MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Filozofia a postawy wobec śmierci



„Co się właściwie dzieje w samej istocie i biorąc pod uwagę całość sprawy, gdy umiera człowiek? Pytającemu o to wcale nie chodzi o jakieś konkretne, zlokalizowane w czasie wydarzenie. Dotknięty wydarzeniem śmierci człowiek nie może zaniechać kierowania wzroku na całość rzeczywistości; myśli o Bogu i świecie, przede wszystkim zaś o tym, co nas samych ostatecznie dotyczy, czyli o tym, co ludzkie. (...) paląca jest zagadka ludzkiej egzystencji "pytanie o przemijanie", wobec którego można być bezradnym, nawet jeśli się starannie zdefiniuje człowieka i będzie się w stanie odróżnić go od zwierzęcia i anioła".

/J. Pieper/

W starożytności ukształtowały się różne postawy wobec śmierci. Jedną z najpopularniejszych jest postawa platońsko-sokratesowska. Wiadomo, że Sokrates oskarżony o to, że psuje młodzież, został skazany na śmierć przez wypicie trucizny. Platon w „Fedonie" przedstawia Sokratesa, który swoim uczniom wykłada naukę o nieśmiertelności duszy: „A których życie wyda się osobliwie zbożne, ci będą wyzwoleni z tych czeluści podziemnych i wyjdą stamtąd jak z więzienia, w górę pójdą mieszkać w czystych stronach, na szczytach ziemi. Do nich należą ci, którzy się umiłowaniem mądrości dostatecznie od zmazy grzechu oczyścili; ci będą później żyli w ogóle bez ciała i pójdą do mieszkań jeszcze piękniejszych niż te, które i opisać niełatwo, i w tej chwili czas nie po temu". Śmierć Sokratesa według opisu Platona jest odważną aż do granic heroizmu; towarzyszy jej umość w istnienie życia pozagrobowego, życzliwość wobec bliskich, których pozostawia, i opanowanie. Sokrates okazał się bohaterski wobec własnej śmierci. W zachowaniu Sokratesa jest coś ponadludzkiego; on, będąc jednym z twórców intelektualizmu filozofii greckiej, wygłasza przed śmiercią pochwałę mądrości. Platon nazywa go najmędrszym

Arystoteles zaś tak pisał o śmierci w „Etyce nikomachejskiej": „Najstraszniejszą zaś rzeczą jest śmierć, gdyż jest kresem wszystkiego, a dla zmarłego nie ma już przypuszczalnie ani dobrego, ani złego." Nie każda śmierć jest przejawem męstwa; mężnym się jest wobec śmierci „najszlachetniejszej". „Tą zaś jest śmierć na polu chwały; ponosi się ją bowiem w największym i najszlachetniejszym niebezpieczeństwie."

Stoicy wierzyli, że powszechny rozum przenika cały wszechświat i dlatego wszystkie zjawiska w świecie, a więc także i śmierć, mają charakter rozumny. Lekarstwem i ostoją na zmienność i przemijalność życia jest filozofia skłaniająca do tego, by w każdym położeniu oczekiwać śmierci z otuchą, w przeświadczeniu, że to nic innego, jak rozkład pierwiastków, z których składa się każde stworzenie. Śmierć jest więc zgodna z prawami natury. Dlatego też Marek Aureliusz - cesarz rzymski i duchowy uczeń Epikteta - poleca spokojnie umierać: „Wysiądź! Jeżeli ku innemu życiu, to i bogowie są tam. Jeżeli zaś ku bezczuciu, to przestaniesz odczuwać przykrości i przyjemności."8 W filozofii materialistycznej Demokryta, Epikura i poety Lukrecjusza śmierć uważa się za przejaw natury i za fakt, który nie powinien mącić radości życia. Dla Epikura śmierć była jedynie fałszywym problemem: „Kiedy ja jestem, nie ma jeszcze śmierci, kiedy natomiast jest śmierć, mnie już nie ma. Dlatego też ona nas nie dotyczy. Wystarczy o niej nie myśleć."

Epikur w nauce o śmierci przemilcza całą grozę umierania, nie chce nic wiedzieć o dokonywaniu się śmierci, o wzrastającej obecności śmierci, która przychodzi nieuchronnie. Mędrzec grecki na myśl o śmierci przywoływał uśmiech niezamąconej pogody, która zapewniała mu mądre panowanie nad sobą. Wyznawca starożytnego chrystianizmu poprzez wrota śmierci widział otworzone niebiosa i laur zbawienia. Mędrzec średniowieczny z głośnym płaczem w ponurej grozie rozważa niepewny los swej duszy i niechybny los swego ciała - pastwy robactwa. W myśli filozoficznej średniowiecza każda chwila życia jest nową fazą umierania. Teocentryczny pogląd na świat uwypuklał, że to, co cielesne, ziemskie i doczesne zasługuje na wzgardę. W walce z szatanem, ze światem i z ciałem bronią potężną był lęk przed śmiercią, pojmowaną jako moment sądu Bożego nad duszą. Na poglądy Ojców Kościoła, a także na filozofów średniowiecza, oddziaływało chrześcijaństwo ze swoim przekonaniem, że śmierć człowieka pochodzi z grzechu i zostanie zwyciężona.

Z tego ponurego kręgu śmierci próbuje wyzwolić się człowiek renesansu przez nawrót do świata pojęć ludzi starożytnych. Nawrót ten idzie w parze ze wzrostem zainteresowania dla świata i życia. Wskrzesza się dawne systemy filozoficzne: Platona, stoików, epikurejczyków, czerpiąc z ich pism otuchę w walce z ponurą grozą śmierci. Montaigne w XX rozdziale I księgi swych „Essais" analizuje zjawisko strachu przed śmiercią i śladem filozofów starożytnych stara się znaleźć lekarstwo na ów problem. Za Sokratesem mówi, że filozofowanie jest przygotowywaniem się na śmierć. Jego filozofia śmierci jest w zasadzie oparta na rozważaniach Seneki. Nie sama śmierć, tylko nasze wyobrażenia o niej są straszne. Te więc starajmy się zmienić. Coraz częściej w traktowaniu śmierci odnajdujemy uśmiech i pogodę helleńską. Trwa walka ze strachem przed śmiercią. W filozofii nowożytnej, obok odrodzenia się systemów starożytnej filozofii greckiej, pojawił się pierwszy na wielką skalę system monizmu akosmicznego B. Spinozy: „Człowiek wolny o niczym nie myśli mniej niż o śmierci, a mądrość jego jest rozmyślaniem nie o śmierci, lecz o życiu." Człowiek - według niego - jest w zasadzie obojętny wobec śmierci.

W kilkusetletniej filozofii nowożytnej opinie o śmierci człowieka zależały od przyjmowanego systemu; jeśli to był monizm materialistyczny to z faktu nieuchronnej i naturalnej śmierci wyciągano wnioski o korzystaniu z życia dla celów własnych. Jeśli to był monizm witalistyczny, to uważano śmierć jako warunek rozwoju na ziemi nieśmiertelnego życia. Jeśli to był monizm idealistyczny, to patrzono na śmierć jako na kres życia ziemskiego i połączenie się z Bytem Absolutnym nieosobowym. Gdy to był pozytywizm, to śmierć uważano za naturalny kres bez stawiania dalszych problemów. Kwestia śmierci znajduje w filozofii nowożytnej, a także współczesnej, odpowiedzi podobne jak w systemach filozofii greckiej.

Olbrzymi wpływ na filozofię wywarł I. Kant. Uważał on prawdy metafizyczne za nieosiągalne dla rozumu teoretycznego. Śmierć dla Kanta jest jakąś tajemnicą, a jednocześnie ma swój cel pozytywny jako uwolnienie ludzkiej rozumnej osobowości od świata zmysłów i przeniesienie się poza granice tego życia w nieskończoność.12 Po II wojnie światowej ogromną rolę odegrał egzystencjalizm S. Kierkegaarda. Kierkegaard zapragnął opisać ludzkie istnienie we wszystkich jego przejawach. Jest ono zagrożone przez troskę, bojaźń, lęk, rozpacz i czeka na wydobycie się z egzystencjalnej niedoli. W swej opinii o śmierci Kierkegaard nawiązuje do chrześcijaństwa. Stwierdza, że - sądząc po ludzku - śmierć jest rzeczą ostateczną i nadzieja istnieje dopóty, dopóki istnieje życie. Jednakże - patrząc po chrześcijańsku - śmierć nie jest czymś ostatecznym, a jedynie drobnym zdarzeniem w przebiegu całości, to znaczy życia wiecznego. Według niego w śmierci jest więcej nadziei niż w życiu pełnym zdrowia i sił. Śmierć nie jest „śmiertelną chorobą" i nie są taką chorobą te rzeczy, które ludzie nazywają cierpieniem, nędzą, chorobą, biedą, uciskiem, rozpaczą, męką, udręką duchową, smutkiem, żalem. Choroba „na śmierć" jest rozpaczą będącą grzechem.

W filozoficznych dyskusjach o śmierci dominującą rolę odgrywa egzystencjalista M. Heidegger. Według niego człowiek został „rzucony w świat" jako środowisko nieprzyjazne i nierozumne. Sens nadaje światu człowiek tworzący kulturę; w jakiś sposób zwycięża on przemijalność swego ludzkiego, jednostkowego życia. Śmierć jest istotnym składnikiem tego życia i dlatego człowieka można określić jako byt ku śmierci. Definiując życie ludzkie jako „bycie - ku - śmierci" uczynił ze śmierci nie przypadłość, która kładzie kres naszemu życiu, ale samą istotę życia, to, z czego składa się życie, żyć znaczy umierać. Rodzimy się po to, aby umrzeć. Jest to najbardziej radykalne odwrócenie ujęcia chrześcijańskiego, według którego człowiek jest istnieniem ku wieczności. Dla Heideggera nie życie, lecz śmierć jest ostatnim słowem. Podobnie u Sartre'a, który również definiuje człowieka jako byt ku śmierci. Egzystencjalistyczna koncepcja życia człowieka wyzuta jest z aktu stworzycielskiego. Człowiek jest wrzucony w BYT przez niego niechciany. Może protestować przeciwko śmierci doświadczeniem swej wolności, ale często konsekwencją tej wolności jest samobójstwo, będące odpowiedzią człowieka na owo wrzucenie w niechciany BYT. „NIC" jest ostatnią możliwością człowieka.

Egzystencjalista K. Jaspers stwierdza, że człowiek ma podwójne istnienie: witalne i egzystencjalne; życie ludzkie kończy się i człowiek ma odczucie grozy przed niebytem, może jednak pocieszać się myślą o trwaniu w historycznej świadomości. Jaspers próbuje pocieszyć śmiertelnego człowieka tym, że będzie istniał w historycznej świadomości, jednakże nie będzie w niej istniało to, co najcenniejsze w człowieku: jego psychiczna i etyczna osobowość skoncentrowana na ludzkiej jaźni. H. Bergson zaś widzi jakąś tajemnicę w cierpieniach i śmierci i uważa je za zło. Ludzkość jednak - według Bergsona -osądza życie w jego całości jako dobre. Bergson twierdzi, że cierpienia i śmierć nie były chciane przez Boga i są czymś przejściowym, należy je rozpatrywać w łączności z przekonaniem o nieśmiertelnym życiu pozagrobowym.

Śmierć według Bergsona nie jest więc zaginięciem całości życia ludzkiego, bo istnieje dusza nieśmiertelna; życia duchowego nie możemy wyjaśnić prawami materii. Zbliżamy się tutaj do chrześcijańskiego sposobu mówienia o śmierci. To, co chrześcijaństwo ma do zaoferowania, to przede wszystkim NADZIEJA, nadzieja życia wiecznego. „Chrystus przyszedł - pisze Camus - aby rozwiązać dwa podstawowe problemy człowieka, śmierci i zła. Bóg - Człowiek cierpi także i to cierpliwie. Ani zło, ani śmierć nie mogą Mu już być przypisywane, ponieważ sarn został spotwarzony i uśmiercony. Noc Golgoty ma tylko dlatego znaczenie dla historii ludzkości, ponieważ w jej mrokach boskość, porzucając jaskrawo swe tradycyjne przywileje, przeżyła aż do końca rozpacz i trwogę śmierci. Tak wyjaśnia się „lama sabactani" Chrystusa będącego w agonii. Agonia stanie się lekką, skoro została podjęta przez wieczną nadzieję."14 Jezus przyszedł, aby rozwiązać problem śmierci człowieka i problem zła. Rozwiązanie problemu dokonywało się w milczeniu, poprzez Czyn, a nie poprzez nową teorię. Filozofowie umieją co najwyżej wyjaśnić śmierć, Jezusowi chodziło o to, aby ją zmienić. Jezus dokonał zmiany aksjologii śmierci, dokonał przewrotu w sferze wartościowania śmierci, a to znaczy, że sam wpierw przeżywa ją jako wartość. Śmierć Jezusa była od samego początku pojęta przez Niego jako integralna część dzieła, a nie jako odejście po dokończeniu dzieła. Jezus wybiera śmierć, ponieważ w Jego świadomości śmierć ma sens zbawczy. Polega on na tym, że śmierć jest pomostem przysposabiającym idącego po nim człowieka do nowego życia. Umieranie to widzialny znak niewidzialnych narodzin. Punktem centralnym chrześcijańskiego Objawienia jest wstrząsające stwierdzenie, że właściwym źródłem życia jest śmierć, będąca spotkaniem z Chrystusem w sposób pełny. W śmierci zaczyna się życie, które jest nieustanną, intensywnie przeżywaną teraźniejszością.



Liczba wyświetleń strony: 10668008 * Liczba gości online: 20 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC