MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Żyć chwilą obecną



Przeznaczeniem naszej wędrówki jest skończyć ją w miejscu, w którym ją zaczynaliśmy,i poznać to miejsce po raz pierwszy (T.S. Eliot).

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus pisała do swojej siostry Celiny - miała wówczas szesnaście lat i była nowicjuszką w Karmelu w Lisieux: "Korzystajmy z tego jednego momentu cierpienia, patrzymy na każdą chwilę. Każda chwila to skarb... jeden akt miłości pozwoli nam lepiej poznać Jezusa, zbliży nas do Niego na wieczność całą." Choć w tej najgłębszej płaszczyźnie jesteśmy istotami wiecznymi, to jednak dzieje się tak, że nasze życie, na płaszczyźnie zewnętrznej, rozgrywa się w czasie. Maleńki kawałek życia w każdej chwili. Każda chwila ma swoje własne zadanie. Życie staje się o wiele prostsze, kiedy żyjemy chwilą. Natomiast kiedy usiłujemy objąć wiele chwil na raz, doświadczamy stresu.

W średniowiecznym dziele „Obłok niewiedzy” anonimowy autor pisze tak: "Jest coś, co ukazuje nam wartość chwili obecnej: Bóg nigdy nie daje nam dwóch chwil na raz, daje je jedną po drugiej. Nie chce bowiem zakłócać porządku stworzenia. Przecież czas jest stworzony dla człowieka, a nie człowiek dla czasu. Dlatego Bóg, który nadał naturze jej prawa, stwarzając czas, nie chciał mieć przewagi nad naturalnymi poruszeniami człowieka. Tego typu poruszenia dawane są w kolejności. Z tego powodu człowiek nie będzie miał żadnego usprawiedliwienia w dzień sądu. Kiedy będzie zdawał sprawę z czasu, jaki został mu dany, nie będzie mógł powiedzieć: Dałeś mi dwie chwile na raz, choć mogłem wzbudzić tylko jeden akt woli na raz".

Dewizą jest więc: krok po kroku, chwila po chwili. "Nie chcę wiedzieć, jeden krok mi wystarczy" (Nouwen).

"Jeden akt czystej miłości więcej znaczy niż wszystkie dzieła razem wzięte". Mamy niezłomną pewność, że każda chwila, sensownie zagospodarowana, jest owocna i ma nieprzewidziane następstwa. Na płaszczyźnie wymagań i rezultatów wiele tracimy. Każda chwila, wypełniona naszym "tak, Ojcze !" wywołuje echo, które nie ma końca.

Jezus daje nam następującą radę: „Nie martwcie się więc o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie martwić się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy” (Mt 6, 25-34). „Ty jesteś moim Bogiem. W Twoim ręku są moje losy” (Ps 31(30), 15-16). Nie ma obiektywnych powodów do zmartwień o dzień jutrzejszy: otrzymamy niezbędne łaski, by sprostać temu, co przyniesie, i odnieść zwycięstwo.

Jezus wiele razy nam mówił: „Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!” (Mt 14, 27). Nie możemy równocześnie dźwigać ciężarów dnia dzisiejszego i jutrzejszego. Zawsze otrzymujemy dostateczną pomoc, by być wiernymi dzisiaj i by przeżywać ten dzień z pogodą i radością. Jutro przyniesie nam nowe łaski, a jego ciężar nie będzie większy od ciężaru dnia dzisiejszego. Każdy dzień ma swoje troski, swój krzyż i swoje radości. Bóg, który tak bardzo nas kocha, strzeże nas w każdym dniu naszego życia. A my posiadamy jedynie zdolność życia chwilą obecną. Przeciążenie i przytłoczenie prawie zawsze wynika z tego, że nie żyjemy intensywnie chwilą obecną i brakuje nam wiary w Opatrzność Bożą.

Często może nas nachodzić pokusa polegająca na tym, iż będziemy chcieli zapanować również nad przyszłością i zapomnimy, że nasze życie jest w rękach Boga. Nie naśladujmy niecierpliwego dziecka, które czytając książkę, przerzuca szybko strony, by się dowiedzieć, jak zakończy się dana historia. Bóg daje nam dzień po dniu, byśmy wypełnili go świętością. W Starym Testamencie czytamy, jak Żydzi zbierali na pustyni mannę, którą Bóg zsyłał im na pożywienie na dany dzień. I niektórzy z nich chcieli ją zgromadzić na zapas, tak jak gdyby miało im jej zabraknąć. Nazajutrz zobaczyli niejadalną i zepsutą masę. Zabrakło im ufności w Jahwe, ich Boga, który czuwał nad nimi z ojcowską miłością.

Jednym z najważniejszych punktów duchowości Ojca Pio było szukanie woli Bożej "tu i teraz". Boża wola - powtarzał znajduje się "tutaj". Nie należy uciekać od codziennych obowiązków, ponieważ Pan właśnie w nich nas spotyka. Nie powinniśmy też żyć w przeświadczeniu, że wszystko zrobilibyśmy lepiej "gdzie indziej". Mówił: „Szatan jest właśnie w tym "gdzie indziej".

Teraźniejszość domaga się od nas stawiania czoła coraz to nowym sytuacjom, zmusza nas do rozwiązywania nowych problemów. Chwila obecna żąda od nas kreatywności, pomysłowości, śmiałości. Dlatego ciągłą pokusą człowieka jest ucieczka do przeszłości. Biblijnym przykładem jest tu żona Lota (Rdz 19, 26n), która ogląda się za siebie i przez to zostaje zamieniona w słup soli. Św. Augustyn mówi, że w żonie Lota jest przedstawiony ten rodzaj ludzi, którzy wezwani przez Boga patrzą do tyłu. Innym przykładem jest postawa ludu wybranego, który doświadczając trudów wędrówki przez pustynię, zaczął bardzo mile wspominać swoje niewolnictwo w Egipcie.

Pokusą ucieczki od chwili obecnej jest również ucieczka w przyszłość: nieustanne szukanie nowych doświadczeń i wrażeń, co zastępuje wielu osobom konieczne pogłębienie swego życia. Inną formą ucieczki przed teraźniejszością jest - paradoksalnie - ucieczka w teraźniejszość. Jest to pogański sposób przeżywania chwili obecnej, polegający na tym, aby jak najwięcej skorzystać dla siebie z okazji, która właśnie się nadarza. Wyrazem takiej postawy jest wezwanie: „Carpe diem!”. (Carpe diem (łac. dosłownie - "chwytaj (skub) dzień") - sentencja pochodząca z poezji Horacego, zawarta w Pieśniach (1, 11, 8). "Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie...", "nie pytaj o to, co przyniesie jutro" (Horacy, Pieśni, 1, 9, 13). Odwołuje się ona do epikureizmu, w którym teraźniejszość jest ważniejsza od przyszłości. Te wszystkie pokusy ucieczki od teraźniejszości wskazują na to, iż człowiek zawsze zdawał sobie sprawę, że jest czymś szczególnie istotnym życie chwilą obecną: tu i teraz!).

Dla nas, chrześcijan, życie chwilą obecną jest bardzo ważne, bo jest to jedyny sposób, aby w konkretnym, codziennym życiu spotkać Boga oraz Jego wolę, którą On nam właśnie "teraz" objawia. Na czym polega "życie chwilą obecną"? Przede wszystkim trzeba być wyczulonym na to, czego w danej chwili chce ode mnie Bóg: „Oto stoję u drzwi i kołaczę...”. Powinienem skupić się na tym, co w konkretnym czasie robię. Dopóki Bóg nie objawi mi Swojej nowej woli, aktualne zajęcie jest moim konkretnym wyrazem miłości Boga.

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus powiedziała: „Aby kochać Ciebie, Boże, mam tylko dzisiaj, teraz! Dlatego jeśli coś robię, choćby była to tak drobna czynność jak podniesienie papierka z podłogi, powinienem być cały w tej czynności, porzucając moje myśli, marzenia, troski. Stąd, dzięki umiejętności życia chwilą obecną, staję się wolny i mam poczucie pełni życia, bo przeżywam dogłębnie każdą sekundę. To doświadczenie "bycia teraz" jest charakterystyczne nie tylko dla Ojca Pio, ale stanowi istotny element duchowości każdego świętego. Na przykład bł. papież Jan XXIII napisał w swoim dzienniku duchowym takie słowa: „Ja muszę robić każdą rzecz, odmawiać różaniec, być posłuszny jakiemuś prawu tak, jakby Jezus umieścił mnie w świecie, aby zrobić tę jedyną rzecz. To oznacza, że kiedy zabieram się do zrobienia czegoś, spotykam się z kimś, wykonuję jakąś uciążliwą czynność, powinienem wtedy powtarzać sobie słowa Jezusa (który jest mistrzem życia chwilą obecną): Ja się na to narodziłem, aby... porozmawiać z niesympatyczną osobą, pocieszyć kogoś, posprzątać, pomodlić się, itp. To prowadzi nas też do odkrycia wartości małych rzeczy, monotonii dnia codziennego”.

Żyć chwilą obecną, to zaakceptować rzeczywistość taką, jaka ona w danej chwili jest. Mamy brać rzeczy takimi, jakie są. Jest to metoda postępowania z braćmi praktykowana przez św. Franciszka. W jednym ze swoich listów napisał zaskakujące słowa: „Nie pragnij, aby byli (bracia) lepszymi chrześcijanami. Chodzi o to, aby zaakceptować daną osobę, taką, jaka w danej chwili staje przede mną, nie osądzając jej lub porównując z innymi. Jeśli jest zagniewana, albo niecierpliwa, to nie chciej jej zmieniać (aby tobie było z nią lepiej), lecz kochaj ją taką zagniewaną, niecierpliwą... Bo to jest prawdziwa miłość, jeśli kocham kogoś nie takiego, jakim bym chciał, aby był, ale takiego, jakim jest w danej chwili”. To właśnie jest życie chwilą obecną.

Ojciec Pio mówił, żeby nie żyć w przeświadczeniu, że wszystko zrobilibyśmy lepiej "gdzie indziej". Często się nam zdarza tego typu myślenie: gdybym żył w innym miejscu, gdybym był zdrowy, gdybym miał inną pracę, gdybym miał inną żonę... To niekończące się "gdybym" jest zwykłą wymówką i ucieczką od teraźniejszości, a więc od woli Bożej. Świętość osiąga się tylko w chwili obecnej: albo "teraz" jestem święty, albo nim nie jestem. Skąd wiem, że "później" albo "gdzie indziej" nastąpi?. Aby kochać Boga, mam tylko dzisiaj, teraz!

Najważniejsze w życiu, to nie, kim byłem lub kim będę, ale to, kim jestem teraz!

Jest taka opowieść zen, która przypomina nam, abyśmy byli prawdziwie obecni tam, gdzie jesteśmy, i otwarci na prawdę, w obliczu której stajemy. „Młody wdowiec wrócił pewnego dnia do domu i zobaczył, że jego dom spłonął, a pięcioletni synek zaginął. Obok ruin leżało zwęglone ciało dziecka. Wdowiec płakał i płakał, i płakał. Po kremacji dziecka, schował prochy w torbie i nosił je ze sobą dzień i noc. Ale jego syn nie spłonął. Porwali go bandyci. Pewnego dnia chłopiec uciekł i wrócił do domu ojca. Syn wrócił o północy i zapukał do drzwi. „Kim jesteś?” — zapytał ojciec. „Twoim synem”. „Kłamiesz. Mój syn umarł ponad trzy miesiące temu”. Ojciec trwał w swej niewierze i nie chciał otworzyć. Po chwili syn odszedł i ojciec stracił go na zawsze”.

Często nie potrafimy żyć chwilą obecną, nie potrafimy przyjąć prawdy, która właśnie puka do naszych drzwi. Niektórzy żyją przeszłością: „Gdybym tylko to powiedział...; Gdybym tylko to zrobił...”. Nie możemy zmienić wczorajszego dnia. Nie mamy nad tym kontroli. Nie możemy zawrócić wypowiedzianego słowa lub zmienić tego, co uczyniliśmy. Przeszłość przeminęła. Wczorajszy dzień nie ma mocy, jeśli się do niego nie przywiążemy. Tak samo dzień jutrzejszy ma władzę nad nami tylko wtedy, jeśli się nim przejmujemy. Z jutrem możemy wiązać nadzieje, ale nie możemy być go pewni. Tym, co mamy, jest chwila obecna. To ona zawiera wszystko, czego potrzebujemy. Daje nam energię i humor, i łaskę potrzebne do przejścia do chwili następnej. Czasem trudno nam zwolnić, aby właściwie przeżywać tę chwilę obecną.

Potrzeba ufności, żeby żyć w teraźniejszości. Musimy wierzyć, że ta chwila zawiera źródło siły. Jeśli czujemy potrzebę ciągłej kontroli, wtedy najprawdopodobniej ciągle żyjemy w przyszłości. Zatem planujemy, organizujemy i rozporządzamy tak, aby działo się to, co chcemy. Ale problem w tym, że rozmijamy się z chwilą obecną.

Życie teraźniejszością otwiera nasze horyzonty na niespodzianki i cuda danej chwili. Ciesz się jednym oddechem w danym momencie. Naprawdę zobacz cud stworzenia. Niech cię wzruszy serdeczny uśmiech przyjaciela. Delektuj się tą chwilą, potem następną i następną. Każdą po kolei, każdą z osobna. Jak mówi chińskie przysłowie: „Trawa nie rośnie dlatego, że ktoś ją ciągnie. Rośnie jak chce, chwila po chwili”.

Konieczne jest życie w teraźniejszości. Chwytaj chwilę obecną i wybieraj życie w niej. Zauważaj wszystko i wszystkich dookoła siebie. Bądź miła dla tych, którzy są w pobliżu. Śmiech jest sposobem bycia obecnym w danej chwili. Śmiech redukuje stres i uczy nas radzenia sobie w trudnych momentach. Śmiech tworzy więź i pomaga nam postępować twórczo. Śmiech jest błogosławieństwem i dotyka duszy każdej osoby. Nie pozwala wybiegać w przyszłość ani nie zatrzymuje nas w przeszłości.

Życie w teraźniejszości i doświadczanie chwili obecnej jest darem dla nas samych. Jest taka wspaniała historia o japońskim generale aresztowanym przez wroga i wtrąconym do więzienia. Wiedział, że następnego dnia będzie torturowany. Całą noc przewracał się z boku na bok i kręcił po celi, nie mogąc zasnąć. Wtedy uderzyła go myśl: „Kiedy mam być torturowany? Jutro? Ale jutro nie jest rzeczywistością — oto czego mnie uczył mój mistrz zen”. W chwili gdy to sobie uświadomił, uspokoił się i zasnął. Zdał sobie sprawę, że jedyną rzeczą jest teraz. Chociaż był w więzieniu, był wolnym człowiekiem.

Chwilę obecną można przyjąć i się nią delektować. To jest rzeczywistość. Warto przywołać słowa Goethego: „Nic nie jest warte więcej niż dzień dzisiejszy”.

Życie chwilą obecną to życie w pełni. W pełni jesteś teraz - wszystkimi swoimi zmysłami. Widzisz, słyszysz i czujesz. Jeśli rozmawiasz z kimś to jesteś z tą osobą całkowicie, nie myślisz, że nie masz czasu, nie martwisz się co zrobić na obiad. Całą swoją uwagę skupiasz na rozmowie. Gdy jesz kolację - jesz całą sobą - smakujesz i doceniasz wygląd i smak potrawy. Zauważasz jak wspaniale się czujesz jedząc. Jeśli patrzysz na jakiś widok to dostrzegasz wizualne piękno i czujesz, co ten widok uruchamia w tobie. To jest bycie w chwili. Przeszłość nie jest ważna, a przyszłości jeszcze nie ma. Jest tylko tu i teraz.

Tak naprawdę, to mamy tylko chwilę obecną. Nic, co było w przeszłości nie da się zmienić, a to co myślimy o przyszłości to tylko nasze oczekiwania lub strachy. Działać i żyć możemy tylko w chwili obecnej. Nasza moc sprawcza leży w TERAZ.

Jeśli ktoś jest ciągle obciążony przeszłością i ma oczekiwania dotyczące przyszłości - on i tak ciągle żyje w chwili obecnej, jest tylko w pewien sposób odcięty od niej. Żyje nie z serca lecz z umysłu.

Bo w chwili obecnej można być tylko żyjąc z serca. Gdy jesteś w pełni w chwili obecnej - nie jesteś w zasięgu swojego systemu przekonań. Nie boisz się i nie zastanawiasz się co złego może nastąpić jeśli coś zrobisz. Po prostu to robisz lub nie i widzisz jakie są konsekwencje. Jeśli coś nie wyjdzie, to następnym razem zrobisz inaczej. Żyjesz własnym życiem, podejmujesz własne decyzje. I decyzje te nie opierają się na przekonaniach, które przecież wzięłaś od kogoś innego. To twoje własne decyzje i, ewentualnie, twoje własne błędy, z których uczysz się własnych lekcji.




Liczba wyświetleń strony: 10682116 * Liczba gości online: 34 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-20
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC