mogą wątpliwość, czy niejasność, w tej sytuacji, obrazu Boga Starego Testamentu.

W innych tekstach ST mówi się o Jahwe jako Bogu okrutnym o mściwym. Widać to zwłaszcza w opisach zabójstw i połączonych z masakrami oraz grabieżą „wojen świętych”, które są przedstawione jako prowadzone na rozkaz Boga. Można odnieść wrażenie, że Bóg ST jest okrutny i mściwy i że niewiele ma wspólnego z Bogiem chrześcijańskim, Bogiem Ewangelii, Bogiem, który jest Miłością.

„Bóg mściciel”. Dla nas słowo „zemsta” kojarzy się z prywatnym, niezgodnym z prawem, dochodzeniem sprawiedliwości. Zupełnie inną wymowę miała idea zemsty w ST w okresie, gdy nie było jeszcze zorganizowanego sądownictwa, które chroniłoby skutecznie każdego obywatela. „Bóg mściciel” oznacza w Biblii Boga jako sędziego wymierzającego sprawiedliwość. Modlitwa o „zemstę” (Ps 94,1-3) jest w tym Psalmie jedynie prośbą o to, by Pan raczył wkroczyć w ludzkie sprawy jako najwyższy i sprawiedliwy stróż praworządności. Biblia uważa, że człowiek sprawiedliwy Bogu zostawia troskę o pomszczenie sprawiedliwości. W podobnym znaczeniu modli się do Boga o kary na przeciwników Jeremiasz 18,19-23. Modlitwa ta nie jest wyrazem osobistego pragnienia zemsty; Jeremiaszowi chodzi o to, by wrogowie jego i Boga ukorzyli się przed Stwórcą. To prawda, że Jeremiasz pragnąłby być „świadkiem Bożej zemsty”, ale jedynie dlatego, że swoją sprawę utożsamiał on ze sprawą Boga. Pragnie on nie zła, lecz sprawiedliwości, a tę może przywrócić jedynie Bóg. Dlatego w ręce Boga składa swoją sprawę.

Tak samo należy rozumieć modlitwę Syracha 36,1-19; prośba o zniszczenie wrogów Izraela przechodzi w prośbę o wybawienie własnego narodu. Tekst pochodzi z okresu intensywnej hellenizacji Palestyny, który stanowił poważne zagrożenie dla wiary i obyczajów narodu wybranego. Ukaranie wrogów ma ich doprowadzić do uznania Jahwe jako Boga jedynego. W omawianych zatem tekstach chodzi nie o zemstę, lecz o karę. W pojęciu zemsty mieści się idea zniszczenia, w pojęciu kary idea naprawienia, sprowadzenia na właściwą drogę.

Na wczesnym etapie objawienia spotykamy się z niedoskonałym obrazem Boga. W czasie zajmowania ziemi obiecanej Izraelici wyobrażali sobie Jahwe jako swego wodza, który ich prowadzi i zapewnia im zwycięstwo. W tym przedstawianiu Jahwe jako wodza opierano się na obrazach starożytnych wodzów. Ten sposób wyobrażania sobie Boga uwarunkowany był politycznie i kulturowo. Dla prostego Izraelity uwikłanego w skomplikowaną sytuację tamtych krwawych czasów, tylko taki obraz mógł być zrozumiały; tylko w takich kategoriach można było przedstawić teologiczną prawdę o szczególnej pomocy, jaką Bóg darzył swój lud. Mimo tego uwarunkowania, które wpłynęło na obraz srogiego Boga, już bardzo wcześnie ukazują się w Biblii wyraźne stwierdzenia przygotowujące całą prawdę o Bogu miłosiernym i przebaczającym.

Ta krótka refleksja, mam taką nadzieję, przyczyni się, choć w małym stopniu do wyjaśnienia Pańskich wątpliwości. Cieszę się, że jest w Panu ogromna pasja poszukiwania prawdy. Serdecznie pozdrawiam – Szczęść Boże.

Ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wy¶wietleń strony: 10715939 * Liczba go¶ci online: 25 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC