MENU






Modlą się


Siostry Pasjonistki




Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie


Przeżywanie strat



Jak przeżywać żal i smutek? Gdzie mężczyzna może się udać, jeśli chce się nauczyć, jak je przeżywać? Chrześcijanie udają bohaterów. Mężczyźni nie mają się do kogo zwrócić, jeśli chcą opłakiwać stratę, ale przede wszystkim na tym, że wolą wystawić na szwank własne zdrowie, aniżeli przyznać się do tego, że cierpią i w związku z tym prosić o pomoc. Wielu mężczyzn tak długo zwleka z prośbą o pomoc, że jest już za późno. Tak jest w wypadku raka, tak jest także w wypadku depresji. Mężczyzna woli umrzeć, niż ujawnić swoją bezradność lub przyznać się do czegokolwiek, co podałoby w wątpliwość jego męskość.

Nie bez przyczyny „być mężczyzną” oznacza umiejętność znoszenia cierpienia i bólu. Większość mężczyzn nie chce odczuwać żalu po stracie; chce uciec od straty, a nawet zastąpić utraconą osobę lub rzecz jakimś substytutem, ponieważ wstydzi się depresji i przygnębienia i nie chce, by ktoś obserwował ich w takim stanie. Jeśli nie przyznajemy się do własnej depresji, jak możemy zainicjować proces opłakiwania straty, pozwalający z niej wyjść? W ten sposób tworzy się błędne koło, w którym często tkwi bardzo wielu mężczyzn. Zaprzeczanie depresji tylko ją pogłębia. Jesteśmy w depresji dlatego, że jesteśmy w depresji i nie ma możliwości wydostania się z tej pułapki.

Trzeba pokonać lęk przed obnażeniem własnej słabości, trzeba wyciągnąć rękę po pomoc. Ponieważ mężczyźni chcą być za wszelką cenę „mężczyznami”, wystawiają w ten sposób na niebezpieczeństwo własne zdrowie. Przekonanie, że muszą być odporni na wszelkie ciosy i opanowani, że nie mogą ulegać emocjom i zależeć od kogokolwiek, rodzi skutki przeciwne do zamierzonych, powodując, że umierają znacznie wcześniej niż kobiety. Mężczyźni zapominają, iż troszczenie się o własne zdrowie emocjonalne jest równie ważne co dbałość o kondycję fizyczną.

Czym naprawdę jest żal po stracie? Jest to proces „uwalniania się” od straty. Osoba cierpiąca na depresję powinna być świadoma poszczególnych etapów żałoby, jak i samego procesu opłakiwania straty. Przede wszystkim należy odróżnić proces żałoby od żalu i smutku po stracie. Oba odgrywają kluczową rolę w uwalnianiu się od straty i czasami trudno je rozdzielić. Żałoba to proces, w trakcie którego następuje powolny zanik przywiązania emocjonalnego do utraconego przedmiotu lub osoby. Mamy z nim do czynienia zarówno wtedy, gdy nasza strata ma charakter konkretny i namacalny, jak i wtedy, gdy jest to utrata szacunku do samego siebie.

Żal i smutek to uczucia doświadczane w trakcie procesu żałoby. To tęsknota za tym, co utraciliśmy. Doświadczając żalu po stracie i opłakując ją, pozwalamy sobie na to, by doświadczyć smutku. Sądzi się powszechnie, że nie da się do końca i w pełny sposób przeżyć okresu żałoby, nie pozwalając sobie zarazem na to, by odczuwać smutek. Smutek i żal po stracie to niezbędne składniki procesu dostosowywania świadomości do nowej sytuacji, bez których nie może dobiec końca proces żałoby

Z jakich etapów składa się doświadczanie żalu po stracie? Niezależnie od tego, czy strata to śmierć bliskiej osoby, utrata czegoś lub rozwód, można wyróżnić cztery etapy, przez które trzeba przejść, by możliwy był powrót do zdrowia. Są to:

• Wyparcie — na tym etapie nie chcemy przyjąć do wiadomości faktu, że coś utraciliśmy i nie chcemy dostrzec tego, co jest oczywistą prawdą. Uświadomienie sobie rzeczywistości jest dla nas zbyt trudne do zniesienia. Ciągle podejmujemy próby odzyskania utraconej osoby, przedmiotu, marzeń lub planów.

• Gniew i złość — kiedy wreszcie dociera do nas świadomość straty, jesteśmy równocześnie przekonani, że spotkała nas jawna niesprawiedliwość. Przekonanie to podsyca w nas złość i gniew, które mogą kierować się przeciwko nam samym, utraconemu obiektowi lub innym ludziom, łącznie z psychoterapeutą.

• Depresja — po złości pojawia się w nas rozpacz spowodowana stratą i przenikające wszystko poczucie beznadziei. Doświadczamy poczucia winy, obniża się nasze poczucie własnej wartości, mamy siebie dość. Na tym etapie obserwujemy też pierwsze świadome próby pogodzenia się ze stratą, które prowadzą nas do następnego stadium.

• Akceptacja — pojawia się w nas zrozumienie i akceptacja straty oraz świadomość, że mimo niej możemy żyć dalej, a nawet rozwijać się. Zaczynamy postrzegać stratę w szerszej perspektywie naszego życia.

Najważniejsza zasada dotycząca żalu po stracie i opłakiwania straty, którą muszą przyswoić sobie wszyscy mężczyźni, brzmi: należy doświadczyć w odpowiednim stopniu żalu po każdej stracie, a im większa strata, tym głębsza depresja będąca częścią opłakiwania straty. Jako chrześcijanie musimy także wciąż pamiętać o tym, by poddawać nasze rozumienie straty pod osąd Ewangelii i wciąż być gotowi do zrewidowania swojej hierarchii wartości. Gdy wkraczamy na ścieżkę duchowego wzrostu, zaczynamy kierować się w życiu nie swoimi własnymi wartościami, lecz wartościami, zgodnie z którymi każe nam żyć Bóg, to zaś w decydujący sposób wpływa na to, co uważamy za stratę w życiu.

Niektóre straty będą dla nas zawsze bardzo bolesne, ale Bóg zatroszczył się także i o to, pozostawiając nam do dyspozycji środki pomagające uleczyć emocje. I dlatego właśnie depresja reaktywna pomaga nam pogodzić się ze stratą i przebudować system wartości, zaś środki duchowe, którymi dysponujemy, sprawiają, że łatwiej możemy uwolnić się od utraconej rzeczy lub osoby i podnieść się nawet po najbardziej druzgocących doświadczeniach. Żal po stracie to zawsze bolesne doświadczenie, ale jeśli nie będziemy uciekali przed smutkiem i nie będziemy się go starali stłumić, opłakiwanie straty dobiegnie końca znacznie szybciej.

Osoby, które doświadczyły straty, że nie powinny się zamykać na depresję ani rezygnować z pragnienia samotności czy wzbraniać się przed smutkiem. Właściwe jest również rezygnowanie z różnych przyjemności. Jest to integralna część procesu pogodzenia się ze stratą. Każde podejście, które próbuje wyeliminować lub skrócić proces doświadczania żalu po stracie, nie przyspieszy powrotu do zdrowia, a jedynie zwiększy poczucie winy. Nie wolno przechodzić na skróty przez proces doświadczania żalu po stracie. Mówienie komuś: „zerwij z tymi negatywnymi myślami”, lub: „twoja depresja nie jest miła Bogu” rodzi tylko kolejne poczucie straty i wpędza nas w jeszcze większą depresję. Jest to bezduszna rada, pokazująca jedynie, że czujemy się nieswojo, kiedy ktoś mówi nam o swoim bólu.

Często ból i cierpienie innych ludzi wywołują w nas poczucie winy i dlatego ilekroć ktoś dzieli się z nami swoim cierpieniem, jak najszybciej chcemy położyć temu kres, by w ten sposób poprawić przede wszystkim własne samopoczucie. Jeśli w ten sposób reagujesz na cierpienie drugiej osoby, lepiej nie próbuj nikomu udzielać porad dotyczących tego, jak lepiej i zdrowiej żyć, ponieważ zarówno jego, jak i twój stan psychiczny się pogorszy.

W wypadku osierocenia, czyli śmierci bliskiej osoby, doświadczenie straty jest oczywiste i nie trzeba go sobie uświadamiać. Dlatego właśnie smutek z powodu śmierci kogoś bliskiego, chociaż bardzo boleśnie odczuwany, jest zasadniczo zdrowy. Wiemy dobrze, co utraciliśmy i że strata jest nieodwołalna. Normy kulturowe także dopuszczają w takiej sytuacji smutek, co pomaga nam zaakceptować naszą depresję jako zjawisko normalne i ułatwia poprawne przepracowanie żalu po stracie.

W wypadku „mniejszych” życiowych strat sytuacja nie jest już tak oczywista, ponieważ trudniej je nam sobie uświadomić i równie trudno uwolnić się od utraconego obiektu. Utrata pracy lub odejście od żony lub męża różni się od śmierci bliskiej osoby, ponieważ uczucie smutku miesza się z gniewem z powodu tego, co nas spotkało, a depresja pogłębia się i zaczyna paraliżować nasze życie. Aby uniknąć takiej sytuacji, dobrze jest umieć przyjrzeć się należycie naszej stracie i uświadomić sobie jej znaczenie. Dzięki temu proces opłakiwania może przebiegać normalnie i w końcu nadchodzi moment, kiedy uwalniamy się od utraconej rzeczy lub osoby. Wówczas też kończy się nasza depresja.

Są straty, z którymi nietrudno się pogodzić. Bywają jednak bardziej złożone doświadczenia – by je w pełni zrozumieć, czasami trzeba się nimi podzielić z drugą osobą.



Liczba wyświetleń strony: 2083353 * Liczba gości online: 19 * Ostatnia aktualizacja: 2014-10-01
© 2002-2014 by ks. Józef Pierzchalski SAC