MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Jezus Eucharystyczny siłą w dążeniach



Jedzenie chleba w pojęciach ludzi starożytnego Wschodu ściśle wiązało się z dwoma sprawami, których oni sami doświadczali: z przekazywaniem życia i cierpieniem. Przekazywaniem życia komuś drugiemu było związane w pojęciach tych ludzi ze skracaniem życia lub nawet ze śmiercią tego, kto życie przekazuje. „Jeśliby ziarno pszenicy wrzucone w ziemię nie umarło, zostałoby samo, jeśli zaś umrze, przyniesie plon obfity”. Chleb, który powstał przez zmiażdżenie, a więc przez śmierć ziaren, zawiera w sobie ich życie, sam zaś z kolei przez jedzenie, a więc znów przez śmierć, przekazuje swoje życie człowiekowi. Człowiek je chleb i dzięki temu żyje.

Moment przekazywania życia, którym jest czynność: łamania, gryzienia, miażdżenia i połykania chleba, jest związany z bólem i cierpieniem. Te cierpienia chleba można porównać z tymi cierpieniami, jakie musi ponieść podbity naród: „Nie bądźcie oporni wobec Boga! Nie bójcie się ludzi tego kraju, bo jak kęs chleba, tak ich zjeść możemy”. Cierpienie bardzo często wiązano z chlebem, a chleb był symbolem złego losu człowieka. Ciężkie przeżycia poszczególnych osób, a nawet całego narodu, np. wyjście z Egiptu, niewolę lub więzienie, nazywano chlebem utrapienia, chlebem płaczu, łez i boleści, a mówiono także o chlebie jako o żółci, piołunie i popiele. Chleb kazano łamać, a nie kroić. Używanie bowiem noża do tego, aby chleb podzielić, uchodzi za coś, co graniczy z mordowaniem.

Chleb jednak był symbolem szczęśliwego życia po śmierci. W tekstach NT, a przede wszystkim w Talmudzie, spotykamy się z żydowskimi wyobrażeniami szczęścia tych, którzy będą żyli po śmierci, przedstawionego pod symbolem chleba: „Błogosławiony ten, kto będzie spożywał chleb w królestwie Bożym”. Bochenki chleba składane Bogu w ofierze wyrażały nieustanną wdzięczność wybranego narodu za to, że Bóg błogosławi, a dzięki temu człowiek ma chleba pod dostatkiem. Chleb w stosunkach z ludźmi obcymi odgrywał również symboliczną rolę: łączył on ludzi ze sobą. Wyjście z chlebem i wodą naprzeciw tym, którzy przybywali, oznaczało pokojowe ich przyjęcie. Inny zwyczaj, wspólne jedzenie chleba, tak ludzi ze sobą wiązało, że mówienie jednego z nich fałszywie przeciwko drugiemu, a tym bardziej występowanie przeciwko niemu, uważano za wielkie przestępstwo. Prorok Amos porównywał głód słuchania słowa Bożego do głodu za chlebem.

W czasach Chrystusa chleb był pokarmem, który występował zarówno podczas zwyczajnych posiłków, jak i na wystawnych ucztach, a syn marnotrawny, który w dalekiej krainie cierpiał głód, przypomina sobie, że „tylu najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba”. Jezus spotyka się z pokusą sprawienia w cudowny sposób słowem, aby kamień leżący na pustyni stał się chlebem. Chrystus nie chciał tego uczynić, był bowiem przekonany, że o chleb trzeba się starać, na niego trzeba zapracować. Chleb w nauczaniu Jezusa wyrażał bardzo ścisły związek z Bogiem. Bóg daje ludziom chleb, a ludzie składają go Bogu w ofierze wyrażając tym swoją wdzięczność dla Niego.

Żydzi nie chcieli uwierzyć że Chrystus zstąpił z nieba. On jednak mówił: „Ja jestem chlebem życia”. Ci, którzy będą spożywali chleb, który On da, będą żyli na wieki. „Chlebem, który ja dam, jest moje ciało za życie świata”. Ze słów Jezusa wynika, że kto się uchyla od jedzenia Jego ciała i picia Jego krwi, nie będzie miał życia wiecznego. Gdy uczniowie chcieli od Niego odejść, Jezus mówił, że nie ciało, ale Duch Święty jest potrzebny do zrozumienia tego, co ich gorszy. Chleb jest symbolem Osoby Jezusa. On jest zatem chlebem, który zstąpił z nieba i daje życie światu. Kto je ten chleb, nie jest głodny i nie ma pragnienia, ma natomiast w sobie życie i dlatego nie umrze. Gdyby nawet umarł, Chrystus go wskrzesi w dniu ostatecznym. Manna nie była prawdziwym chlebem z nieba.

Chlebem jest ciało Chrystusa wydane za życie świata. Żydzi natomiast mannę uważali za chleb z nieba. Taki chleb, zdaniem uczonych żydowskich, sprowadzi na ziemię Mesjasz. Takiego chleba domagali się Żydzi od Chrystusa. Zamiast tego, Chrystus obiecuje im chleb, który jest symbolem Jego osoby. „Chleb Boży” wskazuje na pochodzenie Chrystusa od Boga, podczas gdy określenie „chleb, który z nieba zstąpił” raczej podkreśla wcielenie, jego przyjście z nieba na ziemię. „Chleb żywy” mówi o duchowym życiu, które ma i które przynosi za sobą Chrystus, podczas gdy określenie „chleb życia” mówiło o dawaniu życia tym, którzy spożywają chleb. Ten chleb, o którym mówi Jezus, „daje życie światu”, a zatem wszystkim ludziom, a nie tylko samemu wybranemu narodowi. Skutki spożywania tego chleba sięgają poprzez życie doczesne aż do wieczności. Chrystus jest chlebem, który udziela życia.

Wino wielokrotnie, razem ze zbożem i oliwą jest przedstawiane w ST, jako jedna z najbardziej charakterystycznych cech bogactwa palestyńskiej ziemi, rodzącej dzięki błogosławieństwu Bożemu. Wino pierwotnie łączyło się z pojęciem życia i było jego symbolem. Sok z winogrona wyciśnięty jest jego krwią, a krew i życie są ze sobą najściślej związane. W jednym z apokryfów, wino jest symbolem nieśmiertelności. Ludzie starożytnego Wschodu uważali, że wyciskanie wina, tak samo jak mielenie zboża, jest związane z cierpieniem winnej jagody. Samo picie wina nie zostało potępione, a NT mówi, że Chrystus razem z innymi pił wino, mimo że źle go z tego powodu sądzono. Przy winie budzi się radość w sercu człowieka, a ludzie nawiązują relacje przyjaźni. Jednak samo wino, ani kielich pełen wina w ST nie został przedstawiony jako symbol radości ani zjednoczenia ludzi ze sobą. Wino nie jest również symbolem związków ludzi z Bogiem, choć waśnie wino było koniecznym składnikiem tego, co miało być Bogu złożone w ofierze. Wydaje się, że stało się tak dlatego, aby nie zachęcać ludzi do pijaństwa i do bałwochwalstwa. Jest bowiem faktem, że jak wino rozweselało „serce Boga i ludzi”, o czym pisze ST, tak też ich łączyło ze sobą.

Kielich wina w ST to przede wszystkim symbol losów człowieka lub całego narodu. Gdy mowa o losie w dobrym znaczeniu, tam ST mówi tylko o indywidualnym człowieku; kielich wina jako symbol złego losu, odnosi się zawsze do zbiorowości. Księga Przypowieści mówi o tym, że grzesznicy „jedzą chleb grzechu i piją wino gwałtu”. Te określenia mówią o nagannym sposobie postępowania grzeszników. Równocześnie ta sama Księga mówi o uosobionej mądrości, która wystawiła ucztę, a na nią zaprosiła „nieroztropnych i nieprzemądrzałych”, aby jedli chleb i pili wino, tj. roztropność i mądrość.

Kielich wina na przedmiotach związanych z pogrzebem był symbolem pozagrobowego szczęścia, które Żydzi wyobrażali sobie jako ucztę. Kielich wina dla tej uczty był cechą najbardziej charakterystyczną.

Paschalna wieczerza była bardzo uroczysta. Dla każdego była przeznaczona choćby mała porcja baranka paschalnego. Była ona tak mała jak figa. Było też świąteczne wino, gorzkie zioła. Każdy spożywający tę wieczerzę był świadomy nie tylko tego, że równocześnie z nim świętuje cały naród wybrany, ale również tego, że jest wolny i że czeka go spełnienie najpiękniejszych obietnic. Znaczenie chleba, który spożywano, wiązało się przede wszystkim z tym, że był to chleb nie kwaszony, przaśny. Kwas uważano za coś nieczystego, ofiary zaś bóstwom nawet po wynalezieniu kwasu, składano z chleba przaśnego. Chleb nie kwaszony, to chleb wyjścia z niewoli egipskiej. Bóg tak wcześnie się objawił, gdy żydzi mieli być uwolnieni z niewoli egipskiej, że ciasto na chleb nie zdążyło się zakwasić. Chleb przaśny był też nazywany „chlebem utrapienia”. Żydzi taki chleb musieli jeść wychodząc z Egiptu. Również dlatego taka nazwa została mu dana, gdyż Żydzi ten chleb jeść musieli w czasie wędrówki przez pustynię, przez 30 dni od wyjścia z Egiptu, ponieważ nic innego nie mieli. Dlatego Żydzi na pamiątkę tamtej biedy obchodzą ośmiodniowe świto nie kwaszonego chleba. Chleb przaśny, to chleb gorszego gatunku, a więc słodkie ciasto; chleb, który w smutku i zadumie trzeba spożywać, chleb, o którym wiele się mówi. Chleb nie kwaszony jest chlebem nie przygotowanym tak, jak trzeba, a więc niedoskonałym.

Każdy posiłek był spożywany w atmosferze radości, na paschalnej wieczerzy jednak radość dominowała w sposób szczególny. Branie udziału w każdym posiłku stwarzało więzy braterstwa między tymi, którzy wspólnie „chleb” spożywali, te więzy zaś trwały w dalszym życiu. Ci, którzy wspólnie spożywali posiłek, nie tylko przeciwko sobie nie występowali, ale bronili siebie wzajemnie w razie niebezpieczeństwa. Takie braterskie więzy stwarzało jednak przede wszystkim branie udziału we wspólnej wieczerzy paschalnej. Jednoczyli się ze sobą wzajemnie i tworzyli jedną rodzinę. Zaproszenie do wzięcia udziału w każdym posiłku oznaczało darowanie przewinień. Jeśli ojciec chciał w specjalny sposób uczcić kogoś ze swojej rodziny lub też jednego ze swych gości, podawał mu specjalny kawałek chleba do zjedzenia. Radość, najpiękniejsze nadzieje na przyszłość i wzajemne zjednoczenie, to była symboliczna treść tego, co przynosiła ze sobą noc paschalna, wieczerza, a na niej chleb i wino.

Chrystus był świadomy braterskich więzów, jakie Go łączyły z apostołami i apostołów łączyły z Nim, a które się wytworzyły na skutek spożywania wspólnych posiłków w czasie publicznej działalności. Jezus na Ostatniej Wieczerzy zwrócił uwagę na nienormalną sytuację, w której, „ten, który mój chleb spożywa, podniósł swą piętę przeciwko mnie”. Mimo zdrady Chrystus na Ostatniej Wieczerzy ustanowił Eucharystię i rozdał ją apostołom, a przez to pogłębił ten związek, który Go z nimi łączył.



Liczba wyświetleń strony: 10717394 * Liczba gości online: 34 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC