MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Uzależnienie



Kto pragnie być silnym, powinien spróbować się uzależnić. Otóż, uzależnienia negatywne osłabiają nas, a często niszczą, pozytywne natomiast sprawiają, że jesteśmy silniejsi i bardziej szczęśliwi. Człowiek uzależniony pozytywnie jest silniejszy, stawia czoła życiu bardziej twórczo, z większą ufnością i pogodą, często cieszą się lepszym zdrowiem. Istnieją dwie najbardziej rozpowszechnione formy pozytywnego uzależnienia: medytacja i bieganie. Może to być również codzienna gra na fortepianie.

Uzależnienie negatywne wywołuje natychmiastową przyjemność, z czasem jednak staje się szkodliwe, podczas gdy pozytywne uzależnienie może być an początku uciążliwe, stopniowo jednak staje się zdrowe i twórcze.

Należy zatem zrozumieć, że dążąc do czegokolwiek, trzeba pokonać krótkotrwały ból, by osiągnąć trwałą przyjemność. Montaigne twierdził, że „Należy unikać przyjemności, jeśli wynikają z nich większe cierpienia, a trzeba szukać cierpień, jeśli mają kończyć się większymi przyjemnościami”.

Jung napisał do założyciela Wspólnoty AA: „Niezaspokajalne pożądanie alkoholu jest ekwiwalentem, na niższym poziomi, duchowego pragnienia pełni, której nasz byt gorąco pożąda, czyli, by wyrazić to językiem średniowiecznym: jedności z Bogiem”. Za uzależnieniem wielu ludzi kryje się pragnienie duchowej pełni i wewnętrznego urzeczywistnienia się, którego nie umieją zaspokoić.

Kiedy może dokonać się uzdrowienie od uzależnienia? Wtedy, kiedy osoby te biorą pod uwagę swoje potrzeby duchowe i je realizują.

U podłoża uzależnień seksualnych zawsze leżą negatywne doświadczenia emocjonalne. Celem wszystkich zachowań kompulsywnych jest złagodzenie lub stłumienie negatywnych doświadczeń emocjonalnych. Zachowanie kompulsywne wprowadza człowieka w rodzaj transu, pozwalając oderwać się od bolesnej rzeczywistości. Poprawiamy sobie nastrój, kiedy nie jesteśmy w nastroju. Zachowania seksualne możliwe dzięki pornografii internetowej pobudzają nasz organizm, pomagając odpędzić przygnębienie lub skłonności depresyjne.

Na niebezpieczeństwo cyberseksu wystawione są przed wszystkim osoby znajdujące się w depresji lub dręczone poczuciem niespełnienia.

Mężczyzna znajdujący się w dołku psychicznym dlatego, że nie układa mu się w pracy, że nie radzi sobie ze stresem lub nie potrafi spać w nocy, będzie w znacznie większym stopniu wystawiony na pokusę szukania ulgi w seksie za pośrednictwem Internetu.

Siła, która narusza naszą wolność i sprawia, że robimy rzeczy, których naprawdę nie chcemy, jest uzależnieniem. Tłumienie zagłusza pragnienie, natomiast uzależnienie je przywiązuje, a przy tym przejmuje i zniewala energię płynącą z pragnienia, przeznaczając ją na określone zachowania, rzeczy lub osoby. Obiekty przywiązania stają się ogniskami skupiającymi całą naszą uwagę – stają się obsesjami, zaczynają rządzić naszym życiem.

Przywiązanie spina w sposób trwały pragnienie z określonymi obiektami i w ten sposób powstaje uzależnienie. Uzależnienie jest największym zagrożeniem psychicznym atakującym ludzkie pragnienie Boga. Kształtuje w nas samowolę, niszczy wolność i godność. Jest wrogiem wolności, zaprzeczeniem miłości. Ale też, uzależnienie może doprowadzić nas do najgłębszego pragnienia łaski.

Uzależnienie objawia się w taki, między innymi sposób, że człowiek poszukuje szczęścia poza sobą, co uniemożliwia przeżywanie miłości, lecz pomaga ukryć pustkę i samotność. Człowiek uważa, że skupiając się na tym, co zewnętrzne, będzie mógł poczuć się pełnym człowiekiem. Jedynie usunięcie wewnętrznych barier hamujących doznawanie miłości może nas uzdrowić i przywrócić poczucie pełni.

Nasze uzależnienie nie musi mieć coś wspólnego ze słabością lub złą wolą, lecz jest poszukiwaniem radości i zaspokojenia poza sobą.

Osoba uzależniona pragnie czegoś więcej niż zazwyczaj przynosi żucie i jest przekonana, że to coś istnieje. Czuje się zagubiona. Odkrywa, że używki chwilowo i połowicznie zaspokajają jej pragnienia.

Trzeba zwrócić się ku własnemu wnętrzu. Samotność i uzależnienie wzajemnie na siebie wpływają. Im bardziej wchodzimy w nałóg, tym głębszą odczuwamy samotność. Samotność zaś popycha nas w coraz większe uzależnienie.

Pokonanie uzależnienia oznacza przebudzenie do miłości. Otwarcie swego serca na miłość jest najgłębszym ludzkim doświadczeniem i jednocześnie jedynym sposobem pozbycia się uzależnienia.

Jeśli poszukując szczęścia, zamiast do swego wnętrza, spoglądamy poza siebie, odrzucamy miłość. Nie możemy jednocześnie doświadczać miłości i chować się za swoim nałogiem.

„Zmieniać się, to uczyć się kochać siebie” (H. Prather).

Przez całe życie jesteśmy dla siebie nawzajem jednocześnie nauczycielami i uczniami.

Uzależnienie, to stała, uporczywa gonitwa za czymś, co niezmiennie wywołuje konflikt i ból. Poczucie winy, wstyd i strach wywołują konflikt, który jest dla nas źródłem niepokoju i uczucia pustki, niespełnienia i beznadziejności. Poszukiwanie spokoju umysłu w świecie zewnętrznym, jest pierwszym krokiem w kierunku uzależnienia.

My często obstajemy przy naszym smutku (i uzależnieniach), jakby były czymś, co jest nam koniecznie potrzebne. Przekonujemy samych siebie, że o tym, co przeżywamy, decyduje sytuacja zewnętrzna, a nie nasze myśli.

Znacznie wygodniej zrzucić odpowiedzialność za własne szczęście na kogoś lub na coś poza nami, niż przyjąć ją na siebie.

Jeśli myślimy w sposób uzależniony i uważamy siebie za niepełnych i niekompletnych, wkraczamy na drogę uzależnienia. Myślenie uzależnione wprowadza nas w błąd: wciąż obiecuje nagrodę, karmi nas przeświadczeniem, że „nigdy nie będzie dość”.

Kiedy doszło do uzależnienia? Wtedy, gdy zaczęliśmy postrzegać siebie jako istoty niekompletne i pozbawione umiejętności kochania. Doświadczenia miłości nie musimy zdobywać, a jedynie je sobie przypomnieć. Jesteśmy miłością i nigdy nie przestaliśmy nią być. Nie staliśmy się w którymś momencie życia niekompletni, a jedynie zapomnieliśmy, kim jesteśmy i zaczęliśmy szukać szczęścia poza sobą.

Miłość nigdy nas nie opuściła, a tylko pokryły ją warstwy uzależnionego myślenia. Wystarczy pamiętać, że jestem istotą pełną w każdej chwili. Uzależnienie nie pojawia się, jeśli uświadamiamy sobie miłość i poczucie pełni obecne w nas stale. Zanegowanie tych wartości staje się podstawą uzależnienia. Jeśli odczuwamy siebie jako całość, nie możemy popaść w uzależnienie.

Gdy zaprzeczasz poczuciu winy i tłumisz je, zaczyna cię ono trawić od środka. Ego rzutuje winę na innych, odsuwając ją od siebie. Skutkiem tego jest narastanie poczucia winy, wyobcowanie i strach. Przywykliśmy do zrzucania winy na innych. Proces projekcji powstrzymuje nas przed szukaniem prawdziwego źródła problemów, którym jest nasz umysł.

Proces uzdrawiania zaczyna się w momencie, gdy przestajemy się nawzajem oskarżać i szukać niezależnych od nas przyczyn wojny, a zdobywamy się na odwagę przyznania się do własnej agresywności.

Nasze myśli sprowadzają na nas cierpienie i stają się przyczyną uzależnienia. Jesteśmy podatni na sprzeczne sposoby myślenia, które prowadzą do zachowań uzależnionych. Wszyscy w jednakowym stopniu pragniemy miłości i poczucia pełni i dlatego wszyscy możemy wpaść w pułapkę poszukiwania spokoju i szczęścia poza sobą.

Istnieją cztery podstawowe elementy systemu myślenia uzależnionego: strach, życie przeszłością lub przyszłością, osądzanie i poczucie, że czegoś w nas brakuje. Strach jest paliwem napędzającym system myślenia uzależnionego. Często boimy się tego, czego najbardziej pragniemy – miłości. Zamiast miłości przyjmujemy do serca poczucie winy. Często jesteśmy za kratami naszych myśli.

Większość z nas żyje w przeświadczeniu, że trzeba ukryć pewne rzeczy, by nas kochano. Powinniśmy więc wydobyć na światło dzienne strach i złe myśli, i zdać sobie z nich sprawę, by zobaczyć, że ą pozbawione podstaw. Tylko wówczas możemy się ich pozbyć. Dopóki skrywamy nasz strach, nie zostaniemy uleczeni.

Myślenie uzależnione przekonuje nas, że świat jest miejscem, gdzie jesteśmy osądzani i osamotnieni, że nie ma w nim miejsca na przebaczenie i jedność. Pozbywając się uzależnionego myślenia, musimy być przygotowani na konfrontację z lękiem przed samotnością.

Przekonanie, że nasz sposób postępowania jest jedynym słusznym, powoduje uzależnienie polegające na tym, że musimy mieć zawsze rację. Jeśli jej nie mamy, czujemy wstyd.

Myślenie uzależnione, to błędne koło ataku i obrony. Ilekroć atakujemy drugiego człowieka, pogłębia się nasze poczucie zagrożenia i wzrasta potrzeba obrony. Myślenie uzależnione każe nam martwić się o wszystko w jednakowym stopniu.




Liczba wyświetleń strony: 9479121 * Liczba gości online: 33 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC