MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Walka duchowa



Uważam cię za nieszczęśliwego, bo nigdy nie byłeś nieszczęśliwy. Przeszedłeś przez życie bez walki.Nikt się nie dowie, ani nawet ty sam, co potrafisz (Seneka)

Orygenes twierdzi: „Musisz prowadzić walkę wewnętrzną. Wewnątrz wzniesiona jest owa budowla, którą należy poprawić. Twój wróg wychodzi z twego serca”.

Walka duchowa jest walką z osobowym złem. Terenem tej walki jest „pustynia”, na której kuszony był także Chrystus. W niej doświadczamy samotności i izolacji. Zawiera ona w sobie niebezpieczeństwo osamotnienia, a jednocześnie jest szansą sprawdzenia siebie. W tej walce trzeba przeciwstawić się demonom pożądliwości (w jedzeniu i piciu), seksualnej rozwiązłości, agresywności, nastawieniu materialistycznemu, depresyjnym nastrojom, bojaźliwości, obojętności, fałszywej egzaltacji i egoistycznej wyniosłości.

Męczennicy sprzeciwiali się złu, aż do przelewu krwi. Walka ze złem toczy się w ludzkim sercu. Kasjan uważa, że pozytywnymi siłami musimy obsadzić wszystkie zakamarki naszego serca, aby zły duch nie zastał ich pustymi i nie wrócił tam z siedmiu innymi. Tym, czego boi się szatan, jest, według św. Antoniego pustelnika – czyste życie oraz prawdziwa i ufna wiara w Boga. Szatan boi się nocnych czuwań, modlitwy, postu, łagodności, dobrowolnego ubóstwa, pogardy względem próżnej żądzy sławy, pokory, miłosierdzia, opanowania gniewu a przede wszystkim serca człowieka oczyszczonego ze względu na miłość Chrystusa i bojaźń Boga.

W walce duchowej możemy poznać siebie. Mówił Orygenes: „Wszystko, co dusza przyjmuje w siebie i co, z wyjątkiem Boga, zakryte jest przed innymi, a także przed nią samą, dzięki pokusie wychodzi na jaw”.

Tam, gdzie jest miejsce dla Chrystusa, Jego ducha i mocy, zło traci całą siłę. Przed prawdziwie wierzącym, który posiada Ducha, rozpływa się wszelka zjawa diabelska. Znak krzyża i wiara w Pana jest naszym murem obronnym (Orygenes).

Gdyby dusze, które otrzymały łaskę, były tylko rozpieszczane słodyczą i odpoczynkiem Ducha i nigdy nie były wystawiane na próbę, jaką jest uciemiężenie ze strony demonów, pozostałyby niedojrzałe, a zarazem nie bardziej „przydatne” dla Królestwa Bożego niż dzieci dla poważnych zadań w świecie. Wielu ludzi pragnie dotrzeć do królestwa bez jakiegokolwiek wycisku, zmagań, potu, ale to niemożliwe. Gdybyśmy nie musieli się trudzić i zmagać, wówczas popadlibyśmy w pychę, zaś pycha prowadzi do upadku. Jeśli nie pożądamy dobra na tyle mocno, że jesteśmy gotowi o nie walczyć, wówczas nie będziemy w stanie przyjąć dobrych darów od Boga, nawet jeśli nam ich udzieli. Bóg pragnie przede wszystkim, byśmy kochali Go mocną i wypróbowaną miłością, tej miłości natomiast nie można zdobyć bez długich i wytrwałych zmagań.

Bezpośrednim rezultatem łaski nie jest nagłe zniknięcie wszelkich przeszkód i trudów; przeciwnie, bezpośrednim skutkiem łaski jest wzrost napięcia.

„Myśl jedynie o wezwaniu: „Mój Panie Jezus Chryste, zmiłuj się nade mną”. Zachowując wewnętrzny pokój, ujrzysz Jego bóstwo spoczywające w tobie. Rozproszy On mroku namiętności, które są w tobie i oczyści człowieka wewnętrznego – na wzór czystości Adama w raju” .

Nie można wchodzić z biegu w modlitwę. Będąc w ciągłym ruchu wypalamy się duchowo i wówczas Zły duch nas dopada. Jesteśmy osłabieni i nie potrafimy, a nawet nie chcemy podjąć duchowej walki.

„Musi też nieustannie podejmować duchową walkę i zważać na ataki zła” . „Kto pragnie przetrwać duchowe zmagania, winien starać się o cierpliwość, pokorę, czujność i wstrzemięźliwość. Jeśli zaś usiłuje tego dokonać bez tych czterech cnót, zatrwoży swe serce a nie przetrwa” .

„Jeżeli umysł poprzez głęboką pamięć mocno trzyma się świętego Imienia Pana Jezusa oraz użyje tego świętego i chwalebnego Imienia jako broni przeciw złudzeniom, wówczas uwodziciel wycofuje swe przebiegłe zamiary, ale natychmiast atakuje duszę w otwartej walce. Umysł jednak, który dokładnie poznał oszustwa demona, czyni odtąd większe postępy w doświadczeniu rozeznania” .

„Walka powinna wynikać z wiary, że ja i Chrystus w pewnym czasie zwyciężymy. Czyli powinna przebiegać tak jak normalna wojna, w czasie której zwycięża się bitwy, ale nie wszystkie. Zwycięstwo przychodzi na końcu” .

„Przede wszystkim walczę, odmawiając modlitwę: „Marana tha”. Ta modlitwa uzbraja człowieka i jest dość skuteczna, ale musi być odmawiana z przekonaniem. Walczymy, wierząc” .




Liczba wyświetleń strony: 9479220 * Liczba gości online: 36 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC