MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Opieczętowana księga (Ap 5, l -5)



I ujrzałem na prawej ręce Zasiadającego na tronie

księgę zapisaną wewnątrz i na odwrocie

zapieczętowaną na siedem pieczęci.

I ujrzałem potężnego anioła, obwieszczającego głosem donośnym:

Kto godzien jest otworzyć księgę i złamać jej pieczęcie?"

A nie mógł nikt -

na niebie ani na ziemi, ani pod ziemią -

otworzyć księgi ani na nią patrzeć.

A ja bardzo płakałem,

Że nikt nie znalazł się godzien, by księgę otworzyć ani na nią patrzeć.

I mówi do mnie jeden ze Starców:

Przestań płakać:

Oto zwyciężył Lew z pokolenia Judy,

Odrośl Dawida,

tak że otworzy księgę i siedem jej pieczęci".

W centrum znajduje się obecnie biblion - greckie słowo, które w liczbie mnogiej stało się źródłem naszego słowa "Biblia". Jest to zwój papirusu bądź pergaminu. Również prorok Ezechiel ujrzał podczas swego powołania wyciągniętą rękę, w której był zwój księgi zapisany z jednej i drugiej strony, a opisane w nim były narzekania, wzdychania i biadania". Tekst jest zapieczętowany na siedem pieczęci. Chodzi więc o proroctwo zablokowane, które dopiero ma być objawione, ale na razie pozostaje zamknięte jedynie w umyśle Boga.

Jeżeli trzeba było aż siedmiu pieczęci, by zabezpieczyć ukrytą w nim tajemnicę, cóż więc oznacza zapis czytelny od zewnątrz zwoju? Wysunięto przypuszczenie, że ów apokaliptyczny zwój oznacza Biblię, a zwłaszcza Stary Testament. Słowo Boże posiada bowiem swą formę zewnętrzną, ujawnioną, dostępną każdemu, kto Pismo święte weźmie do ręki. Jednocześnie jest pełne tajemnic i jego treść wewnętrzna sama się nie tłumaczy. Ta ukryta strona Starego Testamentu domaga się objawienia i jest zamknięta „na siedem pieczęci", dopóki nie naświetli się jej Nowym Testamentem.

Jeżeli sięgniemy do proroctwa Daniela, które mówi o księdze zapieczętowanej aż do czasów ostatecznych", treść tego zwoju stanowił spis tych wszystkich, którzy dostąpią zbawienia, a więc była to prawdziwa księga życia" (por. Dn 12, 1); natomiast w obustronnie zapisanym zwoju z proroctwa Ezechiela opisane były narzekania, wzdychania i biadania" (por. Ez 2, 9), czyli reakcje ludzkie na nieszczęścia czasów, potocznie zwanych apokaliptycznymi".

Panuje intensywne wyczekiwanie. Wciąż czekamy na poznanie sensu historii, który jest zamknięty w tej księdze. Bez tego objawienia nie wiemy, dokąd zmierzamy. Chodzimy po omacku, gubiąc się w drugorzędnych ścieżkach. Jest to Boży plan dotyczący historii, ostateczny sens ludzkich wydarzeń. Tak wynika z rozmowy, jaka się zawiązała w niebieskiej auli. Głos zabierają trzy postacie. Pierwszą jest tak zwany anioł interpretator wizji apokaliptycznych, często obecny w Księdze Daniela.

Anioł stawia wielki znak zapytania: Kto jest zdolny wniknąć w tajemnicę historii? Kto jest w stanie rozwikłać tę gmatwaninę naszych losów? Odpowiedź na to retoryczne pytanie jest gorzka i z góry wiadoma. Nikt nie potrafi odszyfrować tego znaczenia, nikt nie jest w stanie złamać pieczęci tajemnicy: ani aniołowie (na niebie"), ani ludzie (na ziemi"), ani zmarli (pod ziemią"). Plan zbawczy Boga dotyczący wszystkich rzeczy może zostać otwarty i odkryty jedynie przez tego, kto ma udział w umyśle, życiu i tajemnicy samego Boga.

Sama Apokalipsa nie interesuje się dociekaniem o treści zwoju, natomiast pochłania ją jeden tylko problem: kto go otworzy? Zwój został po to napisany, aby go odczytać, i Bóg go podaje: któż więc przystąpi, aby go podjąć? Tu, niestety, zapowiada się wielkie rozczarowanie. A nie mógł nikt - na niebie ani na ziemi, ani pod ziemią - otworzyć księgi ani na nią patrzeć" (Ap 5, 3).

W obliczu ciemności symbolizowanej przez pieczęcie, które czynią nasz los tajemniczym, przystępuje do działania św. Jan. Uosabia on płacz całej ludzkości, pragnącej odkryć znaczenie swojego życia, cierpienia i kochania. Jest to dręczący niepokój kogoś, kto nie potrafi znaleźć odpowiedzi na istotne pytania i nie umie sobie wytłumaczyć, dokąd płynie rzeka wydarzeń i jaki jest cel ostateczny. Są to łzy, które nie znajdują pocieszenia w ludzkich ideologiach. Sens i zbawienie nie jest w naszych rękach.

Aby zrozumieć płacz św. Jana, trzeba wczuć się w położenie człowieka przeżywającego widzenie. Jak w intensywnym śnie cała jego uwaga jest skoncentrowana na owej księdze, którą Bóg podaje. Wszystko: życie, zbawienie, wieczność zależy od jej otwarcia. Ale nikt nie jest w stanie jej podjąć, nikt nie śmie nawet zbliżyć się do Boga ani podnieść nań oczu: nie ma nikogo w całym świecie stworzonym, kto mógłby to uczynić. Jan płacze, bo widzi w tej niemożności stan, do jakiego doprowadził ludzkość grzech: wygnał człowieka z raju i zamknął mu drogę do drzewa życia. Odtąd trwa on w niewoli grzechu, upokarzającej i upadlającej. Bóg daje teraz ludziom nową, jedyną szansę otwarcia księgi życia i wyzwolenia z upadku ale cóż z tego... Wszyscy są skalani, nikt nie może wyciągnąć po nią ręki, nie może przebyć kryształowej przestrzeni, jaka dzieli zbrukane stworzenie od Trzykroć Świętego. Oto otwiera się ostatnia, niesłychana wprost szansa wiecznego życia — i nikt nie jest w stanie z niej skorzystać. Przed tronem Bożym, wszyscy stanęli w prawdzie: grzech wyrasta jak niewidoczna, ale nieprzebyta zapora pomiędzy ludźmi a księgą życia wiecznego i stąd płyną gorzkie łzy Jana.

Dlatego głos zabiera trzecia postać. Jeden ze Starców mówi mu: "Nie płacz!". Głos ten zapowiada przezwyciężenie śmierci i nowe życie. I rzeczywiście, dalsze słowa starca brzmią triumfalnie: Oto zwyciężył Lew z pokolenia Judy, Odrośl Dawida, tak że otworzy księgę i siedem jej pieczęci" (Ap 5, 5; por. Łk 7, 13; 8, 52).

Jest to jeden z dwudziestu czterech Starców, który udziela odpowiedzi na istotne pytanie: Czy istnieje ktoś, kto potrafi otworzyć ten zwój i od¬czytać go? Starzec nawiązuje do proroctw mesjańskich Starego Testamentu: umierający Jakub nazwał swego syna Judę młodym lwem... którego nikt nie ośmieli się drażnić" (Rdz 49, 9). Izajasz mówił o odrośli z pnia Jessego, ojca Dawida, na której spocznie Duch Boży, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa (por. Iz 11, 1-2). Mesjasz z rodu Dawida miał być, w ogólnym przekonaniu, walecznym wodzem z królewskiego rodu.

To Chrystus odsłoni ostateczny sens historii. Przedstawiony jest On jako lew, symbol pokolenia Judy, z którego pochodził jako potomek Dawida. Ukazany jest też jako różdżka w nawiązaniu do proroctwa Izajasza: I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni" (Iz 11,1). Co więcej, Odrośl w Księdze Zachariasza (3,8; 6,12) stanie się imieniem samego Mesjasza, choć grecki tekst Apokalipsy mówi o korzeniu" żywym i płodnym. Jednak wkrótce będziemy świadkami wielkiego zaskoczenia: zamiast zapowiedzianego lwa na scenę wkroczy Baranek!

Święty Jan szukając Kogoś, kto przypominałby zwycięskiego Lwa, Kogoś pełnego Ducha mądrości i męstwa dostrzega zabite Jagniątko: jednorocznego baranka, takiego, jakiego ojcowie rodzin zanosili na ubój rytualny w wigilię Paschy, aby spożyć go z całą rodziną na pamiątkę wyjścia z Egiptu. Baranek jest zabity - a przecież stoi, a więc żyje. Przypominają się tu słowa innego Jana, który na widok Jezusa zawołał: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata!" (J l, 29). Zgładził go przez własną śmierć, a zwyciężył śmierć przez własne zmartwychwstanie. I dlatego tylko On, On jeden, może otworzyć księgę życia.



Liczba wyświetleń strony: 10001403 * Liczba gości online: 19 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-16
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC