MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Moje walizki spakowane



„Moje walizki spakowane..., jestem gotów do podróży” – tak powiedział Jan XXIII gdy pojął, że koniec życia jest już bliski... Trzeba przyznać, że w dzisiejszej kulturze taka postawa należy do rzadkości. Raczej umieranie i śmierć spycha się poza margines życia. Kultura współczesna przeniknięta jest marzeniem o usunięciu z życia cierpienia i śmierci, a starość ma w pogardzie. W stosunku współczesnego człowieka do śmierci można zobaczyć wyraźną sprzeczność. Z jednej strony próbuje on wyprzeć śmierć ze swojej świadomości, traktuje ją jako tabu, a wręcz jako coś wstydliwego; z drugiej jednak strony ten sam człowiek robi z niej swoiste widowisko, zupełnie ją bagatelizuje, nawet ignoruje. Na ekranach telewizyjnych można zobaczyć niejedną śmierć. Kultura masowa przynosi nawet pewną fascynację tym zjawiskiem, lubowanie się w nim, w jego makabryzmie.

Fakt ukrywania końca życia staje się coraz powszechniejszy, szczególnie w środowiskach miejskich. Josef Pieper w swojej książce „Śmierć i nieśmiertelność” podaje, że w społeczeństwach zachodnich w zasadzie wyeliminowano z języka słowo „śmierć”, wyrzucono je z gazet, szuka się określeń na nazwanie tej rzeczywistości, ale nie używając tego słowa 0 świadomości końca życia mówi się coraz mniej. Tendencję do ukrywania śmierci skutecznie wspiera struktura współczesnego społeczeństwa, z którą związany jest wyraźny kryzys więzi rodzinnych. Rodzina bowiem przestaje być tym miejscem schronienia, które skupia ludzi sobie bliskich przy narodzinach, śmierci, zdrowiu i chorobie. Te wielkie wydarzenia coraz rzadziej realizują się w atmosferze sacrum... Stąd też zarówno cierpienie, jak i umieranie stają się problemami technicznymi, którymi zajmują się „zawodowo” powołane do tego instytucje. Podstawowe fenomeny bytowania ludzkiego, wobec których człowiek winien stanąć z ogromnym szacunkiem i świadomością dokonującej się tajemnicy, zostają coraz częściej banalizowane.

Człowiek – uciekając przed śmiercią – świadomie bądź też nieświadomie próbuje unieważnić w sobie i wokół siebie doświadczenie przemijalności. Istotą współczesnej cywilizacji jest bowiem kult młodości i eksponowanie jej na różne sposoby. Idea długowieczności – tak bardzo kultywowana w dawnych społecznościach – dziś przestaje fascynować. Starość, będąca niegdyś synonimem mądrości, dziś przeraża nieuchronnością przemijania. Współczesny człowiek w większości nie potrafi dostrzec sensu w przemijaniu i cierpieniu, stara się zapomnieć o fundamentalnych pytaniach, których w swoim życiu nie powinien omijać: po co żyję?, jaki jest sens mojego indywidualnego cierpienia i cierpień świata?, o czym mówi mi rzeczywistość przemijania?, czym jest śmierć i na jaką rzeczywistość otwiera mnie to niezwykłe wydarzenie?

Naszą epokę można nazwać „epoką przeciwieństw”. Bowiem z jednej strony obserwuje się powszechne przerażenie śmiercią, którego konsekwencją jest ucieczka, wszelkie próby „zatrzaśnięcia drzwi” przed śmiercią, a z drugiej strony – fascynacja tym zjawiskiem, bądź też bagatelizowanie go. W telewizji i kinie śmierć staje się coraz częściej spektaklem dostarczającym silnych wrażeń – być może jako antidotum na ogólne znudzenie szarzyzną codzienności?, a może jest to jeszcze jedna forma ucieczki nie tyle przed samą śmiercią, ile przed transcendencją? W każdym razie zarówno ucieczka przed śmiercią, jak i jej karykaturalne eksponowanie prowadzi do urzeczowienia cierpienia i śmierci, do odebrania im ich metafizycznego charakteru. Zbanalizowanie cierpienia i śmierci ma zagłuszyć niepokojące pytania, które one stawiają. A są to ważne pytania o nasze człowieczeństwo. Bo człowiek, który przestaje pytać o SENS cierpienia, przemijania i śmierci, przestaje też pytać o SENS życia. Człowiek, który odwraca się od doświadczenia transcendencji zawartej w tajemnicy ludzkiego cierpienia, umierania, odrzuca zarazem nieskończoność – Boga.

Śmierć – coraz skuteczniej wypierana z ludzkiej świadomości – ma się stać rzeczą tak zwyczajną, aby przestała wreszcie budzić jakiekolwiek lęki, aby przestała niepokoić. Być może jest to związane z dążeniem do „bezstresowego życia”, czyli życia bez dręczenia się świadomością śmierci i możliwie jak największego dystansu wobec trudu cierpienia. W ten sposób śmierć i cierpienie, przemijanie i starość tracą swą doniosłość, stopniowo zostają odzierane z godności. Człowiek – skoro już musi umrzeć, bo to przecież nieunikniona konieczność – to chciałby umrzeć możliwie „bezstresowo”, czyli po prostu szybko i bezboleśnie. Współczesna koncepcja życia, pewien hedonizm, który tylko o tyle aprobuje egzystencję, o ile niesie ze sobą zadowolenie, uzurpuje sobie prawo decydowania zarówno o życiu swoim i innych, jak również śmierci. Uzasadniony niepokój budzi rosnące zainteresowanie współczesnego człowieka aborcją i eutanazją. Nasza cywilizacja, propagująca kult młodości -staje się cywilizacją śmierci, mającą swoje korzenie w źle pojmowanej wolności. Bowiem człowiek – w imię swej wolności – chciałby rozporządzać życiem swoim i innych wedle własnej woli, zapominając, że nie jest jego właścicielem, chciałby sam stać się „producentem” śmierci i w ten sposób sprowadzić ją do kwestii czysto technicznej, nie pozostawiającej miejsca na wielkie pytanie o CZŁOWIECZEŃSTWO. Obraz świata stwarzany przez media uczy, że pojedyncze istnienie ludzkie nie ma właściwie żadnego znaczenia, gdyż wszelkie zjawiska są masowe, narodziny i śmierć też.

Rosnące zainteresowanie eutanazją bierze się również stąd, że człowiek nie traktuje cierpienia ani śmierci jako spotykającego go fenomenu i chce zastąpić śmierć „śmiercią techniczną”. Jest to zjawisko ogromnie niepokojące bowiem następstwem desakralizacji i dehumanizacji cierpienia i śmierci jest desakralizacja i dehumanizacja życia. Wpływa to decydująco na stosunek człowieka do samego siebie i do całej rzeczywistości. Dlatego też konieczne wydaje się ukazanie innego myślenia o śmierci i cierpieniu, myślenia wyrastającego z prawdy Chrystusowego świadectwa, którym jest zmartwychwstanie. Chrześcijańskie spojrzenie na śmierć i cierpienie nadaje wartość tym rzeczywistościom i ukazuje ich zbawczy sens. Postawę wierzącego chrześcijanina wobec śmierci wyraża prośba z litanii do wszystkich świętych: „A subitanea morte, libera nos, Domine” („Od nagłej a niespodziewanej śmierci wybaw nas, Panie”). Nagłe odejście ze świata, bez należytego przygotowania, jawi się tu jako właściwe zagrożenie dla człowieka, od którego pragnie być wybawiony: chce bowiem świadomie przejść swój ostatni etap, chce sam kształtować swoje umieranie. Szczególną troską Kościoła jest to, aby każdy człowiek mógł żyć i umierać godnie, w poszanowaniu tajemnicy, której jest uczestnikiem. W naszym społeczeństwie niewielu ludzi jest przygotowanych do godnego przeżywania tajemnicy cierpienia i śmierci. Człowiek skłonny jest włączać psychiczne „mechanizmy obronne”, przesuwając w dal perspektywę końca doczesnego życia. Taka postawa uniemożliwia świadome przygotowanie się do śmierci. Potrzebę i sens takiego przygotowania zakwestionowano w imię „prawa do życia”. Można spotkać się z zarzutem, że człowiek, który myśli o śmierci, nie potrafi myśleć o życiu i nie angażuje się w budowanie i udoskonalanie przyszłości. W imię wartości humanistycznych podjęto wysiłek odsunięcia człowieka od perspektywy śmierci.

Wobec pojawiających się pod adresem Kościoła zastrzeżeń, że odrywa od świata i życia, Sobór Watykański II uwydatnił sens zaangażowania chrześcijan w życie świata, harmonizując je z dążeniem do wieczności. Sobór ukazuje, że zaangażowanie człowieka w życie doczesne jest zadaniem równie ważnym, jak troska o zmierzanie do Królestwa Ojca. W tej perspektywie nie jest przekreślony sens przygotowania się do śmierci. Kościół głosi, że takim przygotowaniem są dla chrześcijanina sakramenty, szczególnie Eucharystia, będąca zapowiedzią życia wiecznego. Przyjmując sakramenty, chrześcijanin „umiera dla grzechu”, a przez to przygotowuje się do śmierci, uczy się umierać. Sakramenty umacniają w człowieku nadzieję eschatologiczną, stają się źródłem duchowej pogody i spokoju. Najlepszym przygotowaniem jest dobre, szlachetne, pożyteczne dla ludzi życie chrześcijańskie. Etos umierania utożsamia się z etosem życia, ze wszystkimi jego implikacjami. Postawa wobec śmierci ma bowiem decydujący wpływ na postawę wobec życia. Śmierć, cierpienie, przemijanie wraz ze wszystkimi egzystencjalnymi rozterkami stają się kluczem do pytania: kim właściwie jest człowiek i w jaki sposób wyraża on swoje człowieczeństwo.



Liczba wyświetleń strony: 10077475 * Liczba gości online: 31 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC