MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Pamięć o śmierci



Potrzebne jest życie ze świadomością własnej śmierci. Taka postawa umożliwia duchowe ożywienie i bycie obecnym w tym, co należy do życia duchowego człowieka. Myślenie o śmierci uwalnia od obawy przed tym, co jeszcze może nas czekać na tej ziemi. Doczesność w jakimś stopniu powinna tracić dla mnie swoją wartość, aby uwalniać się od lęku przed śmiercią. Myślenie o tej nieuchronnej dla nas rzeczywistości pozbawia nas uczucia strachu, ponieważ przestajemy czuć przywiązanie do świata, do własnego dobrego zdrowia, wyjątkowo sympatycznego samopoczucia. Myślenie o śmierci daje nam możliwość świadomego przeżywania każdej chwili, a zarazem poznanie, czym jest dla nas dar życia. To przybliża człowieka do umiejętności pełniejszego czerpania z tego, co Bóg mu przygotował na tej ziemi.

Niektórzy ludzie tęsknią za śmiercią. Chcą umrzeć, aby być z Bogiem. To sprawia, że są ludźmi niezwykle pogodnymi. Wydaje się, że taka postawa jest swoistym antidotum na ludzkie przygnębienie. Gdy mam przed oczami zbliżającą się chwilę mojej śmierci, pokonuję przygnębienie w jakie usiłuje mnie wprowadzić lęk przed nią. Spotykam ludzi, którzy mówią, że „mają nadzieję, iż śmierć przyjdzie dzisiaj”. Nie jest to wyraz rozpaczy, ich przerażającej bezsilności, lecz tęsknotą, aby być z Panem.

Oczekiwanie na przyjście Chrystusa w mojej śmierci sprawia, że staję się wolny od doczesnych trosk, od sądów i oczekiwań innych ludzi w stosunku do siebie. Dobrze jest dorastać do uwolnienia się od wszelkiej troski o siebie, a wówczas pojawić się może spokój ducha, wolność, ufność i życie chwilą jaką daje mi mój Pan. Niezbędna jest śmierć dla świata w tym celu, by mądrze odpowiedzieć na zadania jakie stawia nam życie w tym świecie. Kiedy całkowicie identyfikujemy się z zadaniem, jakie mamy do wykonania, a poczucie własnej wartości uzależniamy od możliwości jego wykonania, to możemy znaleźć się w sytuacji niemożności jego spełnienia. Jeśli muszę koniecznie dobrze wykonać określone zadanie, nie posiadam odpowiedniej wolności do jego wypełnienia. Niepokój powodowany tym, że mogę zawieść osoby, które na mnie liczą i oczekują jedynie najlepszego rezultatu, może stanowić przeszkodę uniemożliwiającą wypełnienie konkretnej misji. Postawa śmierci w tej kwestii oznaczałaby rezygnację z utożsamiania się z zadaniem, przez co zyskuję wolność do dobrego jego wykonania. Powinienem patrzeć na zadania jakie są przede mną, ale nie powinienem się z nimi identyfikować.

Myślenie o śmierci umożliwia uwolnienie się od przymusu perfekcyjnego wykonania zadania. Jeśli utożsamiam się z konkretnym problemem staje się on dla mnie czymś kłopotliwym. Potrzebne jest zatem nie utożsamianie się z nim, aby się od niego uwolnić. Podobnie nie powinniśmy identyfikować się z pochwałami lub naganami jakie są kierowane w naszą stronę. Życie może być przeżywane w pokoju serca, jeśli człowiek przestanie całkowicie być zależnym od pochwały lub nagany. Takie bowiem recenzje naszego życia są przez nas przesadnie rozważane.

Rzecz nie w tym, aby stać się niewrażliwym czy nieczułym człowiekiem. Chodzi przede wszystkim o to, aby umrzeć dla świata, by ludzie wraz ze swoimi oczekiwaniami, pretensjami, wzorcami, które nam proponują i sądami pod naszym adresem, nie mieli nad nami żadnej władzy. To sprawia, że stajemy się ludźmi wolnymi. Jeśli poszukujemy tego, co jest pochwalą naszego istnienia, możemy często odczuwać niezadowolenie, ponieważ odczujemy niedosyt pochwał. Nasza tęsknota jest za nimi większa, a rzeczywistość nie dostarcza nam satysfakcjonującego nimi nasycenia. Nigdy nie uwolnimy się od potrzeby pochwał w odniesieniu do naszego życia. Możemy jednak dorastać do tego, aby nie utożsamiać się z pochwałą i naganą, którą słyszymy od innych. Jest w nas godność mająca swoje źródło w przybraniu za dziecko Boże w sakramencie chrztu świętego. Bez względu na opinię jaką posiadamy, należymy do Boga i jesteśmy Jego umiłowanymi dziećmi. Doświadczenie tego, codzienne przeżywanie prawdy o bezinteresownej miłości Boga uodparnia nas na pochwałę czy naganę. Nie chodzi o gest rezygnacji, ale postawy mającej swoje źródło w naszym duchowym doświadczeniu.

Dążeniem naszym powinna być postawa wolności od wydawania sądów o innych. Chodzi o naszą śmierć w pewnym wymiarze relacji z drugimi. Polega ona na rezygnacji z sądzenia. Rzecz nie w tym, byśmy stali się niewrażliwymi na problemy innych, albo nie utożsamiali się z ich trudnościami. Dążeniem naszym powinna być postawa duchowego dystansu nie zaś obojętności wobec bliźnich. Bolesne relacje z innymi kogoś, kogo bardzo kocham, pozbawiają mnie duchowego spokoju. Nie powinienem problemów osoby kochanej czynić własnymi. Osoba ta odpowiada za siebie. Ja natomiast mogę jej pomóc w taki sposób i dopiero wtedy, gdy będzie we mnie pokój serca. Dystans do problemów drugiego człowieka może stać się gwarancją dla moich rad, jakich komukolwiek udzielam.

Dystans do własnych potrzeb i emocji umożliwia zaistnienie takiej atmosfery w rodzinie, we wspólnocie, w relacjach z innymi, że możemy wspólnie przebywać, nie doświadczając równocześnie nieczułości jeden od drugiego. Taka postawa umożliwia zaistnienie miłości, poczucia bezpieczeństwa, wzajemnego rozumienia się i wolności. Na tej zasadzie każdy z nas może iść własną drogą, nie będąc ciągle pouczanym przez innych.

Nagląca jest postawa uwolnienia się samych siebie z życia jakie przeżywamy, uwolnienia się od własnych wyobrażeń na jego temat, a wówczas staną przed nami otworem nowe możliwości rozwiązań w tym istnieniu jakie jest nam dane. Potrzebą jest także wyzwolenie się od najbliższych nam osób, a wtedy możemy mówić o zdrowym odniesieniu do nich i poprawnych relacjach, które dadzą poczucie wolności każdej z osób.



Liczba wyświetleń strony: 10034304 * Liczba gości online: 14 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC